Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Wiersze, wierszyki, opowiadania, forumowele, twórczość własna i nie tylko

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ

Czy takie wspólne opowiadanie to wg Ciebie dobry pomysł?

Tak
15
63%
Nie
5
21%
Nie wiem :p
4
17%
 
Liczba głosów: 24

Cogitus Nocens

Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Cogitus Nocens » 14 maja 2008, 12:52

Cześć.

Mam pomysł. Piszmy wspólne opowiadanie. Każdy kto chce niech doda chociaż parę zdań, możliwie najciekawszych i logicznie spójnych :)

Na początek może ja :p


Było ponure, zimowe popołudnie. Jerzy, chłopiec młody choć posępny, o jasnobłękitnych oczach i ładnie pofalowanych włosach koloru ciemny blond, wprawnie ostrzyżonych, wracał do swojego domu po dniu spędzonym w szkole.

Pogoda była ponura. Ciemne chmury sunęły po niebie, pogrążając w mroku resztki gasnącego dnia. Przez niewielkie przejaśnienia widać było ciemniejący nieboskłon - słońce zaszło jakiś kwadrans temu. Chłodny wiatr chlustał zmęczoną twarz chłopca.

Szedł tak Jerzy, rozpamiętując wydarzenia, które stały się dziś jego udziałem w szkole. A było ich dzisiaj wyjątkowo dużo
...

Kontynuujcie! :D

Edit: Teraz się mądrze skapnąłem, że to by pasowalo bardziej do podforum "Poezja i proza" :lol: ;] ;> Jeśli jakiś mod bedzie tak miły i to przeniesie, to byłoby super ;) :]

-Ania- edit:
Opowiadanie się znalazło w Poezji i prozie. Poza tym wydaje mi się, że coś podobnego mamy na forum, ale jak się forumowiczom spodoba nowy pomysł i będą pisać to może spokojnie zostać i się rozwijać.
Ostatnio zmieniony 14 maja 2008, 13:15 przez Cogitus Nocens, łącznie zmieniany 1 raz.

Cogitus Nocens

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Cogitus Nocens » 15 maja 2008, 19:20

Oj piszcie piszcie :oops:

Bo widze że odzew mały :p

dream_on
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 17 maja 2008, 13:36
Choroba: osoba zainteresowana
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: dream_on » 18 maja 2008, 13:03

Szedł tak Jerzy, rozpamiętując wydarzenia, które stały się dziś jego udziałem w szkole. A było ich dzisiaj wyjątkowo dużo... i niestety nie były to zbyt przyjemne wydarzenia. Najpierw na pierwszej godzinie zajęć z matematyki, okazało się, że dostał dwójkę z klasówki z geometrii analitycznej. Ten dział matematyki od samego początku nie był jego najmocniejszą stroną. Chłopiec nie rozumiał wszystkiego dokładnie a niestety nie chciało mu się przysiąść kiedy i porządnie nauczyć. Liczył na to, że zadania na klasówce będą dość łatwe, ale niestety przeliczył się. Tylko jedno zadanie było proste, nad pozostałymi dwoma głowił się przez godzinę i nic nie wymyślił. Chłopiec był załamany. Zastanawiał się jak ta słaba ocena będzie wyglądać w towarzystwie samych piątek, które miał do tej pory. Na szczęście nauczycielka zapowiedziała już termin poprawy. "Tym razem bardziej się postaram" - pomyślał Jerzy. Pani od matematyki zerkała na niego niezadowolona, że tak słabo mu poszło, ale nic nie powiedziała. Chłopak nie mógł doczekać się końca lekcji, gdyż czuł się bardzo źle ze świadomością, że dostał tylko dwóję i trochę głupio było mu przed znajomymi z klasy, którzy zerkali na niego lekko zdziwieni po tym jak się dowiedzieli co dostał. Wreszcie zadzwonił dzwonek na przerwę. Jerzy poczuł ulgę i szybko wyszedł z klasy. W porównaniu z tym co spotkało go kilka minut później, dwójka z klasówki była niczym...

Nautylus

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Nautylus » 19 maja 2008, 19:36

Na korytarzu kłębiło się od uczniów. Bezładna masa ciał, spoconych i zdrętwiałych po lekcjach - któż bowiem lubi ślęczeć na lekcjach fizyki, chemii czy matematyki i rozwiązywać zadania? - wylała się na korytarze szkolne. Któż opisze hałas i kakofonię dźwięków, jaka wypełniła szkolne mury wskutek tego!

Jerzy przeszedł cały korytarz, na końcu ktorego była jego sala, i skręcił w lewo. Ten skręt popamięta na dlugo...

dream_on
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 17 maja 2008, 13:36
Choroba: osoba zainteresowana
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: dream_on » 20 maja 2008, 10:13

Jerzy przeszedł cały korytarz, na końcu którego była jego sala, i skręcił w lewo. Ten skręt popamięta na długo, ponieważ w jego trakcie zamyślony i zdenerwowany po lekcji matematyki Jerzy nagle stracił równowagę, zaplątały mu się nogi, przez chwilę długo męczył się, żeby jakoś utrzymać się na nogach i nie przewrócić, niestety podłoga była bardzo śliska i chłopak jak długi runął na ziemię. Wcześniej wychodząc z sali, chłopak nie zapiął dobrze swojego plecaka i teraz większość rzeczy jakie w nim miał wysypała się na szkolną podłogę: podręczniki, książki z biblioteki, kanapki, klucze od domu, jego najnowsza komórka a także jego pogniecione czerwone spodenki na w-f. Rzeczy poleciały bezładnie w najróżniejszych kierunkach, niezależnie od siebie i zaśmieciły sporą część korytarza, padając pod nogi zaskoczonych osób znajdujących się na nim. Takiego wstydu jak w tej chwili dawno nie czuł. Czuł się jak w jakimś koszmarze sennym. Zresztą chyba nawet najgorszy koszmar nie byłby taki straszny jak to co spotkało go teraz. Przewrócić się na środku zatłoczonego korytarza w czasie przerwy, robiąc wcześniej różne dziwne pozy, żeby tylko jakoś utrzymać się na nogach w tym jakże przerażającym momencie, a które i tak nic nie pomogły, jest chyba największym obciachem jaki może się przytrafić biednemu, nieśmiałego uczniowi. Przez chwilę czas jakby się zatrzymał. Jerzy nie rozglądając się po otoczeniu, wiedział dobrze, że teraz wszyscy patrzą właśnie na niego i na to jaki będzie dalszy przebieg sytuacji. Wszyscy spragnieni jakiegoś zabawnego wydarzenia tego typu, patrzyli na niego niczym hieny, ciesząc się w duchu, że to nie przytrafiło się im tylko jakiemuś innemu uczniowi, który prawdopodobnie po czymś takim stanie się pośmiewiskiem i głównym tematem rozmów całej szkoły przez bardzo, bardzo długi czas. Jerzy był załamany...

Nautylus

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Nautylus » 22 maja 2008, 17:17

Jerzy był załamany, lecz po tym, co stało się za chwilę, ogarnęła go prawdziwa rozpacz. Otóż pewna dziewczyna, w której się podkochiwał - wysoka, szupła brunetka i długich kruczoczarnych włosach i ślicznych zielonych oczach - stała wśród grupy rozbawionej gawiedzi. Musiała wszystko widzieć! Twarz jej nie wyrażała jednak żadnego uczucia, co od razu wydało się Jerzemu podejrzane. - Jakże to tak - myślał - czyżby nie bawiło jej to, co się tutaj stało? Zaczął gorączkowo myśleć i rozważać, skąd taka jej reakcja.
Zaraz jednak znajomy głos wyrwał go z tych rozmyślań...

dream_on
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 17 maja 2008, 13:36
Choroba: osoba zainteresowana
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: dream_on » 26 maja 2008, 10:08

Zaraz jednak znajomy głos wyrwał go z tych rozmyślań. Do Jerzego podszedł jego najlepszy kolega, zapytał czy wszystko w porządku i pomógł mu wstać. Obolały Jerzy nie miał ochoty na rozmowę więc nic nie odpowiedział tylko zaczął pośpiesznie zbierać z korytarza swoje rzeczy i wrzucać je do plecaka. Tomek - tak miał na imię kolega naszego bohatera - pomógł mu również zbierać rzeczy, lekko śmiejąc się pod nosem z tego całego wydarzenia. Był to dość wyluzowany chłopak, który nie przejmował się niczym i śmiał się niemal ze wszystkiego. Chyba nic nie było w stanie go zasmucić. Wiecznie uśmiechnięty i szczęśliwy. Można było odnieść wrażenie, że przyszedł na świat tylko po to, żeby się bawić. Nawet jak dostał słabą ocenę czy jak przeżywał zawód miłosny, nie przejmował się tym i szybko o tym zapominał i już nigdy do tego nie wracał. Jerzy zazdrościł koledze tego wiecznie dobrego humoru, na który nie miały wpływu żadne okoliczności zewnętrze. Jak on to robi - myślał sobie ale na to pytanie jeszcze niestety nie uzyskał odpowiedzi. Gdy już wszystko zostało pozbierane, chłopcy stanęli przy ścianie i dopiero wtedy Jerzy ośmielił się spojrzeć na swojego pomocnika. Zobaczył to czego się spodziewał - śmiejące się oczy i usta z trudem usiłujące ukryć wybuch niczym nie skrępowanego śmiechu. Tomek widział jeszcze w umyśle upadek Jerzego i ciężko mu było udawać powagę. Nie omieszkał jednak jakoś pocieszyć kolegi. Po tych kilku słowach, które powiedział, Jerzy poczuł wyraźną ulgę i uznał, że rzeczywiście nie ma się czym przejmować...

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Raysha » 26 maja 2008, 10:41

chyba powinna tu być reguła trzech postów ... bo tak, to wychodzi jakby czat dwóch osób...

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Grzyb333 » 02 lip 2008, 21:57

- O w mordę, ale mam zgredowskie imię - pomyślał Jurek - starzy chyba przypadkiem mnie tak nazwali na kacu po jakiejś imprezie, nie dość że mam paskudny dzień przez tą porąbaną matmę, to jeszcze prześladuje mnie moje imię, muszę kurna mieć ludzką ksywę której wszyscy będą mi zazdrościć.
I podreptał Jerzy do domu zdecydowany uknuć plan, który sprawi że chłopaki nadadzą mu fajoski pseudonim, już miał dość bycia Jerzym w szkole. Wtedy na pewno Jolka spojrzy na niego życzliwiej (oczami wyobraźni widział jak daje jej ukradkiem buziaka za szkolą)
- Ech Jola Jola - westchnął, gdy wyrwał się z rozmyślań stał już w furtce przed swoim domem
- Cześć junior - zawołał ochoczo ojciec Jurka z grarażu - jak tam dzonek?
- Eeee tam - wysapał rozmarzony Jurek i zniknął w drzwiach domu.
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

Awatar użytkownika
Linda123
Aktywny ✽✽✽
Posty: 652
Rejestracja: 30 kwie 2007, 15:54
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Linda123 » 05 lip 2008, 20:57

Żucił plecak na kanape i poszedł się odlać. W łazience przelotem zobaczył swoje odbicie w lustrze. Ja pierdziele - pomyślał, ale wielki syf na czole. Następna bolączka tego dnia sprawiła, że sflustrowany dzisiejszymi wydażeniami popadł w mega depreche.
Ale nie na długo, bo myśli jego skierowały się ku tej super lasce Joli.
Nagle usłyszał pukanie do łazienki:
- Eeee junior nic ci nie jest?! - to tatuś przyszedł z garażu oderywając się od swojego wypasionego Maluszka.
- Jeszcze nie! - spławił ojca Jerzy.
I znowu myśli skierowały się ku pięknej Joli...
biore: pentasa 2x2, sulfasalazyna 1x2
IBS u dziecka

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Grzyb333 » 05 lip 2008, 23:54

W chwili kiedy Jurek wyciskał pryszcza przed lustrem na łące za osiedlem wyrżnął z ogromnym hukiem przypominający doniczkę statek kosmiczny. Kiedy po godzinie opadł kurz sytuacja się powtótrzyła i opadł na trawę kilkutonowy właz wzbijając kolejny tuman kurzu, kiedy pył opadł u szczytu włazu pojawił się przypominający bezgłowego liliputa metrowej wysokości różowożółty stwór o jednej przypminającej sprężynę nodze, z pozbawionymi powiek umieszczonymi pod pachami oczami. Kaszląc od kurzu wyzywał mięsistymi fioletowymi ustami umieszczonymi w miejscu pępka:
- Khe, khe, Mówiłem durnie powoli - przecierał łzy pod pachami - leciutko opuszczamy włazik, leciutko. - te loty szkoleniowe kiedyś mnie wykończą - pomyślał
Kiedy wykaszlał już cały kurz, wziął wielki wdech i wydarł się z całych sił
- Zieeemiiaaanie. Przyyybywamyyyy w poookooojjjuuuu. Wiiitaaam waaas w imiiieeeeniuu plaaaneeetyyyy (nazwy planety nie da się wypowiedzieć, a co dopiero napisać, brzmi to mniej-więcej tak jak wypowiedzenie słowa "kalafior" trzymając usta pod wodą) - zapadła cisza zakłócana jedynie brzęczeniem much.
Po chwili w pobliskich krzakach coś cię poruszyło, po jakiejś minucie wyłoniło się z zarośli dwóch miejscowych meneli
- Teee Zdzich, co my wczoraj piliśmy? zapytał menel towarzysza wpwtrując się w gigantyczna metalową doniczkę
- Ano naleweczki wiśniowe Mieciu, naleweczki - wydukał fachowo Zdzich i zamarł kiedy zobaczył kolorowego stwora - a co to za cholerstwo?
W rozmowę wtrącił się stwór
- Ziemianie? - zapytał oficjalnie - czy jesteście ambasadorami planety Ziemia?
- Eeeeeee - zgodzili się ze sobą menele - nooooo jesteśmy - kontynuował Zdzichu - a masz piątala? - dokończył zadowlony z przypływu geniuszu Mietek
I przystąpili do międzyplanetarnych negocjacji. Po chwili kompromis był gotowy, dogadali się, że za trzy stówki dadzą stworowi namiar na szefa planety Ziemia. I to były pierwsze pieniądze, które kosmici wydali u nas na próżno.
Całej sytuacji przyglądał się z ukrycia Jurek, któremu dziwny huk za oknem przerwał walkę z pryszczem
- Chłopaki mi w to nie uwierzą - myślał fotografując wszystko komórką, którą dostał na urodziny od taty - a buziak od Joli murowany, będę bohaterem - i fotografował dalej.

[ Dodano: 07-11-2008 ]
-Teraz albo nigdy - pomyślał jurek - albo będę bohaterem, albo zostanę już Jerzym na zawsze.
Trząsł się miotany mieszaniną strachu i wielkiej odwagi. W przypływie heroizmu wstał wyszedł z krzaków i krzyknął:
- Panie kosmito, panie kosmito!
Stwór spojrzał w stronę z której usłyszał hałas i zamrugał zaskoczony widząc małego paskudnego trzęsącego się tubylca - jak można mieć oczy i paszczę nad grzbietem, to obrzydliwe - pomyślał.
- Czego?
- Eeeeee, panie kosmito - wyksztusił Jurek - tamci dwaj pana oszukali.
- Mnie? Przecierz to byli ambasadorzy i poszli po Szefa waszej planety.
Jurek patrzył jak zahipnotyzowany na wielkie fioletowe wargi na brzuchu Stwora i zapomniał o strachu
- Eeee, bo oni nie byli wcale ambasadorami panie Stworze, to zwykli menele Zdzich i Mietek.
Jurek nie wiedział, że słowo "menel" jest uniwersalne, brzmi i znaczy to samo w całej galaktyce, a nawet w niektórych sektorach starego wszechświata. Stwór pojął w mig co się stało.
- Menele? Znowu. Na macki mojej starej na każdej planecie to samo, to jakaś plaga, wszędzie chleją, normalnie odnóża opadają.
Spojrzał na chłopca uważnie, zwilżył pomarańczowym jęzorem oczy i wargi i zawołał do chłopca.
- Chodź paskudo. Napijemy się kaaalarafi i pogadamy.
Jurek zbaraniał "jezu, a jak mnie porwą" spanikował, jednak ruszył przed siebie i po chwili wraz z kosmitą zniknęli we wnętrzu olbrzymiej doniczki. Właz trzeszcząc zatrzasnął się za nimi i w tej samej sekundzie statek kosmiczny zdematerializował się. Zniknął.
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Grzyb333 » 30 kwie 2009, 22:54

Ha, już się naumiłem jak robić żeby nie scalało postów. Teraz mogę pociągnąć dalej przygody Jurka. W przypływach weny coś naskrobię - może ktoś się przyłączy ;)
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Grzyb333 » 27 gru 2009, 23:46

Jolka zaczęła być niespokojna, Jurek nie pojawiał się w szkole już od tygodnia, doszły ją nawet słuchy, że jego rodzice zgłosili zaginięcie syna. Nie znosiła tego pryszczatego chłopaka, nie dość że był z niższej klasy, to jeszcze nie umiał nawet grać w nogę, chłopaki z klasy zwykle stawiali tego patałacha na bramce, nawet wtedy dawał ciała. Należał do niego rekord wpuszczonych bramek w czasie długiej przerwy, wpuścił trzydzieści.
Jednak tydzień bez nieudolnych końskich zalotów kolegi z młodszej klasy dał się Joli we znaki. Przyzwyczajona była do zbywania Jurka fajnym tekstem, który wywoływał natychmiastowy chichot wśród jej próżnych koleżanek zapatrzonych w Krzyśka, najprzystojniejszego chłopaka w szkole i chłopaka Jolki. Wiedziała, że one dybią na każde jej potknięcie i nie przepadała za nimi, za Krzyśkiem zresztą też. Chodziła z nim bo tak trzeba, ona uchodziła za najładniejszą w szkole, a on na miejscowe ciacho. Pozory trzeba zachowywać. Taki świat.
Teraz kiedy jej nieudolny adorator zniknął i zaczęły chodzić plotki, że został porwany Joli chciało się płakać, naprawdę go lubiła choć nie przyznawała się do tego. Obiecała sobie, że jeśli nic mu nie jest, jeśli wróci do szkoły cały i zdrowy to umówi się z nim na lody. Tak po cichu żeby nikt nie widział, ale się z nim umówi.
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

Awatar użytkownika
ita71
Doświadczony ❃
Posty: 1885
Rejestracja: 28 sty 2009, 22:45
Choroba: CD u dziecka
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: ita71 » 30 gru 2009, 23:26

Jolka zaczęła mieć wurzuty sumienia,z powodu olewająco-kpiącego traktowania
Jurka,a tymczasem On przeżywał niesamowitą przygodę.
Teleportował się z przybyszami na ich planetę (której nazwy nie da sie wypowiedzieć,
a co dopiero napisać,brzmi to mniej więcej tak jak wypowiedzenie słowa "kalafior"
trzymając usta pod wodą).
Na niezbadanej planecie zaprowadzono Jerzego przed oblicze Szefa,który przyjął
go iście po królewsku.Na dobry początek wypili tradycyjnego 'brudzia' (z czym
Jurek miał nie lada problem),nie wiedział,które macki to 'ręce' i czy nie zwymiotuje
po wymianie,jakże znanych u nas 'cmoków'.
Jednak po wypiciu kaaalarafi wszystkie te mało istotne zmartwienia,
straciły na znaczeniu.Stało się coś niewyobrażalnie niewyobrażalnego...
Jerzy przeistoczył się w tubylca.
I zaczęło się.... :E
Nigdy nie mów nigdy...

Awatar użytkownika
Grzyb333
Doświadczony ❃
Posty: 1075
Rejestracja: 10 mar 2008, 13:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Opowiadanie pisane przez nas wszystkich

Post autor: Grzyb333 » 17 sty 2010, 02:13

Obudził się i wiedział, że coś jest nie tak. Poruszył się nieco i wyrżnął o podłogę (nie wiedział, że tubylcy sypiają jak nietoperze, zaczepiają swoim zakręconym odnóżem o haczyk na suficie i zasypiają). Nie za bardzo potrafił wstać przyzwyczajony do swoich ziemskich kończyn. Nie umiał jeszcze otworzyć oczu pod pachami i miotał się po komnacie ja ryba wyjęta z wody.
- Uspokój się Jurek - powiedział spokojnie tubylec - musimy porozmawiać.
Jurek zastygł na podłodze zaskoczony tym ciepłym głosem
- Że co?
- Pozwól Jurku, że się przedstawię. Na imię mam Farfocel. Jestem twoim prawowitym opiekunem i odpowiadam za twoja adaptację. Jesteś teraz pod wpływem kaaalarafi, napoju transformacyjnego który działa również uspokajająco łagodząc skutki szoku którego dzisiaj doświadczysz odkrywając swoje nowe ciało.
- Jakie nowe ciało?
- Cicho Jurek, cicho. Jesteś tutaj ponieważ zarejestrowaliśmy na naszych egoteleskopach twoje marzenia. Marzenia się spełniają Jurek, ale u nas trzeba na nie zapracować. Ściany są z luster. Będę tutaj kiedy nauczysz się otwierać swoje nowe oczy. Powodzenia - powiedział Farfocel zawieszając Jurka z powrotem na haczyku pod sufitem. ;)
GrzybaBlog - http://graforoman.wordpress.com/ Darwin się mylił. Ja nie pochodzę od małpy. Ja pochodzę od Purchawki :E

ODPOWIEDZ

Wróć do „Poezja i Proza”