Strona 1 z 3

WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 24 gru 2011, 01:27
autor: messer
Ja po czterech latach chorowania na WZJG, i prawie takim samym okresie leczenia, wpadłem na pewien pomysł.Przy okazji terapii METYPREDEM, a ściślej po jej zakończeniu, wtedy gdy remisja spowodowana doustnym zażywaniem sterydów zaczęła mijać i powoli powracały trudne do utrzymania biegunki, pomysł ten okazał się bardzo trafiony. Chciałbym dodać,że określenie "bardzo trafiony" jest delikatne, jak i to , że odnosi się do mojego przypadku.Jest to przełom w moim leczeniu.Piękny wstęp ale do rzeczy.
Resztki metypredu które mi zostały zastosowałem we własny eksperymentalny sposób. Przez tydzień 4 mg , czyli ilość niewielką zastosowałem doodbytniczo (zamiast czopka). Poprawa zauważalna już po pierwszym dniu, lepszy efekt niż przy dawce 32mg doustnie.Lek trafił tam gdzie powinien.Po tygodniu dawkę zmniejszyłem do 2mg i tak pozbyłem się objawów.Pierwsze dawki przyjąłem na noc (wbrew zasadom przyjmowania sterydów) aby ich nie wydalić przed rozpuszczeniem.Później przeszedłem na stosowanie poranne, czyli zgodne z rytmem w jakim powstają one w nadnerczach.Teraz utrzymuje dawkę 2mg rano i nie wykluczone że ją zmniejszę.Tabletki 16mg można podzielić tylko na osiem części, czyli do 2 mg, później się kruszą[16 mg mają więcej skrobi albo czegoś takiego, nie nadają się do stosowania miejscowego] .Tabletki 4mg można podzielić na mniejsze części tj. 1mg .Za biegunki przy WZJG odpowiada(w znacznej mierze) końcówka jelita co potwierdza fakt, że ustępują(co jest również zależne od stopnia nasilenia reemisji) już po pierwszej doodbytniczej dawce METYPREDU.W fazie ostrego rzutu choroby, efekt wcale nie musi być tak szybki.To jednak nie zaprzecza temu, że miejscowo metypred jest skuteczniejszy. Zażywam jeszcze Asamax 500 4g/24h tj. 8 tabletek, ale tylko dlatego że mam zapas.W dalszych, (głębszych)częściach jelita stężenie sterydów jest(prawdopodobnie) wyższe niż przy dawce 32g doustnie, nie mówiąc już o samej tak istotnej dla objawów końcówce jelita i odbytnicy(tam stężenie jest nieporównywalnie wyższe). Tak zastosowane sterydy działają bezpośrednio, przenikając do komórek, jednocześnie przenikając do krwi,przenosząc się na wyższe partię jelita.Ale co najważniejsze, dawka która skutecznie działa,była dotychczas stosowana jedynie przy odstawianiu leku(a i ta została podzielona na pół). EKSPERYMENT SIĘ UDAŁ !!! Dodam jeszcze,że wcześniej stosowałem Metypred doustnie, rozpoczynając od dawki 32mg na dobę i redukując ją o 4mg co tydzień .Jakieś 3 lata wcześniej brałem też Encorton(jest to jednak bardzo pobieżny i niezupełny obraz mojego wcześniejszego leczenia)

wydzielone stąd viewtopic.php?t=1200&start=375

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 25 gru 2011, 22:39
autor: Mamcia
Doodbytniczo podaje się hydrokortyzon i budesonid. Ale niestety zarówno lekarze, jaki i pacjenci woła tabletki i są ona stosowane wtedy, gdy nie ma takiej potrzeby.

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 27 gru 2011, 04:54
autor: messer
Hydrokortyzon znam tylko z leczenia szpitalnego. Podczas dwóch (z pięciu w sumie) pobytów w szpitalu, stosowano u mnie wlewki z hydrokortyzonem.Ale trzeba dodać że Metypred (czyli metyloprednizolon) wywiera pięciokrotnie silniejszy efekt przeciwzapalny od hydrokortyzonu. Jest więc znacznie silniejszy. Odnośnie budesonidu[Mamcia]. Jest to (z tego co przeczytałem) odpowiednik entocortu(nie mylić z encortonem), występującego w wielu postaciach farmaceutycznych. Istnieje również postać doodbytnicza w formie pianki i nazywa się Budenofalk. Ale w Polsce jest niedostępna .

[ Dodano: 27-12-2011 ]
PS Nie chciałbym wyjść na propagatora metody leczenia,dlatego skoro mnie wydzielono jako osobny temat, muszę dodać, że nikogo nie zachęcam do stosowania się do tego, o czym mówi mój pierwszy post. Każdy działa na własną odpowiedzialność i na własne ryzyko. Może ktoś mnie oświeci w kwestii ryzyka, ja go nie widzę. Może ktoś podzieli się podobnymi doświadczeniami ze stosowaniem metypredu?
Co do zmian występujących głębiej. Jakie są przeciwwskazania do tego aby np. 8mg metypredu rozpuścić we wlewce salofalku ? Bo jest to wykonalne.Wystarczy tabletkę(4mg) przełamać na pół i wcisnąć ją do środka wlewki przy pomocy np. szydełka albo druta . I tak aż do pożądanej dawki[dodane później]: Nic nie trzeba "wciskać"(a nawet się nie da), wystarczy zdjąć aplikator, usunąć z niego wentylek a tabletkę wrzucić do środka wlewki. Najlepiej też zastąpić wlewkę wodą z odrobiną soli(o czym niżej)] . Następnie odstawić aż do rozpuszczenia(ok. 15 min.) i dokładnie rozmieszać. Można też uprzednio zmniejszyć zawartość wlewki o połowę, tak by jej przedwcześnie nie wydalić. Podobnie zmniejszać można(nawet należy) dawkę metypredu np. do 2mg(ale to może być za mało).W przypadku zmniejszania zawartości wlewki, usunąć z wnętrza powietrze, co nie jest trudne(delikatne naciskanie w pozycji pionowej, aż do pojawienia się zawartości na końcu aplikatora i nałożyć na aplikator "kapturek" lub bezpośrednio użyć. Nadmiar można zachować w pojemniku umożliwiającym jego ponowne "wciągnięcie" do pojemnika pierwotnego i użyć ponownie bądź usunąć. W miarę z ustąpieniem objawów powietrze przeszkadza coraz mniej. Uwzględniając to,że możliwość interakcja mesalazyny i metypredu [o której jest mowa na tym forum, przy innym temacie(madi)], została "gremialnie" :wink: odrzucona. Chciałbym dodać, że wg ulotki salofalku, rzeczywiście połączenie to może nasilać działania niepożądane ze strony układu pokarmowego. I w tym zestawieniu, o którym wyżej jest mowa(tzn. metypred rozpuszczony we wlewce salofalk), chyba je wywołuje(przynajmniej u mnie), ale po kilkunastu godzinach.

Bardziej odpowiednie jest więc rozpuszczenie metypredu w wodzie(wodnym roztworze NaCl, tj. przegotowanej wodzie z odrobiną soli ) i zastosowanie przy pomocy aplikatora wlewki salofalk.
Po przygotowaniu opakowania po salofalku, ściągnięciu aplikatora i usunięciu z niego wentylka oraz umyciu pojemnika, można użyć go do aplikacji wodnego roztworu metypredu. Powietrze oczywiście można usunąć, tak jak wyżej opisałem, wcześniej umieszczając roztwór(4mg metypredu/30ml wodnego roztworu NaCl) w pojemniku. Usunięcie wentylka umożliwi później zaciąganie cieczy tak jak strzykawką. Metyloprednizolon jest rozpuszczalny w wodzie

Pierwszy pomysł, czyli stosowanie tabletki jako "czopka" jest najbardziej skuteczne w okolicy odbytnicy. Uwzględnić należy więc także możliwość stosowania roztworu wodnego metypredu na głębszych partiach jelita.

Stosowanie sterydów, dotyczy tylko przypadków głębokich owrzodzeń, gdy nie ma znaczącej poprawy po leczeniu słabszymi lekami mimo długotrwałego ich używania, a przynajmniej taka jest "wykładnia" medycyny na ten temat. Według mnie leczenie tych schorzeń salicylanami(mesalazyna) jest jak leczenie grypy witaminą C, podczas grypy można i należy ją zażywać i jest ona pomocna, ale sama niema szans jej wyleczyć. Grypa czasem mija sama, bez powikłań i użycia antybiotyków(poprawka: grypy nie leczy się antybiotykami bo wywołują ją wirusy, ale można się zaszczepić). Organizm sam sobie z nią radzi. Inaczej jest w przypadku zapalnych(autoimunologicznych) chorób jelit. To wszystko są oczywiście spostrzeżenia odnośnie mojego przypadku i nie przekreślam roli tych substancji(mesalazyny) w utrzymywaniu remisji a tym samym w profilaktyce nowotworów. Czasami też niema trwalszej poprawy po stosowaniu sterydów doustnie, gdy stan zapalny utrzymuje się na swoim poziomie(pułapie), poniżej którego "niechce zejść". Alternatywą jest , poza trudno dostępnym leczeniem biologicznym, które i tak nie przysługuje chorym na CU(no i może mieć wiele skutków ubocznych, lub być w wielu przypadkach nieskuteczne), i droższym, trudniej dostępnym, a prawdopodobnie mniej skutecznym, leczeniem budenofalkiem czy entocortem, jest miejscowe zastosowanie metypredu. Uwzględniając również możliwość stosowania(produkowania) go w takich formach, których niżej dotyczą moje pytania i propozycje.

Oczekuje na to, co pokaże najbliższy obraz z badania endoskopowego. Jednak nie bez cierpliwości, biorąc pod uwagę psychologiczny aspekt tej choroby, o którym pisałem(w moim referacie) tutaj:
viewtopic.php?p=292871#292871



[ Dodano: 12-01-2012 ] Budesonid występujący w postaci tabletek entocort, jest właściwie również sterydem działającym miejscowo. Są to tabletki o przedłużonym uwalnianiu, które działają dopiero w jelicie cienkim lub/i trochę dalej. Nie jest to klasyczny kortykosteroid i wykazuje działanie takie jak prednizolon(nie mylić z prednizonem-encortonem) ale nie wykazuje działania ogólnoustrojowego, tylko miejscowe. Istnieje także( jak wyżej napisałem) w postaci pianki doodbytniczej (w Polsce nie występuje). Niżej dodałem również pytania dotyczące metypredu (o możliwość produkcji z otoczką i stosowaniu w formie wlewek lub zawiesin)
Efekt przeciwzapalny 5mg prednizolonu równoważy 4mg METYPREDU(metyloprednizolonu).
Więc prawdopodobnie metypred jest trochę(tj.25%) silniejszy niż odpowiadający działaniem prednizolonu entocort.

Tutaj również należy pamiętać, że skuteczność działania jest kwestią osobniczą(choć i tutaj mam wątpliwości, bo właściwości chemiczne substancji, które działają na poziomie komórkowym, raczej na każdy organizm działają tak samo, co ma znaczenie w porównaniu działania encortonu oraz metypredu i większych skutkach ubocznych przy tym pierwszym).
Więcej (wraz z linkami odnoszącymi do źródeł) znajdziecie czytając mój post umieszczony(również na tym forum) tutaj :

viewtopic.php?t=12041

Odnośnie tego tematu, warto także przeczytać (szczególnie o skuteczności leczenia budesonidem oraz komentarz) :

http://www.j-elita.org.pl/?pid=pages&id=45


Idąc dalej z pytaniami :?: Dlaczego nie produkować metypredu w otoczce takiej jak ma asamax albo kapsułce jak entocord, która powoduje że leki te uwalniają się dopiero w końcowej części układu pokarmowego? Takie projektowanie otoczki, które pozwoliło by na uwolnienie się tabletki na różnych odcinkach układu pokarmowego, miało by szczególne znaczenie dla chorych na Leśniowskiego- Crohna(choć to nie mój przypadek). Dlaczego nie stosować metypredu podobnie jak hydrokortyzonu lub salofalku, w formie wlewek lub zawiesin? Pierwsza i druga forma zminimalizowały by dawkę. Wiele zależy od tępa aplikacji. W najostrzejszych przypadkach choroby(być może także przy chorobie Crohna umiejscowionej w jelicie grubym), można by przecież (w warunkach szpitalnych ale też domowych) stosować wlewki z dużymi dawkami metypredu. Według ulotki dawka początkowa(doustna) wynosi 16-96mg na dobę.
Wiadomo, że istnieje metyloprednizolon w postaci roztworu do iniekcji miejscowych(DEPO-MEDROL) i ma również wskazanie do stosowania doodbytniczego
http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=645
Po co lek ma przechodzić przez cały układ pokarmowy, gdy chodzi o jakiś jego odcinek. Dochodzi tutaj jeszcze kwestia znacznego zmniejszenia dawki skutecznej.
Ale to już nie są pytania do chorych.




[ Dodano: 13-04-2012 ]
Po kolonoskopii, którą miałem we wrześniu 2011 r. dostałem skierowanie do szpitala, miałem zaostrzenie a nawet zagrożenie stomią, w związku ze zwężeniem w esicy, które uniemożliwiło badanie dalszej części jelita. Wtedy, po powrocie do domu, rozpocząłem(nie od razu) mój "eksperyment', od którego tu(na forum) zacząłem . Kolejną kolonoskopie miałem w marcu 2012r. Po zwężeniu niema śladu, obejrzano całe jelito, stan poprawił się diametralnie. Pozostały punktowe owrzodzenia, które w porównaniu z ostatnim obrazem endoskopowym są o wiele mniejsze. W tej chwili(która trwa już od paru miesięcy) nie mam żadnych objawów. A więc w moim przypadku, miejscowe zastosowanie Metypredu, okazało się genialnym pomysłem na rozwiązanie moich problemów chorobowych(zważywszy , że groziła mi stomia). Po tych dywagacjach na temat metod stosowania i aplikowania metypredu, o których pisałem wyżej, ostatecznie skłaniam się do rozpuszczania 4mg w 30g wody i zaaplikowania za pomocą umytego opakowania po salofalu. Leżąc przy tym na lewym boku, a najlepiej w pozycji pod kątem. Doodbytniczo zastosowana tabletka działa głównie w okolicy odbytnicy i z myślą o tej części jelita można ją stosować. Jeśli chodzi o głębszą część, lepiej stosować wodny roztwór, co wydaje się jasne. Muszę dodać, że bardzo oszczędnie stosowałem ten sposób i nie miało to charakteru ciągłego, również ze względu na ograniczoną dostępność leku(jest na recepte). W żadnym razie nie można mówić u mnie o sterydozależności. Aktualnie nie stosuje żadnych leków(choć mam pewne zapasy). Być może stane się inspiracją do zmiany sposobu leczenia chorób przewlekłych jelit,no i do trochę mniej szablonowego myślenia. Ale także do tworzenia nowych form tego leku, o których pisałem wyżej.

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 13 gru 2013, 02:26
autor: messer
Nadal potwierdzam skuteczność tych metod, chciałbym dodać że opakowanie po salofalku należy odpowiednio przygotować tj. ściągnąć górną część (aplikator) i usunąć z wnętrza wentylek, tak aby można było zasysać cieć jak strzykawką. Co do dawki metypredu to w miarę potrzeb można ją zwiększać, pamiętając, że maksymalna dawka doustna wynosi 96 mg/dobę, czyli miejscowo dojelitowo, teoretycznie można stosować tyle samo. Najlepiej stosować dawkę poniżej 7mg, bo to bezpieczne dla naszych nadnerczy. Unikniemy skutków ubocznych.

Poza tym mam dobry ziołowy sposób na biegunki, które pozostają mimo ustąpienia stanów zapalnych i jest to herbata z suszonych liści wiśni(niestraszne mi cyjanki) lub świeże wiśnie. To chyba ten specyficzny błonnik, który ta roślina zawiera, tak dobrze wpływa na pracę moich jelit, ale może to też inne składniki tej rośliny.

Stosuje też napary i odwary z nasion ziela kozieradki, która powoduje wzrost wydzielania hormonów sterydowych(m.in. testosteronu o czym trzeba wiedzieć), wśród nich także kortyzolu endogennego. Można też stosować lewatywy i wlewki z odwarów i naparów nasion tej rośliny gdyż działa przeciwzapalnie i poprawia jakość naczyń krwionośnych.

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 13 gru 2013, 15:23
autor: Moniaaa89
Bardzo mnie zaciekawił ten temat. Czy ktoś jeszcze próbował stosować metypred w podobny sposób?

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 13 gru 2013, 15:52
autor: puphead
Haha no prosze. Nie wiedzialem nawet, ze taki temat istnieje :roll: Ja ciagle walcze z tylkiem. O ile pozbylem sie problemow jelitowych o tyle pupcia caly czas daje znac. Na szczescie u mnie wyproznienia sa w porzadku, raz na dwa dni tyle tylko, ze po kazdym z nich mam utrzymujacy sie jakis czas bol. Czytalem gdzies, ze w CD zmiany w odbytnicy sa najtrudniejsze do zaleczenia i poddaja sie najpozniej. Pare dni temu wpadlem na identyczny pomysl :wink: Zostalo mi troche 4mg tabletek metypredu i robie dokladnie to samo, czyli po kazdym wyproznieniu aplikuje 4mg. Poprawe zauwazylem juz po drugim razie. Messer, pytanie do ciebie. Czy po pozbyciu sie objawow od tamtego czasu byles ciagle na 2mg, czy przestales brac ?

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 13 gru 2013, 20:48
autor: messer
puphead pisze:Messer, pytanie do ciebie. Czy po pozbyciu sie objawow od tamtego czasu byles ciagle na 2mg, czy przestales brac ?
Nie, nie ciągle, były długie przerwy, a podczas początku nawrotu 2mg to za mało, działa dopiero 4mg. Miałem zmiany zapalne głębiej, więc stosowałem wodny roztwór we wlewce jw. opisałem. Najlepiej możliwie jak najdłużej rozciągnąć leczenie i mieć zapas na wypadek nawrotów(powoduje je głównie stres), receptę lekarze wydają niechętnie a to cenny i w tych ilościach nieszkodliwy lek. Trudno też przyznać się lekarzowi do NIESTANDARDOWEGO użycia leku, obowiązuje ich(lekarzy) pewna medyczna konwencja. Miałem dość ostry przypadek WZJG, więc zdobycie recepty nie było takie trudne. Dziś już jestem raczej umiarkowanym przypadkiem podtrzymującym remisje i aktualnie nie mam Metypredu. Zażywam asamax w dawkach podtrzymujących remisje(ale też z przerwami). No i napar z suszonych liści wiśni, moje odkrycie tego lata, wpływa dobrze na prace moich jelit (przeciwbiegunkowo), ponadto zmniejsza napięcie psychiczne, uspokaja i ułatwia zasypianie. Podobno liście wiśni zawierają szkodliwe cyjanki, ale ja z powodu braku dostępu do świeżych owoców, nie zrezygnuję z ich stosowania, ze względu na skuteczność. Wiśnie mają też właściwości przeciwzapalne.

poprawiłam cytowanie

Panuje powszechny i bardzo dołujący pogląd, że to nieuleczalna choroba. Ja śmiem twierdzić, że po zaleczeniu, zminimalizowaniu czynników wywołujących(również tych psychologicznych tj. stres, napięcie, niepokój, lęk), można ją kontrolować i utrzymywać stałą remisje, żeby nie być zbyt wywrotowym i nie napisać: wyleczyć.

Tego życzę wszystkim chorym.

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 04 sty 2014, 08:49
autor: irek
messer pisze:Nadal potwierdzam skuteczność tych metod, .
Może kilka pytań:
1.Czy pamiętasz może ile w sumie zużyłeś leku?
2.Czy podczas zaostrzenia,oprócz biegunek miałeś np.krwawienie?
3.Ile czasu minęło od zaostrzenia do remisji?
4.Jak wyglądał twój sposób odżywiania w zaostrzeniu,a jak wygląda obecnie?

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 06 sty 2014, 00:03
autor: messer
irek pisze:
irek pisze:Może kilka pytań:
1.Czy pamiętasz może ile w sumie zużyłeś leku?
2.Czy podczas zaostrzenia,oprócz biegunek miałeś np.krwawienie?
3.Ile czasu minęło od zaostrzenia do remisji?
4.Jak wyglądał twój sposób odżywiania w zaostrzeniu,a jak wygląda obecnie?
Po czasie, w którym Irek dołączył i w którym zadał pytania, można by wnioskować, że dołączył po to, by je zadać, a pytania są dobre, gdyż poruszają również kwestię pożywienia(wymagały też małej retrospekcji), oto odpowiedzi:

ad 1) Czy pamiętasz może ile zużyłeś leku?

Wyłączając ten okres, w którym stosowałem go doustnie(chorowałem od 2007 r.), czyli biorąc pod uwagę ostatnie ponad dwa lata, czyli okres niestandardowego zastosowania, użyłem ok. 4-5 opakowań Metypredu (w tym jedno opakowanie 16mg, pozostałe były po 4 mg.).

ad 2)Czy podczas zaostrzenia, oprócz biegunek miałeś np.krwawienia?

Przez cały początkowy okres , miałem częste, trzydziestokrotne wypróżnienia z ropom , krwią i śluzem i nie zawsze z kałem(ale najczęściej), których częstotliwość ustąpiła na krótki okres po zażyciu sterydów doustnie, które przepisano mi ze znacznym opóźnieniem(czyli o wiele za późno), jak również o wiele za późno rozpoznano samą chorobę. Początkowo, wbrew sugestią leczono mnie na hemoroidy(operacyjnie), czego omal nie przypłaciłem życiem.

ad 3)Ile czasu minęło od zaostrzenia do remisji?

Pierwszy okres był tak naprawdę jednym wielkim i długim zaostrzeniem(ponad rok), późniejsze remisje były bardzo krótkotrwałe, niezupełne i najczęściej związane ze sterydami stosowanymi doustnie. Męczyłem się przez lata, walcząc z objawami,czyli biegunkami, krwawieniami i ostrą anemią(której również już nie mam). Mimo to zawsze byłem aktywny fizycznie i psychicznie i starałem się jak najbardziej tą aktywność zwiększyć, wykorzystując konstruktywnie okres choroby i mając cały czas nadzieją na stan rzeczywistej remisji, o którym mogę powiedzieć, że zaistniał(z niewielkimi jego zawahaniami i zaburzeniami) dopiero w okresie ostatnich dwóch lat. Nawet w tym okresie wszystko było płynne i zmieniało się stopniowo, więc trudno podać konkretne okresy "od do". Poza tym, przy tak silnych objawach jakie miałem na początku choroby, remisją nazwać by można stan, który dla niektórych mógłby być pewnie zaostrzeniem albo jego początkiem. Więc ta sprawa jest bardzo względna i płynna. Aktualnie mogę przyznać, że mam rzeczywistą remisję od wielu miesięcy, którą podtrzymuje ziołami i standardowo wskazywanymi lekami(tj. asamax500) .

ad 4)Jak wyglądał twój sposób odżywiania w zaostrzeniu,a jak wygląda obecnie?

Na początku wyglądało to tak, że wydalałem wszystko w niestrawionej formie, później, kiedy już zacząłem trawić, wiele produktów wywoływało i zaostrzało objawy. Unikałem mleka i jabłek, które na początku wywoływały u mnie lub nasilały biegunki . W obecnym okresie jadłem jabłka i już nie działały tak negatywnie jak wcześniej, kiedy stan chorobowy był gorszy, podobnie z kiszoną kapustą, ale mleka wciąż nie tknę(z wyjątkiem ukwaszonego). Ważną rzeczą jest czystość i higiena żywienia, czyli unikanie "jak ognia" brudnych lodówek, niechlujstwa, przejawów różnego rodzaju preparowanej biologicznej agresji, często ładnie i sprytnie podsuniętej. Ja muszę przyznać, że byłem po prostu podtruwany. Dziś mogę powiedzieć że jem właściwie wszystko ale staram się kontrolować co i kiedy spożywam, żeby nie pomylić biegunki wywołanej jakimś pokarmem z nawrotem choroby, co przyznaję, że u mnie często zachodziło, lub jedno nakładało się na drugie, wywołując stres i potęgując objawy zapalne.

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 06 sty 2014, 15:20
autor: irek
messer napisał
remisją nazwać by można stan, który dla niektórych mógłby być pewnie zaostrzeniem albo jego początkiem. Więc ta sprawa jest bardzo względna i płynna.

W sumie ,to na to zagadnienie tak nigdy nie spojrzałem .Kiedyś bałem się wyjść z domu,noce nieprzespane,bo co jakiś czas do wc . Od ponad miesiąca odstawiłem leki,a zacząłem stosować się do zaleceń opisanych w książce doktora Wolfganga Lutza „Życie bez pieczywa”
Jak się czuję ? Spokojnie przesypiam noc. Rano na ogół jedno wypróżnienie,nie jest,to pewnie idealny stolec,ale nie mam biegunek ,uczucia,że się nie zdąży do wc. Czy taki stan w porównaniu do poprzedniego można nazwać remisją?
Chociaż więc ogólnie czuje lepiej,to jednak na moją psychikę źle wpływa,że po wypróżnieniu na papierze dostrzegam śluz i czasami krew. Dlatego od paru dni stosuję metodę,którą opisałeś.
Toteż chciałem jeszcze raz do pytać po jakim czasie stosowania wlewek ,dostrzegłeś zanikanie śluzu i krwi?

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 06 sty 2014, 22:44
autor: messer
irek pisze:remisją nazwać by można stan, który dla niektórych mógłby być pewnie zaostrzeniem albo jego początkiem. Więc ta sprawa jest bardzo względna i płynna.
Miałem na myśli, że przy ostrych przypadkach i rzutach choroby, jakakolwiek większa poprawa wydaję się remisją, choć jest niezupełna i najczęściej krótkotrwała. Co do długości stosowania, to już wszystko napisałem i nic więcej nie dodam. Nie chcę się powtarzać i kręcić wokół tego samego. Ja miałem rozpoznane(choć z opóźnieniem) CU a krwawienie i śluz mogą być objawem również innych chorób, jak chociażby CD. Więc od diagnozy należałoby zacząć i do tego mogę namawiać. Poza tym nikogo nie instruuje ani nie daję porad. Wszystko tutaj jest wyłącznie opisem mojego przypadku i sposobu w jaki uporałem się z straszliwymi objawami choroby.
Pozdrawiam i życzę zdrowia.

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 09 cze 2014, 08:30
autor: irek
messer Jak tam szlachetne zdrowie?Jak możesz ,to coś napisz ,ciekawie się ciebie czyta,

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 15 sie 2014, 02:32
autor: messer
irek pisze:messer Jak tam szlachetne zdrowie?Jak możesz ,to coś napisz ,ciekawie się ciebie czyta,
Niema o czym. Długotrwała "remisja przez wielkie R" i na tym kończę cały mój wywód. Niewyleczalne ? Hmmm. Cud, podobno ich niema :roll: . Może pomyłka w diagnozie(wątpię bo były powtórki). Jeden paradoks: nawet jak wyleczysz, wciąż jesteś chory bo to niewyleczalne według ogólnych mniemań. Sytuacja taka demaskuje pewne naciski i z nimi związane napięcia, które są jednym z czynników nakręcających błędne chorobowe koło. Zabezpieczenie finansowe, tak jak badania naukowe wskazują, zmniejsza niepokój i jest bardzo istotne w drodze do ...?....poprawy. Sprawa jest skomplikowana i trudna a cały mechanizm chorobowy złożony, różnorodny i zależny od przypadku. Fizjologia psychosoorganiczna, neurologia, medycyna psychosomatyczna, psychiatria, psychologia: chyba przez pryzmat tych dziedzin trzeba "prześwietlić" te schorzenia, uwzględniając sytuację społeczną i rodzinną, Nie zapominając o czynnikach biologicznych, pożywieniu i higienie, które przeplatają się z tymi pierwszymi. Na koniec nieco przesadzone uproszczenie: rozpuszczałem tabletkę metypredu i kolokwianie rzecz ujmując wlewałem ją w....4 litery, a później piłem napar z suszonych liści wiśni(co jest bardzo ważne).
Wiśnie(a takżę jej liście) mają działanie uspokajające, ułatwiające zasypianie, zmniejszające napięcie psychiczne, gdyż zawierają melatoninę a ponadto witaminę B17, która jest naturalną substancję przeciwnowotworową, specyficzny błonnik, który zwiększa lepkość kału a nie powoduję przeczyszczenia, zawiera też substancję przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i działają przeciwbiegunkowo. Były od dawna używane w medycynie ludowej, o czym doczytałem później bo ja natchnąłem się na nie sam, zauważając ich działanie.
Życzę zdrowia.

" Więc kimże w końcu jesteś?-Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro." [J.W Goethe "Faust", tym cytatem Michaił Bułhakow, lekarz i powieściopisarz, otwiera swoją powieść "Mistrz i Małgorzata", którą pisał przez dwanaście lat, a ja chcąc uniknąć zbytniej megalomanii, tak zakończę mój skromny temat.]

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 17 sty 2017, 21:27
autor: messer
Po paru dobrych latach mam objawy nawrotu, wcześnie zareagowałem ale miałem małego pecha. Dostałem 16mg metypred a (jak już wyżej dopisałem) te mają chyba w składzie więcej skrobi. Nie mają tej skuteczności miejscowej, do której byłem przyzwyczajony. Skrobia to cukier a ten w takich warunkach fermentuje. Prawdopodobnie, jeśli się nie mylę i nie są to po prostu inne reakcje na lek, lub lek ogólnie nie zmienił składu lub skuteczności(w co wątpliwe) to nadają się do tego wyłącznie tabletki 4 mg. No ale cóż, potrzeba matką wynalazku.

Re: WZJG, METYPRED doodbytniczo/miejscowo

: 30 cze 2017, 22:35
autor: messer
Niestety mój chura- entuzjazm związany z początkiem pierwszego ustąpienia objawów( o tym był mój post) okazał się przedwczesny i związany z przypadkiem. Czas ma duże znaczenie, objawy nie ustępują szybko i łatwo. Nie pomaga miejscowo zastosowany metypred. Doustne sterydy pomogły chwilowo. Obecnie głównie biorę Asamax 500 (8 g/d). Z nadzieją :oops: oczekuję na stan, który zbiegł się z miejscowym zastosowaniem metypredu (o czym pisałem wyżej ) i wspomagam różnymi ziołami.