A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

wszelkiego rodzaju zapytania o diety, nowości dietetyczne, luźne rozmowy

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 28 lis 2010, 15:26

OK - idzie to w dziwnym kierunku...

Potrzebujecie dowodów - nie oczekujcie, iż będę ich dostarczał. Poszukajcie dowodów - skontaktujcie się z autorem, poszukajcie w internecie, skontaktujcie się z dr Ewą Dąbrowską w Polsce
Dlaczego oczekujecie, że ktoś musi za Was wszystko robić a Wy łaskawie to odczytacie ?

Dlaczego nie chcę pisać streszczenia? Z kilku powodów:
1. Zostanie ono skrytykowane, gdyż "surowizna nam szkodzi" itp
2. Nie jestem najlepszy w streszczaniu materiału związanego z medycyną - to nie wypracowanie z 4 klasy. Ja jestem inżynierem a takie rzeczy trzeba robić odpowiedzialnie (a trudno inżynierowi streszczać materiał związany z medycyną)
3. Nie chcę by metoda była oceniona przez pryzmat streszczenia (bo niby po co autor napisał kilkaset stron ??? - jak można by na 3 to pewnie napisałby 3)
4. Metoda opisuje kompleksowe podejście - streszczenie z zasady nie jest kompleksowe

Co do kupicie kupicie - jak macie lepszą metodę na pozyskanie tego materiału - nie kupujcie. Ja zachęcam do przeczytania a nie kupienia...
Ostatnio zmieniony 28 lis 2010, 18:59 przez astaroth, łącznie zmieniany 2 razy.

Olimpijka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Olimpijka » 28 lis 2010, 15:40

1. Zostanie ono skrytykowane, gdyż "surowizna nam szkodzi" itp
Nie musi tak byc, bo wielu osobom nie szkodzi, np. mi :twisted:

Misia

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Misia » 28 lis 2010, 15:56

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Ania406 » 28 lis 2010, 16:00

astaroth pisze:skontaktujcie się z dr Ewą Dąbrowską w Polsce
Czytam właśnie sobie o niej tu:
http://www.dieta-dabrowska.pl/dr.html

"Dr Ewa Dąbrowska należy do nielicznej grupy osób świata medycznego, propagujących detoksykację oraz częściowy lub całkowity post jako metodę leczenia wielu schorzeń. Ta stara metoda ma swoje korzenie w zapisach Starego Testamentu Pisma Świętego. "

"Miłosierna Samarytanka."

Serio? :neutral:

A picia wody święconej nie poleca?
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

Olimpijka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Olimpijka » 28 lis 2010, 16:08

Ania406, nie wiem, czy wiesz, ale o diecie bezmiesnej jest w Pismie Swietym ;) To tak jako ciekawostka, bo akurat nie wiem co tam glosi dr. Dabrowska ;)

Misia

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Misia » 28 lis 2010, 16:13

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Ania406 » 28 lis 2010, 16:16

Olimpijka, nie o to mi chodziło, że nie ma, kochana ;) Raczej o to, że jak się ktoś podpiera religią lub inną ideologią w "leczeniu", to dla mnie oznacza, że nauki zabrakło :)

Koniec OT!

Misia, właśnie miałam to wkleić ;)
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

gregtech

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: gregtech » 28 lis 2010, 16:19

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Trochę w tym prawdy.

A co do torrentów i plików naprawdę tam tego nie ma. Szukałem intensywnie, a wiem jak szukać. Więc nie wiem jak to widziałeś??? Jakbyś wrzucił to by było ;)

Olimpijka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Olimpijka » 28 lis 2010, 16:21

Olimpijka, nie o to mi chodziło, że nie ma, kochana ;) Raczej o to, że jak się ktoś podpiera religią lub inną ideologią w "leczeniu", to dla mnie oznacza, że nauki zabrakło :)
Ja rozumiem, ale wlasnie napisalam jako ciekawostke, bo dla wielu ludzi Biblia jest bardzo wazna i jest autorytetem ;)

Obejrzalam polowe filmu Paula Nisona i musze przyznac, ze jestem bardzo zaciekawiona tym co mowi. Poruszyl takze temat Biblii ;)

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: tom-as » 28 lis 2010, 17:25

astaroth pisze:To kwestia uczciwości i praworządności jak dla mnie. Szanuję własność prywatną i "nieprzejmowanie się" i bezprawne używanie własności intelektualnej jest dla mnie zwyczajną kradzieżą...
mam wrażenie, że skorzystanie z rad ksiązki którą przedstawiasz sprawie, że człowiek staję się własnością autora ksiązki ;]
jak ktoś się ciebie zapytuję w jakim języku programujesz / w czym tworzysz grafikę / itp to najpierw prosisz o zgodę właścicieli programów? :P

to powyżej to tak wiesz.. trochę z przymrużeniem oka ;-)

ale są rzeczy ciekawsze

anglikański u mjenia leżeć i kwiczeć więc zapytam wprost...

po za tym, że się je głównie owoce ale i warzywa można coś zjeść innego? Albo inaczej... co mi w tej diece będzie dostarczać białek?

Teraz napiszesz, że to nie dieta bo to jest kompleksowe. Jak to rozumieć? Jakaś filozofia do tego jest? Medytacja? Ćwiczenia fizyczne? No wiesz.. co jeszcze wchodzi w tą kompleksowość. I pytam na poważnie :tak:

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 28 lis 2010, 19:53

> Misia
Widzę, że jesteś świetna w oczernianiu - już druga osoba pomagająca ludziom (dr Dąbrowska) padła pod toporem Twojej oceny. Gratuluję podejścia - rozumiem, że książki dr Dąbrowskiej również ani jednej nie przeczytałaś...


Co do całej reszty zagadnień - to będzie mój ostatni post z rodzaju tłumaczenia się - nie jestem ani propagatorem jakiejś idei ani wydawcą tej książki ani nie mam za dużo czasu na siedzenie na forach... Przedstawiłem Wam informację - zrobicie z nią co chcecie. Zadajcie sobie nieco trudu - poszukajcie informacji, skontaktujcie się z osobami w necie - to łatwe :). Ja od czasu do czasu chętnie podyskutuję w temacie niniejszym ale nie będę odpierał zarzutów czy się tłumaczył bo nie mam z czego :)


A chcę odnieść się do jednej z rzeczy stale powracającej w wątku - dlaczego nie udostępniam materiału...
Polska to taki kraj, gdzie piractwo i naruszanie własności intelektualnej uważa się za normalne i jak widać w niniejszym wątku ludzie nawet wyrażają zdziwienie czy oburzenie, iż się tego nie robi... Ja tego nie zrobię (nie umieszczę materiału w internecie) BO TO JEST KRADZIEŻ. Możecie do tego przypiąć jakikolwiek eufemizm i gładką wypowiedź lub plugawą sugestię co do moich intencji ale fakt pozostanie faktem i swojej mentalności nie zmienię.
Jest za tym jeszcze dodatkowo aspekt typowo pragmatyczny. Jestem mężem i ojcem dwójki dzieci, mam kredyt mieszkaniowy i swoje zobowiązania - normalny facet. Jak wspomniałem jestem informatykiem. Pracuję dla wielkiej korporacji, gdzie moimi klientami są m.in. instytucje państwowe takie jak MSWiA oraz ABW. By pracować przy projektach dla takich instytucji (takich projektach jak te, które robimy) należy mieć certyfikat dostępu do informacji tajnych. A co za tym idzie z kolei - człowiek jest weryfikowany dosyć skrupulatnie przez służby bezpieczeństwa państwa (m.in ABW). Jeżeli w stosunku do mnie pojawi się zarzut złamania prawa i wszczęte zostanie postępowanie za naruszenie postanowień kodeksu karnego z miejsca zostanę pracy pozbawiony i będę mógł zapomnieć o znalezieniu jej w branży (przynajmniej dobrej pracy). Czy wtedy też będzie równie łatwo będzie Wam napisać bzdury o dostępie do informacji za pomocą internetu, kserach, wyszydzić moje przestrzeganie prawa itp ???
Powtórzę jeszcze raz - nie namawiam Was do kupna książki lecz do jej przeczytania. Zdobądźcie książkę jak Wam się podoba i uznajecie to za słuszne lecz nie wymagajcie bym przyłożył przy tej okazji rękę do przestępstwa.

Zadziwia mnie niezmiernie podejście części z Was jako osób chorych. Wydaje mi się, iż nie jesteście wcale zainteresowani znalezieniem wyjścia z choroby i z zaparciem będziecie bronić Waszej choroby i nieszczęścia...
Nie szukacie już wcale wyjścia z tego g... (dosłownie) ? Tylko dlatego, że ktoś Wam powiedział, iż wyjścia nie ma ? Pamiętajcie, że powiedział Wam to też człowiek a człowiek może się mylić (dr Klein również może się mylić). Czy nie jest tak, iż nauka co jakiś czas mówi: "Ocho - tutaj myliliśmy się i popełnialiśmy błąd. Weryfikujemy nasze dotychczasowe podejście" ?

Nie mówię już o tym, iż insynuowanie mi jakichkolwiek ukrytych nieczystych działań i celów jest po prostu dosyć nie na miejscu.

Czytając wypowiedzi w wątku mam wrażenie, że niektóre osoby są bardzo związane z firmami farmaceutycznymi...
Więc nieco może odkręcając kota ogonem i prowokując zadam kilka pytań...

- Domagacie się dowodów - czy istnieją jakiekolwiek dowody na to, że choroba NZJ jest nieuleczalna czy może tylko, że nie da się jej wyleczyć oferowanymi na rynku lekami farmakologicznymi?
- Ile wzajemnie wykluczających się badań naukowych widzieliście w swoim życiu ?
- Widzieliście rok temu dowody na pandemiczne i mega-śmiertelne zagrożenie ptasią grypą? Co myślicie o tych dowodach ?
- Jak myślicie w czyim interesie leży byście nie wyleczyli nigdy Waszego jelita ?
- Czy ktoś zarabia miliardy na dożywotnim skazaniu Was na chorobę ?
- Czy w kontekście ceny dawki rocznej Waszych leków pomnożonych przez pozostałą Wam ilość lat Waszego życia kwota 20 USD za książkę (z której to ceny autor zarabia zapewne jakieś 3-5 USD - reszta to prowizja wydawcy i pośredników) wydaje się Wam nadal manipulacją, żerowaniem i haniebnym zdzierstwem ? Myślicie, że ten kokosowy interes na książce to sprzedaż 1 czy 2 egzemplarzy w miesiącu ?

Co do religijnych wydźwięków pojawiających się wokół - jestem ateistą.

> tom-as
Spróbuję zebrać jakoś główne wątki i zasady tej metody i opublikować w necie (jak już pisałem). Nie będzie to jednak zbyt szybko - trochę to z pewnością zajmie (tłumaczenie + wybranie odpowiednich treści)
Ostatnio zmieniony 28 lis 2010, 20:06 przez astaroth, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: tom-as » 28 lis 2010, 20:03

astaroth pisze:Wydaje mi się, iż nie jesteście wcale zainteresowani znalezieniem wyjścia z choroby i z zaparciem będziecie bronić Waszej choroby i nieszczęścia...
ja jestem zainteresowany. Ale jakoś pominięty zostałem. hmm

---jak się edytłeś to ja też się edytne---
tam kilka, kilkanaście zdań własnymi słowami skrobnij. w sumie wolę tak, że tak na sztywno z książki. No wiesz.. tak po męsku - krótko i na temat :-)

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Ania406 » 29 lis 2010, 01:14

astaroth, a co to wdług Ciebie znaczy "wyleczyć NZJ" ?
Wiesz, że są wśród nas ludzie, którzy mają diagnozę i są w stałej remisji bez przyjmowania leków? Czy to znaczy, że są wyleczeni? Bo nie mają objawów od kilku lat? Jak stwierdzić Twoim zdaniem wyleczenie?
Spójrz na to:
viewtopic.php?t=10239
Rozumiem, że to są kłamstwa sieci farmaceutycznych, które chca nam dokopać?

Nie wściekaj się na nasze sceptyczne podejście. Wynika ono z faktu, że tak jak Ty- poszukujemy rozwiązania i czesto trafiamy na wielkie ściemy.

I nie wmawiaj nam, że nie chcemy być zdrowi, bo nie masz wyłączności na to, a tak Ci się chyba wydaje.

Ja mam wrażenie, jak czytam to wszystko na stronach dr. Kleina, że jak kupię książkę, to będę mieć dostęp do jakiejś wiedzy tajemnej. I bez tego ani rusz, bo tylko guru ją posiadł i od niego uczyć się trzeba. I to mi przeszkadza.

Ja Cię nie zmuszam do zamieszczania skanów w necie, ale wciąż nie opisałeś nawet w niewielkim stopniu, jak to działa. A przecież stosujesz codziennie, więc w czym problem? Nie musisz przepisywać- opowiedz z doświadczenia.
Chesz pomóc i przekazać nam coś Twoim zdaniem wartościowego? To to zrób.
I jak jeszcze raz napiszesz, że to jest tak złożone i niesamowite, że się nie da- to sorry, ale nie mamy już o czym dyskutować. Mamy tu na forum całe tony streszczeń różnych skomplikowanych badań i publikacji, jakoś sie daje. Tylko, że to nie jest wiedza tajemna, a metoda dr. Kleina jak widać jest.

W odpowiedzi na Twoje pytania:

-w związku z tym, ze badnia nad poznaniem przyczyn zapadania na NZJ trwają i wciąż odkrywa się coś nowego (patrz link wyżej), to trudno mówić o wyleczeniu. A tłumaczenia dr. Kleina, że jedyne przyczyny to zła dieta i styl życia- no cóż, wiemy, że to też, ale z badań naukowcy (jakoś nie sprzecznych) wynika, że nie tylko.

-co Ty z tą ptasią grypa? Gęsi hodujesz czy jak? Nawet nie będę się odnosić, bo nie widzę związku.

-wiesz, to równie dobrze można mówic, że w interesie lekarzy i farmaceutów leży to, żeby nie znaleźć rozwiązania problemu HIV, żółtaczki, malarii i wielu innych- teoria spiskowa czy jak?

-tak, producent wafelków ryżowych, bo to chyba wszyscy możemy jeść. Proszę Cię- co to za argument jest?

-z tego co się doczytałam, to dr Klein wydaje sam sobie te wszystkie publikacje, więc raczej nie wypłacił kroci firmom pośredniczacym, tak jak piszesz. I tak szkoda mi 20 $ na coś autora tych słów "niektórzy moi klienci zostają uleczeni w 3 do 8 tygodni, a moja metoda jest w 100% efektywna". Gdzie są na to dowody? Czytam, szukam od wczoraj i nic a nic nie znalazłam.
Może są w książce? Są? Czytałeś- powiedz prosze.
Dodatkowo chciałabym wiedziec, co Ciebie osobiście przekonuje w tym wszystkim? Bo efekty po 3 miesiącach, to raczej nie.

Coraz bardziej mnie korci, żeby pożyczyć od Ciebie to dzieło -może przeczytam, przetłumaczę i rozpowszechnie wśród ludu, żebysmy mieli o czym rozmawiać.

[ Dodano: 29-11-2010 ]
Chciałam właśnie napisać maila do dr. Kleina, bo na stronie jest "niby" zachęta. Klikam sobie odnośnik i o to co tam napisano:
"Dear Health Seeker,
Congratulations for seeking self-healing information! I will help you. I require all of my clients to order, study and implement the healing plan in Self Healing Colitis & Crohn's. To order, please use the Order link above."

Dla tych, co nie znają angielskiego, w skrócie:

"Witaj, otrzymasz pomoc, ale najpierw zamów książkę, albowiem wymagam tego od wszystkich moich klientów"

I dalej:

"If you are seeking advice, Dr. Klein can only help clients who have ordered Self Healing Colitis & Crohn's.

Ordering Self Healing Colitis & Crohn's is always Dr. Klein’s first advice.

Please do not ask Dr. Klein what you can eat unless you are a client."

Czyli:
"Jeśli potrzebujesz porady, to wiedz, że dr Klein może pomóc tylko tym, którzy zamówili książkę.
Zamówienie książki jest zawsze pierwszą poradą dr Kleina.
Nie pytaj dr Kleina o porady żywieniowe, jeśli nie jesteś klientem"

Aby zostać klientem trzeba oczywiście zamówić książke i jeszcze są konslutacje online- też płatne.

I cały czas co drugie zdanie - "moja metoda ma 100% efektywności". No ok, czyli mam przez o rozumieć, że dr Klein jest w stanie wyleczyć nawet osoby, które mają wycięte pół jelita, przetoki, ropnie, złapały gruźlice w ramach powikłań i przychodzą do niego i on to wszystko uleca dietą i pozytywnym myśleniem? I po raz kolejny zapytam sarkastycznie- jelito też im odrasta? Bo do 100% efektywnego wyleczenia to by się chyba wliczało? Bez odrastania to chyba by było z 50%...

[ Dodano: 29-11-2010 ]
Wygrzebałam jakis wywiad z dr Kleinem, przetłumaczony na język polski. Dla chętnych:
http://www.surawka.republika.pl/wywrawg8.htm
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

Misia

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Misia » 29 lis 2010, 07:38

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: tom-as » 29 lis 2010, 10:42

stefanmalek pisze:Mam jeszcze pytanie, bo nie do końca rozumiem, kto stoi za tym światowym spiskiem przeciwko wyleczeniu NZJ. Firmy farmaceutyczne, kościół, żydzi, masoni, PO, PIS;...?
cykliści :E

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dietetyczne Rozmówki”