Strona 1 z 2

jestem skazana na samotność??

: 06 cze 2014, 16:43
autor: kaskaaa1502
pokrótce o mnie: mam 26 lat, choruję od 2012 roku. w lutym tego roku orzeczono rozwód. nie rozpaczam po byłym mężu- nie był mnie wart, zastanawiam się tylko jak będzie wygladało moje zycie za 5, 10 lat. mam wspaniałego syna, jednak zdaję sobie sprawę ze z upływem czasu mama przestanie być dla Niego najważniejsza. znajomi, koledzy, moze pierwsza miłość? i mamusia pojdzie w odstawkę. i co wtedy?? samotne dni, wieczorem płacz w poduszkę?? ja tak nie chce! tylko gdzie spotkac człowieka wartościowego, który zaakceptuje nie tylko mnie z dzieckiem ale tez przyjaciela Crohna. jak komus powiedziec o chorobie, wyjasnić zeby nie uciekł z krzykiem. boje się otworzyć przed drugą osobą, i jest to niestety paraliżujący strach

Re: jestem skazana na samotność??

: 06 cze 2014, 18:03
autor: irek
Kiedy kilkadziesiąt lat do tyłu zbiegałem o moją Lubą ,to szczerość jeszcze bardziej z cementowała nasz związek.Ale musi powstać więź emocjonalna ,no i musi zaiskrzyć.
Pytasz o wartościowych ludzi .Myślę ,że będzie coraz gorzej .Ogólnie cywilizacja mocno prze do zachłanności i samolubstwa,a to zabija przyjaźń ,lojalność i miłość.
W swoim życiu wiele razy widziałem ,jak osoby w związkach są samotne,a sami niekoniecznie
są samotni.

Re: jestem skazana na samotność??

: 06 cze 2014, 18:11
autor: kaskaaa1502
kilkadziesiąt?:) jak narazie nie odczuwam samotnosci (no moze czasami) tylko co bedzie dalej...

Re: jestem skazana na samotność??

: 06 cze 2014, 20:51
autor: michal_mg
Jeśli Twoje życie będzie się skupiało: praca-dziecko-dom to nikogo nie znajdziesz. SKoro musisz mieć kogoś to musisz znaleźć czas dla siebie i na bywanie wśród ludzi - inaczej może Cię nikt nie "wyłuskać".
Nie skupiaj się na narzekaniu, a na szukaniu. Naburmuszona narzekająca osoba nie znajdzie bliskiej osoby, która Cię wysłucha - poza spowiednikiem, który musi to robić. Pogodne, wesołe osoby znajdą drugą połowe niezależnie od stanu zdrowia. Nie poddawaj się, bo szklanka jest do połowy pełna - nie pusta :D a skoro masz już przekonanie, że Twój były nie zasługiwał na Ciebie daje do myślenia, że masz poczucie swojej wartości, a to już połowa sukcesu.

Re: jestem skazana na samotność??

: 06 cze 2014, 21:08
autor: cordo
Może jestem młody... ale, myślę, że sobie nieźle radzę. W takich chwilach mówię sobie "niech się dzieje". Po prostu obserwuj.... Niech "się dzieje"

Re: jestem skazana na samotność??

: 06 cze 2014, 21:15
autor: kaskaaa1502
staram sie nie skupiać tylko na domu, dziecku. napisalam to z myśla żeby poznac kogos kto poradził sobie, znalazl kogos mimo choroby. zastanawiam sie jak i kiedy rozmawiac o chorobie. nie siedze w domu, nie użalam sie nad sobą, bo jaki to mi sens wychodzę, poznaję ludzi, jest fajnie dopoki sie nie przyblokuję. oczywiście sa dni lepsze i gorsze, ale w sumie nie jest tragicznie

Re: jestem skazana na samotność??

: 07 cze 2014, 15:51
autor: atabe
no to pomalutku na pewno się wszystko ułoży, nie spiesz się , nic na siłę. Po prostu bądź :roll: sobą i dużo otwarcia na ludzi

Re: jestem skazana na samotność??

: 02 lip 2014, 10:22
autor: smutasek
Kochana przede wszystkim pozytywne myślenie i nie załamuj się! Nie myśl ''na siłę'' o miłości ,wtedy nic wartościowego się nie pojawi (przynajmniej tak twierdzę ze swoich obserwacji) , ja ,gdy jeszcze nie wiedziałam co mi dolega, ale już miałam jelitowe problemy byłam cały czas sama. A jestem młodziutka ,bo obecnie mam 19 lat, wtedy miałam 17. I właśnie wtedy choć może Ci się to wydać absurdalne i innym też zaczęłam czytać, bardzo dużo książek o podświadomości (nie chodzi tu że to co wymyślimy możemy mieć jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej) , książki o podświadomości -cała seria Pawlikowskiej ,o zdrowiu również, Josepha Murphy'ego, Louis L Hay ''możesz uzdrowić swoje życie'' to dość kontrowersyjne książki ,bo ukazują wpływ psychiki na ludzi jakich do siebie przyciągamy. Wtedy czytałam jedną książkę niestety nie pamiętam tytułu. I powtarzałam sobie ''Jest ktoś komu jestem potrzebna, kto pokocha mnie ze wszystkim, a więc i z tymi dolegliwościami ,kogo pokocham i ja'' ,próbowałam w to wierzyć. Powtarzałam to codziennie. Wiadomo nie wiem czy to Bóg, czy to wiara w swoje słowa, ważne, że efekt był. Poznałam cudownego chłopaka, któremu do dwóch miesięcy związku nie mówiłam o problemach ,udawałam. Ale gdy powiedziałam- nie zostawił mnie, wytrzymuje nawet nie raz gadanie o sraczkach 24 na dobę, ba on sam próbuje mi pomóc. Takie gatunki są na wyginięciu, prawda, mało jest teraz takich osób, które naprawdę zaakceptują wszystko i będą na dobre i złe, ale chcę Cię pocieszyć, że wierzę, że każdemu jest ktoś pisany. Wystarczy przestać się ''rozglądać'' i samo przyjdzie i tak jak tu ktoś napisał ''niech się dzieje'' a ja gdy padałam z sił mówiłam ''niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba'' :) Przede wszystkim uwierz w siebie! To, że się rozwiodłaś nie znaczy, że nie poznasz nikogo. Znam z obserwacji kilku facetów, którzy są takim jedynym ,wartościowym gatunkiem, co zaakceptowali różne choroby, co zaakceptowali dziecko ,które nie jest ich. Jednym z takich facetów jest mąż mojej cioci, ona ma dziecko ze swoim byłym mężem, a obecny mąż traktuje to dziecko lepiej niż sam tata, ciocia ma problemy ale z żołądkiem- a wujek zawsze jej pomaga :) Nie czytaj o tych którym sie nie udało, nastrajaj się pozytywnie. Gdy byłam sama pomagał mi też tekst ''Jesteś teraz sama, ponieważ Bóg szykuje dla Ciebie kogoś naprawdę wyjątkowego'' Główka do góry! :* A jeśli chcesz to poczytaj też w wolnym czasie te książki, lub ''Jesteś cudem'' ''Bóg nigdy nie mruga'' Reginy Brett, są to książki na ciężkie chwile w życiu, o podświadomości też jak Cię to interesuje :) Mam nadzieję, że trafisz na jeden z tych gatunków faceta tych dobrych..bo tacy istnieją! :)

Re: jestem skazana na samotność??

: 17 lip 2016, 00:27
autor: Kamcia12345
Nie trzeba myśleć, co dalej. Też czasem wpadam w tę pułapkę. Myślę sobie, ze pewnie nikogo nie poznam. A jak poznam to co bedzie jesli nie zjem pizzy, nie pojde na grilla, nie bede chciala piwa. Dziwaczka jakas...

Ale nie trzeba myslec co dalej. Mam dobre oczy. Widzę piękne chmury i zielen drzew. Mam obydwie ręce. Naprawde moge wiele. Moge spojrzec w oczy dziecku objąc je i powiedziec jak bardzo je kocham.
A moze kiedys ktos sie jeszcze znajdzie do przytulania. A jak nie to przeciez mam kogo przytulac. A dalej? Obym tylko zawsze miala oczy, ręce, głos i siłę.

Re: jestem skazana na samotność??

: 17 lip 2016, 11:22
autor: obyty.z.cu
Kamcia12345 pisze:A jak poznam to co bedzie jesli nie zjem pizzy, nie pojde na grilla, nie bede chciala piwa. Dziwaczka jakas...
a kogo to interesuje..przecież ważniejsze jest by być razem, a nie czy zjecie razem pizze...
Na grilla można też iść razem, a jeść choćby suchy chleb..
Jeśli się chce, to wszystko można..wymyślać problemy też !!

Re: jestem skazana na samotność??

: 17 lip 2016, 13:44
autor: Kamcia12345
Nie jestwm pewna czy dobrze sie zrozumielismy.
Chodzilo mi raczej o to, co powie ta druga strona na moje zywieniowe restrykcje.
Ja chodze na ogniska i jem suchy chleb juz od dawna, bo nie przepadam za miesem.
Obecnie szukam fajnego termosu obiadowego, ktory moglabym zabierac ze sobą.

Re: jestem skazana na samotność??

: 17 lip 2016, 14:10
autor: obyty.z.cu
Kamcia12345 pisze:Chodzilo mi raczej o to, co powie ta druga strona na moje zywieniowe restrykcje.
a co ma powiedziec kiedy będzie zapatrzona w Ciebie ...
Będzie zachwycony :wink: :lol:
Tak naprawdę to kto się tym przejmuje oprócz nas...jesteśmy przewrażliwieni.
A jeśli nawet, to znaczy że patrzył nie na Ciebie, tylko na to co jesz, czyli po co Ci ktoś kto na to patrzy ?.
On ma chcieć być z Tobą i Ciebie akceptować taką jaka jesteś, a nie taką jak sobie wymarzył :!: :!:
Inaczej zamiast usłyszeć : pragnę być z Tobą, usłyszysz...no jak możesz zyć tylko na suchym chlebie...żadnych krągłości z tego nie ma :lol:

sorki,,,takie niedzielne klikanie, ale dużo w tym prawdy.

Re: jestem skazana na samotność??

: 17 lip 2016, 22:39
autor: Kamcia12345
Oo, bardzo fajny post. Podniosles mnie na duchu.
Masz zupelna racje. Jestem przewrazliwona.
Ale ale.. Póki co nie chudne i nie tyję na tej diecie, więc nie jest najgorzej :mrgreen:

Jest dobrze. Ale czasem dopada...

Re: jestem skazana na samotność??

: 10 kwie 2019, 07:45
autor: Mefi
Cześć wszystkim,
Mam CU z zaostrzeniem co 3 miesiące, więc życie pozadomowe u mnie praktycznie nie istnieje - musiałem z wszystkiego zrezygnować. Zajmuję się projektowaniem aplikacji internetowych i po głowie chodzi mi portal nie tyle randkowy co do znalezienia kogoś na poważnie, bo sam po przetestowaniu różnych opcji tylko taką osobą jestem zainteresowany. Chcielibyście mieć partnera z NZJ? Z jednej strony on was doskonale zrozumie a z drugiej... 2 kible w domu i przekazanie genów pod poważnym znakiem zapytania.

W ogóle chodzi mi po głowie też portal łączący wiedzę osób chorych w jedną całość. To forum jest ok, ale umiera i sama ta forma jest trochę nieczytelna jak na XXI wiek, a grupy na fb są tak zbudowane że znajomi widzą co piszesz a w przypadku naszych chorób nie jest to pożądane. Jestem ciekaw Waszych opinii, można się ze mną śmiało kontaktować wszelką drogą.

Pozdrawiam,
Karol

Re: jestem skazana na samotność??

: 10 kwie 2019, 16:26
autor: obyty.z.cu
Mefi pisze:
10 kwie 2019, 07:45
a grupy na fb są tak zbudowane że znajomi widzą co piszesz a w przypadku naszych chorób nie jest to pożądane. Jestem ciekaw Waszych opinii
są grupy zamknięte i nikt z znajomych nie będzie widział co tam piszesz ;)