Biegunka, a jedzenie przy CU

wszelkie zalecenia co do żywienia w NZJ

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: Alishia » 21 paź 2015, 10:48

Tak,ja mam tak,że czasem choćbym się starała to nie zatrzymam kupy:)Jeśli poczuje parcie i nie pójdę od razu do toalety to za jakąś chwilę choćbym siedziała/trzymała nie ma szans bym pohamowała się.a czy to koncert,urząd,środek miasta to moich rur nie obchodzi.
W dodatku często leci mi kupa-płyn,malutko,ale na tyle,że podrażnia mi skórę i mam odparzenia.Nie daj Boże latem-jak się do tego spocę to masakra(mam uczulenie na swoje wydzieliny).Ból,swędzenie...
Rozmawiałam z lekarzem,czy to nie przez liczne operacje ropni,myślałam,ze może moje zwieracze już ta nie trzymają.Lekarz powiedział,że nie (ma tak samo),to chodzi o dietę i ewentualną biegunkę.

mtyrakowska
Debiutant ✽
Posty: 14
Rejestracja: 09 paź 2015, 11:17
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Rybnik

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: mtyrakowska » 21 paź 2015, 11:42

czyli dieta ?
proszę mi jeszcze doradzić jadlam ryż z duszonym kurczakiem , gotowana marchew ,
na sniadnaie szybko parowki i chleb bezglutenowy, a na kolacje glownie jadlam drugi obiad ziemniaki buraki jajko sadzone , ta dieta odpada tak ?

Agatha
Początkujący ✽✽
Posty: 53
Rejestracja: 09 lis 2012, 19:14
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: śląsk

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: Agatha » 21 paź 2015, 16:30

Wg mnie parówki odpadają, jajko sadzone też..ale jak tu już pisano.. u każdego sprawdza się co innego. Ja oprócz stosowania się do poradnika żywieniowego na stronie Jelity sama wprowadziłam restrykcje. I pomogło, na biegunki i żołądek. Wszystko gotuje na parze, żadnego śmieciowego jedzenia, ziemniaki, drób, szynki chude, co mogę kupuję BIO lub u "chłopa", banany, jabłka pieczone, ryże, kasze. Jak najmniej słodyczy (to trudne). Jem natomiast sery (które lekarz mi zabronił) i dobrze toleruje :)
Agatha

Awatar użytkownika
rudy_lis
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 07 lis 2015, 22:26
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Żary

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: rudy_lis » 08 lis 2015, 20:23

O chorobie wiem od miesiąca. Dostałam Asamax 500mg 8 razy dziennie. Jest nieporównywalnie lepiej, ale wciąż ból łapie mnie w nieoczekiwanych momentach i od razu muszę szukać toalety. Czy tak już będzie zawsze? :( Jestem załamana. Czytam wszystko, co się da i nie brzmi to dobrze. Dieta jest tak okropna, że nie mogę już patrzeć na białe pieczywo. Jem gotowane jajka, parówki, chude szynki, marchew, wafle ryżowe bez dodatków, chrupki kukurydziane i zupy bez wzdymających warzyw. Dzisiaj przez godzinę lizałam pół małej łyżeczki Nutelli, bo tęsknię za słodyczami... Słodzę miodem, nie piję kawy, mleka ani nic, co mogłoby zaszkodzić. Jednym słowem - dieta nudna, jak Moda na Sukces. Plus jest taki, że chudnę i cieszę się, bo z Chodakowską musiałam się nieźle namęczyć ;)
Najgorzej czuję się rano. Czy ten Asamax w ogóle komuś z Was pomógł?? :roll:

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7540
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: obyty.z.cu » 08 lis 2015, 21:12

rudy_lis pisze:O chorobie wiem od miesiąca........
ale wciąż ból łapie mnie w nieoczekiwanych momentach i od razu muszę szukać toalety. Czy tak już będzie zawsze? Jestem załamana. Czytam wszystko, co się da i nie brzmi to dobrze. Dieta jest tak okropna, że nie mogę już patrzeć
CU to wredna choroba,przewlekła na całe życie.Trzeba się jej nauczyć i znaleźć swój sposób chorowania.W dużej mierze od Ciebie będzie zależało jak to z wami będzie.
Każdy ma szanse na nawet wieloletnią remisje,ale musi pamiętać że jest chory na CU i dopasować się do tego.
Dieta ?
tak..ale każdy ją sam musi sobie ustawić w zależności od aktualnego stanu jelita,objawów,kaprysów.
Jeść można praktycznie wszystko co nie szkodzi,choć warto zrezygnować z produktów wzdymających,albo nauczyć się je przygotowywać inaczej,tak by uniknąć ich "efektów".
Nauczyć się odpowiednio rozdrabniać jedzenie,bo większe kawałki czasami potrafią zrobić szkodę w jelicie.Jeść to co wartościowe i dobre,a unikać "zamulania" .O alkoholach też warto zapomnieć.
Słodycze - tu można znaleźć też kompromisy.Po co ładować w siebie gotowce przerobione ,lepiej coś samemu sobie przygotować,a czekolada gorzka jest zawsze dobra.
W ogóle musisz nauczyć się jak zmienić swoje życie,w sensie "nauczyć się żyć z CU".
Czyli ..edukacja ,ale taka z dobrych wykładów i publikacji ,a nie z przypadkowych źródeł.
Potrzebny też dobry gastroenterolog zorientowany w naszych chorobach.Czasem warto też mieć i drugiego zaufanego - do konsultacji.

Swoją drogą,ja najgorsze czasy przeżyłem sam sobie gotując i piekąc.
Byl czas,że jadłem tylko tarty serowe i z jabłek...

CU to nie kara i problemy,to po prostu inne życie z bonusem.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
rudy_lis
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 07 lis 2015, 22:26
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Żary

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: rudy_lis » 08 lis 2015, 23:41

Jestem na etapie rozżalenia i pretensji do świata "dlaczego ja?". Wszystko mnie wkurza, mimo, że czuję się trochę lepiej to i tak boję się wyjść z domu, bo co będzie, jak nie będzie toalety... Jak już wyjdę, to myślę tylko o tym, że zaraz pewnie mnie zaboli i... rzeczywiście za chwilę boli. To mnie dobija. Wszędzie tak bardzo straszą powikłaniami, że mam wrażenie, że trzeba iść na cmentarz i czekać :/
Co do słodyczy, to od zawsze piekłam sama. To samo tyczy się przetworów z owoców. Jak żyć bez świeżych truskawek i malin latem? :( Tak bardzo kocham owoce, że nie mogę sobie tego a razie wyobrazić. Nie wspomnę o ciepłym kakao albo o twarogu, bo tego podobno też jeść nie można. Co z mąką razową lub orkiszową? Gdybym upiekła z niej chleb, to też będzie szkodził?? Uwielbiam sama gotować i piec, ale nie wiem, z czego i co mogę. To jakiś koszmar :cry:

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3371
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: Anette28 » 09 lis 2015, 08:08

rudy_lis pisze:Jestem na etapie rozżalenia i pretensji do świata "dlaczego ja?". Wszystko mnie wkurza, mimo, że czuję się trochę lepiej to i tak boję się wyjść z domu, bo co będzie, jak nie będzie toalety... Jak już wyjdę, to myślę tylko o tym, że zaraz pewnie mnie zaboli i... rzeczywiście za chwilę boli. To mnie dobija. Wszędzie tak bardzo straszą powikłaniami, że mam wrażenie, że trzeba iść na cmentarz i czekać :/
Co do słodyczy, to od zawsze piekłam sama. To samo tyczy się przetworów z owoców. Jak żyć bez świeżych truskawek i malin latem? :( Tak bardzo kocham owoce, że nie mogę sobie tego a razie wyobrazić. Nie wspomnę o ciepłym kakao albo o twarogu, bo tego podobno też jeść nie można. Co z mąką razową lub orkiszową? Gdybym upiekła z niej chleb, to też będzie szkodził?? Uwielbiam sama gotować i piec, ale nie wiem, z czego i co mogę. To jakiś koszmar :cry:
jak tak czytam ten Twój post to przychodzi mi do głowy jedno słowo panika; słabo zapoznałaś się z tematem o CU, ale też rozumiem, że dopiero jest to pierwszy miesiąc zmagań, skorzystaj z mądrych rad obytego z cu oraz fachowej lektury, aby wiedzieć jak postępować z chorobą i nie koniecznie jeść parówki, które są nie zdrowe.
podaje link do fajnej wiedzy i w łatwy sposób przyswajalnej:
Zasady żywienia: http://j-elita.org.pl/?pid=materialy
Wiedza o chorobie: http://j-elita.org.pl/?pid=kwartalnik
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

"Najlepszy gust muzyczny i koloryt w Styczniu"

Awatar użytkownika
rudy_lis
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 07 lis 2015, 22:26
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Żary

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: rudy_lis » 09 lis 2015, 13:12

Tak, to zdecydowanie jest panika. Ogromna i straszna panika, która nie pozwala mi myśleć o niczym innym, choć powinnam, bo w lipcu wychodzę za mąż. Wszystko przestało się liczyć, jest tylko to przerażające zapalenie jelita. Strona J-elita jest bardzo pomocna i trochę mnie uspokaja. Mam dziś wizytę u gastrologa. Ciekawe, czy doda mi nowe leki, czy zostawi tylko Asamax. Czuję, że wariuję. Łapię się na tym, że siedzę i czekam na ból. To już obłęd?? :neutral:

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7540
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: obyty.z.cu » 09 lis 2015, 15:52

rudy_lis pisze:. Strona J-elita jest bardzo pomocna i trochę mnie uspokaja. Mam dziś wizytę u gastrologa. Ciekawe, czy doda mi nowe leki, czy zostawi tylko Asamax.
Idąc do specjalisty,warto sobie wcześniej przygotować na kartce zestaw pytań.Łatwiej wtedy usystematyzować sobie potrzebną wiedzę i dostać odpowiednie wskazówki.
Bo niestety czasami cięzko się dostać do lekarza kiedy jesteśmy w potrzebie.Warto wtedy wiedzieć jak zadziałac gdy coś się będzie działo,np. zaopatrzenie w leki i jakie i kiedy.
.Warto też wiedzieć jakie wtedy leki wprowadzać.Warto też mieć na zapasie wlewki i czopki Salofalku.
Dopytać co robić gdy będą kłopoty i czy i jak wtedy kontaktówac się z nim (prowadzącym gastroenterologiem) itd..
Wszystko o co będziesz chciała zapytać,a w gabinecie niestety...najczęściej jest blokada i zapomnienie.
Albo słucha się lekarza który mówi co chce,a nie to co nas interesuje.
No i podstawa,to Opinia Specjalisty z diagnozą i zalecanymi lekami.To podstawa do wypisywania leków refundowanych przez wszystkich innych lekarzy.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
rudy_lis
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 07 lis 2015, 22:26
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Żary

co mi w końcu jest??

Post autor: rudy_lis » 03 gru 2015, 16:07

Dostałam wyniki z histopatologii. Nie ma tam ani słowa o CU. Jedynie "aktywna faza IBD", więc nieswoiste zapalenie jelit, ale co dalej? Biorę ten Asamax od 12.10 po 8 tabletek dziennie, a i tak, jak mnie przyciśnie, to choćby skały s*ały a mury pękały, to ja muszę pilnie do wc. Męczy mnie to, paraliżuje życie. Nie myślę o niczym innym, jak tylko o tym, kiedy zaboli mnie brzuch i czy będzie wtedy blisko toaleta. Boję się wyjść na zakupy, jak jestem na mieście, to tylko się rozglądam, gdzie ewentualnie będę mogła biec, jak mnie zaboli. Czy tylko ja tak mam?? Nie umiem sobie z tym poradzić...

sylwan1976
Początkujący ✽✽
Posty: 82
Rejestracja: 07 lis 2015, 19:57
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: krośniewice

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: sylwan1976 » 03 gru 2015, 19:11

rudy_lis

Nie tylko ty tak masz :roll: ja aktualnie też jestem w zaostrzeniu przy cu od ponad 2 miesięcy i cokolwiek bym nie zjadł to od razu ból brzucha i jest :wc: trzeba sobie jakoś z tym radzić choć jest ciężko i przychodzą chwile załamania i też strach przed wyjściem z domu a tu jeszcze trzeba chodzić do pracy :roll: no ale co zrobić takie życie i taka cholerna choroba.
Leki aktualnie:

Mesopral 40mg 1x1 rano
Salofalk 500mg 3x2
Azathiopryne 50mg 2x1
Cortiment MMX 9mg 1x1 rano

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2729
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: Jacekx » 03 gru 2015, 22:23

Ten częsty bieg do WC to normalka zaostrzenia w NZJ w moim CU tak bywało.
10 lat tak pracowałem przy tablicy w szkole z CU i nie CU zmusiło mnie do wcześniejszego przejścia na emeryturę a zawał i dwa lata po nim zakrzepica żył głębokich.
Trudno może uwierzyć ale nauczyłem się radzić w trudnych sytuacjach :idea: .

Czasami zdarzało się nie zdążyć czy mieć mega kłopoty: w czasie pracy, w drodze do pracy, w drodze z pracy, w sklepie, w windzie a nawet w świątyni ( ucieczka z i awaria tuż prze drzwiami domu w windzie) :smutny: .

Mojemu CU diagnozowano towarzystwo IBS.
Z tym , że do 7X :wc2: chodziłem do pracy a gdy było więcej to starałem się przejść na L_4
zwolnienie i o ile pamiętam to nie miałem problemu z jego uzyskaniem.

Zabezpieczenie to jedynie: zapasowa bielizna, papier, pampersy, tampony i szybkość znalezienia się w WC ( czyli mapa toalet publicznych mego miasta w głowie) czy
umiejętność walki z bólem.

Rudy Lis spróbuj namówić swego lekarza na walkę z chorobą może Salofalkiem wlewki i czopki to czasami bardziej skutkuje niż tabletki.
Bo asamax to mesalazyna a Salofalk też ją zawiera.
U mnie po umiejętnej terapii Salofalkiem zaskoczyło i choć w 12 roku walki z chorobą ale jest przesilenie.

Awatar użytkownika
rudy_lis
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 07 lis 2015, 22:26
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Żary

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: rudy_lis » 04 gru 2015, 00:02

Problem polega na tym, że u mnie CU w histopatologii nie ma... Poprawa po Asamaxie jest ogromna, ale pozostają te nieoczekiwane bóle i biegi do wc. Drugą sprawą jest też to, że ja ciągle o tym myślę, jak tylko gdzieś wyjdę, że zaraz będzie ból, że co ja zrobię i tylko czekam i "nasłuchuję" kiedy, bo jak jestem w domu, to absolutnie nic mi nie jest, jakbym była całkiem zdrowa :neutral: pewnie dlatego, że w domu człowiek czuje się bezpiecznie, a jak tylko zaczynam panikować, to... :wc: W pracy raczej też jest w porządku, bo toaleta w zasięgu wzroku. Jeśli mam planowane wyjście, to ratuję się stoperanem, który jest zbawienny i mam spokój na nawet 2 dni :)
Co do jedzenia, to bardzo uważam, ale dziś np. złapał mnie ból w mieście, ledwo zdążyłam i ze złości w domu zjadłam aż kostkę czekolady, dwie gwiazdki magic stars i kulkę rafaello - normalnie szaleństwo, bo słodyczy nie jadłam już 3 miesiące! :O
więc... chyba będę z pracy iść prosto do domu, a zakupy przez internet :neutral:

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7540
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Biegunka, a jedzenie przy CU

Post autor: obyty.z.cu » 04 gru 2015, 10:30

rudy_lis pisze: Drugą sprawą jest też to, że ja ciągle o tym myślę, jak tylko gdzieś wyjdę, że zaraz będzie ból, że co ja zrobię i tylko czekam i "nasłuchuję" kiedy, bo jak jestem w domu, to absolutnie nic mi nie jest, jakbym była całkiem zdrowa pewnie dlatego, że w domu człowiek czuje się bezpiecznie, a jak tylko zaczynam panikować, to...
są choroby psychosomatyczne,nasze do nich należą.
Wrzuć ten temat w wyszukiwarkę i poczytaj,może to pomoże zrozumieć dziłanie i przeciwdziałanie.
http://www.psychiatria.pl/artykul/czym- ... 15676.html

https://portal.abczdrowie.pl/zaburzenia ... somatyczne

http://stressfree.pl/choroby-psychosoma ... e-zdrowie/
http://stressfree.pl/choroby-psychosoma ... apobiegac/
Kto jest winny?

Czasem spotykam się w literaturze ze stwierdzeniami, iż sami jesteśmy odpowiedzialni za swoje choroby, zwłaszcza te wrzucone do worka z podpisem „psychosomatyczne”. Myślę, że warto spojrzeć na to z innej perspektywy i potraktować je jako sygnał, jaki dostajemy od organizmu. Sygnał, który nam mówi: „zatrzymaj się, zadbaj o siebie, odpocznij, wyraź emocje”.
Patrząc na choroby w ten sposób, zaczynamy traktować ciało jak swojego osobistego i wyjątkowego przyjaciela, który w sytuacji przeciążenia, zaczyna mówić poprzez bolącą głowę, problemy trawienne czy wysypkę. Te sygnały z ciała to „prośba”, a czasem „krzyk” o odpoczynek, zwolnienie obrotów, zajęcie się swoimi emocjami i potrzebami oraz nauczenie się radzenia sobie z nimi.

Zaniedbywanie drobnych, ale powtarzających się dolegliwości (takich jak bóle głowy, pleców, brzucha, czy wysypki) powoduje utrwalanie ich i nasilenie. Choroba psychosomatyczna odzywa się w tzw. „słabym organie”.
Każdy z nas taki ma (często w wyniku uwarunkowań genetycznych lub urazów). U jednego będzie to wątroba, u innego nerki albo serce. Dlatego dbajmy o swoje ciało i słuchajmy tego, co „mówi”, bo lepszego przyjaciela – informatora, nie znajdziemy:)
trzeba sie nauczyć wyluzować...
Wielu z nas korzysta z pomocy psychologa czy psychiatry i naprawdę pomagają...
oczywiście jeśli znajdziemy z nimi kontakt i zrozumienie :)
jak to w życiu....
Ostatnio zmieniony 14 gru 2015, 09:44 przez obyty.z.cu, łącznie zmieniany 2 razy.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2729
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: co mi w końcu jest??

Post autor: Jacekx » 13 gru 2015, 22:55

rudy_lis pisze:Dostałam wyniki z histopatologii. Nie ma tam ani słowa o CU. Jedynie "aktywna faza IBD", więc nieswoiste zapalenie jelit, ale co dalej? Biorę ten Asamax od 12.10 po 8 tabletek dziennie, a i tak, jak mnie przyciśnie, to choćby skały s*ały a mury pękały, to ja muszę pilnie do wc. Męczy mnie to, paraliżuje życie. Nie myślę o niczym innym, jak tylko o tym, kiedy zaboli mnie brzuch i czy będzie wtedy blisko toaleta. Boję się wyjść na zakupy, jak jestem na mieście, to tylko się rozglądam, gdzie ewentualnie będę mogła biec, jak mnie zaboli. Czy tylko ja tak mam?? Nie umiem sobie z tym poradzić...
Przepraszam czy się nie mylę ... w wynikach nie powinno " być aktywna faza IBS" ?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Diety w NZJ”