Ból jako induwidualne odczucie

Wszystko co nie pasuje do innych merytorycznych działów.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
maggie0278
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3162
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:26
Choroba: CU u rodzica
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: obywatel świata
Kontakt:

Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: maggie0278 » 25 paź 2009, 23:25

chciałabym się podzielić z Wami taką oto moją refleksją : moja córka po raz kolejny będzie miała jutro wykonywaną kolono- i gastroskopię i aktualnie jest w fazie "oczyszczania".

Jest to jej kolejny z rzędu pobyt w szpitalu i generalnie procedury są ciągle takie same : wenflony, kroplówki,wlewy etc. Generalnie Klaudia choruje od dwóch lat i wszystko już w tym temacie ma obcykane ale nadal jak ma dostać zastrzyk, ma mieć założony wenflon to kwiczy na maxa i prawie mdleje. Często słychać komentarze - no taka duża dziewczynka ! no przecież to nie boli !
Swego czasu kupiłam córce wenflon w aptece, wyjaśniłam w czym rzecz, że tam nie ma żadnej igły, pozostaje tylko sama cieniutka rurka w żyle i niby wszystko już w tym temacie wie bo wielokrotnie rozmawiamy na te tematy i chciałaby być dzielna , no ale ... ona jawnie i wprost mówi, że ją to boli.
I ja sobie pomyślałam, że może ona ma obniżony próg pobudzenia bólowego, skoro pomimo całej wiedzy i znajomości tematu i posiadanego doświadczenia (podczas ostatniego pobytu w szpitalu otrzymała 120 kroplówek, średnio 10 na dobę) nadal płacze i jawnie i wprost mówi, że to mega boli.
Jestem ciekawa jak Wy odczuwacie ból "sensu stricte" ? Czy ktoś ma podobne doświadczenia w odczuwaniu bólu ?
Ostatnio zmieniony 26 paź 2009, 15:49 przez maggie0278, łącznie zmieniany 1 raz.
Aktualnie : Pentasa 1x2gr, Imuran obniżono do 50mg z uwagi na podwyższony poziom thioguaniny, Biopron 9 2x1, Omega-3, Calperos+Vit.D3
Czopki Salofalk, wlewy z Pentasy, wlewy z Corhydronu, Budenofalk Foam, Cyklosporyna -leki, które w ogóle nie pomogły :(
Włączono Infliksymab, który nie zaindukował remisji :(
Humira od września 2012r do maja 2013. REMISJA!
dodatkowo Astma Oskrzelowa (Alvesco, Zafiron, Ventolin)

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: Natalka » 25 paź 2009, 23:58

maggie0278 pisze:Jestem ciekawa jak Wy odczuwacie ból "sensu stricte" ? Czy ktoś ma podobne doświadczenia w odczuwaniu bólu ?
no to ja mam całkiem odwrotnie, mam podwyższony próg bólu, zastrzyki czy dentysta kompletnie nie robią na mnie wrażenia :razz:
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: Unknown » 25 paź 2009, 23:59

Hmm... mimo wieku swojego... hmm, słusznego wieku, mimo częstego pobierania krwi - za każdym razem, gdy siadam na fotelu muszę się odwracać. Raz boli, innym razem nie, to już nawet nie o to chodzi. Z wenflonami podobnie. Nie jestem w stanie obserwować całego 'zabiegu'. Po prostu mam w sobie jakąś taką obawę, że nie wiem, jak zareguję obserwując to wszystko, czy krew nie pocieknie mi po ręku solidnie, bo włączy mi się nagła nadpobudliwość ruchowa, boję się, czy nie zemdleję, choć nigdy w życiu mi się to nie zdarzyło. Taki strach przed nieznanym, który z czasem przestał mi przeszkadzać.
Co do samego bólu, np. kolonoskopię mimo całego strachu, ciśnienia ogromnego i pulsu wysokiego przed zabiegiem, zniosłam go nad wyraz dobrze :lol: Nie ma reguły chyba. W moim przypadku zawsze strach ma wielkie oczy, a ból jakoś jestem w stanie znieść. Pamiętam, że jeszcze w dzieciństwie nie straszne mi były żadne siniaki, zadrapania, skalecznia. Morza łez nie było nigdy :P no prawie :D
maggie0278 pisze:niby wszystko już w tym temacie wie bo wielokrotnie rozmawiamy na te tematy i chciałaby być dzielna , no ale ... ona jawnie i wprost mówi, że ją to boli.
Czasem teoria nie idzie w parze z praktyką. Może zmęczenie chorobą potęguje odczuwanie bólu i jest to po części z psychiką związane. Pewnie mała potrzebuje czasu i jej to samo przejdzie. Ty, jako Matka, starasz się zrobić wszystko, żeby Twoje dziecko przeżywało jak najmniej stresów, ale nie zawsze od razu są efekty. Przynajmniej, nie zawsze od razu. Fajnie, że masz z Małą tak dobry kontakt i wszelkimi środkami starasz się do niej dotrzeć, ułatwić jej to wszystko.
P.S. Pozdrawiam Was obie, dzielne kobietki! :)
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

dethleffs

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: dethleffs » 26 paź 2009, 01:25

Ja zawsze uwazalem sie, za raczej odpornego na bol. W dziecinstwie nie bylo ze mna problemow z pojsciem do dentysty, czy na jakies tam pobrania krwi. Jako starszak bylem dosyc urazowy :) . Natomiast to, co dzieje sie teraz, to duza zmiana. Ciagle wizyty u lekarzy, comiesieczne zastrzyki B12, pobrania krwi, kroplowki tez byly, staja sie bardzo uciazliwe i moze nie tyle bol (ten jest raczej zawsze taki sam), co jakas zgoda nan, rodzi bunt. Szczegolny moment, to wtedy, gdy boli mnie brzuch, od tygodnia meczy jakis krecacy, reumatyczny bol biodra, temperatura ciala 37'5; na dworze +7, do tego deszcz i informacja w radiu o nowej aferze naszych rzadzacych z rana i prog odpornosci na bol w skali wynosi, 11 gdzie 10 to max. Wtakich momentach wlasnie, potrzebuje najbardziej kogos bliskiego. Bombardowanie buziaczkami najbardziej pozadane. Moze wlasnie to bedziesz mogla ofiarowac swojej corce tuz po bolesnej przygodzie ? a nastepnym razem moze lepiej to zniesie. Nie zrozum mnie zle, nie pouczam, podpowiadam, a moze poprostu sam chcialbym tak miec :)

Awatar użytkownika
CzarnaMamba
Doświadczony ❃
Posty: 1188
Rejestracja: 30 kwie 2009, 23:01
Choroba: nie ustalono
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Lubinek :)

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: CzarnaMamba » 26 paź 2009, 11:01

Ze mna nie jest zle, prog bolu mam wysoko podniesiony :E ja lubie bol jak mi tatuaz robili, a wenflonik czy igielka to jest kropla w morzu przy maszynce do tatuazu. Wiem, masochistka jestem :P Mysle, ze u Twojej corci to juz jest zmeczenie tym wszystkim, jest mloda osobka i tyle co ona otrzymala, to jest bardzo duzo. Tak jak napisala exa, to jest wlasnie kwestia psyche, kto ile jest w stanie przyjac :) Powodzenia, ucaluj corcie :*
Obrazek

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: Raysha » 26 paź 2009, 13:41

Droga mamo Klaudii.
Nie tylko Klaudia ma tak, ze kwiczy na widok wenflonu, ja pomimo, że mam ukończone 17 lat, nadal kwiczę przy wenflonach. Dla mnie to jest koniec świata jak mają włożyć wenflon, tłumaczę to tak, że ja już tyle wenflonów przeszłam i nie zawsze za pierwszym razem się wkłuwali, nie raz anestezjolodzy interweniowali, w najgorszym wypadku pięciu anestezjologów mi wbijało wenflon do nogi. To jest przewrażliwienie i zmęczenie organizmu. Mi jak mają cokolwiek robić co może troszkę boleć, to mnie bardzo boli i potrafię płakać. Jestem tak przewrażliwiona na to.
Teraz o tyle mam dobrze, że przy żywieniu pozajelitowym mam Broviaca, więc nie muszę być skazana na wenflony, chyba, że dojdzie do zakażenia. Pamiętam, że wenflony dla mnie to zło. Choć wiem, że tam igły nie ma, to wiem, jakie cuda trzeba zrobic by wenflon w ogóle założyć.

P.S O ile pamiętam, to jeździcie do CZD na Gastrologie, proszę się nie przejmować uwagami pani zabiegowej, ona już tak ma. :wink:

Awatar użytkownika
megi_25
Aktywny ✽✽✽
Posty: 640
Rejestracja: 17 lut 2007, 13:11
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: megi_25 » 26 paź 2009, 13:46

Też jestem panikarą, i boję się bólu koszmarnie.

Ale po prostu jestem w szoku, bo byłam pewna, że w wenflonie jest igła :doh: , miałam go raz jak miałam cesarkę, ale jestem po prostu w szoku.
Każdego dnia człowiek się uczy.
Żona Crohnowca mama urwisów Wiktora i Wojtka :-)))
Mąż: Leki: BRAK,po humirze dwa lata remisji endoskopowej teraz nawrót !!!!!

Obrazek

Obrazek

katjank
Początkujący ✽✽
Posty: 259
Rejestracja: 02 paź 2008, 19:02
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Milanówek/Otwock

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: katjank » 26 paź 2009, 14:10

M. jest silnym psychicznie mężczyzną choć ma CD nie jest w stanie załamać go nawet duży ból. Miewa czasem trudne chwile ale szybko wraca do siebie. Jednak nic i nikt nie jest w stanie przekonać go do zastrzyków, wenflonów itp. Za dużo tego miał przy operacji i jeśli teraz ma pójść do szpitala na np żelazo dożylnie to nawet czołgiem Go nie zaciągnę. Myślę, że w jego przypadku jest to kwestia "zmęczenia materiału" i złego zapamiętania sobie, że wenflon = szpital = operacja. To oczywiście M. Ja go nie rozumiem choć bardzo się staram. Dla mnie nigdy nie hospitalizowanej osoby nawet dentysta nie straszny - jak u Natalki. Myślę jednak, że bycie z córką, słuchanie jej i próby pomocy są dla niej bardzo ważne. Wszyscy dookoła mówią "taka duża" ale oni jej tylko aplikują te wszystkie igły i są z tym opatrzeni ale tego nie czują - kto w takiej pracy ma empatię na poziomie normalnego człowieka? Może się mylę ale możliwe, że jest w tym ociupina prawdy.

Natalka
Weteran ✿
Posty: 4895
Rejestracja: 19 kwie 2007, 13:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: Natalka » 27 paź 2009, 00:51

tola pisze:jest mi czasami wstyd,że tak właśnie reaguję,ale to jest silniejsze ode mnie
nie ma się czego wstydzić, to są indywidualne odczucia, jeden jest bardziej odporny na ból fizyczny, drugi na ból psychiczny, ja mam odporność na ten pierwszy, ale już z tym drugim jest gorzej, kiedyś byłam też i psychicznie silniejsza, ale to się zmieniło od pewnego czasu i nie mam tu na myśli choroby, nie wiem z czego to wynika.
maggie, myślę że to rzeczywiście może być spowodowane zmęczeniem chorobą i złymi skojarzeniami u Twojej córci, tak jak pisali poprzednicy, w sumie w zaostrzeniu też aż takim twardzielem nie byłam, tylko że usilnie chciałam pokazać "twardość" do końca, ale też trzeba brać pod uwagę wiek, jak człowiek jest starszy to bardziej stara się nie okazywać że cierpi, tak to z moich obserwacji wynika.
Nie istnieją żadne określone potrawy, które zasadniczo wpływają na ciężkość przebiegu lub na rodzaj nawrotu choroby u wszystkich pacjentów.
poradnik żywieniowy Falka

milonka
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 27 paź 2009, 10:07
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: milonka » 27 paź 2009, 10:27

maggie, jeśli córka mówi, że ją boli, to na pewno ją boli. Kup w aptece krem EMLA (na receptę - dosyć drogi, mała tubka) i wypróbujcie. Moja córka mówiła, że nic nie czuje. Może i nie boli, a na pewno mniej.
Jest jeden mankament. Tubeczka wystarcza na dwa razy. Jeśli nałożysz w miejscu gdzie pielęgniarka nie znajdzie żyły to dawka stracona. Więc lepiej pozwolić, żeby pielęgniarka nałożyła krem tam gdzie widzi żyłę. A i jeszcze jedno. Krem należy nałożyć pod folię (jest w opakowaniu) godzinę przed kłuciem. Ale z doświadczenia wiem, że z tym nie ma problemu.

Awatar użytkownika
CatAnn
Znawca ❃❃
Posty: 2318
Rejestracja: 20 sty 2009, 19:24
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Wejherowo
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: CatAnn » 28 paź 2009, 12:37

Tak jak Egzistenz mam problemy z żyłami, jestem zwykle kłuta kilka razy, zdarza się, że i trzykrotnie w każdą rękę. Największy problem jest z jedną żyła na prawej ręce, która wygląda i pulsuje (czy co tam musi robić żyła, żeby ją wybrano do kłucia) bardzo dobrze i zwykle mi ją kłują, a z niej nie leci krew praktycznie nigdy. Często rozrywają mi ostatecznie te żyły, siniaki rozchodzą się na pół ręki (no, może nieco mniej ;)), całe są też (żyły) w bliznach.
A mimo to, a może właśnie dlatego, jakoś nigdy ani pobieranie krwi, ani żadne szczepienia (kiedy byłam zdrowa, bo teraz mnie nie szczepią), ani zastrzyki czy zakładanie wenflonów nie sprawiało mi bólu, nie miałam z tym problemów, czasem tylko muszę zacisnąć zęby, kiedy mi w tej żyle grzebią.
Nawet kiedy trochę pobolewa ręka, kiedy motylek jest już od dłuższego czasu - jakoś mi to nie przeszkadza (zaznaczam, że kiedyś byłam pewna, że w środku zostaje igła, dopiero kiedy wyjęli mi z ręki coś, co wyglądało jak nitka, a ja zapytałam: "czy to kiedyś było igłą?", dopiero wtedy się dowiedziałam, że igłę wyjmują xD).

Powiem jeszcze tak. Komentarze, które wymieniła moja przedmówczyni, w rodzaju "to nie boli, nie powinnaś płakać" czy coś - to jest strasznie denerwujące. Człowiek się czuje, jakby kogoś zawiódł, że to nikogo nie boli przecież, tylko ja jestem jakaś dziwna, że wszyscy to wytrzymuję, tylko ja nie mogę. Myślę, że lepiej jest w ogóle nie mówić po takim wydarzeniu o tym, co przeszło dziecko - po prostu dać buziaka, pogładzić po ręce, ale nie mówić. Pozwolić zapomnieć, nawet na krótko, o tym, co się przeszło.
Ulepimy dziś bałwana, Cudusiu...?
Rozpoznanie: czerwiec 2003 - CD. Stan: remisja, anemia, depresja, zab. adaptacyjne. Wzrost, waga: 166 cm, 52 kg. Leczenie: CSK MSW. Leki: adalimumab, mesalazyna, wenlafaksyna, lamotrygina.

Awatar użytkownika
maggie0278
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3162
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:26
Choroba: CU u rodzica
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: obywatel świata
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: maggie0278 » 02 lis 2009, 12:22

Dziękuję Wam kochani za wszystkie "bólowe" zwierzenia , dzięki nim wiem, że moje dziecko nie jest odmieńcem, nie udaje , tylko jest po prostu sobą ( wbrew opiniom personelu med. :wink: ) a co najważniejsze - ma do tego prawo !


nadrabiam zaległości w czytaniu forum, bo przez ten pobyt w CZD mam spore zaległości :roll:


pozdrawiam wszystkich !
Aktualnie : Pentasa 1x2gr, Imuran obniżono do 50mg z uwagi na podwyższony poziom thioguaniny, Biopron 9 2x1, Omega-3, Calperos+Vit.D3
Czopki Salofalk, wlewy z Pentasy, wlewy z Corhydronu, Budenofalk Foam, Cyklosporyna -leki, które w ogóle nie pomogły :(
Włączono Infliksymab, który nie zaindukował remisji :(
Humira od września 2012r do maja 2013. REMISJA!
dodatkowo Astma Oskrzelowa (Alvesco, Zafiron, Ventolin)

Awatar użytkownika
nataly
Debiutant ✽
Posty: 19
Rejestracja: 05 paź 2009, 23:43
Choroba: CD
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Jasło
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: nataly » 02 lis 2009, 18:35

Zgadzam się z Wami, odczuwanie bólu jest przede wszystkim bardzo indywidualne i każdy może reagować jak chce... Są tacy, którzy nie pokazują cierpienia a tez i tacy, którzy potrzebują o nim porozmawiać i się nim podzielić i ja uważam że jest to bardzo potrzebne - właśnie mieć kogoś z kim można porozmawiać. Co do sposobów radzenia sobie z bólem to od pewnego czasu stosuję wizualizację, jeśli się pojawia ból to w tym miejscu wyobrażam sobie zielone, promieniujące światło, zazwyczaj działa. Oczywiście do pewnego momentu. :razz: Do tego miła uspokajająca muzyka.
Uśmiech to pół pocałunku :)

AGJO
Debiutant ✽
Posty: 34
Rejestracja: 31 paź 2009, 11:42
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: AGJO » 02 lis 2009, 19:35

Po pierwszym wenflonie dostalam zakrzepowego zapalenia zyl - powiedziano mi, ze mam uczulenie na skladnik wenflonu, wiec teraz jak widze wenflon - placze jak dziecko ze strachu mimo tego, ze wiem - ze musze, bo nie wtrzymam badania tez z bolu.

Pracowalam kiedys w szpitalu na oddziale dzieciecym - i wiem, ze dzieciaczki w tym krzyku - ze boli - chca wyrazic wszystkie swoje strachy i odsunac od siebie to, co i tak musi sie stac...hm...ale ona liczy na to, ze to odpedzisz jakos od niej. A dzieciaczkom ciezko sie tlumaczy, ze inaczej sie nie da...

Musisz byc dzielna! Tak, jak Twoja mala dziewuszka :roll: Trzymam kciuki!
AGJO

adam3_
Początkujący ✽✽
Posty: 66
Rejestracja: 27 gru 2007, 19:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Wieluń
Kontakt:

Re: Ból jako induwidualne odczucie

Post autor: adam3_ » 03 lis 2009, 08:41

Każdy z nas ma lęk przed bólem i to naturalne :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie o NZJ”