Strona 2 z 5

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 07 kwie 2013, 01:34
autor: Ania406
Corleone pisze:Nie ma czegoś takiego jak miara miłości
Owszem, zgadzam się. Ale to Ty napisałeś "kochają się na tyle, żeby.. " tzn, że wytyczyłeś jakąs miarę - na ile to jest " na tyle" ?
Corleone pisze:Nie dlatego, że ktoś tak wymyślił i nie przysięgasz przed księdzem czy urzędnikiem tylko przysięgasz partnerowi miłość, wierność i uczciwość małżeńską.
Wierność, uczciwość i miłość, mogę przysiąc bez księdza/urzędnika i podpisu na papierku i to właśnie robię. Znowu przebija tu założenie, że powyższe ma większą wartość, gdy doda się określenie "małżeńska/ski" i ja się z tym nie zgadzam.
Corleone pisze:Jak nie chcesz mieć dzieci to nie musisz brać ślubu
A jak chcę mieć dzieci, to muszę? :roll:
Jak już napisałam, moim zdaniem to kwestia podejścia i powinniśmy miec wolny wybór. Ty masz inne, ok, to Twój wybór.

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 07 kwie 2013, 23:49
autor: malaperelka
Jestem w związku nieformalnym ponad 13 lat, więc wiem co nieco na ten temat...

Nie ma różnicy między ślubem a bez ślubu, odejść można tak samo łatwo, mam przykład w znajomych. Trudniejsze są ewentualne sprawy majątkowe, ale te można mieć też bez ślubu (kredyt).

Tak naprawdę bez względu na stan cywilny ważne są li i tylko uczucia.

A i nienawidzę słowa konkubinat, obrzydliwe, przestarzałe i zalatuje patologią. Partner, chłopak, narzeczony jest ok. W cywilizowanych krajach zazwyczaj używa się określenia partner.

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 07 kwie 2013, 23:58
autor: malaperelka
Niestety daleko nam do prawdziwej cywilizacji...

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 08 kwie 2013, 00:33
autor: Ania406
Torvik pisze:To, że Twoim zdaniem nie ma różnicy nie świadczy o tym, że ona nie istnieje :mrgreen:
To już ustaliliśmy w postach powyżej :) Ja zawsze powtarzam, że to kwestia podejścia i nie chcę wmawiać nikomu na siłę swoich przekonań.
Torvik pisze: Jest it o zasadnicza - małżeństwo to co poważniejszego.
Twoim zdaniem. Moim wprost przeciwnie, nie wartościuję - "poważne - mało poważnę", "większa miłość-mniejsza miłość" itd. . Stawiam związki formalne i nieformalne na równi, ponieważ oceniam je z prespektywy uczuć i to się dla mnie liczy. Patrz kilka postów wyżęj.
Torvik pisze:Raczej nie zdarza się, żeby kobieta zostawiała mężczyznę z dwójką dzieci, a w drugą stronę - wprost przeciwnie
Zdarza się, rzadziej niż w drugą stronę, ale na tyle często, żebym uznała to za pewien wzorzec zachowań, a nie za wyjątek.
Torvik pisze:A z małżeństwa uciec trudniej.
Powiedz to moim 7 znajomym, które sią w ciągu 2 lat od ślubu rozwiodły - rozprawa była w każdym przypadku jedna i trwała między 15 a 20min.
Poza tym, że trzeba wypełnić kilka papierków, to różnicy wielkiej nie ma jak się ludzie chcą rozstać po ślubie czy bez niego.
Torvik pisze: Samotne matki łatwiej dostają miejsca w przedszkolu :)
Na szczeście to nie moja bajka, bo dzieci mieć nie chcę. A jak jakimś cudem zmienię zdanie, to nie bedę się rejestrować jako samotna matka, jeśli będę w związku z ojcem tego dziecka. Do tego nie trzeba ślubu. Wkurzają mnie te mamusie, co to udają, że ich dziecko wzięło się z kapusty i nie ma ojca, tymczasem facio mieszka z nimi i też udaję, że to ok, że się zwyczajnie kłamie i odbiera miejsca tym, którym faktycznie one mogą pomóc.
malaperelka pisze:Tak naprawdę bez względu na stan cywilny ważne są li i tylko uczucia.
Dokładnie :)

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 11 kwie 2013, 18:15
autor: Baby
Mam wrażenie że to wątek o religii a nie " konkubinaty,związki nieformalne". Mnie słowo konkubinat nie przeszkadza. Ok kiedyś kojarzyło sie z patologią ale teraz większość par mieszka ze sobą bez ślubu, prowadzi wspólne gospodarstwo domowe, żyje jak małżeństwo. W kilku krajach istnieje podobno możliwość zarejestrowania konkubinatu. Mnie to słowo kojarzy się tylko i wyłączenie z dwojgiem ludzi mieszkających ze sobą bez ślubu. Zachęcam to przeczytania artykułu: http://polowki.pl/prawo-i-finanse/konku ... ki-prawne/

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 11 kwie 2013, 21:02
autor: Mala_Mi
Baby, dokładnie :) Dlatego ja nie rozumiem krzyku że jak ja mogę nazywać kogoś konkubiną albo konkubentem ;)

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 11 kwie 2013, 21:35
autor: Mala_Mi
A ja mam swoją teorię.
Dziewczyny które się tak wściekają o słowo "konkubinat", tak naprawdę nie chcą w nim tkwić, tylko czekają aż ich konkubent się oświadczy, a jemu się nie kwapi... :razz:
I o to w tym chodzi, prawda w oczy kole, a nie że ktoś chce być w konkubinacie... bo nie wierzę, że większość dziewczyn, które w nim tkwią nie marzyło sobie o cudownym ślubie ze Swoim Ukochanym... :roll:

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 11 kwie 2013, 22:00
autor: Baby
Zgadzam się z dziewczynami - jeśli proszą aby nie nazywać ich związku konkubinatem a związkiem partnerskim to nie widzę powodu aby tego nie robić. Jeśli ktoś nie życzy sobie pewnych określeń bo go to rani albo denerwuje to ja szanuje ich decyzje :) Swoją drogą partner brzmi ładniej niż konkubent :)

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 11 kwie 2013, 22:14
autor: Natuśka
WrednaTubisia pisze:Egzistenz, no popatrz na dziewczyny ze wsi: 18 lat ślub i dziecko, by faceta zatrzymać przy sobie :lol:
:neutral:
Hmm... WrednaTubisia, wiesz... To nie jest zachowanie typowo "ze wsi", śmiałabym napisać, że typowo "miejskie".
Jeśli takie rzeczy się zdarzają na wsi to co najwyżej z braku dostatecznej wiedzy nt. skutecznej antykoncepcji. A nawiązując do tego, co napisałaś, ze dziewczyny ze wsi bla, bla bla, to najczęściej takie zachowanie jest ze strony szanownych panów, którzy nierzadko przystojni, ale zaharowani, prowadzący gospodarstwa rolne, a panny jakoś się nie kwapią na gospodarę... :neutral:

W środowiskach wiejskich rzadziej spotyka się tzw. wolne związki. Nie wchodzę w genezę tego zjawiska, mam kilka teorii, ale nie ten wątek...
WrednaTubisia pisze: A branie kredytu na wesele
Wesela przecież robić nie musisz :p

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 11 kwie 2013, 22:26
autor: Mala_Mi
To ja już się w tym wątku nie będę odzywać.
Ja wiem swoje z obserwacji moich znajomych,a jeśli u Was jest inaczej to ok, przyjmuje do wiadomości.
Ja zawsze będę nazywać wszystko po imieniu bo skoro mam na imię Agnieszka, to ludzie nie będą na mnie wołać Monika, mimo że bardziej mi się podoba ta druga opcja. Skoro ktoś mieszka razem bez ślubu to jest w konkubinacie. Tyle ode mnie. :papa:

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 11 kwie 2013, 22:35
autor: malaperelka
Mała_mi Twoja teoria ma się nijak do mnie, ale może takie rzeczy przychodzą z wiekiem, porozmawiamy jak będziesz w moim...

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 12 kwie 2013, 00:38
autor: Baby
Mala_Mi pisze:Ja zawsze będę nazywać wszystko po imieniu bo skoro mam na imię Agnieszka, to ludzie nie będą na mnie wołać Monika, mimo że bardziej mi się podoba ta druga opcja. Skoro ktoś mieszka razem bez ślubu to jest w konkubinacie. Tyle ode mnie. :papa:
Tego trochę nie rozumiem. Imię to jedno a nazywanie różnych sytuacji, związków, cech to co innego. Przykładowo jak ktoś jest "gruby" to masz mówić na niego grubas, jak ktoś jest "czarny" to czarnuch, jak ktoś brzydki to brzydal? Czasem trzeba pomysleć zanim sie coś powie, aby nie urazić drugiej osoby chyba że nie liczysz się z uczuciami innych. Masz prawo mieć własne zdanie, nazywać rzeczy po imieniu, ale jeśli ktoś Cię prosi abyś nie używała stwierdzeń w stosunku do niego obraźliwych to czemu nie chcesz uszanować czyjejś prośby?

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 12 kwie 2013, 13:26
autor: Baby
WrednaTubisia pisze:Jakbyś dokładniej przeczytała moje posty, to bys wiedziała, że to nieprawda. Z małżeństw też mozna łatwo uciec.
Nie nie można. Mieszkasz z kimś bez ślubu, nie macie dzieci, zrywacie - wyprowadzasz sie i koniec. Jesteś w związku małżeńskim, rozstajecie się - papierologia, zmiana nazwiska, podział majątku, problem z zawarciem nowego związku małżeńskiego - konieczność przeprowadzenia rozwodu. Poza tym osoby wierzące nie mogą ponownie wziąć ślubu kościelnego - owszem kościół w wyjątkowych sytuacjach daje rozwód kościelny ale to chyba trzeba pisać do Watykanu (wiem że znajoma mi osoba dostała ze względu na to, że nie wiedziała o chorobie psychicznej męża który znęcał się potem nad nią i dziećmi). Jeśli małżonkowie wzięli kredyt - to kolejny koszmar.

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 12 kwie 2013, 14:04
autor: Orzelek
Zakończenie wolnego związku polega na tym, że ludzie przestają ze sobą być i tyle.

Koniec małżeństwa uruchamia lawinę procedur. Rozwód, alimenty, opieka nad dziećmi, podział majątku (jeśli była wspólność majątkowa). Jak exmałżonkowie podejdą do tego z klasą (wiem - raczej nieodpowiednie określenie), to proces rozstania może przebiec szybko i bez wzajemnego zadawania sobie dodatkowych ran. Niestety jak widzę w życiu i słyszałem z opowieści prawników, rozwody to jednak często wzajemna walka na zasadzie "kto dokopie któremu bardziej". Jak zrobić aby pogorszyć sytuację exmałżonka jak tylko się da? W ten sposób ludzie tracą, a zyskują prawnicy, bo za rozwody biorą dobrą kasę. Mnie zastanawia jedno. Dlaczego ludzie, którzy kiedyś tak się kochali, chemia, miłość etc. nagle kierują przeciwko sobie najcięższe działa? Nie potrafię tego zrozumieć :(

Re: konkubinaty,związki nieformalne,itp.

: 12 kwie 2013, 14:42
autor: Baby
WrednaTubisia, podchodzisz do tematu bardzo emocjonalnie. Przykro mi że tyle wycierpiałaś w swoim życiu ale nie powinnaś instytucji małżeństwa oceniać przez pryzmat swojej rodziny. Ja jestem osobom wierzącą, praktykująca, wychowaną w wierze katolickiej. Założenie rodziny, ślub kościelnym kochający i troskliwy mąż, dom pełen miłości - do było moje marzenie które spełniłam.

Piszesz o intercyzie. Hmm. Jako finansista uważam to za bardzo rozsądne rozwiązanie. Nie wyobrażam sobie jednak poprosić narzeczonego o podpisanie dokumentu bo to dla mnie brzmi jak "kocham Cie ale do pewnej sumy pieniędzy". Wiem, że w życiu bywa różnie ale przygotowując się do przyjęcia sakramentu małżeństwa wiedzieliśmy że ślub to nie taki chop śup, że życie jest cięzkie, że ja choruje i lekko nie będzie, że w każdej chwili może nas spotkać 1000 nieszczęść i że będziemy mimo to ze sobą na dobre i na złe a przynajmniej będziemy robili wszystko aby przetrwać trudne chwile. Nie zakładałam absolutnie że się rozwiedziemy jak coś będzie nie tak. Nawet nie chce o tym myśleć. Podpisując intercyzę od raz brałabym pod uwagę możliwość rozwodu. I jak tu budować trwały związek?