Zaostrzenie CU a partnerka.

problemy, sukcesy, radość

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Habik
Początkujący ✽✽
Posty: 53
Rejestracja: 22 lip 2006, 23:20
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Habik » 21 wrz 2015, 22:32

Witam, dość dziwna historia (ewentualnie teoria), ale może ktoś spotkał się z czymś podobnym - w sieci nic nie znalazłem, w sumie nie wiem jak pytanie do wujka googla zadać. Pytanie - czy ktoś powiązał kiedykolwiek zaostrzenie choroby ze związkiem z drugą osobą?
W dużym skrócie - we wrześniu roku 2013 poznałem kobietę, dość szybko zostaliśmy parą. Przez czas mojego singlowstwa CU było opanowane, płytki krwi niskie, ale znośne (przy max 10mg encortonu, mesalazyny doustnie że względu na płytki brać nie mogę - niezalecana, probiotyki). Od czasu "sparowania" ;-) i CU(pojawiał się śluz) i malopłytkowość dawała o sobie znać - koniecznym było zwiększanie sterydów, wylewki z salofalku itp. do opanowania - nie było źle. Nie mieszkaliśmy razem.
Pierwsze bardzo poważne zaostrzenie pojawiło się w trakcie wspólnych wakacji (ok. 2 tygodnie) - biegunka krwią i śluzem. Opanowane po wakacjach z trudem.
Zmierzając do sedna - w lutym tego roku w wyniku różnych perturbacji rozstałem się z moją już narzeczoną. Do kwietnia zniknęły wszystkie objawy CU... (przy encortone <10mg, płytki nisko ale bezpiecznie (ok 80 tyś) - ale ten typ tak ma;-)). W lipcu zeszliśmy się - powiedzmy, że po wspólnej nocy, dzień lub dwa CU dało o sobie znać z bardzo dużą siłą. Najpierw biegunka, później śluz i krew - normalnie dramat. Xifaxan bez efektu, metronidazol doustnie bez efektu, encorton 60 mg - nadal biegunka, z domieszką krwi. Dopiero metronidazol podany "od d... strony" coś tam zadziałał.
Stąd moje pytanie, czy wiązał ktoś wpływ partnerki/partnera na stan choroby? Zaznaczam - w trakcie nie zmienilem diety, nie pojawiły się w moim życiu żadne nowe stresy. Dla świntuchów - żadnych pretensji nie było. Nie wiem, chodzi mi o wpływ flory bakteryjnej, może Rh krwi ( jestem O Rh+, ona B Rh- ).

Aż mi głupio, że dorosły człowiek tworzy taką teorię, chyba by mojej lubej serce pękło gdyby tą teorię poznała. Choruję ponad 8 lat i trochę się naczytałem na temat chorób moich, myślę, że cos tam wiem i normalnie ściana ;-)
Mam nadzieję, że dobry dział ;-)
CU z towarzyszącą pierwotną małopłytkowością immunologiczną

Biorę: Różne różności ;)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7745
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: obyty.z.cu » 21 wrz 2015, 22:52

Habik pisze:Stąd moje pytanie, czy wiązał ktoś wpływ partnerki/partnera na stan choroby?
pytanie dobre,choć raczej wskazuje na kontekst niż samodzielną przyczynę.
No bo nasza choroba,jak wszyscy tu piszą to ...nerwy i stres.
Jeśli tak na to spojrzysz,to pewnie tu znajdzie sie przyczyne zaostrzeń.
Podświadomie człowiek się spina,bo..nie chce zawieść,chce się pokazać,a to akurat działa w drugą stronę.
To jak myślenie o seksie i strach przed biegunką na raz,chciałoby sie jedno,ale boi się drugiego w ..trakcie.
Habik pisze:Zmierzając do sedna - w lutym tego roku w wyniku różnych perturbacji rozstałem się z moją już narzeczoną. Do kwietnia zniknęły wszystkie objawy CU...
czyli wyluzowanie ,więc i organizm nie musiał być w napięciu,czyli luzik,to i odpuścił.
A po ponownym zejściu znów myślenie,stres,nerwy i nakręcanie się.
Jelita to drugi mózg,więc tak reaguje.
Wszyscy tu chorzy tak mają,chyba sie nie myle....
Stąd wielu chorych korzysta z pomocy psychologa czy psychiatry,bo włączając ich w terapie dostajemy naukę jak sobie z tym radzić,a i ciutkę jakiś "wyluzujących" leków pomaga.

Trzeba się nauczyć radzić sobie z swoją psychiką.
Mi na początku leczenia moja gastrolożka powiedziała,że będzie mnie leczyć tylko pod warunkiem że skorzystam także z pomocy "psychologicznej" i to to była dobra rada.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Habik
Początkujący ✽✽
Posty: 53
Rejestracja: 22 lip 2006, 23:20
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Habik » 21 wrz 2015, 23:09

Brałem to też pod uwagę. Tylko raczej w inny sposób, a dokładniej odwrotnie - jednak początek związku, poznanie wiązało się z euforią, tzw. motylami w brzuchu. ;-) pełnią szczęścia, Pana Boga złapać za nogi. Okres rozstania miał moim zdaniem gorszy efekt. No nie wiem, pomyślę, ma to sens - ale żeby efekt był tak piorunujący i natychmiastowy?
Z innej beczki - może u mnie jest trochę na odwrót.. U chorych z NZJ obserwuje się raczej nadpłytkowość a nie małopłytkowość jak u mnie ;-)
CU z towarzyszącą pierwotną małopłytkowością immunologiczną

Biorę: Różne różności ;)

Awatar użytkownika
joko25
Początkujący ✽✽
Posty: 258
Rejestracja: 19 sie 2007, 19:54
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: pomorskie

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: joko25 » 21 wrz 2015, 23:33

Wiesz pozytywne emocje takie jak radosc, podekscytowanie, towarzyszace np. stanowi zakochania rowniez moga uaktywnic jelita. Cos o tym wiem. Ja tez tak mialam , ze zarowno dobre jak i zle emocje powodowaly u mnie aktywnosc choroby. Teraz jestem po operacji i moje jelito, a raczej to co z niego zostalo inaczej reaguje;)

Awatar użytkownika
Maatylda
Znawca ❃❃
Posty: 2077
Rejestracja: 28 lip 2014, 23:44
Choroba: nie ustalono
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: ...

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Maatylda » 21 wrz 2015, 23:35

Habik pisze:U chorych z NZJ obserwuje się raczej nadpłytkowość a nie małopłytkowość jak u mnie
a to różnie bywa, przyczyny trombocytopenii są liczne, w tym choroby z autoagresji, niedobory Fe, B12, kwasu foliowego - częste w NZJ, polekowe itd.
Ogólnopolska Akcja Podnoszenia Wiary w Jednostkę!


by Rosomaki i Spółka :rockon:

Awatar użytkownika
Habik
Początkujący ✽✽
Posty: 53
Rejestracja: 22 lip 2006, 23:20
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Habik » 21 wrz 2015, 23:41

Maatylda pisze:
Habik pisze:U chorych z NZJ obserwuje się raczej nadpłytkowość a nie małopłytkowość jak u mnie
a to różnie bywa, przyczyny trombocytopenii są liczne, w tym choroby z autoagresji, niedobory Fe, B12, kwasu foliowego - częste w NZJ, polekowe itd.
To ja mam tąką porządną, klasyczną, przebadaną wzdłuż i wszerz. Bez niedoborów, niepolekową - lecz na pewno z jelitem związaną ;-)
CU z towarzyszącą pierwotną małopłytkowością immunologiczną

Biorę: Różne różności ;)

Awatar użytkownika
Agness
Początkujący ✽✽
Posty: 51
Rejestracja: 19 wrz 2015, 17:33
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Agness » 22 wrz 2015, 00:16

Hejka, przeczytałam to co napisałeś i mi się przypomniało, że brałam kiedyś udział w warsztatach, na których dowiedziałam się, że są ludzie z polem energetycznym mogącym nas leczyć i ich przeciwieństwa - ludzie z polem dla nas destruktywnym. Może to zabrzmi dziwnie, ale spotkałam wtedy nieznaną mi wcześniej osobę. Pracowałyśmy w parach i czułyśmy względem siebie niesamowite przyciąganie ( nie mylić z pociągiem) Obie byłyśmy tym faktem zaskoczone więc przekazałyśmy nasze spostrzeżenia trenerom. Ci wyjaśnili nam, że jest j.w. i że przez przypadek spotkałyśmy się z tą osobą w relacji lekarz - lekarz...Pewnie wyjdę na nawiedzoną, ale może coś jest nie tak na płaszczyźnie współpracy waszych energii?
Znowu nadszedł czas posiedzeń...

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7745
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: obyty.z.cu » 22 wrz 2015, 09:36

Habik pisze: a dokładniej odwrotnie - jednak początek związku, poznanie wiązało się z euforią, tzw. motylami w brzuchu. pełnią szczęścia, Pana Boga złapać za nogi.
o to chodzi właśnie.
Dostałeś pozytywną dawkę ,więc wielki okres pozytywnych skutków,z uderzeniem szczęścia do głowy
:grin:
Habik pisze:Okres rozstania miał moim zdaniem gorszy efekt
a tu masz kopa w dół,więc i wskaźniki poleciały w dól,a objawiło sie to zaostrzeniem.
Nerwy rządzą naszym organizmem.

Inna sprawa,że sprawy damsko męskie rządzą się innymi prawami,szczególnie te o długim stażu.
Ich oddziałowywanie na nasz organizm ujawnia się od razu.

Wielu z nas podkreśla,że wśród towarzystwa odstajemy trochę,bo jesteśmy zbyt uczuleni na myślenie o sobie.Być może przewrażliwieni.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Habik
Początkujący ✽✽
Posty: 53
Rejestracja: 22 lip 2006, 23:20
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Habik » 22 wrz 2015, 11:14

obyty.z.cu pisze:
Habik pisze: a dokładniej odwrotnie - jednak początek związku, poznanie wiązało się z euforią, tzw. motylami w brzuchu. pełnią szczęścia, Pana Boga złapać za nogi.
o to chodzi właśnie.
Dostałeś pozytywną dawkę ,więc wielki okres pozytywnych skutków,z uderzeniem szczęścia do głowy
:grin:
Habik pisze:Okres rozstania miał moim zdaniem gorszy efekt
a tu masz kopa w dół,więc i wskaźniki poleciały w dól,a objawiło sie to zaostrzeniem.
Nerwy rządzą naszym organizmem.

I to by miało sens moim zdaniem - ale tak jak mówiłem, zadziałało odwrotnie, związek (szczęście euforia itp) - zaostrzenie, rozstanie (kop w dół) - remisja ;) dlatego stworzyłem tego posta - szukając logiki ;)
CU z towarzyszącą pierwotną małopłytkowością immunologiczną

Biorę: Różne różności ;)

Awatar użytkownika
Agness
Początkujący ✽✽
Posty: 51
Rejestracja: 19 wrz 2015, 17:33
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Agness » 22 wrz 2015, 11:20

Może być też tak, jak napisała joko25. Stan zakochania, wspólne wakacje, powrót po rozłące, to tzw. stres pozytywny. Innymi słowy, Twoje samopoczucie może wiązać się z indywidualną interpretacją zmieniających się sytuacji. Ma tutaj znaczenie również to o czym napisał obyty.z.cu., tj. wrażliwość i koncentracja na sobie.
Znowu nadszedł czas posiedzeń...

Awatar użytkownika
Agness
Początkujący ✽✽
Posty: 51
Rejestracja: 19 wrz 2015, 17:33
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Agness » 22 wrz 2015, 11:33

A może te sytuacje wiążą się z jakimiś wewnętrznymi obawami czy konfliktami? Człowiek to istota skomplikowana. Chociaż jestem przeciwna zrzucaniu wszystkiego na karb psychologii...
Znowu nadszedł czas posiedzeń...

Awatar użytkownika
Habik
Początkujący ✽✽
Posty: 53
Rejestracja: 22 lip 2006, 23:20
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Habik » 22 wrz 2015, 12:05

Właściwie to gdyby były obawy czy konflikty - to nie tworzyłbym tego wątku, "teorii". Choć psychologia na pewno ma duży wypływ na nasze choroby, tego negował nie będę. Zastanowiła mnie poprawa po metronidazolu podanym "od tyłu" ;) - czyli jakaś ingerencja we florę bakteryjną i głównie na podstawie tego dowodu powstała ta śmieszna teoria ;)
CU z towarzyszącą pierwotną małopłytkowością immunologiczną

Biorę: Różne różności ;)

Awatar użytkownika
Agness
Początkujący ✽✽
Posty: 51
Rejestracja: 19 wrz 2015, 17:33
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Zaostrzenie CU a partnerka.

Post autor: Agness » 22 wrz 2015, 12:25

Wniosek z tego taki, że Twój tył potrzebował bardziej bezpośredniego kontaktu z metronidazolem☺Swoją drogą pamiętam, że przyjmowałam ten lek na wytrucie helicobactera, a przy okazji mój dół też poczuł się lepiej.
Znowu nadszedł czas posiedzeń...

ODPOWIEDZ

Wróć do „Związki”