Strona 2 z 3

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 08 sie 2007, 12:12
autor: ESka
Tak sobie teraz pomyślałam, że może jak nie chcemy kogoś martwić w tym przypadku rodziny to chcemy żeby było dobrze, a przynosi to odwrotny skutek. Poprostu sobie myślimy oby mnie nie bolało obym nie musiała często latać do wc bo wszyscy będą się martwić, a ponieważ się na tym bardzo skupiamy dzieje się odwrotnie jakby sami wywołujemy złe samopoczucie bo za dużo o tym myślimy. :neutral: (chyba znów wyszło mi masło maślane :lol: )

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 08 sie 2007, 16:03
autor: -Ania-
częstsze wizyty w wc, bóle brzucha większe niz w domu zdarzają mi się przeważnie gdy jestem w domu u.. Artura. I to smutne, ale jego rodzina działa na mnie bardzo stressująco. A zwłaszcza jego ojciec - typ człowieka z zasadami, takiego, dla którego moja choroba to temat tabu - stąd wie bardzo mało. A ja się denerwuje, najbardziej jak mnie o cos zapyta: - np. Czemu nie chce jesc ciasta? (Mama Artura super piecze, docieniam to, ale ciasta upieczonego 2-3 godziny wczesniej nie zjem, bo mnie "przeleci" totalnie). W ogóle czasem wystarczy, że sie na mnie popatrzy a ja juz musze isc do wc. I tu tez jest problem, bo z tego wc wszystko słychać. I jak tu sie odgazować :cry: ... Jak tylko z jego domu wyjde to czuje ulge.

Takze, mysle Zeno, podobnie jak inni jest to sprawa podświadomości i psychiki. W opisanym przeze mnie przypadku nie wystarczy tylko porozmawiac (z ojcem Artura sie nie rozmawia), dla mnie najlepsze jest unikac tego miejsca. Ale to rodzi kolejny problem - Mama Artura sie pyta, czemu ich nie odwiedzam. I to sie jeszcze bardziej skomplikuje jak tylko rodzice nasi się zapoznają (co ma w tym roku nastąpić). Już na samą myśl o tym częsciej korzystam z wc.

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 08 sie 2007, 16:12
autor: artur
u mnie jest jakoś odwrotnie, jak jestem w domu to jest OK.
Parę lat temu wylądowałem w Holandi to bywało kiepsko ,tak samo jak mieszkałem w Cieszynie to bywałem czesto na pogotowiu. Dopiero teraz w domu się wszystko unormowało, nie wiem czyja to zasluga żony, dziecka, a może teraz mam dla kogo żyć? i crohn zszedł na drugi plan

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 08 sie 2007, 16:50
autor: -Ania-
Zenobius pisze:
-Ania- pisze:częstsze wizyty w wc, bóle brzucha większe niz w domu zdarzają mi się przeważnie gdy jestem w domu u.. Artura.
Ty masz to "szczescie" ze dobrze wiesz o co chodzi :-)
Ja dalej sie nad tym zastanawiam ;-)
Super szczęście ;) wolałabym, żeby takich sytuacji nie było.
Ale to moze byc choc troche podobne do Twej sytuacji - jesli chodzi o atmosfere w domu Twoim i u Artura. Na moje oko chodzi tu o to, że Cię "drażni" sytuacja w domu, nadopiekuńczość Twej Mamy (jesli tak nie jest, to sprostuj., moge miec przeterminowane dane), nerwowa atmosfera. Moze i po Tobie to "spływać", ale jelitom tak jakos tego sie nie da wytlumaczyc i one jakby "wiedzą swoje" i reagują po swojemu - czyli wiadomo jak.

Poza tym, to pierwszy mój post (od sądnego dnia) do Ciebie przyjaźnie nastawiony.

pozdrawiam
Ania

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 08 sie 2007, 17:14
autor: Cinimini
tom-as pisze:z tego co sam zauważyłem to taka zmiana miejsca zamieszkania u mnie wpływa jakoś tak raczej pozytywnie na psychikę...
Tez to zaobserwowalam i doszlam do wniosku,ze to jest na tej zasadzie,ze gdy jestem poza domem to mam swiadomosc,ze jestem zdana sama na siebie,wiec musze sie trzymac. No,a gdy jestem w domu przy mamusi,nastepuje pewne rozluznienie ... tak jakbym podswiadomie wiedziala,ze tu moge sobie pozwolic na "wiecej" bo juz nie jestem sama...

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 08 sie 2007, 19:26
autor: goniusia
Zenobius pisze:A jaka mialas tam ekipe? Ta sama co na codzien?
Czy to oderwanie sie od pracy/codziennosci, czy od ludzi
Ekipa ta sama bo syn i mąż.Ale całkiem inne twarze niż u mnie w mieście.Luz totalny,nikt cię nie zna i wszystko ci zwisa :lol:

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 14 sie 2007, 13:20
autor: Raysha
To ja powiem coś od siebie. Jak chorowałam przez 6 lat w podstawówce (notoryczne zaostrzenia związku z tym leżałam prawie cały czas w szpitalu średnio co 2-3 miesiące leżałam po 2-3-4 tygodnie.) Zauważyłam bardzo wtedy dziwne zjawisko w szpitalu mnie brzuch nie bolał a w domu bolał. Doszłam do wniosku że w szpitalu czułam się bezpiecznie (nie żeby w domu była jakaś przemoc czy coś !!) po prostu czułam luz, że nie musiałam iść do szkoły i nie musiałam się martwić a bardzo się przejmowałam zaległościami i opanował mnie po prostu strach...Jak wracałam do domu to od nowa zaczynały się boleści, wymioty i biegunki itp. Potem uświadomiłam się że się boję szkoły...postanowiłam zmienić swoje podejście i zaczęłam się uczyć dla siebie i nie przejmowałam się za bardzo ocenami (a ja bardzo ambitny być człowiek :P ) Więc myśę że na to ma wpływ psychika.
Pamiętam że jak byłam na jednej zielonej szkole w Świnoujściu to mnie nic nie bolało mimo że dietetycznie praktycznie jadłam co oni (nie miałam jeszcze diety bezglutenowej) Natomiast jak byłam na drugiej zielonej szkole to się fatalnie czułam i chyba wpływ miało towarzystwo bo mi się nie podobało tam...

Także wg mnie w pewnym sensie otoczenie tez ma wpływ :)

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 28 sie 2008, 09:56
autor: Joanna23
Ja proponuje zamieszkać w woj. podkarpackim. Co roku tam jeżdże i przez ten czas mam spokój z chorobą. Ale tylko wrócę do siebie na śląsk i już wszystko wyglada normalnie jak to w tej chorobie.

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 28 sie 2008, 18:03
autor: Kropelka
u mnie po czesci ma wplyw na chorobe stres jestem takim czlowieczkiem ze jak sie czegos obawiam to biegam do toalety jestem za ambitna i cierpie gdy cos mi nie wychodzi albo nie moge czegos przezwyciezyc (najgorzej jest w szkole chce sie dobrze uczyc a nie zawsze mam sily by cigale siedziec nad ksiazkami i potem sie zaczyna...)Chociaz we wakacje jak jestem wyluzowana moj Crohnik tez potrafi dac o sobie znac :wink:
Taka totalna odskocznia dla mnie sa Bieszczady tam wypoczywam na maxa :razz:

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 28 sie 2008, 21:20
autor: Miki
Ja jak byłam w górach na natrach-to czułam się wyśmienicie :lol: Ten klimat chyba mi słuźy :roll: Kupka idealna !

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 23 lis 2008, 20:10
autor: ewkunia
mi nigdy nic nie bylo w szpitalu także;p nawet,gdy cierpialam na największe konwulsje :)

co do miejsc-kiedyś automatycznie, gdy wchodziłam do skm w Trójmiescie, czułam ze za chwile muszę iść do wc ;p Chyba klaustrofobia dala się we znaki;p

Tak samo dziala na mnie uniwerek, dentysta i uwaga... fryzjer;p :D Koi za to bardzo jazda samochodem. Ciekawe:)

Pozdrowienia cieplutkie

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 23 lis 2008, 21:27
autor: Joanna23
co do jazdy samochodem masz rację. Mogę jechać w aucie przez 8 godzin i moja choroba nie daje o sobie znać :)

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 23 lis 2008, 22:35
autor: dymek
no i znow winna wszystkiemu psychika i nasze nastawienie u mnie bylo tak ze na pare dni przed wyjazdem na jakie kolwiek wakacje bylo tylko i wylacznie myslenie o chorobie czy mnie dopadnie no i oczywiscie dopadala tak mialem zjebane 4 lata z rzedu wyjazdy w tym roku powiedzialem oooo nie nigdy wiecej i mialem totalnie w d.... co sie stanie no i pojechalem na zaplanowany wyjazd motocyklem do hiszpani i jedyne co bolalo to patrzenie jak inni objadaja sie pizzami i innymi wynalazkami :razz: :razz:

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 28 lis 2008, 21:58
autor: obyty.z.cu
w moim przypadku cu = stres i nerwy....no ale to bylo dawno temu..stad niestety teraz procz lekow na CU musze brac i na stres i nerwy...tak to dziala...po 28 latach wiem co mowie....problem tylko w tym,by zrozumiec "swoje" skad sie bierze choroba..bo kazdy jest inny....jak z dieta...kazdy ma inna...a i tak cu zawsze wroci ! wazne by sie nie poddawac ! :roll:

Re: Cu/Cd a miejsce zamieszkania?

: 29 lis 2008, 00:15
autor: obyty.z.cu
Pandzia...no to mamy wspolny ogląd sytuacji....problem robi sie wtedy, gdy czas choroby sie zwieksza...tzn....to co piszesz "jem wszystko" jest ok...ale..ale...DO CZASU...i..zeby nie przedłużac...najpierw zaszkodzi smazone...a potem surowe...owoce i warzywa..nie zapominajac o takich drobiazgach , :wink: jak to ze w truskawkach i malinach sa drobne pestecznki..itd.....pisze to..aby uswiadomic,ze nic nie jest wieczne...wazne by byc przygotowanym i wyprzedzac...wtedy lepiej sie zyje i akceptuje to co nieuniknione..! :wink: