Strona 1 z 1

Mój pouch

: 12 wrz 2017, 09:53
autor: Noire
Wczoraj wróciłam ze szpitala i już sama nie wiem co o tym sądzić. Od zamknięcia stomii minęły już 2 lata. Do tej pory było w miarę ok tylko rok temu trafiło mi się zapalenie, ale po antybiotykach (metronidazol i cipronex) przeszło. Jednak w tym roku gdzieś w maju znowu zaczęło się psuć. Do tej pory chodziłam do poradni proktologicznej na kontrole. Gdy w maju pojawiły się biegunki poszłam do rodzinnego i dostałam znowu ten sam zestaw antybiotyków. Tym razem zero poprawy. Rodzinny lekarz wysłał mnie tym razem do gastrologa, bo stwierdził, że oni znajdą lepiej sobie z tym poradzą niż chirurdzy (od czasu operacji nie chodziłam do gastro bo chirurdzy utrzymywali, że na zapalenie wystarcza antybiotyki a ta to jestem zdrowy człowiek). Lekarz z poradni gastro zapisał mi xifaxan na 5 dni, zapewniała że to wystarczy i kazała przyjść za trzy miesiące. Po leku zero efektu, ale stwierdziłam ze wytrzymam jeszcze trochę. Jednak biegunki były coraz bardziej dokuczliwe, nie mogłam na dłuższy czas wyjść z domu. Po przyspieszeniu wizyty u gastro wyszłam załamana bo babeczka nic mi nie potrafiła już doradzić (może dlatego ze nie pracuje w żadnym szpitalu tylko w poradni). W desperacji poszłam do lekarza rodzinnego. Wypisał mi skierowanie do szpitala i po dwóch tygodniach dostałam się na oddział. Teraz wróciłam do domu z całą litanią zaleceń w tym powrót do Asamaxu i to mnie dziwi, że wcześniej chirurdzy nie kazali mi brać żadnych leków. Teraz pytanie do osób po zamknięciu stomii. Czy wy też bierzecie leki? Bo teraz już sama nie wiem jak to jest z tym usunięciem jelita, bo do tej pory dzięki chirurgom żyłam w przekonaniu, że to panaceum na moją chorobę....