Teraz jest piątek, 24 listopada 2017, 06:25

CU, CD i inne zapalne choroby jelit

Forum otwarte dla wszystkich chorych na nieswoiste zapalenia jelit, dla ich rodziców, partnerów i osób zainteresowanych.

Krzyś i jego CU

Tak to prawda, dużo dzieci choruje na NZJ. Tutaj rodzice mogą opisywać swoje przeżycia, doświadczenia, dzielić się radami.

Moderatorzy: Pandziaak, Moderatorzy

Online
Avatar użytkownika
 
Posty: 480
Dołączył(a): sobota, 21 stycznia 2017, 21:41
Lokalizacja: Lubin
Choroba: CU u dziecka
województwo: dolnośląskie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez S_Gosia » sobota, 14 października 2017, 17:58

Noelia napisał(a):A w ogóle wypis pocztą

a to tylko dlatego, że na badania przyszliśmy w piątek, Krzyś czuł się ok, wyniki z krwi dobre i żeby nas nie trzymać to wyszliśmy w niedzielę.
Nasza lekarka miała przygotować wypis, ale, że nie miała wyniku kalprotektyny, krwi utajonej i moczu to wypisu nie przygotowała.
Zawsze to czekamy na wypis i bez niego nas nie wypuszczają.

Noelia napisał(a):Szkoda, że nie wiedziałam, że tak można

to chyba tylko wyjątkowo...

we wtorek dzwoniliśmy, ale niewiele wiem, bo mamy najpierw przeczytać wypis i dopiero wtedy zadzwonić.
Tyle wiem, że kalprotektyna spadła z 2046 w sierpniu na 1000 teraz - dalej dużo :(

Krzyś dostanie znów cortiment - i mam nadzieję, że może teraz pomoże.
Mamy inne leczenie, jelito trochę podleczone, jest dalej luźno :( ale wc tylko rano przed szkołą, potem cisza do następnego dnia. Bardzo rzadko jeszcze idzie wieczorem.

Szkoła, to najlepsza terapia - głowa zajęta czymś innym, a nie tym, czy w pobliżu jest wc, kontakty z rówieśnikami bezcenne.
Czasem młody łapie katar, skarży się na gardło, ale domowymi sposobami - witamina C, rutinoscorbin, inhalacje, tantum verde - dajemy radę.

I oby nie było gorzej, to damy radę...
czekam z niecierpliwością na wypis i wtedy napiszę więcej
Gosia - mama Krzysia (ur. 2004r.)
diagnoza: 12.01.2017r. - CU u dziecka
Asamax 500mg 2-1-2, Imuran 1x50mg, Vigantoletten 1000j.m., Ecomer, Sanprobi ibs - czekamy na remisję


Wygrana majowa i czerwcowa Lista Naszych Przebojów 2017 :)

 
Posty: 1021
Dołączył(a): wtorek, 11 kwietnia 2017, 00:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez Noelia » poniedziałek, 16 października 2017, 11:11

S_Gosia napisał(a):Tyle wiem, że kalprotektyna spadła z 2046 w sierpniu na 1000 teraz - dalej dużo
Najważniejsze, że spadła i to ponad 2 razy :roll:
Mąż miał niedawno wizytę kontrolną u naszej gastro (jeszcze przed trafieniem na SOR w związku z kamicą) - kalprotektyna 300, więc musiał się zapisać na kolono - z tym, że w marcu tego roku miał skierowanie na cito (bo intensywne krwawienie), a teraz nic pilnego, bo krwi nie ma (nawet utajonej - a to najważniejsze, uff...) - więc badanie będzie dopiero 28.03.2018, czyli w sumie rok po pierwszej kolonce.
No nic, może i dobrze, zobaczą, co tam się dzieje w jelicie.
S_Gosia napisał(a):Mamy inne leczenie, jelito trochę podleczone, jest dalej luźno ale wc tylko rano
To identycznie jak u nas.
O tym trochę innym leczeniu napiszę może kiedyś w naszym temacie.
S_Gosia napisał(a):Szkoła, to najlepsza terapia - głowa zajęta czymś innym, a nie tym, czy w pobliżu jest wc
A. to nadal ma lekką obsesję na punkcie WC - mimo, że już go nie gania i "wszystko na spokojnie".
Jak jesteśmy długo poza domem, a w pobliżu nie ma toalet (albo krzaków :lol:), to zaczyna się taka "specyficzna" panika i stres.
Ciekawe, czy to kiedyś minie...
Ale dobrze, że chociaż u Was jest ok pod tym względem :)
S_Gosia napisał(a):Czasem młody łapie katar, skarży się na gardło, ale domowymi sposobami - witamina C, rutinoscorbin, inhalacje, tantum verde - dajemy radę.
W przedszkolu Ariany to co chwilę jakieś infekcje i wiecznie któreś dziecko choruje, więc daję jej od miesiąca krople Vivomixx dla wsparcia odporności i póki co faktycznie nie łapie jakoś żadnych wirusów.
I przy okazji dobroczynne bakterie dla jelit - a kto wie, co ona tam po tacie odziedziczyła...:neutral:
A ogólnie to polecam po stokroć syropy z owoców czarnego bzu Sambucol - gdy zaczynało ją drapać w gardle, katar czy kaszel, to błyskawicznie pomagało, serio.
Piła Sambucol Kids, a dla nastolatków jest chyba wersja Junior.
S_Gosia napisał(a):I oby nie było gorzej, to damy radę...
No dokładnie...
Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once. Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.
Nasze motto w walce z CU :flowers:

Diagnoza 13.04.17 - wciąż czekamy na remisję i spokój...

Online
Avatar użytkownika
 
Posty: 480
Dołączył(a): sobota, 21 stycznia 2017, 21:41
Lokalizacja: Lubin
Choroba: CU u dziecka
województwo: dolnośląskie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez S_Gosia » niedziela, 22 października 2017, 17:34

Mamy już wypis i ...
Krew utajona obecna i kalprotektyna...
Noelia napisał(a):Najważniejsze, że spadła i to ponad 2 razy

no niestety jest 1380, czyli spadła, ale nie ponad 2x :( szkoda...
Zastanawiam się czy to w naszym przypadku jest w ogóle możliwe :?:

Pozostałe wyniki dobre. Białe krwinki urosły z 4,6 na 5,8 :) także imuran dalej młody może brać.

Noelia napisał(a):A. to nadal ma lekką obsesję na punkcie WC - mimo, że już go nie gania i "wszystko na spokojnie".

K chyba też tak ma, dziś byliśmy w kościele to go zaczynało "mulić" coś w brzuchu, choć był w domu :(

Od środy młody bierze cortiment - mam nadzieję, że teraz pomoże, a jak będzie to zobaczymy.

Zakreślamy już pełne koło, pełen rok od początków objawów... 12.01 będzie już rok od diagnozy.
Z takich obserwacji - to uczymy się żyć z chorobą, korzystamy na miarę możliwości i obecnego stanu... nie dopuszczam myśli, że coś nas ogranicza. Teraz chłodne miesiące, więc więcej czasu spędzamy w domu.
Jest lepiej, jest spokojniej, ale szkoda, że nie jest całkiem dobrze.
I czy w ogóle to możliwe - ta remisja :?: Na razie to takie dla nas odległe, nieosiągalne marzenie...
Krzyś ma apetyt, ale zaczął rosnąć w górę i 8 godzin w szkole - a tu tylko kanapka - spowodowało, że schudł.
Nigdy nie był gruby, zawsze taki długi szczypioreczek, ale przed chorobą fajnie nabrał masy, żeby ją zgubić przy zaostrzeniu :(
Czasem mam wrażenie, że spodnie zgubi :wink:

I taki słodko-gorzki ten mój wpis.

Bo jest spokojniej, ale ... wciąż nie jest dobrze.
Boję się, że ten ciągły tlący się stan zapalny w jelicie, może kiedyś wybuchnąć :(

A z plusów - to w klinice poznałam kilka mam dzieci chorych na NZJ - nawiązałam znajomości, nawet powiedziałabym bliskie znajomości i jest mi łatwiej iść do przodu i stawiać czoła nowym wyzwaniom.

W między czasie byłam u psychologa - chciałam, żeby pani powiedziała mi jak poradzić sobie z myślą o chorobie dziecka, ale nie bardzo umiała mi pomóc. Chciała ze mną pracować, jak ja mam rozmawiać z K.... a tego mi nie było trzeba. Także pani podziękowałam.
Więcej dobrych słów dostanę choćby tu na forum :)

Następna wizyta w klinice 11.12.2017r. na 3 dni także jeszcze długo i oby tak zostało.
Krzyś zadowolony, bo to poniedziałek - i trzy dni bez szkoły :lol:

A z rozmowy z lekarką - to cały czas trzeba czasu, czasu i ogrom cierpliwości w czekaniu na poprawę....
Gosia - mama Krzysia (ur. 2004r.)
diagnoza: 12.01.2017r. - CU u dziecka
Asamax 500mg 2-1-2, Imuran 1x50mg, Vigantoletten 1000j.m., Ecomer, Sanprobi ibs - czekamy na remisję


Wygrana majowa i czerwcowa Lista Naszych Przebojów 2017 :)

 
Posty: 488
Dołączył(a): środa, 28 kwietnia 2010, 09:31
Lokalizacja: kobyla łąka
Choroba: CD
województwo: mazowieckie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez atabe » środa, 25 października 2017, 17:11

Najważniejsze ,że się pomalutku poprawia. To jest nadzieja ,że będzie całkiem dobrze i oby na dłuuugo :roll: Chłopcy kiedy rosną strasznie chudną, mój syn mimo ,że zdrowy, odrabiać kilogramy zaczął dopiero po dwudziestce :wink: Tak ,że jeśli Krzyś je i wyniki ok , to może tak ma być

Online
Avatar użytkownika
 
Posty: 480
Dołączył(a): sobota, 21 stycznia 2017, 21:41
Lokalizacja: Lubin
Choroba: CU u dziecka
województwo: dolnośląskie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez S_Gosia » środa, 25 października 2017, 20:33

atabe napisał(a):Najważniejsze ,że się pomalutku poprawia.

też się z tego cieszymy :) ale tak długo .... tyle czasu, fakt, to nie przeziębienie tylko cu

atabe napisał(a):Chłopcy kiedy rosną strasznie chudną

mój starszy syn też schudł, gdy zaczął rosnąć i dopiero teraz, a ma już 18,5 roku zaczyna przybierać.
Ale i tak, gdy patrzę na Krzysia to chudzinka taka ;)

atabe dziękuję, że napisałaś :zakochany:
Gosia - mama Krzysia (ur. 2004r.)
diagnoza: 12.01.2017r. - CU u dziecka
Asamax 500mg 2-1-2, Imuran 1x50mg, Vigantoletten 1000j.m., Ecomer, Sanprobi ibs - czekamy na remisję


Wygrana majowa i czerwcowa Lista Naszych Przebojów 2017 :)

 
Posty: 1021
Dołączył(a): wtorek, 11 kwietnia 2017, 00:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez Noelia » czwartek, 26 października 2017, 01:09

S_Gosia napisał(a):Białe krwinki urosły z 4,6 na 5,8 także imuran dalej młody może brać.
I to jest najważniejsza, najlepsza wiadomość! :roll:
S_Gosia napisał(a):Jest lepiej, jest spokojniej, ale szkoda, że nie jest całkiem dobrze.
I czy w ogóle to możliwe - ta remisja Na razie to takie dla nas odległe, nieosiągalne marzenie...
Tak samo mogłabym napisać o nas, identyko...
S_Gosia napisał(a):Czasem mam wrażenie, że spodnie zgubi
A. też coś schudł ostatnio.
Inni tego nie dostrzegają, ale ja widzę, a najwyraźniej po spodniach właśnie ;)
S_Gosia napisał(a):A z plusów - to w klinice poznałam kilka mam dzieci chorych na NZJ - nawiązałam znajomości, nawet powiedziałabym bliskie znajomości i jest mi łatwiej iść do przodu i stawiać czoła nowym wyzwaniom.
On też nadal utrzymuje kilka szpitalnych znajomości :roll:
Akurat tak się złożyło, że głównie młodzi ludzie leżeli z nim na sali czy ogólnie przewijali się po oddziale.
S_Gosia napisał(a):W między czasie byłam u psychologa - chciałam, żeby pani powiedziała mi jak poradzić sobie z myślą o chorobie dziecka, ale nie bardzo umiała mi pomóc. Chciała ze mną pracować, jak ja mam rozmawiać z K.... a tego mi nie było trzeba. Także pani podziękowałam.
Więcej dobrych słów dostanę choćby tu na forum
Ja to niestety w ogóle nie wierzę w psychologię czy psychoterapię.
Leki psychotropowe tak, ale zwykła rozmowa :?:
Jakie jest rozwiązanie na moje nieustanne lęki o męża, że coś się znowu nagle stanie, krwotok czy jakiś napad, ciężka operacja itp. itd.?
Przecież te obawy są uzasadnione w tej chorobie i już go nie raz widziałam w bardzo nieciekawym stanie :(
Albo koszmary szpitalne, przerażające sny z masą krwi, o operacjach, bólu.
Czasem (jak np. w tej chwili...) to już na siłę coś czytam czy w necie siedzę, bo boję się usnąć z powrotem - nie chcę poznać kontynuacji tego snu.
Żadna rozmowa mi nie pomoże. Taka prawda.
Jeśli przez dłuższy okres czasu będzie już wszystko ok, to pewnie te lęki same przejdą.
I tyle...

I ciekawe, co psycholog powiedziałby na mój jeden zabawny "problem"...
A mianowicie nadal bardzo mi przeszkadza jego blizna po wkłuciu centralnym nad obojczykiem - to jest tak irracjonalne, że aż śmieszne i ja sobie z tego doskonale zdaję sprawę.
Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, tylko o to, że strasznie źle i boleśnie mi się to kojarzy, z bardzo przykrym okresem w życiu, z widokiem, jak on się tak męczył itp.
Jak przyznałam to kiedyś koleżance, to stwierdziła, że jestem jakaś dziwna, bo ona sama z siebie to w ogóle by nie dostrzegła tej blizny na pierwszy rzut oka, i żebym lepiej poszła do psychologa ;)
Żadne pogadanki z psychologiem tego nie rozwiążą, więc w końcu rzuciłam mężowi propozycję, żeby sobie wytatuował to miejsce :lol:
To przynajmniej będzie REALNE zlikwidowanie problemu, a nie jakaś rozmowa.

Blizny się bardzo ładnie tatuują, moja znajoma dzięki temu nie ma traumy po wypadku, bo wszystkie ślady na ręce pokryła super malunkami - i teraz po przebudzeniu patrzy na fajne dziarki, a nie na blizny.
A wcześniej jedno spojrzenie na rękę, to od razu złe wspomnienia wracały i łzy w oczach.
Może kiepskie porównanie, ale ja mam analogiczną sytuację w tym momencie.
Mąż już ma sporo tatuaży, jeden w tą czy w tamtą :cool:
Chociaż niemal centralnie na szyi to niekoniecznie chciał się dziarać, ale cóż.

Gosiu, trzymajcie się zdrowo, oby było coraz lepiej, a w końcu idealnie! :przytul:
Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once. Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.
Nasze motto w walce z CU :flowers:

Diagnoza 13.04.17 - wciąż czekamy na remisję i spokój...

Avatar użytkownika
 
Posty: 159
Dołączył(a): niedziela, 12 maja 2013, 18:22
Lokalizacja: Śrem
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez Noire » czwartek, 26 października 2017, 08:40

Noelia napisał(a):Leki psychotropowe tak, ale zwykła rozmowa
Jakie jest rozwiązanie na moje nieustanne lęki o męża, że coś się znowu nagle stanie, krwotok czy jakiś napad, ciężka operacja itp. itd.?
Przecież te obawy są uzasadnione w tej chorobie i już go nie raz widziałam w bardzo nieciekawym stanie
Albo koszmary szpitalne, przerażające sny z masą krwi, o operacjach, bólu.
Czasem (jak np. w tej chwili...) to już na siłę coś czytam czy w necie siedzę, bo boję się usnąć z powrotem - nie chcę poznać kontynuacji tego snu.
Żadna rozmowa mi nie pomoże. Taka prawda.
Jeśli przez dłuższy okres czasu będzie już wszystko ok, to pewnie te lęki same przejdą.
I tyle...

Też jakoś nigdy nie byłam przekonana do rozmowy z psychologiem. W szpitalu mi chyba z dwa razy podsyłali psychologa, ale jakoś nigdy ta rozmowa nic mi nie dala. Bo co też może mi powiedzieć ktoś kto nie przechodził tego co ja:?: Dopóki człowiek sam sobie nie poradzi ze swoimi problemami to wydaje mi się, że żaden psycholog mu nie pomoże. Ja w takiej sytuacji to się wolę przyjaciółce wypłakać. Ale wiadomo każdy człowiek jest inny i komuś może faktycznie to pomaga.

A ciebie Gosiu, ściskam mocno :przytul: Trzeba wierzyć, że w końcu będzie lepiej, w końcu za każdą chmurą jest słońce :)
"Wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia"

Avatar użytkownika
 
Posty: 7239
Dołączył(a): piątek, 28 listopada 2008, 13:48
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez obyty.z.cu » czwartek, 26 października 2017, 12:55

bo rozmowa z psychologiem nie rozwiązuje spraw Waszych, ale pozwala sobie wszystko poukładać w głowie. To tak trochę jakby samemu zadawać pytania i samemu na nie odpowiadac, ale z podpowiedziami.
Jeśli się trafi na dobrych klinicznych psychologów, takich którzy sami już coś przeszli, a i mają za sobą kilka dobrych lat doświadczenia klinicznego, to naprawdę takie sesje są bardzo ok.
Ja trafiłem na kilku takich, pan który sam niepełnosprawny, poruszający się o kulach pokazał mi, że tak naprawdę to każdy ma problemy i tylko od nas zależy jak im pozwolimy "urosnąć" w naszej psychice.
Miałem i panią , taka tez po przejściach, po rozwodzie i wielu latach w klinice. Ona z kolei pozwoliła mi spojrzeć na życie z innych stron, a i nauczyła mnie, że "kobieta" trochę " inaczej myśli i trzeba mieć to na uwadze.
To znaczy, że każdy jest inny, inaczej uformowany przez życie, inaczej podchodzi do wszystkiego, każdy szuka sobie innej drogi, ale też ma inną "ścieżkę" przemyśleń.

Z jednym się z Wami jednak zgodzę, nie warto iść do psychologa, jeśli nie umie się otworzyć na nowe, "bo sami wiemy lepiej" ;)
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

 
Posty: 1021
Dołączył(a): wtorek, 11 kwietnia 2017, 00:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez Noelia » czwartek, 26 października 2017, 15:50

Noire napisał(a):W szpitalu mi chyba z dwa razy podsyłali psychologa, ale jakoś nigdy ta rozmowa nic mi nie dala.
Noire, ale to tak sami z siebie Ci zaproponowali psychologa w szpitalu, jak sobie zwyczajnie leżałaś na oddziale :?:
Czy to w związku z operacją?
Albo może zgłaszałaś jakieś lęki czy bezsenność?
U nas to był tylko ksiądz, zresztą fajny i pogodny, chodził czasami po salach i pytał, czy ktoś nie potrzebuje porozmawiać.
I niektórzy traktowali go jak psychologa w pewnym sensie.
Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once. Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.
Nasze motto w walce z CU :flowers:

Diagnoza 13.04.17 - wciąż czekamy na remisję i spokój...

Avatar użytkownika
 
Posty: 159
Dołączył(a): niedziela, 12 maja 2013, 18:22
Lokalizacja: Śrem
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez Noire » czwartek, 26 października 2017, 17:37

Noelia napisał(a):
Noire napisał(a):W szpitalu mi chyba z dwa razy podsyłali psychologa, ale jakoś nigdy ta rozmowa nic mi nie dala.
Noire, ale to tak sami z siebie Ci zaproponowali psychologa w szpitalu, jak sobie zwyczajnie leżałaś na oddziale :?:
Czy to w związku z operacją?
Albo może zgłaszałaś jakieś lęki czy bezsenność?
U nas to był tylko ksiądz, zresztą fajny i pogodny, chodził czasami po salach i pytał, czy ktoś nie potrzebuje porozmawiać.
I niektórzy traktowali go jak psychologa w pewnym sensie.

Pierwszy raz to jak w Śremie leżałam to mi podesłali psychologa, bo mnie ta choroba mega na początku stresowałam a jeszcze wrednego lekarza miałam. W sumie to nie pamiętam czy wtedy coś zgłaszałam czy nie... Ale koniec końców mi podesłali i mam to nawet na wypisie zaznaczone... A drugi to przed operacją, bo jak mi powiedzieli na gastro, że nie mają mi nic więcej do zaproponowania poza przekazaniem na chirurgie to się poryczałam...
A ksiądz to w każdym szpitalu chyba jest. Przynajmniej tam gdzie ja byłam :D i zawsze pogadać się z nim też dało :D
"Wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia"

 
Posty: 114
Dołączył(a): czwartek, 3 sierpnia 2017, 21:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Krzyś i jego CU

Post przez BlackRose » piątek, 10 listopada 2017, 12:54

S-Gosia trzymam kciuki za zdrowie Twojego synka :)
Noire, ja właśnie jestem zapisana do psychologa, jestem sceptycznie nastawiona, ale tez bardzo ciekawa co mi tam będzie opowiadał.
Wizyta za darmo, wiec nie mam nic do stracenia...prócz czasu.
Noelia napisał(a):Blizny się bardzo ładnie tatuują, moja znajoma dzięki temu nie ma traumy po wypadku, bo wszystkie ślady na ręce pokryła super malunkami - i teraz po przebudzeniu patrzy na fajne dziarki, a nie na blizny.
A wcześniej jedno spojrzenie na rękę, to od razu złe wspomnienia wracały i łzy w oczach.
Noelia a wiesz może czy da sie zatatuować bliznę wypukła w niektorych miejscach, a w innych wklęsłą, taką nierówną? Jak to będzie wyglądac? Bo tak się składa ze też mam rozharataną rękę po samochodowym wypadku, nienawidzę tych blizn i w sumie całej tej ręki :oops: i niezły pomysł mi podsunęłaś...Tylko z kasą u mnie kiepsko, ale może za kilka lat uzbieram ;) Co o tym myślisz?

Avatar użytkownika
 
Posty: 7239
Dołączył(a): piątek, 28 listopada 2008, 13:48
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez obyty.z.cu » piątek, 10 listopada 2017, 16:22

BlackRose napisał(a): ja właśnie jestem zapisana do psychologa, jestem sceptycznie nastawiona, ale tez bardzo ciekawa co mi tam będzie opowiadał.
Wizyta za darmo, wiec nie mam nic do stracenia...prócz czasu.
a ja sobie bardzo chwaliłem "rozmowy" z psychologami.
Tu jednak trzeba się na wizytę do niego nastawić nie na to co on będzie mówił, ale właśnie na to > co Ty będziesz mówić < i czego oczekujesz.
Psycholog nie jest od "wykładów", ale od podpowiadania , czy wręcz uświadamiania jakie masz problemy i gdzie szukać na nie odpowiedzi. U dobrego psychologa czy psycholożki ;) to Ty będziesz zadawać pytania i sama na nie znajdować odpowiedzi, dlatego, że to Ty żyjesz z tym problemem o określonym czasie,środowisku,doświadczeniem..itd..w zależności w czym i gdzie jest problem. Często nie zdajemy sobie sprawy, że to co nas "gnębi" aktualnie, ma swoje początki zupełnie gdzie indziej, często odległe w czasie.
A i obecne trudne sprawy często przerzucamy na innych oczekując od nich czegoś, z czego często oni nie zdają sobie sprawy...bo nie potrafimy o tym rozmawiać.
Często krytykujemy kogoś albo coś, a nie zadajemy sobie pytania dlaczego ten ktoś tak robi..Oceniamy wg swoich parametrów, a nie tego co inni mogą wiedzieć-wiedzieć.
Mi rozmowy z psychologami, ale takimi KLINICZNYMI bardzo pomogły, i z panią i z panem do psychiki.I starszymi i młodszymi...pokazały mi jak się człowiek potrafi "zakodować" , szczególnie w chorobie.

A że na NFZ ..cóż, ja tylko z takich korzystałem i zawsze tych moich polecałbym innym.
Nawet te ostatnią panią, która chciała mnie wprowadzać w tajniki przeróżnych doświadczeń..i z trochę innym światopoglądem. A może właśnie dlatego, bo trzeba się umieć otworzyć na innych, a nie trwać w swoim "świecie" ;)
Pewnie dlatego zanim kogoś osądzę, zastanawiam się dlaczego tak...
Jak z prawami fizyki...z kabaretu "Dudek"..-> nie bądź pan głąb, praw fizyki pan nie zmienisz, dana ciecz napotykając na otwór wypływa ....
I tak jest z nami...a jeśli psycholog zechce "udzielać" rad z tych mądrych książek, a nie z życia, to lepiej dać sobie spokój.
Moda jest ok.,tylko co kraj to inna moda i obyczaj, nie zawsze przystająca do naszego życia chorowania, stresu i wielu kłopotów dnia codziennego.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

 
Posty: 20
Dołączył(a): czwartek, 30 czerwca 2016, 09:45
Lokalizacja: Radomsko
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez Dansa » sobota, 11 listopada 2017, 08:45

BlackRose -na blizne ostatnio stosowałam SILAURUM -mam skłonności do tzw bliznowca Zmniękcza blizne i zmniejsza
A co do rozmów z psychologiem to zgadzam sią z obyty.z.cu. dużo daje nasze nastawienie do rozmowy

 
Posty: 114
Dołączył(a): czwartek, 3 sierpnia 2017, 21:29
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
miasto: Warszawa

Re: Krzyś i jego CU

Post przez BlackRose » środa, 15 listopada 2017, 00:03

Dansa dziękuję za radę, ale już trochę tych maści przetestowałam i nic nie pomogły. Na chirurga plastycznego mnie nie stać.
Noelia może znasz jakieś inspiracje, np. jakiś link, byłabym wdzięczna :)

 
Posty: 1021
Dołączył(a): wtorek, 11 kwietnia 2017, 00:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Krzyś i jego CU

Post przez Noelia » środa, 15 listopada 2017, 01:28

BlackRose, odpowiedziałam w wątku o tatuażach :roll:
viewtopic.php?p=435342#p435342

Gosiu, i jak tam u Was zdrowotnie :?:
Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once. Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.
Nasze motto w walce z CU :flowers:

Diagnoza 13.04.17 - wciąż czekamy na remisję i spokój...

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Maluchy NZJ

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość