Strona 1 z 4

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 28 paź 2006, 11:54
autor: ranka
widzisz,to tak roznie bywa.nie miala m CU w czasach szkolnych,ale tu na studiach nikt sie ode mnie nie odsunal.wrecz czasem upominaja za jedzenie jakichs swinstw :neutral:
poza tym,w szkole podstawowej czy tez sredniej owszem byly przyjaznie,ale one sie nie utrzymaly,co zreszta bylo do przewidzenia.tak to juz w zyciu bywa....

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 28 paź 2006, 15:31
autor: kineczkaa
widzisz,to tak roznie bywa.nie miala m CU w czasach szkolnych,ale tu na studiach nikt sie ode mnie nie odsunal.wrecz czasem upominaja za jedzenie jakichs swinstw
Z wiekiem ludzie robią się mądrzejsi... ;/

Ja już ci pisałam. Jak zaczęłam chorować to się wszyscy odsuneli. Miałam jedną taką przyjaciółke od zerówki w pierwszym dniu sie polubiłyśmy. Ona się wyprowadziła pare przystanków dalej a to wygląda tak jakby mieszkała na drugim końcu świata. Nie gadamy i nie spotykamy się.

Poza tym w szkole na poczatku roku w gim (miałam i mam indywidualne) nawet do mnie czesć nie mówili ani nic ale jak gdzieś byłam z mamą akurat to od razu "Ojej cześć Kingusia co tam?" :neutral:

Teraz niewiele sie zmienilo oprocz tego ze mówią "czesci" ale to wszystko.

A najlepsze jest to, że nigdy mnie nikt ze szkoły nie odwiedzał w szpitalu. Nigdy nikt z podstawówki przez całe 3 lata a z gim to tylko dlatego ze nauczycielka kazała :neutral:

Jedyne co to mam taka qmpele co miała raka ale ona mieszka w Choszcznie (godzine pociągiem ode mnie ;() no i jeszcze Gosię poznałyśmy sie przez neta piszemy juz do siebie jakies 3 lata w tamtym roku mialysmy sie spotkac ale jakos nie wyszlo... ;p

Nie wspomne juz o chlopaku... :neutral:

Tjaaa chciałabym miec jakąś psiapsiółe tak na miejscu. Jest tu ktos ze szczecina w moim wieku? :razz:

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 28 paź 2006, 18:58
autor: madziula
mam dosc duzo przyjaciol, wiekszosc poznalam w gimnazjum- wszyscy z rownoleglej klasy, bo moja byla okropna. wiedza o mojej chorobie i przez to bardzo na mnie uwazaja, ale bez przesady ;) zgadzam sie, ze ludzie z wiekiem robia sie coraz madrzejsi i wtedy czas na prawdziwe przyjaznie :)

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 29 paź 2006, 01:40
autor: Shima
sylwusia4114 ...moja corka jest zdrowa(6kl) a wcale nie ma takich przyjaciolek na dobre i na zle....tak ja moi przedmówcy stwierdzam ze to chyba a nawet napewno przychodzi z wiekiem.

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 29 paź 2006, 17:30
autor: Patryśka
OT
Heh kiedys sprawdzalismy ilosc stron Nad Niemnem bez opisow wyszlo nam 70 :lol: To oczywiscie zego powodu ze w zyciu trzeba sobie radzic :lol: A teraz bez OT
Tak naprawde to nie twoja choroba decyduje o tym ze jestes chora tylko tacy ludzie Cie otaczaja...Bo tak naprawde jak choroba moze przeszkadzac w przyjazni :?: :?: :?:

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 29 paź 2006, 17:54
autor: Nelka-bez-lizaka
Hmmm ze mną to jest tak , że jestem bardzo kontaktowym człowiekiem:D... I mam mnóstwo przyjaciół;). Jak zaczęłam chorować to cala klasa siedziała u mnie w sali :P... Aż pielęgniarki musiały ich wyżucać....;). Teraz jest tak samo klase mam fajną w gimnazjum z każdym się rozumiem. Poza szkołą...mam jeszcze więcej znajomych. Więc, nie nudze się w weekendy. Wychodzimy...i jest nas naprawde spora gromadka.. Trzeba się otwierać na ludzi. A prawdziwi przyjaciele nie dostrzegają mojej choroby i nigdy się nie odsunął...;) Więc tak pozatym to pozdro dla moich przyjaciół:*

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 02 lis 2006, 23:22
autor: lucypah
mnie chociaz nie odwiedzali w szpitalu to w domu zawsze mialem gosci z klasy itd,
paru przyjaciol mam od dawna- od 6-7 lat(jak na to ile zyje to od dawna juz) i oni sa ze mna na dobre i zle zawsze
rozumieja mnie i moj problem z tym wszystkim,
ja sie od nich nie odwracalem w trudnych sytuacjach, co zaowocowalo tym ze i oni teraz mnie traktuja jak ja kiedys i dzis ich
a jak ktos jest "urodzonym" :cenzura: to nawet po 30 latach nie bedzie dobrym przyjacielem czy kolega
wiedza ze nie moge zawsze wychodzic ale im to nie przeszkadza
jesli pozna sie wlasciwego czlowieka ktory jest bratnia dusza to nie wazne czy ma 10(no nie bez przesady bo mlodsi nie wiedza tego) czy 40 lat- on pozostanie i ja jestem tego pewny juz teraz, przekonalem sie o tym- moja choroba byla testem ktory zdali moi przyjaciele
jestem rozmowny i kontaktowy- taki tez pozostalem, a oni widza to i dlatego tym bardziej to cenia i podziwiaja( mam szczescie do ludzi czy co- sa wyrozumiali i dorosli juz tak nawet)

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 03 lis 2006, 07:44
autor: Shima
Torvik pisze:Mi przypadła do gustu, chociaż nic z niej nie pamiętam. Nie omijałem opisów. Znam jeszcze co najmniej dwie osoby którym sięta książka podobała. Ale jak komuś nie przypadli do gustu Krzyżacy (jedyną lepszą książką Sienkiewicza jest tylko Quo vadis) to przy Orzeszkowej będzie się straszliwie męczyć. Nie wspominając o Lalce...
A mi wszystkie te lekturki bardzo sie podobaly....tez bylam i jestem molem ksiazkowym choc teraz nie mam na to czasu.

A propos przyjaciol.....obecnie w realnym zyciu mam juz teraz tylko jedna przyjaciółkę(wieloletnią)ale niestety czuje ze coraz bardziej oddalamy sie od siebie :cry:

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 03 lis 2006, 13:22
autor: exa
Shima...a moze to nie tak ze sie oddalacie......moze po prostu zycie kazda ma swoje...najwazniejsze jest , niewazne czy sie widzicie raz na rok czy pol roku, ze zawsze mozecie na siebie polegac... :)

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 03 lis 2006, 18:45
autor: exa
nic na sile.. ;)

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 03 lis 2006, 18:56
autor: exa
sylwusia...moja iminniczko....trza se tlumaaczyc...jak cos sie robi na sile to niestety najczesciej nie wychodzi....ludzie to gdzies podskornie wyczuwaja i uciekaja bo sie boja osaczenia, nawet w dobrych intencjach....

a dobrych przyjaciol na sile sie nie trzyma...oni po prostu sa......i zobaczysz ze bedziesz miala ich wielu...

np my... :wink:

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 03 lis 2006, 19:06
autor: exa
spedzac wolny czas ze soba samym to nic strasznego......ja nawet lubie...a jak mam chec na przyjaciol to mam ich kilkoro ...nawet nie spotykamy sie za czesto bo nikt nie ma tyle czasu ;) ....ale jak trzeba to sa i nie daja mi wytchnienia ;)

wiec sylwusia...nic na sile...na wszystko przychodzi czas.....i to ze kolezanka jest fajna...nie znaczy ze bedzie dobrym przyjacielem.....czasem przyjacielem jest ktos kogo jakos tak na codzien pomijamy...

a przyjacielskie stosunki sie tworza latami....z roznych wspolnych doswiadczen....


cierpliwosci.... :wink:

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 03 lis 2006, 19:14
autor: exa
a ze sylwie sa git! to przeciez powszechnie znana prawda....wiec nie bedzie klopotu z ich znalezieniem ;)

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 03 lis 2006, 20:31
autor: madziula
exa pisze:i to ze kolezanka jest fajna...nie znaczy ze bedzie dobrym przyjacielem.....czasem przyjacielem jest ktos kogo jakos tak na codzien pomijamy...
dokladnie tak. moi przyjaciele to osoby, o ktorych w zyciu nie myslalam, ze mozemy sie zakumplowac- nie przepadalismy za soba, a teraz rozumiemy sie bez slow ;) nie martw sie Sylwusia, ludzie zmądrzeja i zobacza jaka jestes milutka osobka ;) pozdrawiam

Re: Przyjaciele na dobre i na złe...

: 05 lis 2006, 19:13
autor: Shima
sylwusia4114....gdybys chciala to moja corka bardzo chetnie z Toba nawiąże znajomość :idea: