Moja psychika...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Sava
Debiutant ✽
Posty: 8
Rejestracja: 16 sie 2013, 11:34
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Moja psychika...

Post autor: Sava » 16 sie 2013, 12:08

...jest załamana.
Dlaczego to trafiło właśnie mnie?
W końcu mnóstwo ludzi żywi się „śmieciowym jedzeniem” i nic im nie jest, mnóstwo ludzi pije pięć piw w jeden wieczór i nic im nie jest, a ja starałam się zachować uważność na to, co jadłam.
Najbardziej wkurza mnie osłabienie które powoduje, że dłuższy spacer przekracza moje możliwości (a w zeszłym roku wejście na Śnieżnik nie było żadnym problemem). No i ciągły stres związany z obserwowaniem przewodu pokarmowego i przewidywaniem na ile w danej chwili mogę oddalić się od najbliższej toalety.
Czuję się niepełnosprawna. Dobrze, że w pracy siedzę teraz sama w pokoju (sezon urlopowy) i mogę sobie pozwolić na łzy. Nie mam siły. Nie chcę o tym rozmawiać z nikim w pracy, przy okazji rozmów na inne tematy zorientowałam się, że lepiej tego nie robić. Potrzebuję forum, potrzebuję przestrzeni w której taka choroba nie jest zbyt trudnym tematem.
Czekanie jest rzeczą najcięższą, najbardziej wyczerpującą.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5135
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Moja psychika...

Post autor: Natuśka » 16 sie 2013, 14:25

Sava pisze:Dlaczego to trafiło właśnie mnie?
W końcu mnóstwo ludzi żywi się „śmieciowym jedzeniem” i nic im nie jest, mnóstwo ludzi pije pięć piw w jeden wieczór i nic im nie jest, a ja starałam się zachować uważność na to, co jadłam.
Hmm.. U mnie było podobnie! Zdrowe odżywianie na tapecie, a i tak na mnie padło.
Trzeba przyjąć na klatę i żyć dalej, choć choroba raczej tego nie ułatwia :neutral:
Sava pisze:Potrzebuję forum, potrzebuję przestrzeni w której taka choroba nie jest zbyt trudnym tematem.
Cóż, powiem Ci, że lepiej trafić nie mogłaś :ok:

Zapraszam Cię również na nasze wrocławskie spotkanie :smile:
O tutaj więcej info:
viewtopic.php?t=13737&postdays=0&postorder=asc&start=75
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 8 mg na jelita, Humira na stawy.
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Achiles
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 06 cze 2013, 13:55
Choroba: nie ustalono
województwo: śląskie
Lokalizacja: Katowice

Re: Moja psychika...

Post autor: Achiles » 16 sie 2013, 19:53

Hmmmm a co ja mam powiedzieć? Same wyrzeczenia. Zero alkoholu picia, Pilnowanie zeby spac minimum 8 godzin. Zarcie ryż, kura gotowana, warzywa,owowce, ryby, oleje zdrowe, jajka, makarony pełnoziarniste itp itd 6 posiłków dziennie. I problemy z jelitami sa. Brat pali, pije mnostwo alkoholu, zre fastfoody, czipsy codziennie i napoje gazowane gdzie moim jedynym napojem byla woda i soki i co? Zdrowy jak z obrazka i tego mu dalej życze, ale kurde zawsze dawałem organizmowi wszystko czego potrzebowal, zawsze kompleks witamin dobrych z olimpa stała suplementacja. Pilnowanie wszystkiego żeby grało a tu takie gówno... Też mam duży problem teraz z sobą. Jestem zły... i dalej nie wiem co mi dolega.

Awatar użytkownika
noodle
Aktywny ✽✽✽
Posty: 938
Rejestracja: 02 kwie 2012, 20:57
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: małopolskie
Lokalizacja: krakofsky

Re: Moja psychika...

Post autor: noodle » 16 sie 2013, 20:05

Achiles, Sava, nie załamujcie się. Na pewno poradzicie sobie oswoić tę chorobę, z którą przyszło Wam żyć. Ja też mam kilka różnych dolegliwości, mimo że zawsze o siebie dbałam. Ba, mam 'lepszy' przykład. Chłopaka siostra - ideał chodzący, zdrowy tryb życia, ćwiczenia itd., a ma szpiczaka. I też wszyscy się zastanawiają dlaczego padło na nią, a nie na jakiegoś niedbającego o siebie człowieka... Takie jest niestety życie. Może marny ze mnie pocieszyciel, bo sama jestem na skraju wytrzymania psychicznego, ale wierzę, że dacie sobie radę i że forum też Wam pomoże! Główka do góry!
Zapraszam na http://bezglutenowy.blog.pl

Dieta bezglutenowa od 1.11.2012 roku. Atrofia nerwu wzrokowego. PCOS. Glucophage xr 1500. W razie silnych skurczy Spasmolina.

n.nataliaa
Debiutant ✽
Posty: 13
Rejestracja: 17 sie 2013, 22:39
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Moja psychika...

Post autor: n.nataliaa » 22 sie 2013, 22:39

Każdy pewnie zadał sobie to pytanie dlaczego ja ? Ja o chorobie dowiedziałam się jak miałam 13 lat dla dziecka to tragedia wszyscy wokół mnie moi rówieśnicy zdrowi a ja co? Ale to minęło z wiekiem zaczęłam spostrzegać to inaczej nie ma się co łamać trzeba podnieść głowę do góry i cieszyć się każdym dniem ta choroba utrudnia życie ale da się z nią żyć a życie to najpiękniejsze co może być. Ja mam żyć dla kogo mam Kochającego męża i najcudowniejszego na świecie syna. Cieszę się z każdego dnia i każdej minuty spędzonej z nimi i to się liczy. Więc ludzie głowy do góry i bierzcie z życia to co najlepsze!!
Łapie każdy dzień...

6-MP 1x50 mg

ASAMAX 2x1500 mg
SORBIFER DURULES 1x1
CONTROLOC 1x40
ALFADIOL 1x0.25
CALPEROS 1x500mg
SULFASALAZIN EN 2x1
Remisja od 09.08.2013

Awatar użytkownika
cupapa
Początkujący ✽✽
Posty: 56
Rejestracja: 22 lip 2013, 13:49
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Sava - głowa do góry

Post autor: cupapa » 27 sie 2013, 09:15

Wiem, że łatwo mi mówić, że będzie dobrze, ale ja też na początku zaczęłam od pytań DLACZEGO WŁAŚNIE JA?????? Przez pewien czas byłam załamana, dużo płakałam, nie rozumiałam jak to się stało, że jestem chora, skoro dobrze się odżywiałam, uprawiałam sport, po prostu żyłam zdrowo. Niestety przyczyny mojej choroby (CU) nikt nie zna... Po jakimś czasie zrozumiałam, że stres tylko pogorsza mój stan i załamywanie się nic nie da. Dotarło do mnie, że tu chodzi o moje życie i muszę zaakceptować, że jestem chora oraz że muszę zrobić wszystko by czuć się jak najlepiej.

Daj sobie trochę czasu. Do wszystkiego sama dojdziesz! Trzymam za Ciebie kciuki!
Informacje o colitis ulcerosa (CU) i mojej walce z tą chorobą na blogu:
www.cupapa.pl

Carpe diem - Chwytaj każdy dzień, jakby miał być Twoim ostatnim

Awatar użytkownika
rotfl
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 11 wrz 2013, 01:49
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: miasto
Kontakt:

Re: Moja psychika...

Post autor: rotfl » 11 wrz 2013, 13:36

Poziom mojej psychiki jest podobny do autorki tematu . Praktycznie nic innego nie robię jak chodzenie do szkoły , nawet w wakacje nigdzie nie wychodziłem z domu ( poza paroma wyjątkami ) i tak już od 4 lat . Użalam się nad sobą , uważam że jestem bez przyszłości i takie tam . W realu nie jestem rozmowny , więc też z nikim nie rozmawiam o swoich problemach , w rodzicach nie czuję wsparcia ( w nikim nie czuję rotfl ). Ogółem ma na to wszystko wpływ nie tylko choroba , w zasadzie to ona mnie już tylko dobiła :) .

innym co sobie radzą życzę powodzenia i składam gratulacje :)
Anatomia, chcemy Cię pociąć i zmielić
Mam dziwny pociąg do rzezi robimy konfetti z jelit
- crohn

Awatar użytkownika
cordo
Aktywny ✽✽✽
Posty: 932
Rejestracja: 01 wrz 2007, 18:53
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Moja psychika...

Post autor: cordo » 11 wrz 2013, 16:32

Soundtrack do posta

Moje życie również choroba całkiem zmieniła; styl życia, towarzystwo... Chodziłem do szkoły sportowej, grałem bardzo dużo w piłkę, znakomicie się uczyłem, nie miałem problemów z dziewczynami... niczym się nie martwiłem.
Po prostu żyłem, cieszyłem się...
Choroba zwaliła mnie z nóg, lekarze nie mówili mi o skutkach sterydów, miałem wtedy około 16-18 lat.
Zachorowałem w młodzieńczym wieku. Wiadome; bunt, pytanie dlaczego ja?

Zostałem psychicznym wrakiem z wypadającymi zębami... No i tak wegetowałem parę lat z nadzieją, że KIEDYŚ będzie lepiej. Gówno prawda. Nigdy nie będzie lepiej. 'Kiedyś' nigdy nie będzie lepiej. Chociaż 90% ludzi żyje z takim mindset'em "kiedyś wszystko się ułoży" i z tym umiera.

Od roku chodzę na spotkania medytacyjne, klubów samorozwoju piję meliskę hehe, codziennie patrzę w lustro i mówię sobie "jestem najlepszy". Dla innych to śmieszne, ale niech się śmieją dalej :) Wyciszyłem swoją psychikę, bo wcześniej wystarczył mały impuls a już odzywał się brzuch. Zaakceptowałem po prostu to wszystko. Zaakceptowałem to, ze jest tak a nie inaczej. Nie obarczam nikogo za coś. Dużo czytałem, rozmawiałem z innymi. Jestem obserwatorem. Staram się nie utożsamiać z tym, że jestem chory. Staram się nie utożsamiać z moimi myślami, bo one są wytworem mojego mózgu. Po prostu nabrałem ogromnego dystansu do wszystkiego. Duży wpływ na mnie miały książki Schopenhauera i Nietzschego. Polecam wszystkim, bo mega poszerzają świadomość

Niedawno wyprowadziłem się z domu, bo nie wytrzymywałem z ojcem który jest alkoholikiem. Atmosfera w domu bądź co bądź, ale gdzieś wewnętrznie, mimowolnie to wszystko przeżywałem.

Choruję? Tak, choruję. Przychodzą chwile złe? Przychodzą. Też czasem mam chwile załamania. Ale przecież to normalne, jesteśmy ludźmi. Mam ochotę płakać? Płaczę. Nie zmienię tego że jestem chory i jadę z życiem dalej. Nie biorę żadnych lekarstw od marca i mam się nieźle. Jestem też przygotowany na to, że nagle wszystko może się zawalić, że znowu mogę trafić do szpitala . No ale po co mam teraz o tym myśleć, skoro jest dobrze :) Życie jest w naszych rękach i czasami się zastanawiam, ile nam się jeszcze "złego" musi przytrafić abyśmy potrafili doceniać życie, każdą chwilę

Awatar użytkownika
rotfl
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 11 wrz 2013, 01:49
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: miasto
Kontakt:

Re: Moja psychika...

Post autor: rotfl » 11 wrz 2013, 17:16

cordo pisze:Moje życie również choroba całkiem zmieniła; styl życia, towarzystwo... Chodziłem do szkoły sportowej, grałem bardzo dużo w piłkę, znakomicie się uczyłem, nie miałem problemów z dziewczynami... niczym się nie martwiłem.
Po prostu żyłem, cieszyłem się...
Choroba zwaliła mnie z nóg, lekarze nie mówili mi o skutkach sterydów, miałem wtedy około 16-18 lat.
Zachorowałem w młodzieńczym wieku. Wiadome; bunt, pytanie dlaczego ja?
Ja kiedyś (czyt. przed chorobą ) wychodziłem z kumplami na rower , czy pochodzić sobie po mieście , teraz nie ma nic takiego , jakoś kumpli nie ma , dziewczyn też nie , chociaż w moim życiu , oprócz rodziny, ich nigdy nie było , ale wiecie ... ten wiek .

Zachorowałem jakoś w wieku 15 lat (burza hormonów itp. ) i też te sterydy , wtedy nastało załamanie , nie wiem jak bym się źle czuł encortony już nigdy nie wezmę . Pytania sobie identyczne zadawałem .
cordo pisze:Zostałem psychicznym wrakiem z wypadającymi zębami... No i tak wegetowałem parę lat z nadzieją, że KIEDYŚ będzie lepiej. Gówno prawda. Nigdy nie będzie lepiej. 'Kiedyś' nigdy nie będzie lepiej. Chociaż 90% ludzi żyje z takim mindset'em "kiedyś wszystko się ułoży" i z tym umiera.
Dokładnie tak , jestem w tych 90 % .

A jak jest teraz ? Wcale nie lepiej :)

Ps. mój soundtrack rotfl
http://www.youtube.com/watch?v=yVIRcnlRKF8
Anatomia, chcemy Cię pociąć i zmielić
Mam dziwny pociąg do rzezi robimy konfetti z jelit
- crohn

loczek
Początkujący ✽✽
Posty: 488
Rejestracja: 14 lis 2012, 19:00
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: prawie lublin

Re: Moja psychika...

Post autor: loczek » 11 wrz 2013, 17:22

rotfl, w profilu masz, że nie trzymasz diety, to czyli teraz masz remisję? I siedzisz w domu w sumie tylko z przyzwyczajenia?

Awatar użytkownika
rotfl
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 11 wrz 2013, 01:49
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: miasto
Kontakt:

Re: Moja psychika...

Post autor: rotfl » 11 wrz 2013, 17:31

loczek,
Co to jest remisja dowiedziałem się dopiero parę dni temu , bo wtedy zacząłem się tym interesować. Nie mam remisji . A co do siedzenia w domu , to chyba tak , nie mam ochoty nigdzie wychodzić . Ogółem tak jak pisałem , wpływa na to nie tylko choroba .
Anatomia, chcemy Cię pociąć i zmielić
Mam dziwny pociąg do rzezi robimy konfetti z jelit
- crohn

melunia
Początkujący ✽✽
Posty: 106
Rejestracja: 17 sty 2014, 19:27
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Moja psychika...

Post autor: melunia » 21 sty 2014, 17:37

wiecie co Wam powiem ja też miałam gorsze chwile tym bardziej, ze naprawdę dbałam o zdrowe odżywianie i sen.

Niestety miałam bardzo duże ambicje i za dużo od siebie wymagałam, ale tak byłam wychowana nigdy nie mogłam odnieść porażki tylko zawsze musiałam wygrać i stanąć na wysokości zadania.
Dzięki chorobie zrozumiałam, że człowiek ma ograniczone możliwości nie da się mieć wszystkiego, że stres przeciążenie wpływa na zdrowie dlatego trzeba się nauczyć odpoczywać. Jak jest mi żle myśę o tym z jakimi problemami borykają się inni ludzie są dużo gorsze choroby i schorzenia. W głębi ducha wierzę, że wymyślą lek na to cholerstwo i wyleczymy się!!!!!!!!!!!!!!
Melunia

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”