Bioenergioterapia

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Słonko
Początkujący ✽✽
Posty: 486
Rejestracja: 08 wrz 2006, 20:35
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Bioenergioterapia

Post autor: Słonko » 11 wrz 2006, 17:56

Wiem, że ten temat juz był poruszany dawno, ale osobiście też miałam spotkanie z panią bioenergo. Nafaszerowała mnie kaszą jaglaną, buraczkami, pieczarkami, orzechami i suszonymi owocami (zabroniła pszennych rzeczy, ziemniaków, pomidorów i wszystkiego, co jadłam do tej pory). Mozna się chyba domyślić, że cała ta dieta skończyła się okropnym bólem brzucha, wzdęciami i zaparciem - no i oczywiście wizyta u lekarza - koszmar!!!! Wystrzegajcie się takich ludzi... A pani twierdziła, że da się wyleczyc Crohna dietą ( aha nie wspomnę o drogich suplementach jednej firmy :))

Awatar użytkownika
Słonko
Początkujący ✽✽
Posty: 486
Rejestracja: 08 wrz 2006, 20:35
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała

Re: Bioenergioterapia

Post autor: Słonko » 11 wrz 2006, 19:41

Nie pamiętam, wiem, że trudno je było kupić (na szczęście), nigdzie nie ogłam ich dostać, oczywiście pani bioenergo chciała mi sprzedać, bo miała w gabinecie

kaleczka
Debiutant ✽
Posty: 35
Rejestracja: 21 cze 2006, 15:36
Choroba: CU
Lokalizacja: gdansk

Re: Bioenergioterapia

Post autor: kaleczka » 18 paź 2006, 13:17

Witam!! A ja Wam powiem, że sama nie wim co o tym myslec....bylam kiedys u Z.Nowaka i u mnie bez zmian...Ale poszlam do niego oczywiscie po namowach rodziny i oni byli przekonani ze to dziala poniewaz znajomej ktora mila cu pomoglo i od 4 lat ma spokoj...Wiec tak naprwde nie wiem i cos mi sie mocno wydaje ze to sprawa psychiki, choc moge sie mylic. Pozdrawiam.
zawsze moglo byc gorzej

Awatar użytkownika
BeataM
Początkujący ✽✽
Posty: 67
Rejestracja: 14 paź 2006, 10:55
Choroba: CU
Lokalizacja: Krzyż Wlkp

Re: Bioenergioterapia

Post autor: BeataM » 24 paź 2006, 01:20

niedaleko ode :roll: mnie mieszkał cudowny człowiek który nastawiał kręgosłup .Jeżdziłam do niego regularnie bo wypadają mi dyski . Nigdy przy wizycie nie mówiłam że mam inne problemy.Pan sam ,gdy masował kręgosłup po nastaweniu dysków lędżwiowych powiedził, że kręgosłup to pikuś, że prawdziwy problem mam z jelitami. i że może mi pomóc tylko mam kilka razy przyjechać .Niestety pan był wiekowy i nie zdążyłam skorzystać .Ponadto nigdy nie wołał o pieniądze. :roll:
Czym jesteśmy wobec wieczności?
zajrzyj tu
Witaj [you]!

Awatar użytkownika
funia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 521
Rejestracja: 25 sty 2006, 11:30
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Bioenergioterapia

Post autor: funia » 24 paź 2006, 16:23

oj to szkoda, ze nie zdazyl TObie pomoc

i nam:)na pewno bysmy wszyscy do nigo pojechali

motylek
Debiutant ✽
Posty: 24
Rejestracja: 15 wrz 2006, 13:02
Choroba: CD
Lokalizacja: Chrzanów
Kontakt:

Re: Bioenergioterapia

Post autor: motylek » 24 paź 2006, 17:01

Mnie tez wszyscy mecza o wyjazd do takiego bioglaba ale jakos mnie sie nie pali wydawac 100zl bo w to poprostu nie wierze i dzieki waszym wypowiedziom nie dam sie juz namawiac tylko wszystkim w domu to pokaze i mojemu przyszlemu mezowi tez.

Pozdrawiam i dziekuje;)
"Chwila, która trwa...może być najlepszą z Twoich chwil..."

elka
Debiutant ✽
Posty: 33
Rejestracja: 02 gru 2007, 19:16
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: okolica

Re: Bioenergioterapia

Post autor: elka » 14 wrz 2008, 17:51

Ale dlaczego nie ma nikogo komu zdecydowanie pomógł jakiś cud? Ja właśnie jestem na etapie szukania, wszystko aktualnie mi się sypie! No poza jelitami :idea: akurat z tym mi się ostatnio udało, bo od pół roku biorę Imuran i okazało się, że idę na niego i jest super - zapomniałam że mam CU, co z tego? kiedy nieustannie walczę za pomocą sterydów ze strasznymi bólami stawów. Jestem już uzależniona, kiedy dostaję choćby maleńką dawkę Dexavenu jest lepiej, bez tego cierpię katusze. Ostatnio okazało się, że mam cysty na jajniku, no i na nerce. Z tą "nerkową" podobno da się żyć, ale te na jajniku trzeba wyciąć (chcą mi przy okazji wyciąć cały sprzęt - bo "ma pani już swoje lata i po co to pani?", na dodatek mam astmę i przepuklinę pępkową i lekarze muszą mnie ciąć ze znieczuleniem miejscowym, bo tak będzie bezpiecznie. Ludzie chyba tylko CUD może mnie uratować przed skalpelem! Strasznie się boję. Może jednak ktoś zna UZDROWICIELA? Na co ja liczę? Przecież gdyby ktoś taki był to już nie byłoby nas - chorych :smutny:
Ela

Awatar użytkownika
Kropelka
Początkujący ✽✽
Posty: 115
Rejestracja: 05 lip 2008, 18:20
Choroba: CD
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Bioenergioterapia

Post autor: Kropelka » 14 wrz 2008, 19:40

ja bylam u kilku uzdrowicieli z rodzicami choc zbytnio nie wierze w cudotworcow za pieniadze (rodzice zdecydowali) jak ma sie zdarzyc cud to od Boga i taki wymodlony i swiety...
"Nadzieja przychodzi do człowieka wraz z drugim człowiekiem."

elka
Debiutant ✽
Posty: 33
Rejestracja: 02 gru 2007, 19:16
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: okolica

Re: Bioenergioterapia

Post autor: elka » 14 wrz 2008, 20:43

Wiem, jestem już dużą dziewczynką, nie chodzę do lekarzy z rodzicami (niestety) ale jak wszyscy szukam ratunku. Dzisiaj na kazaniu ksiądz powiedział w kościele: Bóg Cię bardzo kocha! :cry: Wiecie jak to jest - czasami brak sił. Mam jeszcze dwa miesiące do terminu operacji i będę żyła nadzieją i będę szukała (co mam robić).
Ela

Awatar użytkownika
Behemot(ka)
Początkujący ✽✽
Posty: 383
Rejestracja: 23 wrz 2007, 17:01
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Bioenergioterapia

Post autor: Behemot(ka) » 15 wrz 2008, 11:35

elka, cudów nie ma, jest tylko psychika. Znachorstwo to proceder nie lepszy od dolinirastwa...Z drugiej strony zdarzają się przypadki całkowitego cofnięcia nowotworu (po prostu układ odpornościowy nagle zaczyna "widzieć" komórki nowotworowe, ale nie zdarza się to często, a bardzo, bardzo rzadko).

Bardziej niż uzdrowiciele, przyda się dobry terapeuta, który pomoże przejść przez ten trudny okres, gdyż naprawdę Cię dużo spotkało i odpowiedznia osoba pomoże Ci przez to przejść.

Leki: Sulfasalazyna 2/2/2 Effectin 0/0/1 Depakina 1/0/1 + Kwas foliowy

Stan: Remisja kliniczna i endoskopowa

Nie jestem leniwa, po prostu mam wadliwy system dystrybucji energii.

http://www.venganza.org/


Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Bioenergioterapia

Post autor: Raysha » 15 wrz 2008, 12:25

Jak ci potrzeba cudu, to nalej sobie szklanke wody mineralnej, albo przegotowanej i wmów sobie, ze to Ci pomoże. O tyle będzie bezpieczniejsze, że Ci nie zaszkodzi i nie nadszarpie portfela.
panna-m pisze:Bardziej niż uzdrowiciele, przyda się dobry terapeuta, który pomoże przejść przez ten trudny okres, gdyż naprawdę Cię dużo spotkało i odpowiedznia osoba pomoże Ci przez to przejść.
Dobrze powiada.

elka
Debiutant ✽
Posty: 33
Rejestracja: 02 gru 2007, 19:16
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: okolica

Re: Bioenergioterapia

Post autor: elka » 16 wrz 2008, 22:48

Mam coś takiego :tak: , jestem nauczycielką i uczę maluszki. W momencie kiedy wchodzę do klasy, zapominam o wszystkim tym co złe, widzę tylko te uśmiechnięte mordki i dziękuję Bogu, że mam tę frajdę. One wprowadzają mnie w zupełnie inny świat, bez strachu, smutku i wątpliwości. Myślę, że jestem dobrą "Panią " widzę to w oczkach mojej klasy, no i w tym "wszystkim" co mnie dopadło, praca jest super! A wodę mineralną zażywam a jakże ale raczej jako specyfik na gardło (pomaga), ale może jak uwierzę w jej MOC :wink: ...
Ela

Julka
Debiutant ✽
Posty: 24
Rejestracja: 27 kwie 2007, 11:11
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bioenergioterapia

Post autor: Julka » 18 wrz 2008, 16:30

Elko droga, szukasz kogoś, komu pomogły niekonwencjonalne sposoby leczenia, więc melduję się ja. Mogę jednak mówić o jelitkach (z którymi, jak piszesz, Ty masz ostatnio spokój) i stawach, bo nic innego mnie nie powaliło. Padłam w marcu ubiegłego roku (CRP 280, zapalenie stawów, w wyniku którego przestałam chodzić, spadek wagi o 12 kg) i wówczas zdiagnozowano u mnie CD i przepisano Polprazol i Salazopirynę 2x3. Następnym razem w szpitalu byłam w listopadzie 2007 roku. Wtedy to zaplanowany pobyt diagnostyczny zbiegł się z moim następnym spadkiem formy, choć nie tak drastycznym. Wówczas diagnozę potwierdzono (pomimo moich nieustających sprzeciwów :) i przepisano mi Imuran. I wtedy to zaczęłam szukać naprawdę intensywnie. W końcu trafiłam do bioenergoterapeuty i ziołolecznika. Zasugerował on, że trawi mnie zakażenie bakteryjne, które zapewne złapałam w trakcie wycinania wyrostka (2000 rok), a które rozwijało się we mnie przez tak wiele lat i ktoremu zapewne pomogły moje dalekie i egzotyczne wojaże. W efekcie takiej diagnozy przepisał mi mieszankę 12 ziół, które miały zdezynfekować mój przewód pokarmowy. Co wtedy pomyślałam? Że nic nie ryzykuję i zaczęłam je pić. Zaparzałam je rano, wlewałam do termosu i piłam przez cały dzień po każdym posiłku. Po kilku dniach coś mi zaczęło "pukać" w jelitko, dokładnie na wysokości wyciętego wyrostka. A, to nie był ból. Zapomniałam dodać, że przez ten cały czas (aż do dzisiaj) nie odstawiłam konwencjonalnej medycyny i oczywiście nie zamierzam. Piłam te zioła przez ponad 3 miesiące aż do momentu, gdy jakoś mnie od nich odrzuciło. Obecnie czuję się świetnie, badam się raz w miesiącu-wyniki mam jak nigdy dotąd. Nie widziałam się jednak z moją gastrolog, bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, że jej komunikuję, że zalecony przez nią Imuranu zastąpiłam zielskiem :) Elko, życzę Ci więc dużo siły i wiary, że to wszytsko minie - czasem bowiem wydaje mi się, że nasze ciało jest sterowane naszymi emocjami. I w takim ujęciu medycyna alternatywna służy nam jak placebo. W mojej ocenie nie ma to jednak znaczenia - czy naprawdę pomaga, czy pozwala nam uwierzyć, że znaleźliśmy ratunek. Ważny jest przecież efekt końcowy :))

elka
Debiutant ✽
Posty: 33
Rejestracja: 02 gru 2007, 19:16
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: okolica

Re: Bioenergioterapia

Post autor: elka » 19 wrz 2008, 18:40

Julko, dziękuję za słowa pocieszenia, kiedy czytałam Twojego posta to pomyślałam, że może i u mnie zamieszkała na dłużej jakaś bakteria. Mam już tyle schorzeń, że nie znam nikogo kto ma ich tyle. Ostatnio doszedł wstrętny trądzik różowaty i wyglądam jak Juszczenko po próbie otrucia :wink: . Ręce opadają. Nie chcę swoim narzekaniem psuć humorów domownikom, udaję, że jest OK (czasem tylko popłaczę w poduszkę), ale wszyscy wiemy, że tak nie jest, a teraz jeszcze ta operacja... a przecież to nie jest mój podstawowy problem (te torbiele nie bolą i gdyby nie USG nawet bym o nich nie wiedziała). Więc może mnie coś trawi od środka? Proszę Cię zatem o namiary na tego cudotwórcę i będę piła ziółka, byleby tylko pomogły.
Ela

panna.m
Debiutant ✽
Posty: 1
Rejestracja: 07 sty 2011, 12:10
Choroba: nie ustalono
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Czerkaszyn

Post autor: panna.m » 07 sty 2011, 13:24

funia pisze:bylam ostatnio u bioegergoterapeutki w warszawie, Janiny Czerkaszyn, moze ktos zna?

wyslala mnie rodzina, ktora, oczywiscie, szaleje, i kazda nowinke i sposob na ozdrowienie mi wciska, zeby mnei uzdrowic. mile to oczywiscie, ale tez troche meczace

Janina C.pomogla naszej znajomej z luszczyca- po paru wizytach dziewcze nie ma problemow ze skora
no wiec pojechalam z moim crohnem, liczac na efekty

bioenergo przykladala rece- niby faktcyznie czulam cieplo, i ogolnie "przywracala rownowage", ogolnie bylo dosc zabawnie, babcia ( bo jest w podeszlym dosc wieku), krzyczala, ze trzeba "cale to gowno" usunac- hehe, akurat z tym nei ma problemy przy biegunkach :twisted: - nie spodobalo jej sie moje spostrzezenie.
poza tym babcia prowadzi caly czas dialog z "petentem", chyba nei za dobrze wypadlam, bo rozwscieczylam ja, gdy zapytala, ze skoro czje cieplo w kolanie, gdzie teraz symetrycznie powinnam poczuc? moja odpowiedz ze w lokciu ja bardzo zdenerwowala :?

bylo to tydzien temu, czuje sie ogolnie dobrze- ale przed wizyta u neij tez nie bylo zle, wiec nei wiem czy sa efekty

poza tym to sama nie wiem czy w to wierzyc wszystko czy nie- bioenergo chyba tez czula moj sceptycyzm, bo stierdzila ze jedna taka sesja to za malo, jestem wyjatkowo "trudnym przypadkiem, co dziwne zwazywszy na moj mlody wiek" :lol: - a poniewaz cala ta wyprawa (80 dla bio, i pociag) wyniosla prawie 200 wiec ponownie sie nie wybieram na razie

ma ktos dobre doswiadczenia z tego typu ekscesami?
Czerkaszyn to ja akurat znam, jeżdziłąm do niej przez pewien okres czasu. Nie powiem, żeby była "zła" bo faktycznie czułam pewne oddziaływanie ale... sposób w jaki ta Pani traktuje pacjentów bardzo mnie zirytował i już nie chodzę do niej.

Generalnie krzyczy i stresuje człowieka a nawet potrafi ... . Cena też bardzo wysoka jak na lokal na kurzej łapce na pradze. Nie można poleżeć ani chwili dłużej niż ustalony czas bo od razu przychodzi właścicielka i zgania z łóżka ... a to jest trochę stresujące. A godzina nie wystarcza na "odblokowanie".

Niestety nie wystarczy wziąć 3 zabiegów, jak zapewnia na początku ta Pani, aby organizm wrócił do swojego rytmu, a potem przychodzić raz na rok na "sprawdzenie". Ja chodziłam przez naprawdę spory okres czasu i za każdym razem byłam zablokowana.

Zablokowany

Wróć do „Inne”