Strona 11 z 14

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 29 wrz 2012, 16:36
autor: marcin820201
ale i tak trzeba się upewnić, bo to co dla nas może być wyraźnym sygnałem, dla drugiej osoby nic nie znaczy.
_________________
nawet upewnienie nic nie da: bo to co powie druga osoba za chwile moze sie zmienic. Jak kiedys czytalem Osho (taki tam mistyk zachodni- juz nie zyjacy) to mowil on ze zwiazek to koan (pytanie bez odpowiedzi na poziomie umyslu intelektualnego). Moim zdaniem zwiazek to nie jest nigdy stapanie po twardym gruncie. Pytanie jest czego takie stapanie uczy.

A tak wogole wydaje mi sie ze temat powinien sie nazywac: zdrowy zwiazek a nie zwiazek ze zdrowa osoba.

P.S. Znam nauki takiego jednego - już nieżyjacego jezuity ktory twierdzil że wszystkie zwiazki sa iluzoryczne. (Anthony de Mello).

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 11 paź 2012, 23:55
autor: Jesienna
Ja, po 2 latach mieszkania z chorym mężczyzną, muszę przyznać, że taki związek generuje sporo niedogodności:

(teraz nastąpi wypunktowanie :razz: )


1. Co dziś na śniadanie, obiad, kolację? :?: Znów osobne, podzielone zakupy, gotowanie oddzielnych dań? Dla niego gotowany kurczak i marchwianka z ryżem, a dla mnie jakaś normalna zapiekanka, frytki, smażona ryba plus super-hiper surówka z surowych, nieobranych warzyw z aromatycznymi przyprawami?
Szykowanie dwóch osobnych posiłków trzy razy dziennie zabiera mnóstwo czasu. Nieistotne czy robi to on czy ja. (Mamy system zmianowy w kuchni, tak po partnersku ;) )
2. Ja zawsze byłam osobą aktywną fizycznie – wypady w góry, wycieczki rowerowe, marsze po lesie, pływanie. On w zasadzie też. Ale wiem, że często, nawet teraz – w idealnej remisji (i objawowej, i endoskopowej) – nie ma na to sił. Wystarczy, że zje coś, czego jego flak nie zaakceptuje i koniec kropka. I albo się zmusza dla mnie i widzę jak się męczy – więc ja muszę odpuścić, albo od początku muszę zrezygnować, albo idę sama, a on się wtedy o mnie martwi.
3. Niepewność jutra…Umawiamy się na wyjazd, wycieczkę, imprezę i nie jest jasne ani pewne czy się to uda. Bo czasem on nie da rady wyjść rano z wuce chociażby. :wc:
A teraz na przykład jest tak mega dobrze, że aż mnie to niepokoi…Jakby cisza przed burzą. Jak :cenzura: się boję, że już za długo jest dobrze i już za długo nie ma objawów. Tak jakby los miał mnie nastroić na podwójne uderzenie ;)

Ale przecież to są tak naprawdę pierdoły, drobiazgi!
Jeżeli komuś takie bzdury uniemożliwią lub zniszczą związek to znaczy, że nie był on (tzn. związek ;) ) wystarczająco dojrzały.

My przeszliśmy już, „dzięki” CU, przez takie absurdalne ekstrema, że mam wrażenie, że już żadna sytuacja nas nie złamie. A przynajmniej mnie już mało co tak na poważnie dobije.

I kto wie, może gdyby mój życiowy towarzysz – a lada chwila mąż – był zdrowy, to nie bylibyśmy razem? Może wydarzyłaby się jakaś drobnostka, która by nas zniszczyła? A tak, gdy on jest chory, wiemy już co jest ważne, a co nie. I wiemy o co warto się kłócić i sprzeczać, a o co nie.

Zresztą ta choroba ma taką swoją specyfikę :wc2: , zbliża w bardzo swoisty sposób i wynosi intymność na inny poziom :oops:

Gdy go poznałam, byłam tak wariacko zauroczona, że mógłby mi dać kilkugodzinny wykład na czym polega jego schorzenie i w żaden sposób by mnie to nie odstraszyło.
I nadal tak jest! A to już tyle lat.

Można tez poznać kogoś dzięki temu, że jest się chorym – na forum, w przychodni, w szpitalu czy na spotkaniach crohnowych. Jest tu kilka takich par (co najmniej dwie :razz: ).

Każdy spotka swoją połówkę, wcześniej czy później.
Trzeba tylko dać czasowi czas i nie zamykać się w sobie! :miłość:

I najważniejsze!!! :!: WSZYSTKO tak naprawdę zależy od charakteru, a nie od faktu czy ktoś jest chory czy w 100% zdrowy.
Mój towarzysz colitisowy W OGÓLE nie narzeka, nie uskarża się, że jest taki pokrzywdzony przez tę chorobę, że tego i tego nie może zrobić, że nie da rady. Stara się jak może, i że tak powiem, bierze wszystko na klatę ;) Choćby z biegunkami osiem razy dziennie. A jak fizycznie nie da rady to wiem, że psychicznie był na to nastawiony i to się liczy :jupi:

To nie jest mądry post, ale może ktoś odnajdzie w nim jakąś mini radę dla siebie :roll:

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 12 paź 2012, 00:23
autor: subzero
Corleone pisze:Właściwie to jest dość mądry z małym wyjątkiem bo nie zgadzam się z tym, że każdy wcześniej czy później spotka swoją połówkę
sie podpisuje pod tym ale tylko i wyłącznie z tego powodu:
Jesienna pisze:WSZYSTKO tak naprawdę zależy od charakteru
a ja nie mam łatwego charakteru :P

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 12 paź 2012, 09:31
autor: nataliak71
Jesienna, uwielbiam Twój post, jest mega świetny :brawo:

a odnośnie gotowania to znajdą się na pewno potrawy, które możecie jeść wspólnie. Dzięki Twojemu ukochanemu Twoje odżywianie może się polepszyć, patrz ile z tych naszych choróbsk dobrego, no :lol:

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 12 paź 2012, 22:04
autor: marcin820201
Jesienna powodzenia wam życzę :).

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 21 paź 2012, 21:21
autor: tom-as
marcin820201, miałem sporą zaległość w tym wątku, ale tera nadrobiłem i jakbym ci miał przekazać uwagę (taką praktyczną, z doświadczenie) to była by to taka. no + jeden przypadek własny.

przypadek:
zawsze moje związki wyglądały tak, że -jak to ująłeś- mogłem nawet żyły wypruwać. A moze chcesz to, a moze tamto, a moze ....
i zawsze, ale to absolutnie zawsze kończyło się to ... niczym. Długo się zastanawiałem wft ze mną nie tak. a faktycznie bylo ze mną źle. raz, że byłem na każde skinienie co się dla kobiety robi po porostu nudne (tak uważam na podstawie własnych przeżyć). Albo raczej ja sie robiłem nudny i przewidywalny.

trwalo to sporo czasu, az do totalnej zalamki. wtedy to sobie postanowilem ze olewam panny i sam sobie bede spoko spedzal czas. zaczalem na rowerze jedzic, coraz lepiej sam ze soba czulem i ... nagle to dziewczyny zaczely sie same usmiechac. medżik!

a rada:
bądź fajnym kolesiem mającym swoje życiem, swoje pasje... wtedy jak spotkasz jakaś kobiete to... zapras ja do przezywania twojej przygody z toba. ale pamiataj by dalej miec swoje zycie.
jasne ze w zwiazku czasem trzeba sie poswiecic w calosci dla drogiej osoby (bo zdrowie, bo cos), ale na poczatku znajomosci nie zerygnuj z siebie dla kogos kogo nawet jeszcze dobrze nie poznales.
ah. i nich ci sie nie spieszy. jak to napisal Corleone 'miej wyj***** (czasowo) a będzie ci dane'.

Powodzenia man!

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 21 paź 2012, 21:45
autor: Krzysztof-Żyrek
O kurde to chyba też skorzystam.:) Bo chyba muszę coś znaleźć dla siebie, pierwszym krokiem do tego to pewnie znalezienie pracy którą chcę robić:)

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 21 paź 2012, 22:08
autor: princsagnes
mnie chłopak rzucił tylko dlatego ,że jestem chora fajnie co nie?:) ale nie przejmuje się - pracuję jestem ochroniarzem(tak filigranowa blondynka moze byc ochroniarzem) studiuje , także czas dla mnie teraz:) i tak jak tom-as - robiłam wszystko stawałam na głowie a zostałam z niczym:)

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 21 paź 2012, 23:09
autor: Natuśka
princsagnes pisze:mnie chłopak rzucił tylko dlatego ,że jestem chora fajnie co nie?:)
Czy fajnie? Chyba nie.. Mój się wystraszył i dałam mu wolną rękę- przecież nie będę go na siłę trzymała, a gdy odejdzie to jego strata, bo fajna dziewczyna jestem :p
Fakt, że może zabrakło jakiegoś wsparcia...

princsagnes, jest tak jak:
martita pisze:tego kwiatu to pół światu :wink:
I nie ma to tamto! :wink:

Trzym się Słońce! :przytul:

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 22 paź 2012, 01:04
autor: subzero
Corleone pisze:
martita pisze:tego kwiatu to pół światu
a trzy czwarte ch... warte :lol:
wyjąłeś mi to z ust :P

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 22 paź 2012, 19:54
autor: marcin820201
tom-as pisze:Powodzenia man!
Dzięki! :)

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 13 lis 2012, 12:13
autor: GreenGrey
Być może zawsze źle trafiam ale myślę że żadna zdrowa dziewczyna nigdy nie zaakceptuje kogos takiego jak ja (z Crohnem). Najlepszym wyjściem byłoby związanie się z osobą o podobnym schorzeniu, wtedy bylibyśmy dla siebie wzajemnym wsparciem. Ale Wy dziewczyny pewnie też wolicie zdrowych facetów? Czasami myślę że już zawsze będe sam

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 13 lis 2012, 12:15
autor: Natuśka
GreenGrey pisze:żadna zdrowa dziewczyna nigdy nie zaakceptuje kogoś takiego jak ja (z Crohnem).
Co prawda nie pamiętam jak to jest być zdrowym :razz: ale sądzę, że jak będzie to mądra dziewczyna to zaakceptuje :wink: aczkolwiek jestem przekonana, że musiałaby do tego dojrzeć...
GreenGrey pisze:Ale Wy dziewczyny pewnie też wolicie zdrowych facetów?
Ja na to nie patrzę przez pryzmat stanu zdrowia- grunt, żeby był mądry facet i tyle. Jak na razie żaden nie spełnia moich oczekiwań :razz: Z resztą mam takie podejście, że mam dość swoich problemów, więc po co mi kolejny? :wink: Wg mojej rodziny jest to głupie podejście, ale nie moja wina, że życie od dzieciństwa uczy mnie "męskości" :razz:
Co prawda miesiąc temu jeden osobnik chciał usilnie zostać moim przyjacielem (cokolwiek miałaby to oznaczać :neutral: ) ale mu dyskretnie podziękowałam, choć czasem sobie myślę, że mogłabym mieć z tej przyjaźni istotne profity- choćby pracę w przyszłości :suchy: Ale cóż- nie jestem taka :smile:

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 13 lis 2012, 12:27
autor: GreenGrey
Podoba mi się to co napisał tom-as że trzeba zawsze mieć swoje pasje i nigdy z nich nie rezygnować. Ale mimo swoich pasji i rozmaitych zainteresowań czasami brakuje drugiej osoby

Re: zwiazek ze zdrowa osoba

: 13 lis 2012, 16:49
autor: tom-as
GreenGrey pisze:Ale mimo swoich pasji i rozmaitych zainteresowań czasami brakuje drugiej osoby
nom. jasne, że może brakować. też mi brakowało ;-)
z drugiej strony, znów nie można desperacko się 'prosić' bo skutek będzie opłakany. Przez nas samych zazwyczaj ;-)

Ja trzymam kciuki i wierzę, że każdy sobie kogoś znajdzie i choroba w tym nie będzie przeszkadzać. :-)