Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Miejsce dla wszystkich co mają ochotę prowadzić dziennik czy swój temat, opisując jak na co dzień zmagają się z chorobą.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Noelia
Doradca CU
Posty: 1117
Rejestracja: 11 kwie 2017, 00:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Noelia » 24 paź 2017, 01:02

Pandziaak pisze:wysyłam dobrą energię
Noire pisze:Trzymam kciuki żeby wszystko było dobrze
Dobra energia i kciuki zadziałały, wszystko poszło dobrze :roll:
Tylko zostawili go na noc na obserwacji i mam nadzieję, że do jutra nie pojawią się żadne komplikacje, gorączka, krwiomocz czy inne atrakcje, że tylko wypis i do domu odpoczywać (czyli w jego przypadku = pracować zdalnie z domu...).

Samo wyjmowanie może nie bolało jakoś bardzo (nie znieczulają do tego, tzn. sama lidokaina w żelu :neutral:), ale potem faktycznie nadchodzi ten atak kolki - silne skurcze, dopóki obrzęk nie zejdzie...
Ale na szczęście wiedzą o tym i pielęgniarka od razu po zabiegu podłączyła mu kroplówkę rozkurczową, zanim się to wszystko na dobre rozpętało, więc koniec końców ból był taki "do wytrzymania".
obyty.z.cu pisze:Dlatego ja wolę wcześniej planować i wiedzieć jak najwięcej, wtedy jestem spokojniejszy i nie ma stresu
No ja też tak mam właśnie - jeśli lekarze nie mają czasu nam wszystkiego opowiedzieć, to czytam, ile się da, a tutaj na forum wielokrotnie wypytywałam o różne badania itp.
Pandzi wypowiedź zrozumiałam tak samo:
Pandziaak pisze:a ja Wam powiem, że wolę wiedzieć, niż niemile się zaskoczyć; jak sobie przypomnę parę lat temu, to tak nie informowali o przebiegu badań i jak to będzie wyglądać, internet tez nie był popularny więc parę razy przeżyłam szok i wolałabym wiedzieć wcześniej.
Nam chodziło tylko o zbyt "nadgorliwe" czytanie o powikłaniach, bo można się przez to nieprzyjemnie nakręcić i negatywnie nastawić na badanie, a nic dobrego z tego nie wyniknie:
Pandziaak pisze:Owszem nie warto czytać i za dużo myśleć o powikłaniach bo jakby nie było to każde badanie niesie jakieś ryzyko.
Noelia pisze:Nie czytam w necie za dużo na ten temat, bo zwariuję od tych opisów powikłań
Ja przed męża kolonką za dużo czytałam o możliwych powikłaniach - za dużo dziwnych i niepewnych komentarzy pod jakimiś przypadkowymi artykułami na ten temat.
I potem bez sensu panikowałam w tej poczekalni, że coś się niby stanie.
Ale to był sam początek naszej "przygody" z colitisem, więc wtedy jeszcze nie wiedziałam, gdzie szukać sprawdzonych info.
Lekarka męża powiedziała, że podczas wycofywania endoskopu z jelita bardzo dokładnie ogląda się ścianki z każdej strony, czy nie ma uszkodzeń, perforacji itp., więc takie powikłania to mega rzadkość.

Ale o tym, jak w praktyce będzie wyglądać badanie, zabieg czy operacja, to moim zdaniem warto wiedzieć jak najwięcej, żeby potem nie przeżyć przykrego szoku.
Tak jak w tym wątku o operacjach - pamiętam, że kilka osób pisało, że właśnie doświadczyły takiego niemiłego wstrząsu, bo jakoś nikt ich wcześniej nie uprzedził o drenach, o centralce, sondzie, cewniku itd.

My akurat trafiamy tak, że wszystko nam dokładnie tłumaczą. I bardzo dobrze.
Przed tym rozbijaniem kamieni URSL uprzedzili męża, że zakładają potem na jakieś 2 tygodnie cewnik moczowodowy, a na pół dnia ten zwykły (tzn. ten wystający z pęcherza i zawieszany na brzegu łóżka - nie wiem, jak to się nazywa prawidłowo ;))
Miał więc kilka godzin na to, żeby się z tym pogodzić i psychicznie nastawić - lepsze to niż późniejszy szok.
Ten cewnik DJ to jeszcze pół biedy, jego nie widać i prawie nie czuć, ale w związku z tym "zwykłym" to mąż w zasadzie nic nie jadł, dopóki mu tego nie wyjęli (czyli 6 godzin) - bo obawiał się, że dostanie biegunki (CU bywa złośliwe) i co wtedy (?), biegać do WC się za bardzo nie da :lol:
BlackRose pisze:A jak się odbywa ta urografia, jak to wygląda? Zwykłe rtg, tylko coś wstrzykują wcześniej? A przygotowanie jakieś, jak to w praktyce?
To po prostu zdjęcia RTG - najpierw przeglądowe jamy brzusznej, a potem wstrzykują dożylnie kontrast i co jakieś 5 minut robią kolejne zdjęcia.
Całość trwa w sumie jakieś pół godziny.
A przygotowanie...no niestety jelita muszą być oczyszczone, żeby było wszystko wyraźnie widać na tym RTG.
Ale nie musi to być perfekcyjne wyczyszczenie, bo to nie badanie jelit przecież.
Pewnie inaczej to wygląda, jak idzie się np. ambulatoryjnie do przychodni w wyznaczonym dużo wcześniej terminie, a inaczej w szpitalu z dnia na dzień (jak u nas).
U męża wyglądało to tak, że lekka kolacja + od rana nie mógł już nic jeść, kilka razy dali mu Espumisan i zrobili lewatywę.
W grę wchodził też Fortrans wieczorem, ale u niego na szczęście zrezygnowali ze względu na CU, żeby bez sensu nie podrażniać jelit.
A z kolei po badaniu trzeba bardzo dużo pić, żeby wypłukać ten kontrast.
BlackRose pisze:Pytam, bo coś mnie pobolewa w okolicy lędźwi jakby, na dole pleców, tak jakby nery właśnie, jakby mi mało było jelitowych problemów :( Takie skurcze
U męża ten ból był najsilniejszy w okolicy nerki (na plecach) - u niego akurat lewej - a promieniował w kierunku łopatki oraz do podbrzusza i pachwiny.
Wg niego to jest ból 10/10 (a ma z czym porównać, bo sporo już przeżył) - także jeśli to tylko "takie skurcze", to może to być tzw. "piasek".
Na początek zrób po prostu badanie moczu w tym kierunku + ewentualnie skierowanie do urologa.
Albo może jakieś bóle stawowe Ci tak promieniują, np. z biodra, czy z kręgosłupa :neutral:
Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

Nasze motto w walce z CU :flowers:

Diagnoza 13.04.17 - wciąż czekamy na remisję i spokój...

BlackRose
Początkujący ✽✽
Posty: 173
Rejestracja: 03 sie 2017, 21:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: BlackRose » 24 paź 2017, 22:09

Dzięki wielkie za odpowiedz odnośnie urografii.
Właśnie badania - analiza - moczu jest ok, a jednak coś się dzieje :(
Fakt, ze nie jest to jakaś mocna kolka, biorę Apap i jakoś idzie wytrzymać, ale ten ból bardzo podobnie się rozkłada - promieniuje jak u Twojego Męża, także stawiam na te cholerne nerki (a raczej prawą nerkę, bo boli bardziej po prawej) i jak jeszcze raz mnie to złapie to lecę do rodzinnego po skierowanie.
A stawy to swoją droga mi dają popalić.
Dzięki i pozdrawiam i życzę żeby było już wszystko ok z Mężem i jego nerką :)

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3038
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Anette28 » 01 lis 2017, 17:24

Noelia pisze:Dobra energia i kciuki zadziałały, wszystko poszło dobrze :roll:
Tylko zostawili go na noc na obserwacji i mam nadzieję, że do jutra nie pojawią się żadne komplikacje, gorączka, krwiomocz czy inne atrakcje, że tylko wypis i do domu odpoczywać (czyli w jego przypadku = pracować zdalnie z domu...).
a widzisz mówiłam, że będzie dobrze :roll:
Noelia pisze:Ale to był sam początek naszej "przygody" z colitisem, więc wtedy jeszcze nie wiedziałam, gdzie szukać sprawdzonych info.
no śmiało mogę powiedzieć, że jesteś ekspertką z wiadomościami o CU, lepszymi niż nie jeden chory na CU, a dla wyjaśnienia Noelia nie choruje na jelita, więc to powinno zastanowić chorych, którzy bagatelizują chorobę :roll:
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

"Najlepszy gust muzyczny i koloryt w Styczniu"

Awatar użytkownika
Noelia
Doradca CU
Posty: 1117
Rejestracja: 11 kwie 2017, 00:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Noelia » 29 lis 2017, 01:40

Pandziaak pisze:a widzisz mówiłam, że będzie dobrze
Pamiętam :roll:
I pod tym względem nadal jest dobrze, był na kontroli u urologa i na szczęście wszystko ok.
Jak mu wtedy w szpitalu powiedzieli, na czym polega ten zabieg kruszenia kamieni URSL, to był w lekkim szoku, jeszcze te cewniki później :shock:, ale dzięki temu wszystkie złogi są usunięte i temat z głowy.
W przeciwieństwie do tego "zewnętrznego" (tzw. pozaustrojowego) ESWL - tam rozbijają te kamienie w sumie bezinwazyjnie, ale później ich mini fragmenty schodzą same, co przyjemne nie jest - skurcze, krwiomocz itd.
Także z nerkami mąż ma na razie spokój.

Jelitowo też w miarę w porządku, ale za to (zgodnie z zasadą, że zawsze musi być coś nie tak...) powróciły wymioty i szukamy przyczyny.
Zamiast zwykłej gastroskopii będzie miał badanie EUS, czyli endoskopowe USG - ponoć idealnie obrazuje ścianę przełyku, żołądka i dwunastnicy, a przede wszystkim jest to diagnostyka chorób trzustki, wątroby, dróg żółciowych oraz pęcherzyka, śledziony, okolicznych węzłów chłonnych itp.
Teoretycznie wygląda to jak gastroskopia, tyle że podobno dosyć bolesna...
Jeśli ktoś miał przypadkiem takie badanie, to oczywiście będę wdzięczna za wszelkie info czy rady.
Miał już 2 tradycyjne gastroskopie i wszystko w normie, łącznie z wycinkami hist-pat - także nic nie wykazały.

Mam tylko nadzieję, że nowy rok nie przyniesie nam jakichś nowych "miłych" diagnoz, bo zdecydowanie mam już dość :(
Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

Nasze motto w walce z CU :flowers:

Diagnoza 13.04.17 - wciąż czekamy na remisję i spokój...

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3038
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Anette28 » 02 gru 2017, 13:09

Noelia pisze: powróciły wymioty i szukamy przyczyny.
a może od leków?
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

"Najlepszy gust muzyczny i koloryt w Styczniu"

BlackRose
Początkujący ✽✽
Posty: 173
Rejestracja: 03 sie 2017, 21:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: BlackRose » 11 gru 2017, 12:33

BlackRose pisze:Dzięki wielkie za odpowiedz odnośnie urografii.
Właśnie badania - analiza - moczu jest ok, a jednak coś się dzieje :(
Fakt, ze nie jest to jakaś mocna kolka, biorę Apap i jakoś idzie wytrzymać, ale ten ból bardzo podobnie się rozkłada - promieniuje jak u Twojego Męża, także stawiam na te cholerne nerki (a raczej prawą nerkę, bo boli bardziej po prawej) i jak jeszcze raz mnie to złapie to lecę do rodzinnego po skierowanie.
A stawy to swoją droga mi dają popalić.
Dzięki i pozdrawiam i życzę żeby było już wszystko ok z Mężem i jego nerką :)
Kolejna analiza moczu wykazała szczawiany wapnia. Miałam urografię i faktycznie to „tylko” piasek i małe złogi, wiec nie kwalifikuję się na żadne rozbijanie kamieni. Mam tez stan zapalny, dostałam antybiotyk Cipropol. Mam stosować dietę, pic dużo sredniozmineralizowanej wody, żurawina suszona oraz suplementy z niej, skrzyp, furagina, Urosept oraz pasta Fitolizyna.
A Twój Małżonek ma jakąś konkretną dietę zaleconą? Bo mi dali tylko takie bardzo ogólnikowe wskazówki.
Pozdrawiam :)

atabe
Aktywny ✽✽✽
Posty: 513
Rejestracja: 28 kwie 2010, 09:31
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: kobyla łąka

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: atabe » 12 gru 2017, 17:18

Możesz też zamiast fitolizyny spróbować pasty- debelizyna . Działanie to samo a w smaku lepsza

BlackRose
Początkujący ✽✽
Posty: 173
Rejestracja: 03 sie 2017, 21:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: BlackRose » 12 gru 2017, 17:44

atabe pisze:Możesz też zamiast fitolizyny spróbować pasty- debelizyna . Działanie to samo a w smaku lepsza
Dziękuje za radę, ale widzę, ze to jest zupełnie coś innego, wiec sama już nie wiem? Fitolizyna zalecona mi przez lekarza to „unikalna kompozycja 9 ziół”, a Debelizyna to „wyciąg z fasoli indyjskiej”.
Hmm...Noelia masz w profilu napisane „Fitolizyna + Debelizyna” - tzn. ze Twój Mąż pije naraz obie te pasty czy jak niby??
Są tez jakieś kapsułki o nazwie Fitolizyna nefrocaps forte. Pasta to ohyda, wiec takie kapsułki byłyby fajnym rozwiązaniem, ale nie wiem czy da się nimi zastąpić pastę?
Pozdrowionka :)

Awatar użytkownika
Noelia
Doradca CU
Posty: 1117
Rejestracja: 11 kwie 2017, 00:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Noelia » 19 gru 2017, 00:14

Pandziaak pisze:a może od leków?
Ano właśnie, trochę ich bierze jednak...
Tylko, że on miał takie "napady" (w sensie, że np. kilkudniowe - kilka dni pod rząd męczenia się, a później już długo, długo spokój) wymiotów i nudności jeszcze przed diagnozą, wtedy nie przyjmował żadnych leków.
W styczniu wizyta u gastro, potem różne badania, m.in. to endoskopowe USG (czyli EUS), to może się czegoś dowiemy...
W każdym razie ma mieć dokładnie diagnozowaną trzustkę, wątrobę i drogi żółciowe.

Może jakieś nietolerancje czy alergie, ale miał już tyle testów i badań od A do Z..., a poza tym od samego początku chorowania zapisuje, co mu ewidentnie szkodzi i tych produktów już nie jada.
Wszystkie wyniki, oznaczenia itd. miał ostatnio w normie, no poza kalprotektyną 300, ale w przypadku zdiagnozowanego CU to podobno całkiem ok.
Kontrolna kolonoskopia 28.03, czyli w sumie rok po pierwszej kolonce - to zobaczymy, co tam "w trawie piszczy" :lol:
BlackRose pisze:A Twój Małżonek ma jakąś konkretną dietę zaleconą? Bo mi dali tylko takie bardzo ogólnikowe wskazówki.
Ma ogólne "zalecenia profilaktyczne" - przede wszystkim ograniczać produkty zawierające duże ilości kwasu szczawiowego, czyli oczywiście szczaw (ktoś to je w ogóle? ;)), a także rabarbar, szpinak, buraki, orzechy, kakao, czekolada.
A za to jeść posiłki bogate w wapń, ponieważ wapń wiąże kwas szczawiowy w jelicie i tym samym zapobiega jego wchłanianiu do krwi.
Polecane są też zboża pełnoziarniste oraz soki z owoców cytrusowych, ale te z kolei szkodzą mężowi jelitowo.
Są specjalne diety dla chorych na kamicę szczawianową, ale trzeba też wziąć pod uwagę swoje flaczki i wszystko sobie indywidualnie dopasować - także nie jest to takie proste, że gotowa rozpiska "śniadanie, II śniadanie itd." i już temat z głowy.
I tak ogólnie to najkorzystniej jeść częściej mniejsze posiłki - mąż je ok. 7 posiłków dziennie.

Poza tym odpowiednie nawadnianie oraz aktywność fizyczna.
No i zapobieganie biegunkom (zwłaszcza tłuszczowym) - to jest podstawa profilaktyki.
Przeciwwskazana jest kawa (mąż i tak musiał z niej zrezygnować - jego Colitis nie toleruje nawet łyka kawy) oraz mocna herbata, a także ocet, ostre przyprawy i glutaminian sodu.
BlackRose pisze:Noelia masz w profilu napisane „Fitolizyna + Debelizyna” - tzn. ze Twój Mąż pije naraz obie te pasty czy jak niby??
Urolog zalecił mężowi pić oba preparaty.
Czasem rozpuszcza obie pasty naraz (tzn. w jednej szklance), a czasem pije osobno (zamiennie - jeden dzień Fitolizyna, drugi dzień Debelizyna) - to nie ma znaczenia - także możesz wypróbować te 2 opcje i wtedy ocenisz, jaki "smak" ;) wolisz, tzn. jaki bardziej tolerujesz.
Picie obu past jak najbardziej ma sens, bo - tak jak sama napisałaś - mają kompletnie różny skład i świetnie się uzupełniają - przeciwdziałają tworzeniu się kamieni, są przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, rozkurczowe i moczopędne, ale dzięki zupełnie innym mechanizmom działania.

Teoretycznie można to posłodzić - cukier wyraźnie poprawia smak, a przy tym nie wpływa na skuteczność tych past (to słowa tego urologa, ale sama nie wiem :neutral:) - mąż co prawda już się przyzwyczaił do tego specyficznego "aromatu" (na początku to nieźle go odrzucało :shock:), ale zdarza mu się dodać odrobinę ksylitolu (to jest jedyny "słodzik", który tolerują jego flaki - po zwykłym cukrze oraz po miodzie ma niestety biegunkę i skurcze) - wtedy napój jest bardziej znośny, także polecam spróbować.
No i rozpuszcza to wszystko w ciepłej w wodzie, na zimno nie przejdzie u niego.

Poza tym pije często (ale nie codziennie) napar z ziela skrzypu (czasem razem z pokrzywą - czyli tzw. skrzypokrzywa popularna u włosomaniaczek ;)) oraz sok żurawinowy - jest bardzo korzystny dla nerek.
Taki sok można oczywiście kupić gotowy (najlepiej w butelkach z ciemnego szkła - mąż najczęściej pije ten z Oleofarmu, to jest sok 100%) albo upichcić samemu ze świeżej lub mrożonej żurawiny - ja zrobiłam parę słoików tej jesieni, ale to dosyć dużo roboty jednak :razz:
BlackRose pisze:Są tez jakieś kapsułki o nazwie Fitolizyna nefrocaps forte. Pasta to ohyda, wiec takie kapsułki byłyby fajnym rozwiązaniem, ale nie wiem czy da się nimi zastąpić pastę?
Te kapsułki mają o wiele mniej substancji czynnych i są mniej skuteczne niż pasta, to tylko suplement diety "wspomagający pracę układu moczowego".
Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

Nasze motto w walce z CU :flowers:

Diagnoza 13.04.17 - wciąż czekamy na remisję i spokój...

BlackRose
Początkujący ✽✽
Posty: 173
Rejestracja: 03 sie 2017, 21:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: BlackRose » 19 gru 2017, 14:01

No to już wszystko jasne, już wszystko rozumiem, dziękuje za odpowiedź :)
Powoli przyzwyczajam się do smaku tej pasty. Dokupię jeszcze te Debelizynę. Nerki na razie nie dokuczają, także leczenie chyba działa, odpukać ;)

Izunia65
Debiutant ✽
Posty: 26
Rejestracja: 03 sty 2018, 22:48
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
miasto: Włocławek

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Izunia65 » 10 sty 2018, 22:50

Neolia jesteś niesamowita!
Opisujesz chorobę męża tak dokladnie, z takimi szczegółami jakbyś sama osobiscie przez to wszystko przechodziła i czuła dokładnie to co czuje mąż.
Mąż jest szczęściarzem!!!
Życzę dużo zdrówka!

BlackRose
Początkujący ✽✽
Posty: 173
Rejestracja: 03 sie 2017, 21:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: BlackRose » 10 sty 2018, 23:21

Izunia65 pisze:
10 sty 2018, 22:50
Neolia jesteś niesamowita!
Opisujesz chorobę męża tak dokladnie, z takimi szczegółami jakbyś sama osobiscie przez to wszystko przechodziła i czuła dokładnie to co czuje mąż.
Mąż jest szczęściarzem!!!
Życzę dużo zdrówka!
Właśnie tez tak pomyślałam jak czytałam kiedyś, ze Mąż to naprawdę szczęściarz! :D
Tak bym chciała, żeby o mnie się ktoś tak kiedyś martwił i przejmował ...
A tak btw to co gdy Mąż tez nagle zechce pisać na tym forum? ;)

Awatar użytkownika
Myopic
Początkujący ✽✽
Posty: 90
Rejestracja: 27 sie 2017, 20:58
Choroba: CU
województwo: śląskie

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Myopic » 11 sty 2018, 12:39

Nie dość, że tak mocno zaangażowana w chorobę swego faceta, to jeszcze do tego taka atrakcyjna dziewczyna. Albo mąż jest prezesem spółki akcyjnej, albo Noelia jest po prostu bardzo zakochana. ;)
Ten, kto idzie z tłumem,
nie zajdzie dalej niż tłum.
Ten, kto idzie sam,
ma szansę zajść do miejsc, w których nie był nikt inny.

Albert Einstein

Izunia65
Debiutant ✽
Posty: 26
Rejestracja: 03 sty 2018, 22:48
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
miasto: Włocławek

Re: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!

Post autor: Izunia65 » 11 sty 2018, 14:15

Myopic pisze:
11 sty 2018, 12:39
Nie dość, że tak mocno zaangażowana w chorobę swego faceta, to jeszcze do tego taka atrakcyjna dziewczyna. Albo mąż jest prezesem spółki akcyjnej, albo Noelia jest po prostu bardzo zakochana. ;)
:lol: :lol: :lol: Myślę, że to jednak miłość :mrgreen:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Moja Historia”