A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

wszelkiego rodzaju zapytania o diety, nowości dietetyczne, luźne rozmowy

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Olimpijka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Olimpijka » 30 lis 2010, 18:34

astaroth pisze:żądnego alkoholu niestety :)
:ranting:

gregtech

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: gregtech » 30 lis 2010, 18:36

astaroth pisze:słyszałem, że Paul ma jakieś kłopoty ze zdrowiem
No za zdrowo to on nie wygląda

A jak tam z twoją waga ile ważyłeś przed dietą a ile teraz po tych paru miesiącach.

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 30 lis 2010, 19:03

gregtech pisze:
A jak tam z twoją waga ile ważyłeś przed dietą a ile teraz po tych paru miesiącach.
Na samym początku ważyłem 85 kg. Jakieś 3 tygodnie temu waga spadła mi aż do 65 kg. Dzisiaj rano ważyłem się i było 66,5.
Wygląda może dosyć przerażająco ale nie jest to odczuwalne z mojego punktu widzenia (no oprócz czasu przeglądania się w lustrze ;)) Jak pisałem wcześniej - to było coś co przeczytałem w książce i na co się zdecydowałem.
Zaczynam powoli wracać do ćwiczeń fizycznych i pewnie waga dosyć szybko wróci. Tym bardziej przy tej ilości energii, którą mam :) - choć większość z niej pożytkuję na dzieci :)

Dla przykładu to też koleś na raw food: http://therawfoodmuscle.com/
Takich jak on jest sporo wbrew pozorom. Jak się zainteresujesz i wyszukasz kogo prowadził Douglas Graham na diecie raw food to się zdziwisz :)

[ Dodano: 30-11-2010 ]
No i ja nie jestem "modelowym" przykładem - stosuję się do zaleceń na miarę moich możliwości, więc sam proces jest wydłużony.

Awatar użytkownika
magda281
Znawca ❃❃
Posty: 2474
Rejestracja: 20 gru 2007, 11:55
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: okolice warszawy

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: magda281 » 30 lis 2010, 19:29

[cytat usunięty na prośbę użytkownika] pandzia ,a to akurat jest skrót uzywany odnosnie Warszawy -ja np używam tego skrótu ;) A co do metody to jak dla mnie można tak zajadać sie owocami 1 dzień max bo czlowiek jest ssakiem który powinien zywić się mięsem! Od tego ma siekacze ;)
Kto nadzieje w innych pokłada,celu nie osiąga.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: tom-as » 30 lis 2010, 20:54

astaroth pisze:żądnego alkoholu niestety
a to już nie mam więcej pytań co do tego sposobu leczeniowego :suchy:
magda281 pisze:czlowiek jest ssakiem który powinien zywić się mięsem! Od tego ma siekacze
siekacze IMO to nie tak do końca powód do mięsożerności. gdybyśmy byli typowo miesozerni to pewnie jakies kly bysmy mieli. no wiesz. brdziej agresywne uzębienie niz obecnie. ale co do tego ze mieso sie nam nalezy jestem z toba ;]

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 30 lis 2010, 20:58

magda281 pisze: A co do metody to jak dla mnie można tak zajadać sie owocami 1 dzień max bo czlowiek jest ssakiem który powinien zywić się mięsem! Od tego ma siekacze ;)
Dobre :)
Siekacze ? Co mają do mięsa ?

Jeżeli myślisz, że jesteś naturalnym mięsożercą to spróbuj zapolować na jakieś zwierzę bez broni - tak jak Ciebie wyposażyła do tego natura. Tak, żeby nie było wygórowanych wymagań to np. na królika (ale jak jesteś ambitna to może być jeleń). Najpierw złap go używając swoich rozbudowanych mięśni i szybkości, potem zagryź kłami, rozerwij skórę i mięśnie pazurami potem, rozszarp mięso potężnymi szczękami i następnie zjedź ze smakiem na surowo (bo chyba nie sądzisz, że natura zaprojektowała Twój układ trawienny do pokarmu gotowanego i przyprawianego). Dasz radę ? Wtedy możesz powiedzieć, że powinnaś się żywić mięsem bo Twój organizm został zaprojektowany tak, aby móc zdobyć i dostarczyć pożywienie jakim jest mięso.
A te siekacze, które masz w buzi to najwyżej do odgryzania kęsów jabłuszka mogą Ci służyć ;)
Co fajniejsze - jest jeszcze kwestia strawienia mięska :). Mamy baaardzo długi układ pokarmowy (zwłaszcza jelita) w przeciwieństwie do prawdziwych drapieżników i mięsożerców oraz dużo słabsze kwasy trawienne.
To Ci się spodoba... Wiesz ile czasu przebywa mięso w Twoim układzie trawiennym (nie w samym żołądku)? Nawet do kilku/kilkunastu dni. Myślisz, że masz lodówkę w sobie ? W ramach zobrazowania sobie co się z tym mięskiem dzieje w środku Twojego organizmu, wrzuć do jakiegoś małego ciepłego, ciemnego i wilgotnego pomieszczenia kawałek mięsa i pozostaw go na kilka dni (przyjmijmy wariant optymistyczny i zostaw na 2-3). Co będzie ? Myślisz, że proces gnilny pomaga Twoim jelitom ?
No i jeszcze coś mi się przypomniało jak już o tym piszę - zapach moich odchodów nie jest przykry od kiedy nie jem mięsa a jem tylko żywe jedzenie. Nie wydalam nic zepsutego i nic mi nie zalega w środku.

Ale to taka dygresja na marginesie - każdy je co chce. Lubisz mięso i chcesz je jeść - jesz mięso.
Ja aktualnie nie jem mięsa, gdyż wedle podejścia do leczenia dietą witariańska to mięso jest głównym problemem dla naszego jelita (gnije)

Awatar użytkownika
magda281
Znawca ❃❃
Posty: 2474
Rejestracja: 20 gru 2007, 11:55
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: okolice warszawy

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: magda281 » 30 lis 2010, 20:59

tom-as pisze:gdybyśmy byli typowo miesozerni to pewnie jakies kly bysmy mieli. no wiesz. brdziej agresywne uzębienie niz obecnie.
w sumie to mój lekarz poniekąd zażartował że my mięsożerni a nie roślinożerni z natury ;) hehe rozbawiło mnie to ale tak czy siak to dużo w tym prawdy -dużo warzywek i owoców szkodzi zwlaszcza surowych -dlaczego niemowlakom się tego nie podaje?-bo by zaszkodzilo :)a miesko mhhhh pycha
Kto nadzieje w innych pokłada,celu nie osiąga.

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 30 lis 2010, 21:08

martita pisze:
astaroth pisze: to mięso jest głównym problemem dla naszego jelita (gnije)
myślę, że przy naszej wręcz niesamowitej prędkości usuwania wszystkiego z jelit, ten problem nas nie dotyczy :wink:
W stanie rozpaczliwym, w jakim znajdują się nasze jelita - częściowo nie.
Kawałki mięsa jednak mogą nawet i w tym stanie zalegać i ulegać zepsuciu (o czym świadczy zapach odchodów chociażby).
Według Kleina, Grahama i spółki to głównie fakt gnicia mięsa w układzie pokarmowym człowieka jest główną przyczyną wielu schorzeń cywilizacyjnych z CU włącznie.

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Mamcia » 30 lis 2010, 21:20

Jak to czytam to otwiera mi się nóż w kieszeni, a kartofle w piwnicy gniją. jak weźmiesz tę surowiznę i zostawisz w ciemnym miejscu to spleśnieje.
Nie masz zielonego pojęcia o ewolucji w tym o ewolucji przewodu pokarmowego, o kulturotwórczej roli ognia w historii homo sapiens. O roli białka i umiejętności polowań w zasiedlaniu nieprzyjaznych człowiekowi ekosystemów i jego do tych środowisk adaptacji.
Polecam taką dietę Eskimosom.
Wracaj na drzewo, bo ten etap naszej ludzkiej cywilizacji odpowiada twojej diecie. Po zejściu z drzewa przodkowie człowieka zacieli polować i łowić ryby.
Wegaństwo i witariaństwo same w sobie nie są szkodliwe, jeśli dotyczą ludzi zdrowych. Natomiast dodana filozofia jest żenująco śmieszna i nie ma nic wspólnego z wiedzą.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 30 lis 2010, 21:38

gregtech pisze:Astaroth czy to nie Paul Nison ????

http://www.youtube.com/watch?v=DFN3wLPoqZw - mówi tutaj o utracie masy kostnej na diecie raw food jako skutek uboczny, mówi coś o badaniach krwi. Znasz lepiej angielski to zrozumiesz. Mówi że pije mleko kozie i nie jest na 100% diecie witiariańskiej ("raw food")

a tutaj fajna broda ala Osama Bin Laden :wink:

http://www.youtube.com/watch?v=C2gdgsqWDmg

I pytanie jak wygląda sprawa masy mięśniowej i białka ???
Hej Gregtech !
W końcu znalazłem czas i obejrzałem filmy.
Paul ma/miał (film jakiś czas temu umieszczony na youtube) niedobory wapnia, kłopot z masą kostną i za duży cholesterol + inne rzeczy wymieniał ale te były największym problemem. Mówi, iż wielu z wegan uważa ,że długotrwałe przebywanie na tej diecie powoduje niedobory (nawiasem mówiąc ja też tak uważam). Dlatego zaczął pić świeże mleko kozie i nie jest już 100% raw vegan :)
Zaleca też badania krwi i kontrolę swojego zdrowia (czego prze wiele lat nie czynił).

Jak dla mnie to bardzo OK - ja też nie zamierzam do końca życia pozostać 100% raw vegan. Nawet teraz sporadycznie jadam warzywa na parze i tak z raz na miesiąc zupę (bez mięsa rzecz jasna). Rozmawialiśmy o tym nawet w swoim czasie z żoną i stwierdziliśmy, iż za jakiś czas (jak się z moim jelitem wszystko wyjaśni) dodamy do diety właśnie świeże mleko kozie :) - też pewnie raz na miesiąc. No i jak pisałem ja monitoruję swój stan zdrowia i zamierzam to robić ciągle

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: tom-as » 30 lis 2010, 21:41

astaroth pisze:Mówi, iż wielu z wegan uważa ,że długotrwałe przebywanie na tej diecie powoduje niedobory
epokowe spostrzeżenie :mur:

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Ania406 » 30 lis 2010, 21:45

astaroth pisze:Według Kleina, Grahama i spółki to głównie fakt gnicia mięsa w układzie pokarmowym człowieka jest główną przyczyną wielu schorzeń cywilizacyjnych z CU włącznie.
Aha, bo człowiek je mięsko dopiero od zeszłego stulecia i od razu dostał od tego CU albo CD. Hmm..
A 1000 lat temu mieliśmy, 4 żoładki jak krowa i jedliśmy tylko brukiew.
Zdania co do historii "jak człowiek zjadł pierwszego zwierzaka" są podzielone.

Co do surowego mięsa- ja np tatara jem ze smakiem, surową rybę też (sushi) i nie mam problemu z trawieniem akurat tych potraw.
Ale są też takie rodzaje mięsa, których nie tknę czy to po obróbce termicznej czy bez.
Nie ma reguły.
Rzucać się na żywe stworzenia nie zamierzam, albowiem nie widzę potrzeby. Jakbym zaległa gdzieś w dzikim lesie i z głodu ssała kamień, to myślę, że bez przeszkód złapałabym i zeżarła tego wspomnianego królika.

Dyskusja na temat tego czy człowiek jest mięsożerny czy roślinożerny, jest jałowa, bo człowiek ma cechy obu grup. Wybór pozostaje kwestią ideologii moim zdaniem.

Ponadto każdemu z nas szkodzi coś innego - jednemu schabowy,a innemu banan się nie strawi.

Moim zdaniem nie można jeść tylko mięcha i tak samo nie można jeść tylko warzyw i owoców. Dieta powinna być rożnorodna, jak najbardziej lekkostrawna i wartościowa jeśli chodzi o różne suplementy.
Trochę rybki, trochę kurczaka, dużo warzyw, owoców- po odpowiedniej obróbce jeśli trzeba.
No ale co kto lubi i uważa.

Aha, żeby nie było - moja kupa zawsze pachnie fiołkami ;P
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

astaroth
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 lis 2010, 19:58
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: astaroth » 30 lis 2010, 21:52

Mamcia pisze:Jak to czytam to otwiera mi się nóż w kieszeni, a kartofle w piwnicy gniją. jak weźmiesz tę surowiznę i zostawisz w ciemnym miejscu to spleśnieje.
Nie masz zielonego pojęcia o ewolucji w tym o ewolucji przewodu pokarmowego, o kulturotwórczej roli ognia w historii homo sapiens. O roli białka i umiejętności polowań w zasiedlaniu nieprzyjaznych człowiekowi ekosystemów i jego do tych środowisk adaptacji.
Polecam taką dietę Eskimosom.
Wracaj na drzewo, bo ten etap naszej ludzkiej cywilizacji odpowiada twojej diecie. Po zejściu z drzewa przodkowie człowieka zacieli polować i łowić ryby.
Wegaństwo i witariaństwo same w sobie nie są szkodliwe, jeśli dotyczą ludzi zdrowych. Natomiast dodana filozofia jest żenująco śmieszna i nie ma nic wspólnego z wiedzą.
Wiesz... jak spojrzałem na moje jabłka kupione przed 2 tygodniami a leżące aktualnie w szafce to nie gniją...
No i poza tym to są trawione dużo szybciej niż mięso - prawda ?

Nie mam pojęcia jak wyewoluował nasz przewód pokarmowy w kierunku jedzenia mięsa. Wyjaśnisz (mam poważne braki)? Skrócił się ostatnio? Przybyło nam kwasu chlorowodorowego w żołądku ? Inne ?

Poza tym jakie znaczenie ma w kontekście naszej dyskusji kulturotwórcza rola ognia ??

Na drzewo chętnie bym wrócił - brakuje mi ostatnio kontaktu z naturą :).
Mi witarianizm nie szkodzi - wręcz przeciwnie. Mój stan się polepszył znacząco od czasu przejścia na tę dietę (choć i tak nie był tragicznie zły)

[ Dodano: 30-11-2010 ]
> Ania 604

Moim zdaniem w tym wszystkim jest też ważna ilość jedzonego mięsa i długość życia ludzi.
Zauważ, iż ilość zachorowań na naszą chorobę wzrosłą lawinowo w ostatnich 15 latach (tak przynajmniej twierdzi moja gastroenterolog - opowiadała mi ostatnio, iż 15 lat temu to nie miała co robić a teraz to muszę czekać 3 tygodnie na wizytę u niej (prywatna przychodnia !)).
Ludzie zaczęli jeść dużo mięsa w ostatnim czasie - większość ludzi u mnie w pracy jada mięso 3 razy dziennie. Jakość tego mięsa dodatkowo dramatycznie spadła (produkcja przemysłowa) a średnia życia nam się wydłuża. Jelito jest narażone na dłuższe działanie gnilnych bakterii z rozkładu mięsa...
Moja mama opowiadała mi, iż w czasach gdy była młoda to jadała mięso 1 raz w tygodniu - mięso było po prostu bardzo drogie i słabo dostępne. Jadano zatem głównie warzywa i owoce (i nie chorowano tak masowo jak teraz).

Myślę, że w czasach powiedzmy przed 1000 lat również nie jadano mięsa 3 razy dziennie a raczej z okazji większych uroczystości lub przy niedzieli (a dodatkowo ludzie żyli jakieś 40 lat). Polowanie to nie taka prosta sprawa i zwierzęta też nie wchodzą same w ręce (zwłaszcza te dzikie - to w kontekście Twojego odważnego wpisu w upolowaniu zająca). Śmiem twierdzić, iż nie przeżyłabyś długo polując jak zwierzęta bez narzędzi. Nasze ciało jest zbyt nieefektywne do pościgu za takim zającem czy jeleniem nie mówiąc już o np. przegryzieniu skóry zębami lub rozerwaniu paznokciami. Próbowałaś też kiedykolwiek takiego ociekającego krwią, świeżego mięsa z dopiero co zabitego zwierzęcia ? Smaczne ? Ja próbowałem - nieszczególnie dobre i spowodowało to u mnie odruch wymiotny (zastanawiająca reakcja organizmu jak na super-jedzenie co ?).
Tutaj też trzeba znacząco rozróżnić konieczność przetrwania od zdrowego odżywiania - różnica jest zasadnicza.
A w ramach eksperymentu to pojedz sobie przez powiedzmy 30 dni z rzędu nieprzyprawiane surowe mięso i podziel się odczuciami na forum ;)
Ja w tym samym czasie będę żarł surowe owoce i warzywa i też opiszę swoje doznania ;)

A tak poza tym to nie tylko o mięso chodzi. To jedna z kilku przyczyn naszej choroby wg autora polecanej przez mnie książki.

Ale nie schodźmy na mięso bo to duży problem dla mięsożerców ;) Niektórzy twierdzą (nawet lekarze), iż mięso uzależnia a mechanizm uzależnienia jest taki sam jak przy używkach. Wiecie jak łatwo namówić alkoholika do odstawienia wódy ? :P

Nie ciekawi Was jak zachowuje się i reaguje mój organizm ?? Jaki mam jadłospis, gdzie się zaopatruję itp ??
Czemu staracie się wynaleźć (z małymi wyjątkami) tylko coś co mi dowali lub będzie przykre ewentualnie obali moje niecne teorie i spiski ??
Ja jak pierwszy raz usłyszałem, iż można to g... wyleczyć to myślałem, ze umrę z ciekawości i przez 5 dni praktycznie nie odchodziłem od kompa zadając ludziom różne pytania jak mogę sobie pomóc, szukając książek, materiałów i ludzi, którym udało się wyleczyć...


Wybaczcie ale wg mnie podejście dużej ilości ludzi, którzy tu piszą jest nienaturalne i zastanawiające... Staracie się trwać w chorobie i jeszcze udowodnić mi, że też powinienem tak robić zamiast szukać wyjścia z choroby. Wyjaśnicie ?
Ostatnio zmieniony 30 lis 2010, 22:33 przez astaroth, łącznie zmieniany 1 raz.

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Mamcia » 30 lis 2010, 22:25

No teraz to już te ziemniaki całkiem zgniły. Odpiszę na tem post, bo mne zasypało i troszkę mi nudno, ale to ostatni głos w tej przezabawnej i jałowej dyskusji, bo o wierze trudno dyskutować.
Wiesz... jak spojrzałem na moje jabłka kupione przed 2 tygodniami a leżące aktualnie w szafce to nie gniją...
Mój zając za oknem, mimo dodatniej temperatury tez ni śmierdzi. Są produkty, które się lepiej przechowują i takie, które gorzej. Moje winogrona, mimo,że nadziane chemią spleśniały, a suszona parmeńska szynka nie.
No i poza tym to są trawione dużo szybciej niż mięso - prawda ?
Nieprawda
Nie mam pojęcia jak wyewoluował nasz przewód pokarmowy w kierunku jedzenia mięsa. Wyjaśnisz (mam poważne braki)? Skrócił się ostatnio?
Jeśli nie wiesz to nie zabieraj głosu. Czego was teraz uczą w szkołach??? A nasz przewód jest krótszy niż typowych roślinożerców i dłuższy niż typowych drapieżników. Co do terminu ostatnio, to niezbyt rozumiem o jakie ostatnio chodzi. Epoka kamienna, czyli wtedy gdy mamy dowody na stosowanie przez przodków człowieka narzędzi to jakieś 2,5 mln lat. Jakieś 700 tys lat później głownie polował, okrywał się skórami i umiał posługiwać się ogniem.
Poza tym jakie znaczenie ma w kontekście naszej dyskusji kulturotwórcza rola ognia
Fundamentalne, bo to ogień był ważnym przyczynkiem do rozwoju cywilizacji.
Fanatyczna wiara w cokolwiek jest szkodliwa, bo odbiera ludziom obiektywny ogład świata. Szkodliwe jest też przekładanie własnego przykładu na ogół.
I tak na koniec to alkohol to najnaturalniejsza witariańska substancja. Jak moje winogronka nie spleśnieją to zamienią się w cudowny nektar, którego jestem zatwardziałym wyznawcom.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: A jednak jest nadzieja...-metoda dr Klein

Post autor: Ania406 » 30 lis 2010, 22:42

astaroth, gdyby teoria, jakoby jedzenie dużych ilości mięsa powoduje choróbska różnej maści, była prawdziwa, to ja bym pewnie była okazem zdrowia.
Całe dzieciństwo, od kiedy jadłam świadomie, unikałam mięsa. Moja mama do tej pory myśli, że te wszystkie kotlety, szynki, kaszanki zdjadłam ja, a mój pies myśli, że jedzenie bierze się z pod stołu.
Nie lubiłam mięcha, oprócz ryb i kurczaka i nie jadłam go. Kanapki z szynką wynosiłam łabędziom - tzn chelbek- szynka lądowała w śmietniku. W czasach liceum zostałam wegetarianką, ale jak się okazało bardziej mi ta dieta zaszkodziła, niż pomogła i wróciłam do ryb i kuraków.

Nie ma reguły. A Ty mi mówisz, że jest.
A w ramach eksperymentu to pojedz sobie przez powiedzmy 10 dni z rzędu nieprzyprawiane surowe mięso i podziel się odczuciami na forum
Mogę przez 30 dni jeść surowe, nieprzyprawiane rybie mięso. Liczy się? Bo ja bardzo lubię.
astaroth pisze: Śmiem twierdzić, iż nie przeżyłabyś długo polując jak zwierzęta - bez narzędzi.
Tylko, że my już narzędzia poznaliśmy, więc nie wiem po co miałabym sobie utrudniać i ich nie używać? Między innymi dlatego ewolucyjnie zmieniliśmy np ilość futra na ciele, czy długość układu pokarmowego, czy układ uzębienia, że nasze mózgi pozwoliły nam wynaleźć sporo dziwnych, fajnych rzeczy. Np narzędzia, posługiwanie sie ogniem, okrycia wierzchnie itp. Jakbyśmy mieli dalej słabo rozwinięte myślenie, to byśmy porastali futrem i zapuszczali pazury. Ale nie musimy. To jest nasza przewaga jako zwierząt nad innymi - jedne mają rogi, inne kły, które im się przez tysiące lat zmieniały, a my obcięliśmy paznokcie i sobie wystrugaliśmy patyk.

To samo się tyczy obróbki termicznej żarcia. Ewolucja bejbi.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dietetyczne Rozmówki”