A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

wszelkiego rodzaju zapytania o diety, nowości dietetyczne, luźne rozmowy

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Ania406 » 28 lis 2010, 13:11

astaroth pisze: Jak widzisz jest to również od samego początku bardzo słabo akceptowane społecznie
Nie o akceptację społeczną tu idzie, a o akceptację przez nasze jelita.
Jak napisała martita, jeśli coś szkodzi- to jak się tym leczyć?
Jak napisałam Ci na PW- jeśli ta dieta ma mi zafundować 2 miesiące ciągłych biegunek wraz z perforacją jelita, bo tak reaguję na wiele surowych owoców i warzyw, to jak mam póbować się tym wyleczyć? Co magicznie mi jelito odrośnie?
astaroth pisze: Ale dzisiaj po 3 miesiącach zjadłem na śniadanie dużą papaję, na drugie śniadanie koktajl z bananów i kaki i nic mi nie jest...
Wiesz, ja papaję, banany i kaki jem sobie jako dodatki i nie szkodzą mi, więc nia bardzo wiem, co chcesz udowodnić tym zdaniem. Wcześniej Ci szkodziły? Jak reagowałeś? I jak to "przebiłeś"? Jadłeś przez 3 miesiące na siłe mimo biegunki i bólu i nagle przestało Ci szkodzić?
Pisałam serio o jakimś dzienniczku z Twojej strony. To mnie akurat bardzo interesuje. Jak to działa w praktyce u Ciebie?
martita pisze:Jest mnóstwo diet, które ponoć pomagają natomiast jeszcze nie spotkałam się z dokumentacją medyczną powtarzam medyczną, która by to potwierdzała.
W sensie: wynki badań krwi, badań endoskopowych przed, w trakcie i po stosowaniu diety cud. a dlaczego?
W "Przeglądzie Gastroenetrologicznym" nie znalazłam nawet wzmianki o tym cudownym leczeniu. A oni jednak starają sie być na czasie z różnymi rzeczami.

Ale ok, ok. Nie skreślam tego wszystkiego, nie o to mi chodzi. Jestem sceptycznie zainteresowana ;)
Ostatnio zmieniony 28 lis 2010, 14:06 przez Ania406, łącznie zmieniany 1 raz.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

matigos

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: matigos » 28 lis 2010, 13:11

gregtech pisze:P.S. PART 1

Co do kilku wypowiedzi wcześniejszych szczególnie jednej od dosyć młodego "postera"

Polacy to typowi krytycy. Mogę się założyć, że dobrze nie poznałeś metody, nie pooglądałeś filmików itp a już krytykujesz...

To tak jak bym mówił BMW jest żałosne wolę MERCEDESA a w życiu nie jechałeś tym ani tym. Zabawne....
hmmmm.. jeżeli mój wiek albo to iż od niedawna uczestniczę w tym forum(bo nie wiem co miałes na mysli mówiąc "młody") ma jakieś znaczenie to oddaje cześć i honor
poległem

prawda jest taka ze nie wierze w żadne homoeopatie, diety lecznicze etc
oczywiscie wspomagająco mozna to stosowac... nie przecze
nie powinno zaszkodzic... sam siebie wspieram róznymi warzywami tylko ze to jest jak z grypą... mleko z miodem pomaga ale samo nie wyleczy

z DR. X to jest może tak: daj choremu wody i powiedz ze to lek... jak ci uwierzy to go wyleczysz

PS> wole AUDI :lol:

[ Dodano: 28-11-2010 ]
Ps. kiedys natknałem sie na cos nieprawdopodobnego

ktos napisał ze po 3dniowej libacji wszedł w remisje... uwierzysz? bo mi trudno uwierzyc ale może komuś to pomaga
tu masz link

tak samo z metodą Kleina
tylko ja w nią nie wierze
Ostatnio zmieniony 28 lis 2010, 13:46 przez matigos, łącznie zmieniany 1 raz.

gregtech

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: gregtech » 28 lis 2010, 13:37

matigos pisze:ktos napisał ze po 3dniowej libacji wszedł w remisje...
Dobre hahaha, uśmiałem sie , poprawiłeś humor z rana. :lol: Zróbmy masową libację i sprawdźmy ile z nas wejdzie w remisje ;)

matigos

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: matigos » 28 lis 2010, 13:40

gregtech pisze:
matigos pisze:ktos napisał ze po 3dniowej libacji wszedł w remisje...
Dobre hahaha, uśmiałem sie , poprawiłeś humor z rana. :lol: Zróbmy masową libację i sprawdźmy ile z nas wejdzie w remisje ;)
tak sama metoda jak doktora X...
jednym pomaga(a własciwie jednej osobie) innym nie

[ Dodano: 28-11-2010 ]
kazdy jest inny
co wiecej mozliwe ze u kazdego choroba jest wywołana innym czynnikiem(zestawem czynników) wiec proste ze co innego nam przeszkadza i co innego nam pomaga

i nie rozumiem skąd to lekceważenie "libacji"... czyż ta metoda nie jest o wiele przyjemniejsza?? :lol:

gregtech

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: gregtech » 28 lis 2010, 13:58

astaroth pisze:Wręcz przeciwnie - wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i koniecznością wprowadzenia zmian w życiu... O co to to nie - nie jest to łatwe - zapewniam Ciebie...
Astaroth znalazłem na innym forum Twój wpis :

. Lekarz, którego metodę podaję ma ponad 2000 wyleczonych pacjentów z naszej choroby.
Nie jest prawdą, że szkodzą nam owoce - zwłaszcza słodkie owoce. Akurat jedzenie słodkich owoców to podstawa tej metody . I działa...
Na samym początku unikamy warzyw w postaci stałej - błonnik jest problemem.
Ja przez długi czas jadłem tylko słodkie owoce i piłem soki z warzyw. Teraz jadłospis jest bardziej urozmaicony.
Za kilka miesięcy (pewnie po kolonoskopii) spróbuję zrobić stronę na internecie z opisem szerszym metody (jeśli uzyskam pozwolenie na publikację od autora książki) z opisem mojej historii leczenia - może wtedy będzie łatwiej. Teraj jedynie moge zalecić przeczytanie książki bo nic lepszego mi do głowy nie przychodzi


Aha i napisałeś że książka w języku angielskim to ZONK bo nie znam angielskiego na tyle dobrze. To jak mogę sobie pomóc jakbym chciał sprawdzić ta metodę :neutral:
Aha i jeszcze jedno. Co ty z tymi zgodami. Masz prawo opisać swój przypadek co zastosowałeś i nie potrzebujesz żadnej zgody, tysiące ludzi opisuje różne przypadki, czy leczenie Metodą Gersoną czy Dr Ashkara (metoda NIA) czy leczenie metaboliczne witaminą B17 i nikt żadnymi zgodami się nie martwi. Myślę że trochę przesadzasz z tymi prawami, zgodami itp. Jak chcesz pomóc ludziom to sie nie martw prawem i zgodami bo na pewno nikt nie przyjedzie z USA żeby Cie sądzić ! Trochę przesadzasz....

Aha i zauważyłem wadę tej diety , napisałeś też

Człowiek na początku chudnie niemiłosiernie ale samopoczucie i ogólna kondycja fizyczna i umysłowa jest znakomita (ja nigdy w życiu nie miałem tyle energii i sił do pracy i życia co teraz )

TO BARDZO ZŁA WIADOMOŚĆ. Większość z nas jest wychudzona, niedożywiona i z niedowagą. To co ja mam zrobić, z kości na ości ;) Mamy przybrać na masie i sie zdrowo odżywić taki cel.
Ostatnio zmieniony 28 lis 2010, 14:05 przez gregtech, łącznie zmieniany 3 razy.

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 28 lis 2010, 13:58

Przestrzegam Was przed postrzeganiem metody dr Klein-a jako tylko diety.
To nie jest tylko dieta - wymaga całościowego podejścia. Wasze sceptyczne nastawienie pewnie częściowo bierze się z nastawienia do tego jako do samej diety...
Patrząc na to z punktu widzenia tylko diety - rzeczywiście jest absurdalne by same surowe warzywa i owoce mogły wyleczyć. Tak absolutnie nie jest.

Cytat z książki: "Do not place any healing faith in food. Food has no healing power. Your
body has all of the healing power and does all of the magnificent healing work."

[ Dodano: 28-11-2010 ]
Tak - to było pierwsze forum, które odnalazłem w internecie o CU i tam również umieściłem info o książce.

Generalnie to nie mam za dużo czasu na siedzenie na forach (dlatego nie pojawiałem się dotychczas) - mam 2 malutkich dzieci (duża absorpcja czasu) i żonę już marudzącą, że za dużo siedzę przed komputerem :):):)
Dlatego też zamierzam za kilka miesięcy stworzyć stronę i opisać tam swój "kalendarz" ze stosowania tej metody jak również (jeśli autor pozwoli) opublikować wytyczne co do samej metody. Na pewno podzielę się adresem :)
Tutaj też bardzo często pewnie zaglądał - wtedy kiedy rodzina i obowiązki pozwolą :) - nie mam po prostu takiej możliwości. Ale postaram się to robić regularnie :)

[ Dodano: 28-11-2010 ]
> gregtech

To kwestia uczciwości i praworządności jak dla mnie. Szanuję własność prywatną i "nieprzejmowanie się" i bezprawne używanie własności intelektualnej jest dla mnie zwyczajną kradzieżą... Wiem, że nie wszyscy tak myślą ale cóż...
Tak przynajmniej zostałem wychowany

Olimpijka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Olimpijka » 28 lis 2010, 14:12

Skoro to nie tylko dieta to co jeszcze? Caly czas piszesz, ze jestesmy sceptyczni, a tak naprawde nie przedstawiasz nam tej formy leczenia dokladnie. Niby jak mam sie przekonac i sprobowac? Paranoja w ogole jakas...
Co do surowych warzyw i owocow - ja moge je jesc i jem duzo, naprawde duzo. Nie wiem jednak, dlaczego mialoby to miec dobry wplyw na jelita i chcialabym przeczytac uzasadnienie tego doktora, bo nawet u ludzi zdrowych surowe owoce i warzywa w duzych ilosciach moga powodowac nieprzyjemne dolegliwosci.
Jak dla mnie to wszystko jest jakies dziwne.

[ Dodano: 28-11-2010 ]
astaroth pisze:To kwestia uczciwości i praworządności jak dla mnie. Szanuję własność prywatną i "nieprzejmowanie się" i bezprawne używanie własności intelektualnej jest dla mnie zwyczajną kradzieżą... Wiem, że nie wszyscy tak myślą ale cóż...
Tak przynajmniej zostałem wychowany
Ale jakie bezprawne uzywanie wlasnosci? Jakbys wrzucil nam cala ksiazke to rozumiem, ale opisanie dokladnie metody? Smieszne. Kazdy ma prawo pisac wlasne opinie i spostrzezenia na temat artykulow, ksiazek, nowych wynalazkow.
Armagedon :roll:

gregtech

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: gregtech » 28 lis 2010, 14:25

Ja tam wolę obejść prawo, zasady, normy, system aby tylko komuś pomóc i uratować kogoś. Ale każdy ma różne podejście. Prawo Vs. Ratowanie Ludzi. To już inna kwestia.....
Olimpijka pisze:bo nawet u ludzi zdrowych surowe owoce i warzywa w duzych ilosciach moga powodowac nieprzyjemne dolegliwosci.
Jak dla mnie to wszystko jest jakies dziwne.
Pooglądaj filmiki z wykładu ktore podał Astaroth trochę zrozumiesz. Ja jestem w stanie w to uwierzyć. Filmik wyjasnia podstawy metody. Ale niestety jakbyśmy chcieli ją zastosować nie zastosujemy chyba że znasz perfekcyjnie angielski i kupisz książke z Ameryki. WIĘC JESTEŚMY UGOTOWANI. Czekamy na tłumaczenie... które pewnie sie nie ukaże , ewentualnie na pomoc kogoś kto to jakoś opisze, na razie nie znalazłem żadnych konkretniejszych opisów na stronach polskich (ale jak to w Polsce lipa) :neutral:

[ Dodano: 28-11-2010 ]
Olimpijka pisze:Ale jakie bezprawne uzywanie wlasnosci? Jakbys wrzucil nam cala ksiazke to rozumiem, ale opisanie dokladnie metody? Smieszne. Kazdy ma prawo pisac wlasne opinie i spostrzezenia na temat artykulow, ksiazek, nowych wynalazkow.
Popieram

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 28 lis 2010, 14:32

już pisałem - nie jestem w stanie przekazać kilkuset stron książki w poście na forum ... A jest niezbędne przeczytanie całości
Jak mam to zrobić ???


No dobra - choć to nie jest zgodne z moim sumieniem podpowiem.
Przeszukajcie torrenty i serwery z plikami....

[ Dodano: 28-11-2010 ]
Gregtech dobrze radzi - obejrzyjcie najpierw filmy - dużo Wam wyjaśnią.
Potem poczytajcie książkę...

Postaram się w międzyczasie zrobić tłumaczenie podstaw i gdzieś opublikować (nie na forum - bo zginie w zalewie innych rzeczy i wymiany argumentów) :)

Olimpijka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Olimpijka » 28 lis 2010, 14:41

gregtech, ogladalam czesc, rowniez nie znam angielskiego.

Misia

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Misia » 28 lis 2010, 14:45

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 28 lis 2010, 14:53

Misia,
A jak Twoim zdaniem powinny wyglądać moje posty ?
Powinienem usiąść i przepisać kilkaset stron książki zdanie po zdaniu ?

Czy przeczytanie książki to naprawdę zadanie ponad siły (jeśli zna się angielski) ????

Misia

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Misia » 28 lis 2010, 14:59

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

gregtech

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: gregtech » 28 lis 2010, 15:00

astaroth pisze:Przeszukajcie torrenty i serwery z plikami....
NIE MA NIC, przeszukałem cały net :P

Wygląda to tak (poniżej fota okladki ) ale ani na torrentach ani na plikach nie znalazłem, strony oszukańcze że niby to a jak się ściąga to co innego.

NIE MA <krzyk> aż się zmęczyłem szukaniem.

Obrazek
Ostatnio zmieniony 28 lis 2010, 15:18 przez gregtech, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Ania406 » 28 lis 2010, 15:05

astaroth, wiele osób angielskiego nie zna, a Ci co znają może nie chcą koniecznie dać zarobić jakiemuś szamanowi, który się ma za cudotwórcę. Dlatego prosimy Cię o opisanie metody. Czy wpaszczanie surowego pomidora naprawdę jest tak skomplikowane, że potrzeba o tym pisać na 400str?
Rzecz w tym, że piszesz iż nie promujesz książki, ale cały czas nam mówisz "kupcie, kupcie, kupcie".
I powtarzam za Misią - gdzie potwierdzone naukowo dowody na działanie tej metody? Czyżby w książce, którą trzeba kupić? ;)

Rozumiesz? Jeśli zależy Ci na przekazaniu rzetelnej wiedzy na temat tej metody, to czekamy.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dietetyczne Rozmówki”