Strona 5 z 6

Re: Ilu Nas Jest?

: 05 wrz 2013, 23:15
autor: Orzelek
Pandziu

Gratuluję bardzo wyważonej i rozsądnej decyzji :roll: Nie warto robić niczego na siłę! W końcu czekałaby Cię kolejna operacja.

Buziaki dla Ciebie :*

Re: Ilu Nas Jest?

: 06 wrz 2013, 15:11
autor: Stanley76rsko
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
czytając Twoją historię wcalę się nie dziwię, że podjęłaś taką decyzję :wink:

[ Dodano: 06-09-2013 ]
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

No i to jest też ciekawe w Twojej opowieści, aż trzeba wujka Google pomęczyć za taką informacją :roll:

Re: Ilu Nas Jest?

: 06 wrz 2013, 22:59
autor: Pawik_Scierwojad
Pomimo ze miałem stomie tylko 6 miesięcy, całkowicie popieram twoja decyzje. Zamknęli mnie i jest ok, ale gdybym był w twojej sytuacji z tym całym ryzykiem powrotu do choroby, powiedział bym zdecydowane nie. Lepiej żyć z workiem niż wegetować bez(tym bardziej że masz do kogo).

Re: Ilu Nas Jest?

: 09 wrz 2013, 09:10
autor: Natuśka
Pandzia, widać, ze to w pełni wyważona i świadoma decyzja :roll:
Zuch kobieta! :wink:

Re: Ilu Nas Jest?

: 21 sty 2014, 12:54
autor: ulka1986
Hejka odswieze temacik . Czy ktoś wie coś więcej o tym leku co ma całkowicie leczyć o którym pisała Pandzia, :mrgreen:

Re: Ilu Nas Jest?

: 22 sty 2014, 20:29
autor: sylunia80
No właśnie co to za lek i czy także będzie leczył CU?

Re: Ilu Nas Jest?

: 12 lut 2014, 09:06
autor: Mala_Mi
Pandzia, na początku trochę się dziwiłam Twojej decyzji, ale teraz sama taką podjęłam :lol: nie chcę nic na razie robić ze stomią, zwłaszcza że - odpukać - żyje mi się całkiem nieźle, a nie wyobrażam sobie być więźniem :wc:
Ty podobnie jak ja - boisz się powrotu CD i siedzeniu na kiblu, a ja bałabym się pouchitis, a i tak przy pouchu siedziałabym co chwila na :wc2: więc postanowiłam na razie nie dać się kroić i cierpieć po operacjach :( jak mi się stomia sprzykrzy wtedy rozważę jej zamknięcie ;)

Re: Ilu Nas Jest?

: 12 lut 2014, 10:11
autor: Maja
Nie wiem, czy w dobrym miejscu, ale podzielę się z Wami informacjami na temat moich stomijnych przygód. Rzadko tu bywam i te są wiecznie nie aktualne, a zdarzają się pytania...
"Kampania wrześniowa" :-)
We wrześniu 2012 r. w szpitalu MSWiA w W-wie, zaczęto krojenie mnie od wycięcia jelitka grubego i próby zespolenia w jednym kroku /j-pouch/. Niestety zespolenie po kilku dniach się rozeszło :( No to wytworzono ileostomię..., ale żeby było weselej zdarzyły mi się różne po kolei komplikacje, zapalenie otrzewnej, niedrożność jelit - operacja, liczne duże ropnie - operacja, obumieranie stomii w prawym dole biodrowym - nieudany zabieg i później operacja, zapadnięcie się stomii i przetoka - operacja zamknięcia tej i wyłonienia nowej stomii w lewym dole biodrowym, w tzw. międzyczasie zapalenie obustronne płuc, woda w obu opłucnych - operacja i og. grzybica. W sumie 6 operacji i dwa pobyty na OIOMie w ciągu miesiąca.... Uratowali mnie, choć postawiono na mnie krzyżyk.
Po tych przygodach 20 kg lżejsza, nie chodząca, wyjechałam na wózku ze szpitala w pampersie, bo nie panowałam nad pęcherzem moczowym. Z lęków przed bólem, w który niejednokrotnie mi na oddziale nie wierzono, a który okazywał się w chwilę potem uzasadniony /kończyłam "nagle" na bloku operacyjnym/, leczyłam przerażoną traumami głowę xanaxem czy czymś takim. Jednym słowem wyszłam ze szpitala jako wrak i ze zrytym beretem...
Długo wracałam do siebie, ale udało się :-) Jestem znowu posągową, uchachaną wyścigówką z adhd, mam tylko czasem i po cichaczu doły..., ale grunt to nowe szpilki i życie znowu jest piękne, a przynajmniej przykryte ładnymi głupstwami/rozpraszaczami :-P
W maju zeszłego roku doszła kolejna operacja - plastyka stomii, bo ta mi ciągle podciekała i ogólnie rzecz biorąc szwankowała, co nie obyło się bez powikłań pooperacyjnych w postaci zropienia i wymagało zabiegu odbarczającego i założenia drenu. W lipcu zonk! Niespodziewanie zaatakował mnie pęcherzyk żółciowy, więc też wycięli drania.
Teraz zarasta mi stomia i ustawicznie lekko podcieka, bo znajduje się w wytworzonym samoistnie zagłębieniu, a przy tym jest wklęsła. Zostawiony mi kikut odbytu choruje nadal, więc o zespoleniu nikt ze mną nie rozmawia.
Zbieram się do kolejnej operacji stomii, ale jak się już chyba łatwo domyśleć, nieco się jej obawiam...
A zespolenie?... Cóż, spróbowała bym chyba gdybym mogła, wszak latać z worem na brzuchu to jednak wciąż kicha :P uderza to w moją kobiecość, samoocenę. Źle się z tym czuję i komplikuje mi czasem życie. Z drugiej strony... jem co chcę, nie podróżuję śladem tojtojów i robię niemal wszystko...
Nie wiem. Gdybym musiała zdecydować, miałabym olbrzymią zagwostkę...

A póki co, służę radą i uśmiecham się do Was słonecznie :-)

Re: Ilu Nas Jest?

: 12 lut 2014, 20:49
autor: Osóbka
Maja, jesteś genialna! Ziejesz optymizmem! Ja ze swoimi 3 operacjami (hemikolektomia, ropień podprzeponowyni rozejście zespolenia z wynikiem w postaci kolo i ileo) jestem pikuś, ale.. Pani Pikuś ;)
Tym samym doliczcie i mnie do posiadaczy dodatków. A swoją drogą, to zaczynam zastanawiać się nad szpitalem msw.. czy to oni, czy my mamy pecha??

Re: Ilu Nas Jest?

: 12 lut 2014, 22:08
autor: sylunia80
Maja jestem pełna podziwu :roll:

Ja ze stomią żyję 3 tydzień i musze przyznac że całkiem nieźle się rozumiemy.
Jak na razie nie myślę o zespoleniu-muszę dojść do siebie po pierwszej operacji.
Oczywście nie wykluczam że pójdę na kolejną ale jeszcze nie wiem kiedy-może w ogóle...
Czas pokaże.

Re: Ilu Nas Jest?

: 12 lut 2014, 23:46
autor: Orzelek
Droga Majeczko ! Moc wsparcia ode mnie :roll:
Maja pisze: Z drugiej strony... jem co chcę, nie podróżuję śladem tojtojów i robię niemal wszystko...
Nie wiem. Gdybym musiała zdecydować, miałabym olbrzymią zagwostkę...
I to jest chyba zasadnicza zaleta posiadania stomii. Samo się napełnia do worka i już. A co do operacji, to nic na siłę :roll:

Re: Ilu Nas Jest?

: 13 lut 2014, 10:17
autor: Raysha
Wyglada na to ze tylko ja tak negatywnie odbieram stomię.

Re: Ilu Nas Jest?

: 13 lut 2014, 14:03
autor: sylunia80
Ja ogólnie też super extra się nie czuję mając stomię ale jakoś bardzo mi ten stan nie przeszkadza-choć mam chwile załamań i wtedy chwila płaczu i już jest ok.
Wiem że mam możliwość likwidacji stomii i zależy to tylko ode mnie.
Czas pokaże co zdecyduję.
Jak na razie uczę się zyć ze stomią i jakoś nieźle mi to wychodzi.

Re: Ilu Nas Jest?

: 13 lut 2014, 14:14
autor: Raysha
Źle mnie zrozumiales.
Zyje normalnie ze stomia, ale to nie zmienai faktu ze nie chce jej i mnie obrzydza.

Re: Ilu Nas Jest?

: 20 mar 2014, 18:27
autor: gabriella
Też mam stomię. Od pięciu miesięcy. Wzbraniałam się przed nią, jak mogłam. Przeszłam każde możliwe leczenie i nic. Także jakiś rok temu dowiedziałam się, że niestety mnie to nie ominie. Na swój sposób udało mi się przygotować do tej operacji. Chociaż tak naprawdę trochę mnie to wszystko przerosło. Fizycznie, bo dochodziłam do siebie jakieś 2-3 miesiące, a jeszcze teraz szału nie ma. Psychicznie dochodzę jeszcze do siebie. Ciężko to dokładnie opisać, ale przed operacją raczej starałam się być radosna. Zawsze starałam się przynajmniej udawać, że jest dobrze. Po operacji mam okropny kryzys. Właściwie nic nie odczuwam, najczęściej czuję złość. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, bo ze stomią sobie radzę nieźle. Z jednej strony wiem, że to stomia tymczasowa, a z drugiej strony dobija mnie myśl o kolejnej operacji. O tym że z pouchem znowu zacznie się dieta itp.
W tym roku biorę ślub i też nie potrafię się tak naprawdę tym cieszyć. Jest mi naprawdę ciężko czasami. I wiem, że najbliższym też. Chyba to czas, aby może wybrać się do jakiegoś psychologa...