Strona 1 z 1

Rosół bulion kolagenowy, wywar na kościach, bone broth

: 25 paź 2017, 23:30
autor: krzeszol
Witam,
czy ktoś ma doświadczenia ze stosowaniem rosołu wysokokolagenowego?
Jest to wywar z kości z dużą ilością szpiku i kurzymi łapkami gotowany od kilku do kilkudziesięciu godzin.
Dokładniej chodzi mi o informacje jak często i w jakiej ilości spożywanie bulionu wpływa optymalnie na zdrowie jelita.
Pozdrawiam,
Marcin

Re: Rosół bulion kolagenowy, wywar na kościach, bone broth

: 27 paź 2017, 03:08
autor: Noelia
krzeszol pisze:Dokładniej chodzi mi o informacje jak często i w jakiej ilości spożywanie bulionu wpływa optymalnie na zdrowie jelita.
Takich badań to chyba nikt nie przeprowadzał ;)
krzeszol pisze:czy ktoś ma doświadczenia ze stosowaniem rosołu wysokokolagenowego?
Mąż je ten "domowy kolagen" jako galaretkę z mięsem kurczaka (zimne nóżki) albo jako bulion (sam lub jako baza innych zup) - w zasadzie to codziennie albo co drugi dzień.
Gotuję tego większą ilość (np. w weekend) i zamrażam po prostu (na resztę tygodnia).

On to stosuje w ramach dbania o stawy, ścięgna itd., bo to częste powikłania pozajelitowe w NZJ, sporo osób ma z tym problemy, a on dużo ćwiczy siłowo + rower, więc taka profilaktyka.
Ciężko ocenić, czy są jakieś rezultaty, bo stawy nigdy go nie bolały i nadal nic niepokojącego się w tej kwestii nie dzieje.
Ale taki bulion to bogactwo glukozaminy i chondroityny, więc jego spożywanie na pewno ma sens.
Kiedyś już o tym pisałam w temacie o stawach: link

Dodatkowo jest to dla jelit jak najbardziej korzystne - ze względu na glutaminę, która działa leczniczo na błonę śluzową.
Tak btw - glutamina to znany suplement dla sportowców (antykataboliczny).

Tylko cała tajemnica tkwi w powolnym, kilkugodzinnym gotowaniu na wolnym ogniu (ja gotuję na "1") - im dłużej, tym więcej cennych składników przejdzie do wywaru i powstanie bulion kolagenowy.

A ja jakoś od sierpnia dodaję po łyżce tej galarety (zamrażam w takich silikonowych foremkach do kostek lodu i zawsze mam to gotowe do użytku) do jogurtów, smoothie, owsianki itp. - skoro i tak tyle tego mężowi gotuję, to korzystam ;)
I co? - tak mi się wzmocniły paznokcie i tak szybko rosną, że aż mnie to wkurza, bo akurat lubię w miarę krótkie i co chwilę muszę piłować :lol:
Na bank dzięki temu kolagenowi, bo nic innego w diecie czy pielęgnacji nie zmieniałam.
Także z pewnością ma to pozytywny wpływ na tkankę łączną.

Re: Rosół bulion kolagenowy, wywar na kościach, bone broth

: 10 sie 2018, 11:40
autor: Noelia
Kilka osób pytało mnie o dokładny przepis na ten bulion, wklejam go tutaj, może jeszcze komuś się przyda :roll:

Bulion kolagenowy to bulion kostny, czyli wywar głównie z kości, choć oczywiście może też zawierać kawałki mięsa.
Kości najlepiej przepołowić/połamać.
Taki rosół musi być przede wszystkim bardzo długo gotowany, by wszystkie chrząstki i ścięgna się rozpuściły, to po prostu wymaga czasu.
Min. 3-4 godziny, a optymalnie to ok. 6 godzin, niektórzy gotują nawet 8 godzin.
Przepisy mówią o 6-8 godzinach, ja gotuję różnie, zależnie od tego, ile mam akurat czasu.
Im dłużej, tym lepiej, bo więcej cennych - wartościowych dla jelit oraz stawów - składników przejdzie do wywaru.
Dzięki powolnemu gotowaniu bulion będzie bogaty w glutaminę.
Oczywiście pod przykryciem (ew. lekko uchylona pokrywka) i "na wolnym ogniu", czyli tak "na granicy wrzenia", żeby sobie lekko "pyrkało" ;)
Ja gotuję na "1" (na kuchence elektrycznej mam skalę od 0 do 9).
Jeśli kuchenka gazowa, to jakiś mały płomień.

Ja wszystko gotuję "na oko", zależnie od tego, jakie mam akurat produkty w lodówce itp., ale mój przepis jest mniej więcej taki:
  • 3 kg kości z mięsem (np. kurze łapki, korpus drobiowy, nogi, kolanka wieprzowe, mostki wołowe itp.)
  • 3-4 litry wody
  • marchew, pietruszka, seler, por, cebula, czosnek
  • kilka liści laurowych, ziele angielskie, sól himalajska, pieprz, czasem jakieś zioła (np. lubczyk), ulubione przyprawy - tylko naturalne, bez glutaminianu sodu!
  • łyżka octu jabłkowego lub soku z cytryny (bardzo ważny składnik, ponieważ pomaga wydobyć z kości składniki odżywcze)
Rosół doprawiam do smaku ok. godzinę przed końcem gotowania.

Prawidłowo przygotowany wywar zastyga w lodówce na galaretkę.
Mąż je ten bulion jako zupę (np. z makaronem orkiszowym, kaszą jęczmienną, jaglaną, komosą ryżową - quinoa), pije jako rozgrzewający napój albo właśnie w postaci galaretki - zimnych nóżek.
Takie zimne nóżki to najczęściej z mięsem kurczaka lub indyka, skropione sokiem z cytryny i posypane natką pietruszki (wit. C zwiększa przyswajanie innych korzystnych substancji, np. żelaza - co jest bardzo istotne w NZJ).
Bulion kolagenowy może być też bazą do innych zup, sosów czy ogólnie różnych potraw.

Gotowanie tego było dla mnie prawdziwą katorgą na początku, nie mogłam patrzeć na te kości i kurze łapki :shock: - pewnie dlatego, że ja jem mięso okazjonalnie, jak już to ryby i czasem indyk, stopniowo (od lat, ale może wreszcie mi się uda :razz:) przechodzę na wegetarianizm, a docelowo na dietę wegańską.
Ale zapewniam, że idzie się przyzwyczaić, także warto wypróbować, nawet jeśli już sam przepis odrzuca na kilometr ;)
Skoro ja się w końcu przemogłam, to każdy da radę.

Re: Rosół bulion kolagenowy, wywar na kościach, bone broth

: 10 sie 2018, 12:59
autor: obyty.z.cu
Noelia bardzo dobry przepis..;)
wielu szuka "naturalnej niekonwencjonalnej" hm..medycyny, a zapomina właśnie o tych sprawdzonych od babć naszych przepisów.
Po co łykać suplementy z apteki z dodatkową chemią, jak można samemu dużo sobie zafundować w jedzeniu ..
Kiedy się "wygotuje" dobrze >świeże< ( !! ) golonki bez peklowania, to nie wyrzucać skórki, tylko to własnie jest ten naturalny super wartościowy dodatek ;)
Trzeba odróżnić tłuszcz od pozostałej tkanki.
Tłuszcz niekoniecznie jemy, ale resztę już tak,samo dobro , bo naturalne, a nie w tabletce.

Swoja drogą, to w Rosji, na wschodzie, w Azji, to za przysmak i samo zdrowie uchodzą kopyta końskie i inne...kiedyś widziałem takie na bazarze, na Arbacie w Moskwie, szły jak woda ;)
Wygotowane uważane były za afrodyzjak i samo zdrowie .

Re: Rosół bulion kolagenowy, wywar na kościach, bone broth

: 11 sie 2018, 23:34
autor: Noelia
Dodam jeszcze, że w najgorszym okresie choroby, gdy mąż bardzo źle się czuł, to miksowałam te wszystkie ugotowane warzywa (włoszczyznę) razem z tym bulionem i np. z kaszą jaglaną na zupę-krem.