Niewiedza...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
kreska29
Początkujący ✽✽
Posty: 54
Rejestracja: 18 lis 2005, 14:31
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: kreska29 » 10 lut 2006, 16:26

U mnie raczej nikogo w pracy nie wtajemniczyłam w moja chorobę, bo w dzisiejszych czasach rywalizacja jest ostra i zawsze można wylecieć za to i owo....Owszem łykam regularnie jak to ja mówię prochy ale wszyscy traktuja to jak cos normalnego....a moje bieganie do toaletki skwitowała kiedys koleżanka słowami iż chciałaby mieć taką przemianę materi jak ja...I tu była w błędzie....POZDRAWIAM.
Pozdrawiam !!
kasia

Awatar użytkownika
Agnesis
Początkujący ✽✽
Posty: 135
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:48
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: Agnesis » 10 lut 2006, 17:16

Tak racja, niezłe sito. Może to lepiej, że człowiek dowie sie ilu ma przyjaciół i jakich. To bywa przykre jak wszyscy wieją gdzie pieprz rośnie. Ale w sumie lepiej wiedzieć na czym się stoi, i na kogo można liczyć, i czy nie przypadkiem na siebie. Ale ci pseudoprzyjaciele odchodzą, a na to miejsce pojawiają się inni ludzie, przeważnie prawdziwi przyjaciele i oni już zostaną.

agnieszka
Początkujący ✽✽
Posty: 210
Rejestracja: 12 lut 2004, 11:48
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: ...

Re: Niewiedza...

Post autor: agnieszka » 11 lut 2006, 15:41

Bardzo podobaja mi się wypowiedzi Agnesis. Ogólnie myśle, że najlepiej zrozumieć nas moga osoby, które chorują na to co My,mają podobne problemy. Ale także nasi prawdziwi przyjaciele, kochające nas rodziny są w stanie zrozumieć nas, a co najważniejsze pomóc. Ja miałam już dwie sytuacje które wydawały mi się bez wyjścia i między innymi właśnie dzieki rozmowa, meilom od Was udało mi sie przetrwać ten bardzo cięzki dla mnie okres. Dlatego bardzo chciałabym podziękować wszystkim, którzy do mnie pisali. Aż sie wzruszyłam. :wink: A i jeszcze jedno jeżeli będe mogła komukolwiek z tego forum pomóc to zrobię to możecie na mnie liczyć, piszcie a napewno odp. Trzymajcie się i życzę Wam tu wszystkim duuuuużo zdrówka i bardzo długich okresów remisjii :) pozdrawiam Aga
Gabi

Awatar użytkownika
funia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 521
Rejestracja: 25 sty 2006, 11:30
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: funia » 11 lut 2006, 18:15

zgadzam sie, nie zrozumieja. nawet jesli bardzo sie staraja

Awatar użytkownika
Agnesis
Początkujący ✽✽
Posty: 135
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:48
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: Agnesis » 11 lut 2006, 21:39

Też bardzo się cieszę, że jest to forum. To jak balsam dla zbolałej duszy ( i jelit :wink: ). Ten kontakt jest dla mnie bardzo ważny i wyjątkowy, dużo osób z forum mi pomogło jak złapałam doła emocjonalnego i mailami i przez gg. Dzięki.

Awatar użytkownika
Natanael
Początkujący ✽✽
Posty: 158
Rejestracja: 10 sty 2006, 23:00
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

co fakt to fakt

Post autor: Natanael » 12 lut 2006, 18:31

Co fakt to fakt osoby zdrowe chodź by nas bardzo kochały nie mają możliwości do końca nas zrozumieć, mogą cierpieć z nami (tak jak moja mama gdy widzi mnie czasem pod koniec dnia,czasem nie potrafie tego znieść jak płacze lub przez telefon mówi ,ze wcale nie jest dobrze ze mną,poważny stan itp... Gdy rozmawia ze mną to mówi ,że będzie dobrze ,że bedziemy walczyć) mogą motywować ułatwiać nam życie,być motywacją do samego życia(trwania) jak mój maluch (osoba która chce ze mną być mimo wszystko). Ale nie zrozumieją bo poprostu ich to nie męczy non stop. Nikt zdrowy nie powie mi ,ze wie jak to jest. Wy rozumiecie bo cierpicie jak ja. Znacie ból, strach przed wyjściem z domu, znacie to poczucie bezsensu takiego istnienia, niezgody na swoją niepełnosprawność, uczucie kiedy trzesą sie ręce taką ma sie ochote na coś słodkiego ...

Dobrze ,że jesteście
...ale na szczęście mam jeszcze innych którym powinienem podziękować za to ,że są...
Dzięki
22 lata - CU
...Ufać Bogu to wszystko co nam zostało...

Awatar użytkownika
aleksandra12
Aktywny ✽✽✽
Posty: 959
Rejestracja: 07 lut 2006, 22:09
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Niewiedza...

Post autor: aleksandra12 » 13 lut 2006, 12:37

Ale jak dla mnie to rozumieć wcale nie znaczy wiedzieć jak to jest.
Zdrowi, nasi bliscy swoje zrozumienie okazują nam pomocą w codziennym dniu, przy lekach, przy bólu, swoim dobrym słowem, swoim wsparciem, tym, że nas motywują.
Nie róbmy z siebie takiej "elity".
Pozdrawiam, Aleksandra

Awatar użytkownika
aleksandra12
Aktywny ✽✽✽
Posty: 959
Rejestracja: 07 lut 2006, 22:09
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Niewiedza...

Post autor: aleksandra12 » 13 lut 2006, 14:02

Ot, całość rozbija się o kwestie definicji słowa zrozumienie. Ja mam inną :>
Pozdrawiam, Aleksandra

Awatar użytkownika
Natanael
Początkujący ✽✽
Posty: 158
Rejestracja: 10 sty 2006, 23:00
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: Natanael » 16 lut 2006, 16:47

Coś mi sie wydaje,że gubimy ogólny sens zbaczając gdzieś indziej. Troche nie rozsądne jest mówienie ,że choroba czyni z nas elite. Dla mnie jest to częściej powód do płaczu niż dumy. Poprostu jest mi cięźej i tyle. Mimo wszystkich talentów jakie mam i jakimi można by podwyższyć moją atrakcyjność chodźby na rynku pracy mam takie coś co nie jest odemnie zależne czego inni nie widzą a jak zobaczą to nie rozumieją i tyle. Nawet kiedy oni nie widzą to jest i tak mnie samemu bardzo ciężko na różne rzeczy sie porywać.

Czy takie myślenie jest robieniem z siebie elity?
Co byśmy nie pisali to i tak o każdym z nas można powiedzieć niepełnosprawny ... czasem trudno samemu o osbie tak nie myśleć.
Wyróżnienie => bo cierpimy więcej
Kożyści => brak

Elita to chyba tylko ci co sie nie poddają...
22 lata - CU
...Ufać Bogu to wszystko co nam zostało...

Misia

Re: Niewiedza...

Post autor: Misia » 16 lut 2006, 17:36

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3962
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: ranka » 16 lut 2006, 18:52

ja tez nie zaliczam sie do Elity aczkolwiek nie czuje sie jakos gorsza przez chorobe...po prostu ona mnie ogranicza w pewien sposob..niestety :cry:
Obrazek

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3962
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: ranka » 16 lut 2006, 23:14

malarz Lautrec umarł na powikłania po kile....no raczej nie był z tego powodu szczesliwy :roll:

[ Dodano: Czw Lut 16, 2006 11:20 pm ]
no i....moze to błahe ale nie czuje sie cudownie z powodu ze nie moge ostatnio wyjsc na czas na zajęcia...<toaleta>
musze jesc tabletki ktore niszcza żołądek!!
niszczy sie organizm...wiec jak mam nalezec do Elity??!!
ciesze sie ze mimo choroby wielu z Nas mysli wciaz pozytywnie...nie daja sie "zjesc",ani zwariowac..
ale zdrowie to jest to co dzisaij jest bezcenne i nie mozna niesety go za zadne pieniadze kupic

wybieram zdrowie..to jest to czego chce sie nałykac az do utraty tchuu
Obrazek

Misia

Re: Niewiedza...

Post autor: Misia » 17 lut 2006, 10:34

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Małgorzata Nazwalska
Debiutant ✽
Posty: 43
Rejestracja: 20 paź 2005, 11:22
Choroba: CU
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Sulęcin

Re: Niewiedza...

Post autor: Małgorzata Nazwalska » 17 lut 2006, 13:21

Misiu jesteś Wielka ,zresztą pare razy juz mialam okazje Tobie to powiedziec .Czuje i mysle tak ja Ty .Choroba diametralnie zmieniła moje życie, ale ja dostrzegam w tych zmianach wiele dobrego ..Dziwne ale w chwili kiedy moglam stacic życie bardzo je pokochalam ,.Nieraz mam doły ,ale trwają one chwile .Dzięki chorobie nauczylam się mieć dużo pokory do tego co mnie spotyka .Umiem cieszyć się drobiazgami .Zapewne choroba ogranicza mnie ,ale zmusza mnie do tego ,abym przystosowala swoje zycie do swojej sprawności .Nigdy nie pomyślałam o tym ,że ja jestem niepełnosprawna .Wogóle o nikim nigdy tak nie pomyślam .Są wśród nas sprawni inaczej .Mam takie osobiste spostrzeżenie ,że matka natura coś zabierając daje rownież coś w zamian tylko niektórzy tego nie zauważają i patrzą nie na to co trzeba .Jeszcze tak na marginesie powróce do tego co dzięki chorobie zyskalam.Otworzyły mi się oczy i zobaczyłam z kim ja tak naprawde żyje . Chodzi mi o mojego męża .Jednak nie był moim przyjacielem a okazal sie wrogiem .Dziekuje Tobie colitis ,dzieki tobie rozstaje się ze swoim mężem,dzieki Tobie pomimo ,że jestem slaba fizyczne stalam sie silniejsza duchem .Dzieki Tobie kocham życie i ciesze się każdym dniem ,jeszcze napewno moglabym za coś podziekować ! Pozdrawiam wszystkich sprawnych inaczej ! pa .
,

Awatar użytkownika
Natanael
Początkujący ✽✽
Posty: 158
Rejestracja: 10 sty 2006, 23:00
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Niewiedza...

Post autor: Natanael » 17 lut 2006, 13:30

Na wstępie pragne wszystkich was czy nas (bo sam jestem chory ) przeprosić. Przeprosić za to ,ze poruszyłem pewien temat tabu który bardzo nas wszystkich dotyczy i jeszcze bardziej nas wszystkich boli. Poruszyłem problem z którym każdy z nas prubuje desperadzko walczyć i niestety bardzo często ponosząc klęske. Problem niezawinionego ograniczenia, inności i cierpienia które przypiekają naszą egzystęcjie wypalają radość życia wpędzają w doły ciemne zimne ogólny bezsęs. Czasem myśle ,ze szybki zgon mnie wybawi, wtedy mi sie płakać chce. Post który dotyczył niepełnosprawności pisałem w momencie kiedy było mi ciężko, ból brzucha itp. Nie chciałem w was wybudzić tego co sam staram sie pokonać, tego całego bagna bezsensu który mnie spycha z życia do dołu gdzie człowiek wegetuje. Przepraszam was bardzo. Wiecie ja dowiedziałem sie w grudniu o cu przez pięć lat miałem nadzieje ,ze jak pójde do lekaża to da mi pastylke pigólke jakiś lek i wszystko mi przejdzie, wiecie mam sranko ale tego nie będzie tylko dobry lek i wszystko będzie normalnie ... ale nie będzie to wyrok który mam w sobie prawie 3 miesiąc. Ale tak naprawde zabolało mnie to ,że zawsze jakoś mogłem zagrać w piłke. Całe życie kocham sport mam swietną oriętacjie w terenie uwielbiam ciuchy i sprzęt gurski, rozumiecie membrany nie przepuszczające wody polarki z wind stoperami , uwielbiam tylko wyjść w gury na cały dzień , cały dzień. Poszedłem jakoś w grudniu na sale, zaprosili mnie ale ból brzucha i chęć do klopa mimo iż posiedziałem nie ustąpiły. Nie mogłem wytrzymać grałem pół godziny i musiałem dać za wygraną, nie wytrzymałem. Byłem cały mokry mimo iż nie biegałem bo sie nie dało. Te poraszki mnie zabijają i myśle ,ze wszyscy to rozumiecie. To sie wszystko wiąże. Przepraszam ,ze zepchnąłem cześć z was na ciemne tory myślenia i mam do was ogromną proźbe nie dajmy sie zepchnnąć.
Zeno prosze mimo całej sympatii dla ciebie nie oceniaj tak bez pardonu innych
Misiu wielkie dzieki za twoją postawe i za to ,że nie dajesz siebie i innych zepchnąć. Masz swoje sposoby i próbujesz je przekazać innym, czasem nie rozumiemy siebie na wzajem ale musimy siebie wspierać
Jeszcze raz przepraszam
Bóg wie co robi
Pozdrawiam wszystkich Natanael
22 lata - CU
...Ufać Bogu to wszystko co nam zostało...

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”