Strona 1 z 1

Jak sobie radzić finansowo?

: 19 sty 2010, 15:03
autor: rybeńka
Rozpoczynam temat może banalny. Nie wiem, czy był już poruszany na forum, ale od jakiegoś czasu zmagam się z problemami finansowymi i zastanawiam się, gdzie szukać jakiegoś wsparcia. Co tu dużo mówić, leczenie jest drogie, ciągłe wizyty u lekarzy poza Częstochową, to wszystko kosztuje. Ostatnio policzyłam, że w miesiącu wydaję 500 zł na gazę jałową! Myślę, że to nie tylko mój problem, więc może warto o tym porozmawiać.
Stąd moje pytania. Jak Wy sobie radzicie? Czy próbowaliście otrzymać gdzieś jakąś pomoc? Udało się komuś?

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 19 sty 2010, 15:06
autor: Raysha
rybeńka pisze:Ostatnio policzyłam, że w miesiącu wydaję 500 zł na gazę jałową!
A po co Ci gaza jałowa?

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 19 sty 2010, 15:10
autor: rybeńka
Tomek ma przetokę okołoodbytniczą, więc aby jakoś funkcjonować musi przykładać gazę, bo ciągle z niej cieknie.

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 19 sty 2010, 15:18
autor: Natalka
rybeńka, może tu znajdziesz jakieś rozwiązanie
viewtopic.php?t=8767
viewtopic.php?t=8546&highlight=pomoc+finansowe
i do działu Porad Prawnych jak najbardziej warto zajrzeć.
:smile:

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 19 sty 2010, 15:22
autor: rybeńka
Oczywiście, że czytałam. Ale kto mi pomoże kupić gazę? Mnie chodzi o taką doraźną pomoc, np. jakaś fundacja. Bo cóż z tego, że odliczę sobie coś od podatku, jak muszę to najpierw kupić. Tomek oczywiście dostaje rentę socjalną, dodatek pielęgnacyjny, ale co dalej? To wszystko mało, niestety. Oprócz choroby jest jeszcze codzienne życie.

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 20 sty 2010, 00:53
autor: Ania406
A czy Tomek studiuje? Bo można też się zwrócić o pomoc do uczelni- stypendium socjalne, zapomoga jednorazowa. To się często sprawdza. Choć w Waszym przypadku może być trudno ze względu na otrzymywaną rentę i dodatek.
Poza tym niestety nie sądzę aby istniała fundacja, która pomoże Ci zapłacić za leki czy gazę. Wręcz jestem na 99% pewna, że nie.
Spróbuj się zorientować czy któraś z aptek nie ma jakichś przecen, promocji- tylko tyle mogę Ci poradzić. Wiem, że ceny są często różne nawet dla produktów tej samej firmy. Widziałam sama, że ceny gazy jałowej "matopat, impulsmed" wahają się od 1.40zl do 2zl za metr. Różnica jest spora, zwłaszcza w takiej skali w jakiej Ty stosujesz.
Ja radziłam sobie sama lub z pomocą rodziców, więc moja sytuacja jest inna. Ale znam ten ból wydawania zawrotnych sum na leki i suplementy, albo dodatkowe badania.
rybeńka, nie wiem jak trudna jest Twoja sytuacja finansowa, czy pracujesz czy nie, czy pracuje Twój syn - w końcu moża zawsze próbować dorabiać do utrzymania.
Trudno mi coś poradzić, bo nie znam sytuacji, a zajmuję się zawodowo pomocą socjalną, więc może napisz na PW?

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 20 sty 2010, 08:02
autor: Doktorek
rybeńka pisze:od jakiegoś czasu zmagam się z problemami finansowymi i zastanawiam się, gdzie szukać jakiegoś wsparcia. Co tu dużo mówić, leczenie jest drogie
Mam podobnie. Mieszkam w niedużym miasteczku (ok 30 tys. mieszkańców). Po operacji i uzyskaniu remisji zacząłem ponownie pracować. Trwało to kilka lat, niestety w ubiegłym roku wiosną nastąpiło pogorszenie. Poszedłem więc na zwolnienie lekarskie. Przy wizycie kontrolnej u mojego gastrologa usłyszałem, że chorując na przewlekłą i nieuleczalną chorobę mam prawo starać się o rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Mój lekarz oczywiście pomógł mi, powypełniał wszystkie dokumenty i zaświadczenia, no i złożyłem wniosek w ZUSie. To co działo (i dzieje się) od tej pory mogę określić jako swoistą WALKĘ Z WIATRAKAMI. Podczas 1-ej komisji w sprawie renty w ZUSie w Poznaniu trafiłem na lekarza - orzecznika, który okazał się być bezdusznym i chyba bezrozumnym idiotą. Wszedłem do jego gabinetu, a on od razu do mnie z pytaniem: "Chce pan rentę, a co nie chce się już pracować, w tak młodym wieku???" Normalnie mnie zamurowało! A on tymczasem popatrzył na mnie i powiedział, że jestem za młody, a w ogóle to wg niego zdrowy! Szlag mnie trafił i tylko kultura osobista nie pozwoliła na powiedzenie mu w ostrych słowach tego co myślę o nim, jego kompetencjach - okazało się, że to ortopeda, a nie choćby internista (o gastrologu nikt tam nie słyszał) oraz o podejściu do pacjenta. Po tym stwierdzeniu, praktycznie bez żadnego badania mnie, wypisał orzeczenie, w którym stwierdza się, że NIE JESTEM NIEZDOLNY DO PRACY!
Byłem nieźle wkurzony! O nie - pomyślałem - nie pozbędziecie się mnie tak łatwo! Złożyłem odwołanie. Po dłuższym oczekiwaniu kolejna komisja lekarska w Poznaniu i znów ponad 2 godziny jazdy autobusem. Tym razem komisja złożona z 3 lekarzy, ale od razu widać, że ich celem nie jest dokładne zbadanie pacjenta, a jedynie pozbycie się go. Badanie pobieżne, pytania na temat przebiegu choroby zdawkowe - no bo co dociekać czegokolwiek skoro wiadomo, że opinia będzie odmowna? Na wstępie już to wiadomo! I rzeczywiście listonosz wkrótce przynosi decyzję, w której czytam: PACJENT NIE JEST NIEZDOLNY DO PRACY! Postanowiłem jednak nie poddawać się. Złożyłem ponowne odwołanie, tym razem do Sądu Pracy. Obecnie czekam na wezwanie przez biegłych sądowych lekarzy na ponowne badanie. Niestety przez ten czas pozostaję praktycznie bez żadnego finansowego wsparcia. Jak powiedział mi znajomy radca prawny, chore polskie prawo nie zapewnia, jak to jest w innych krajach, żadnej opieki osobom znajdującym się w takiej sytuacji jak ja obecnie. W każdym normalnym kraju ubiegający się o rentę otrzymuje zasiłek chorobowy do czasu zakończenia postępowania w tej sprawie. Ale nie w naszym pięknym kraju! Tutaj nikogo nic nie obchodzi!
Pracując płaciłem składki, obecnie, będąc w końcu bądź co bądź przewlekle chorym na nieuleczalną i wyniszczającą organizm chorobę, mam chyba prawo do tej jałmużny (bo jak inaczej nazwać te marne kilkaset zł)? Tym bardziej, że pracodawcy, szczególnie w takim miasteczku jak moje, nie chcą zatrudniać osób z taką chorobą, które zamiast tkwić na swoim miejscu pracy, cytuję "chodzą sobie po toaletach i nie pracują" - opinia mojego byłego szefa o mnie. Oni chcieliby żeby posiadać orzeczenie o niepełnosprawności, ale jednocześnie być zdolnym do wszelkiej pracy (to orzeczenie, najlepiej umiarkowany stopień, to po to by móc uzyskać dofinansowanie na pracownika, a jego samego mieć praktycznie za darmo).
I dziwią się niektórzy, dlaczego ludzie wyjeżdżają z tego kraju? Ja się nie dziwię.....

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 20 sty 2010, 10:12
autor: Mamcia
Rybeńka moim zdanie gaziki nie muszą być jałowe. Jak będziesz kupowała w paczkach po 100 to wyjdzie dużo taniej.
My jako stowarzyszenie udzielamy pomocy swoim Członkom w szczególnie trudnych warunkach i dot ona dojazdów do lekarza - zwrot za bilety oraz zakup leków. Taki wniosek opiniuje Oddział Wojewódzki. Są to przypadki nieliczne, bo nastawiliśmy się na pomoc globalną. Efekty tego widać - tańsze leki.
Czasem mamy darowizny rzeczowe, które przekazujemy dalej.

Re: Jak sobie radzić finansowo?

: 20 sty 2010, 13:43
autor: rybeńka
Dziękuję wszystkim za opinie, wskazówki i uwagi.
Ania406 - Tomek uczy się w Liceum Plastycznym. Ze względu na Jego ciężki stan w ubiegłym roku powtarza 3 klasę ( liceum jest 4-letnie ). Ja pracuję. Jestem nauczycielką w przedszkolu, ale od września przebywam na urlopie zdrowotnym. Głównie ze względu na Tomka, który po złamaniu kręgosłupa nie mógł samodzielnie nawet wejść do wanny i umyć się. Więc pomagam Mu w czym mogę, żeby mógł chodzić do szkoły. W zeszłym roku, chyba w maju, starałam się o jakąś pomoc w szkole, ale do tej pory nie doczekałam się odpowiedzi. To przykre, zwłaszcza, że Tomek jest jedynym tak poważnie chorym uczniem w szkole. Właściwie to nie było Go wtedy parę miesięcy w szkole i nawet nikt nie zadzwonił. Na szczęście mam trochę kochanych znajomych, którzy pomagają nam zdobyć trochę pieniążków z 1% a obecnie zorganizowali Tomkowi wystawę Jego prac. Jedyna firma, która mi raz pomogła to Matopat - producent gazy. Przysłali 3 pudła, za co byłam Im ogromnie wdzięczna ( starczyły na miesiąc ).