Uzależnienie od internetu

Dział o wszystkim, co dotyczy komputerów i informatyki - pytania, problemy, porady itp... oraz adresy stron ze skryptami, PHP, ASP,Assembler, C/C++, CFML, Delphi, Flash, Java Script, Pascal, Perl, PHP, Programy użytkowe, Python, SQL, Visual Basic, XML....

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
CatAnn
Znawca ❃❃
Posty: 2318
Rejestracja: 20 sty 2009, 19:24
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Wejherowo
Kontakt:

Uzależnienie od internetu

Post autor: CatAnn » 24 lis 2012, 16:51

Witajcie moi kochani ludkowie :)

Zastanawiałam się, czy napisać tutaj, czy w używkach (jako nałóg), ale w końcu zdecydowałam, że jednak tutaj.
Mam problem. Duży. Co gorsze, mam go teraz, czyli w klasie maturalnej.
Czuję się kompletnie uzależniona od internetu. Nie robiąc nic konkretnego, spędzam w nim po kilka godzin dziennie, zamiast robić cokolwiek innego - czy zajmować się hobby (jak czytanie), czy zwyczajnie się uczyć. Siedzę i nic mnie nie może oderwać. Siedzę do późna w noc, tak, że sypiam po cztery godziny, mimo że nic do szkoły czy innych rzeczy konstruktywnych nie robię. Potem jestem niewyspana i sobie mówię - wrócę do domu i pójdę spać, trudno, niczego się nie nauczę, ale odeśpię. Guzik. Znowu siedzę do pierwszej, kiedy następnego dnia wstaję o piątej do szkoły. I nie jest to problem jedynie facebooka, bo jeśli sobie powiem "dzisiaj nie wchodzę na fejsa", to nie wchodzę. Mimo to przy komputerze siedzę i robię wszystko inne - czyli nic. Nawet mogę się gapić w pulpit i rysować myszką "kwadraciki", byleby tylko siedzieć przy komputerze.
Nie wiem co robić. Mam ten problem już któryś raz - około piątej klasy podstawówki również byłam silnie uzależniona od internetu, głównie od gier mmorpg (jak redoran); wracałam do domu, siadałam do kompa, siedziałam; w momencie przyjścia rodziców do domu - komputer off, po czym prośba- mamo, tak długo się dzisiaj uczyłam/coś robiłam, to mogę teraz usiąść do komputera? Zgoda była, więc siedziałam do wieczora. Nie robiłam nic, zero nauki (która mi nigdy nie była potrzebna, fakt), zero prac domowych. Miałam z pięć jedynek z matmy, w końcu jak mi nauczycielka zagroziła, że nie wstawi mi 6 na koniec, to się za siebie wzięłam i mi przeszło.
Mniej więcej w tym samym czasie nadużywałam też - że tak powiem - swojego bloga; codziennie notki (albo i kilka razy dziennie), dzieliłam się wszystkim, co się działo, a jak nie miałam czym, to setki razy poprawiałam sam wygląd i konstrukcję postów czy całego bloga.
Był też długi okres w okolicy końcówki gimnazjum albo początku liceum, kiedy nawet uzależniłam się od tego forum. Czytałam WSZYSTKIE nowe posty, z każdej dziedziny, nawet tych, które mnie nie interesują zupełnie. Przeszło mi chyba wtedy, kiedy zaczęłam nadużywać fejsa.
Ogólnie mam skłonność do takich uzależnień, miałam też kilka okresów uzależnień od książek - tak samo jak z komputerem, non stop. Prawie bez snu, czytanie do nocy, budzenie się w nocy czy rano - i czytanie, czytanie w drodze do szkoły i ze szkoły (cud, że nie wpadłam pod żaden samochód - chodziłam pieszo), podczas przerw i lekcji (kiedy się tylko dało). Podobnie gry na telefonie (krótki okres uzależnienia od Angry Birds). Było też nadużywanie gadu-gadu, czasem na komputerze, czasem na komórce - też non stop, a to przy wracaniu ze szkoły, w domu, całe popołudnie, wieczorem, w nocy.
Błagam, pomóżcie mi. Psycholog? Chodzę do psychologa, ale widuję go raz w tygodniu. Jeśli mi pomoże za dwa miesiące powiedzmy, to i tak zawalę maturę. Muszę coś ze sobą zrobić, a nie mam jak. Odłączenie internetu nic nie daje, bo potrafię tępo siedzieć przy kompie i czekać aż się włączy, albo nawet przeglądać i porządkować sobie muzykę i słuchać, starannie dobierając każdy utwór (co zabiera sporo czasu). Nawet, kiedy nie siedzę przy komputerze, to i tak nie jestem się w stanie wziąć za NIC konstruktywnego. W wakacje byłam się w stanie uczyć niemalże codziennie; jak już wyjdę z domu, to jakoś sobie daję rade i pracuję. Ale w domu? Kompletna porażka. Nic nie robię.
Czy ktoś miał podobnie? Czy ktoś ma pomysł jak się z tym zmierzyć? Błagam, pomóżcie.

CA
Ulepimy dziś bałwana, Cudusiu...?
Rozpoznanie: czerwiec 2003 - CD. Stan: remisja, anemia, depresja, zab. adaptacyjne. Wzrost, waga: 166 cm, 52 kg. Leczenie: CSK MSW. Leki: adalimumab, mesalazyna, wenlafaksyna, lamotrygina.

Awatar użytkownika
CatAnn
Znawca ❃❃
Posty: 2318
Rejestracja: 20 sty 2009, 19:24
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Wejherowo
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: CatAnn » 24 lis 2012, 17:42

WrednaTubisia pisze:Cóż to chyba choroba XXI wieku niestety... :cry:
A skończy się tak, że nigdzie się nie dostanę na studia - i chociaż pogodziłam się z taką opcją i nie wydaje mi się ona tak straszna, to jednak nie zdać tylko dlatego, że nie mogę się odkleić od fejsa...? To już jakaś masakra. :placze:
Ulepimy dziś bałwana, Cudusiu...?
Rozpoznanie: czerwiec 2003 - CD. Stan: remisja, anemia, depresja, zab. adaptacyjne. Wzrost, waga: 166 cm, 52 kg. Leczenie: CSK MSW. Leki: adalimumab, mesalazyna, wenlafaksyna, lamotrygina.

kasinp
Znawca ❃❃
Posty: 2418
Rejestracja: 19 cze 2007, 17:48
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: kasinp » 24 lis 2012, 17:45

Fakt pisałas do mnie wczoraj na dwa fronty jednocześnie z fejsa i forum , tak na marginesie masz macki ośmiornicy zamiast rąk ? ;) :neutral:
bossko , ja też jestem uzależniona niestety ale od gier , potrafie w nocy wstać bo mam np coś do zrobienia na czas w mojej grze , to chore jest !! :razz:

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5135
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: Natuśka » 24 lis 2012, 18:07

kasinp pisze:potrafie w nocy wstać bo mam np coś do zrobienia na czas w mojej grze , to chore jest
Na pierwszym roku studiów zaczęłam grać w jakąś farmerową grę i cały dzień uzależniałam od wirtualnej hodowli, uprawy itp. Po miesiącu stwierdziłam, że coś jest ze mną nie tak i usunęłam konto.

Mi też jest ciężko oderwać się od kompa. Gdy muszę się uczyć to zamykam laptopa, siedzę i uczę, ale jednak myśli uciekają mi w kierunku kompa. Musi trochę ustać, żeby się jakoś zabrać za coś konkretnego. Czasem najlepszym sposobem jest wyłączenie laptopa do nauki. Wyznaczam sobie czas na przerwę, określam jego ramy i ewentualnie wtedy go włączam.
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 8 mg na jelita, Humira na stawy.
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: tom-as » 24 lis 2012, 18:28

CatAnn pisze:Czy ktoś miał podobnie?
CatAnn, przeczytawszy Twój wpis mam prawo nazwać się uzależnionym :E

Ja jako, że mieszkam w lesie i zimną lub gdy są jakieś porywiste zjawiska pogodowe to drzewa się przewracają na linie energetyczne i potrafię być dzień, dwa, trzy bez prądu. Rany, jaki to jest fajny czas :D Z tym, że też nie do końca jestem miarodajny bo komp to moje okienko na świat. Bo tak to nie ma specjalnie gdzie wyjść ani z kim. Uroki życia w lesie ;-) No i nie uznaje, że jestem uzależniony. Czasem po prostu przeginam :E

Jedyne co Ci mogę doradzić to nie kontrolowane odcięcie neta a odcięcie od zasilania w ogóle. :-)

Awatar użytkownika
Lemoni
Doświadczony ❃
Posty: 1499
Rejestracja: 06 sty 2008, 14:34
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Newbury
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: Lemoni » 24 lis 2012, 19:22

Aniu :przytul:
To przykre ale w ogóle nie dziwi mnie Twój wpis; tzn. poczyniłam podobne obserwacje?
Super, że dostrzegasz problem i chcesz się na poważnie tym zająć. To już dużo, wiesz?

Sama miewam podobny problem. Śniadanie bez sprawdzania stron jest takie okropne! Każdy posiłek. Zazwyczaj gdy już wszystko przeczytałam i zobaczyłam, puszczam muzykę i odchodzę. Chyba, że muszę coś zrobić poza komputerem :roll: . Jestem trochę uzależniona od fejsa ale to takie okno na świat. Rozmawiam z ludźmi, jakoś z nimi podtrzymuję kontakt, sprawdzam, co u nich słychać. Wydaje mi się, że moje zachowanie nie jest jednak normalne (gdy pytam znajomych to raczej odpowiadają, że tak nie mają). Jak kogoś przyjmuję do znajomych to od razu sprawdzam mu cały profil, łącznie ze wszystkimi zdjęciami. I co jakiś czas sprawdzam, co tam - nawet, jeśli nie znam tego kogoś za dobrze. Po prostu ludzie bardzo mnie interesują.
Wydaje mi się, że sobie coś zastępuję w ten sposób :neutral: . Najwyraźniej mam jakieś deficyty w bliskości :roll:

Najgorzej jest jednak w nocy!
Najlepiej siedzi się przed komputerem po północy, to powszechnie znana prawda przecież :wink: . Ostatnio mam coraz większe problemy ze snem i spory czas bezsennej nocy wypełnia mi internet. Jeśli z kimś rozmawiam, ok (kocham nocne rozmowy!). Ale czasami naprawdę nie ma co robić... Więc wchodzę na profile fb znajomych, przeglądam im całą oś czasu, komentuję statusy sprzed 2 lat (i oczywiście się wzruszam, jak to :cenzura: Kasia ma w zwyczaju :mrgreen: ), przeglądam wszystkie zdjęcia, wygrzebuję dziwne rzeczy. To jest wersja light. Czasem wchodzę na 9gaga i wpadam w trans. Myślę sobie o różnych rzeczach, wspominam przeszłość, planuję co na obiad :D, słucham muzyki i gapię się w te obrazki. Jeszcze 10, jeszcze 10, ostatnie 30... Nic, że marznę, że głodna jestem, że nie uczyłam się, nie napisałam pracy zaliczeniowej, przewijam tępo stronę.
Na szczęście zdarza się to rzadko. Ale jednak... :oops:

Myślę, że terapia to dobry pomysł. Na jaką chodzisz? Jak to wygląda? Raz w tygodniu to ok częstotliwość chyba... Na grupę teraz nie pójdziesz, zajęcia są 5 dni w tygodniu po 3 godziny, w czasie lekcji. Możesz pomyśleć o tym w wakacje. A teraz...
Hm.
Odłącz komputer, poproś, by Ci go ktoś zabrał, chyba tylko drastyczne rozwiązanie może pomóc ;). Albo wyjedź na weekend lub zrób sobie tygodniowe wolne poza domem i znajdź sobie dużo innych, ciekawych zajęć. Może przyjedziesz na któreś dni edukacji :>?

jej, strasznie intymny mi ten post wyszedł.
ale przynajmniej wiesz, że nie jesteś sama :wink: :*

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4327
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: -Ania- » 24 lis 2012, 19:24

Napisałaś, ze lubisz czytać książki- można je więc pobrać lub legalnie
posłuchac jako e-booki- nie będzie to wtedy marnowaniem czasu.
Mozna tez się odnaleźć w grach- byłaś/jesteś w jakieś dobra- pomóż innym
ogarnąć postać etc...
Można też rozwiązywać quziy, krzyżówki- coś co daje do myślenia.

Internet nie musi byc marnowaniem czasu :)

Anai
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
Lemoni
Doświadczony ❃
Posty: 1499
Rejestracja: 06 sty 2008, 14:34
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Newbury
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: Lemoni » 24 lis 2012, 19:44

Aniu, ale chyba właśnie o to chodzi, by CatAnn nie spędzała tyle czasu przed komputerem... To tak jakbyś osobie z problemem alkoholowym powiedziała "pij wytrawne wino czerwone i ziołowe nalewki, będzie zdrowiej!" :wink:

loczek
Początkujący ✽✽
Posty: 488
Rejestracja: 14 lis 2012, 19:00
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: prawie lublin

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: loczek » 24 lis 2012, 19:46

kiepska sprawa, szczególnie że niedługo matura, która za pewnie wytyczy Ci kierunek na przyszłość (jak by to crohn nie miał nic do powiedzenia :E ).

Nie wiem co poradzić, ale mogę napisać co robię, żeby całkiem nie marnować czasu na graniu.

Jak gram w grę, gdzie mogę mieć wyciszony dzwięk, to zawsze załączam sobie w tle bbc radio one co poprawia mi obycie z angielskim. Akurat ten kanał jest lajtowy, jak nie muzyka, to jakieś smiechowe audycje,nigdy się nie nudzi (o i nawet teraz mam go włączony).
Zawsze jakaś korzyść z grania jest.

Awatar użytkownika
CatAnn
Znawca ❃❃
Posty: 2318
Rejestracja: 20 sty 2009, 19:24
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Wejherowo
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: CatAnn » 24 lis 2012, 21:15

Natuśka, to właśnie próbuję robić. Ustalić plan: muszę zrobić dzisiaj to i to, konkretnie, dokładnie, te zadania, ten temat, nie ma innej opcji. Wtedy jakoś jest. Ale ostatnio nawet ciężko mi spróbować wziąć się za robienie listy rzeczy do zrobienia.

Zenobius, spróbuję z tym liczaczem czasu, tylko, że korzystam z trzech komputerów, a najwięcej z tego, którego używa też moja mama, a tu się nie policzy... mimo wszystko spróbuję. Zresztą sama to widzę - siedzę po osiem, dziesięć godzin dziennie, jeśli tylko mam czas :C
Hasło na komputer; hm, nie taki zły pomysł, fakt. I ktoś może mnie zalogować dopiero wtedy, kiedy wszystko zrobię. Gorzej, że wtedy będę wchodzić na fejsa przez komórkę. Chyba, że się telefon zamknie w sejfie i też będzie wyjmować dopiero później. Jeszcze gorzej, że jak nie będę siedzieć przy kompie, to pp będę siedzieć i myśleć co bym mogła na tym komputerze zrobić...
Wychodzenie też jest spoko - ostatni tydzień spędziłam w Wawie, chodziłam codziennie do biblioteki narodowej, było super! Wróciłam do domu - i znowu to samo. A miałam nadzieję, że dałam radę się wdrożyć w pracę...
Gorzej, że lekcje mam do późna. Pracować bym mogła popołudniami/wieczorami. Abstrahuję od faktu, że mama by mi nie pozwoliła tak późno wychodzić, to i tak nie miałabym gdzie siedzieć, bo wszystko byłoby pozamykane. W weekendy też jest albo zamknięte, albo otwarte np. cztery godziny. Mało :c

Torvik, zapewniam, że na medycynę mnie nie przyjmą.

Lemoni, 9gag, kwejk, komixxy, mistrzowie, piekielni, demotywatory, tak, to rzeźnia. Siedziałam w kółko i w kółko. Też zapadałam w taki opisywany przez Ciebie trans. Na szczęście odeszłam od tego i już tego nie robię. Sądziłam, że dzięki temu będę miała więcej czasu. Gdzie tam. Nic nie pomogło. Po prostu robię inne głupoty.
Tak sądziłam, że to może być kwestia bliskości - jej braku - z ludźmi. Skoro fejs, wcześniej gadu-gadu. To może być prawda, bo się z domu ruszam mało. Ale to musi być coś więcej, skoro potrafię dosłownie nie robić nic na tym fejsie czy po prostu bawiąc się kursorem na pulpicie. Że dużo gadam za pomocą fejsa - prawda. Ale to jeszcze nie byłoby takie straszne jak to, że nic na nim nie robię przez większą część czasu.
Terapia. Cóż. Od początku liceum chodzę do psychologa (już trzeci rok), ale w sumie o samym uzależnieniu zaczęłyśmy rozmawiać dopiero teraz. Raz w tygodniu, spotkania jeden na jeden. Dużo mi dawały przez ten czas, pomagały się zmierzyć z różnymi problemami. Ale co ja mam zrobić z tym, co męczy mnie teraz? Za pół roku matura!

-Ania-, loczek, jak Lemoni wspomniała - nie chodzi mi o to, żeby lepiej spożytkowywać czas spędzony przy komputerze. Ja chcę przestać przy nim siedzieć, bo mam mnóstwo rzeczy do zrobienia BEZ komputera. I nie jestem się w stanie za nie wziąć. Słuchanie radia nie nauczy mnie dopasowywania się do klucza, tak samo krzyżówki. Może to ogólnorozwojowe, ale to za mało.

Egzistenz, wiem. Też sobie o tym myślałam. Nie dostanę się na studia, kit. Zarobię trochę, nauczę się trochę, może zrobię coś dobrego dla świata. Jasne, pewnie, super, to nie będzie tragedia. ALE stwierdziłam tak, ponieważ wymyśliłam sobie ambitne studia, mam mnóstwo do nauczenia się, naprawdę mnóstwo, bo nie mam biologii, a chemii mam nieco mniej niż biolchemy, dlatego jeśli by nie wyszło - okey, zdarza się, nie zdążyłam, próbowałam, wiele osób nie dostaje się na medycynę za pierwszym razem. Ale chwileczkę! Powinnam się uczyć i najwyżej nie dać rady. A nie, codziennie siedzieć x godzin przy kompie, będąc w klasie maturalnej... Zresztą jaka jest szansa, że po prostu nie spędziłabym tego kolejnego roku, dalej siedząc przy komputerze bez przerw?
Ulepimy dziś bałwana, Cudusiu...?
Rozpoznanie: czerwiec 2003 - CD. Stan: remisja, anemia, depresja, zab. adaptacyjne. Wzrost, waga: 166 cm, 52 kg. Leczenie: CSK MSW. Leki: adalimumab, mesalazyna, wenlafaksyna, lamotrygina.

Awatar użytkownika
wisnia
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 04 gru 2011, 10:39
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Katowice

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: wisnia » 24 lis 2012, 21:48

Miałam ten problem w gimnazjum(1 klasa). Byłam uzależniona od gadu-gadu, blogów i co najgorsze od tych tępych demotów, komixxów, mistrzów etc. Jak teraz o tym myślę to śmiać mi się chce, że potrafiłam spędzić ileś godzin na przeglądanie tych głupot. Moi rodzice dali mi wtedy hasło na komputer. Mogłam wchodzić tylko na godzinę dziennie. Tylko oni znali hasło i wpisywali mi je za każdym razem. Pomogło od razu. :mrgreen:

Awatar użytkownika
Lemoni
Doświadczony ❃
Posty: 1499
Rejestracja: 06 sty 2008, 14:34
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Newbury
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: Lemoni » 25 lis 2012, 04:15

Aniu, pamiętaj, że jesteś inteligentna (poznałam Cię osobiście więc to nie są puste słowa), zdolna i masz jeszcze dużo czasu. Nie jest za późno na otrzeźwienie. Musisz znaleźć jakieś czynności zastępcze. Albo nagradzaj się za sukcesy :).
Ja czasami za udany, sensownie spędzony dzień bez czegośtam (nvm) kupuję sobie lakier do paznokci (albo żel pod prysznic, herbatę, jakiś drobiazg).
Hah po ich ilości można pomyśleć, że jestem szczęśliwym, świetnie zorganizowanym człowiekiem :lol:

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: Unknown » 25 lis 2012, 10:46

CatAnn, wydaje mi się, że jeśli opracujesz sobie strategię działania związaną z przygotowaniami do matury, to wtedy inaczej spojrzysz na to wszystko. Musisz ustalić, ile godzin (minut) dziennie przeznaczasz na naukę, podzielić to na jakieś sensowne partie materiału i w przerwach nagradzać się czasem spędzonym przed komputerem. Przez pierwsze dni coś takiego może wydawać się bezowocne, bo trudno się przestawić, ale z czasem widać efekty. Gdy proporcje się odwrócą, przyjdzie jakaś satysfakcja i zadowolenie z siebie, nie będziesz chciała - jak sama mówisz - odwlec innych obowiązków uciekając w Internet. A mętlik i chaos zamienisz na spokój. Najgorsze to zmierzyć się ze swoim lękiem :) Ważne jest jeszcze, żeby nie zniechęcać się początkowym impasem, to jedynie przejściowe. Tyle mogę powiedzieć na własnym przykładzie, a możliwość jest jedną z wielu. Nie wiem, czy mądrą i pomocną, bo wziętą po prostu z doświadczenia :) 3mam kciuki! :)
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

loczek
Początkujący ✽✽
Posty: 488
Rejestracja: 14 lis 2012, 19:00
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: prawie lublin

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: loczek » 25 lis 2012, 10:52

w sumie to ja bym tego nie leczył :E

tyle dzisiaj mam roboty, ale najpierw trzeba sprawdzić wszystkie znajome fora i strony sportowe.
A na robotę zawsze się znajdzie czas.




Dobra, od poniedziałku zacznę z tym walczyć :lol:

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5135
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Uzależnienie od internetu

Post autor: Natuśka » 25 lis 2012, 11:10

Mam jeszcze takie osobiste spostrzeżenie ...

Gdy jestem za bardzo zalatana, ogólnie dużo wezmę na siebie, tu zajęcia, tu jeszcze jakieś działania, tu jakieś pozalekcyjne, koła naukowe, sekcje, grupy, konferencje, nauka, praca, rodzina, leczenie, gdzie zaczynam czuć takie jakby przeciążenie :suchy:, że zaczynam mieć wrażenie, że wiem gdzie ręce włożyć to uciekam w internet.
Będę robiła wszystko byleby nie robić tego co muszę, powinnam, a potem 2 dni przed daną sprawą, wydarzeniem, przypomina mi się, że kurde mogłam się za to prędzej zabrać :neutral:

To tak, jakbym próbowała rozładować jakieś napięcie związane z tymi moimi obowiązkami, planami, aby nie myśleć, nie martwić się siadam przed kompem i nawet jeśli nie mam nic do załatwienia w necie to usiądę i będę trzaskała w mahjonga :maruda:

Czasem miałam też tak, że przez moje ambicje nie miałam czasu dla siebie, co z czasem wpędzało mnie w poczucie frustracji, bo sił już brakowało, choroba ograniczała mniej bądź bardziej i strasznie mnie to wkurzało. Robiłam wszystko co miałam w planach, kalendarz zapchany... Gdy stwierdziłam, że jednak muszę troszkę zwolnić, przystopować nie umiałam usiedzieć z książką w ręku- potrzebowałam ruchu, jakiejś aktywności. Siedząc na zajęciach musiałam rysować... choinki (bez względu na porę roku :razz:)- jakoś to mnie uspakajało. Czasem nie mogłam też spać z nadmiaru myśli, co muszę jutro zrobić, czego nie zrobiłam dziś i czy czegoś w tym momencie nie powinnam jeszcze zrobić...

Aniu, jesteś ambitna i bardzo dobrze, ale pamiętaj też o sobie. :przytul:
Unknown pisze:Najgorsze to zmierzyć się ze swoim lękiem
Często blokuje nas właśnie to... lęk :tak:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 8 mg na jelita, Humira na stawy.
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Komputery”