operacja - czy dam sobie radę?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
gabriella
Początkujący ✽✽
Posty: 419
Rejestracja: 22 mar 2010, 23:26
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: gabriella » 11 paź 2013, 11:36

Hej :)
stwierdziłam, że podzielę się z Wami moimi lękami, bo może to właśnie Wy mnie zrozumiecie.
We wtorek idę do szpitala na kolektomię i odczuwam coraz większy lęk, coraz gorzej mi się śpi itp., ale to chyba normalne. Generalnie wydaje mi się, że psychicznie jestem w miarę dobrze przygotowana na operację. Chyba najlepiej ze wszystkich sytuacji wcześniejszych, kiedy mi grozili operacją. Wtedy na samą myśl chciało mi się ryczeć.
Chociaż właśnie nie wiem, czy to nie są tylko pozory. Boję się, że jak przyjdzie co do czego, to się załamię. Poza tym wiem, że jak jestem w szpitalu potrafię być zła, nieznośna, bo wszystko boli, sami wiecie. I do tego jeszcze gdzieś tam narzucam chyba zbyt wiele wymagań od moich bliskich. Znaczy rodzice to spoko. Wiem, że absolutnie w każdej chwili mogę na nich liczyć, że jak będzie trzeba zwolnią się z pracy, wezmą urlop i przyjadą. Ale narzucam chyba zbyt wiele swojemu chłopakowi. Znaczy chciałabym, żeby był ze mną w tych najgorszych momentach. No ale pracuje. Niby wziął jakiś tam urlop, ale w sumie nie wiadomo, czy wtedy akurat będę go najbardziej potrzebować. To jeszcze się okazało, że będzie miał jakąś delegację, jakieś szkolenie, na którym musi być. I takie tam. Mi się od razu robi przykro, chociaż wiem, że to nie jego wina. Ale jestem zła, że nie umie jakoś się z tego wywinąć.
Z jednej strony wiem, że za dużo im narzucam, że powinnam sama przez to przejść, a z drugiej przecież obecność bliskich jest chyba najważniejsza. Nie mam żadnych znajomych. Bo co to za znajomi, którzy nawet nie potrafią się zainteresować, jak się czuję. No albo napiszą raz na pół roku. Świetnie.
Nie wiem, może ktoś z Was ma podobne odczucia, przeżywa coś podobnego.
Ja się "wygadałam" i już mi trochę lżej.
Proszę trzymajcie za mnie kciuki, żebym dała radę i to wszystko wytrzymała.
Dzięki :)

Awatar użytkownika
Mala_Mi
Aktywny ✽✽✽
Posty: 751
Rejestracja: 18 lut 2013, 22:54
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: Mala_Mi » 11 paź 2013, 11:51

Hej :)
gabriella pisze:We wtorek idę do szpitala na kolektomię i odczuwam coraz większy lęk, coraz gorzej mi się śpi itp., ale to chyba normalne.
ja nie miałam takich przeżyć bo każda moja operacja była w trybie pilnym i nie miałam czasu, aby się nad nią zastanowić, żeby się jej "pobać". Teraz w styczniu będę miała planowaną i mimo, że do stycznia zostało jeszcze trochę czasu to myślę o niej i boję się jej :cry:
gabriella pisze: Chyba najlepiej ze wszystkich sytuacji wcześniejszych, kiedy mi grozili operacją. Wtedy na samą myśl chciało mi się ryczeć.
ja jestem chyba jakaś nienormalna, ale nie ryczałam z powodu kolektomii, a wręcz cieszyłam się że się skończy :wc: Za to ryczę z innych, bardziej błahych powodów, no ale taka moja natura :twisted:
gabriella pisze: Boję się, że jak przyjdzie co do czego, to się załamię. Poza tym wiem, że jak jestem w szpitalu potrafię być zła, nieznośna, bo wszystko boli, sami wiecie.
Też jestem zła i nieznośna, ale bliscy to zrozumieją :) A po operacji nie będzie boleć, bo podłączają pompę, a potem dają zastrzyki przeciwbólowe, o które ja już nie prosiłam na 3 dobę po operacji (bo denerwowało mnie jak pielęgniarki coś przy mnie majstrowały, a okazało się że nie boli i bez tych zastrzyków :D )
gabriella pisze:Ale narzucam chyba zbyt wiele swojemu chłopakowi. Znaczy chciałabym, żeby był ze mną w tych najgorszych momentach. No ale pracuje. Niby wziął jakiś tam urlop, ale w sumie nie wiadomo, czy wtedy akurat będę go najbardziej potrzebować. To jeszcze się okazało, że będzie miał jakąś delegację, jakieś szkolenie, na którym musi być. I takie tam. Mi się od razu robi przykro, chociaż wiem, że to nie jego wina. Ale jestem zła, że nie umie jakoś się z tego wywinąć.
znów jestem jakaś dziwna, bo wolałam, żeby w pierwszych dobach po operacji mój Chłopak nie przychodził i nie patrzył na to co się ze mną dzieje :oops: :cry:
BTW dni tak szybko będą Ci lecieć, a głównie będziesz spać, więc nie bądź zła na swojego chłopaka :)
gabriella pisze:Proszę trzymajcie za mnie kciuki, żebym dała radę i to wszystko wytrzymała
Trzymam kciuki i czekam na relacje po :)
29 września 2012r. - pierwszy objaw
24 października 2012r. - diagnoza CU
30 listopada 2012r. - resekcja jelita grubego, wyłonienie ileostomii
17 grudnia 2012r. - reoperacja z powodu ropnia w miednicy mniejszej, usuwanie zrostów
29 kwietnia 2013r. - operacja z powodu niedrożności jelita cienkiego spowodowana licznymi zrostami

Co dalej nie wiem, ale mam dość :(

W przyszłości planowane wytworzenie j-poucha.

Awatar użytkownika
gabriella
Początkujący ✽✽
Posty: 419
Rejestracja: 22 mar 2010, 23:26
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: gabriella » 11 paź 2013, 11:59

Mala_Mi pisze:znów jestem jakaś dziwna, bo wolałam, żeby w pierwszych dobach po operacji mój Chłopak nie przychodził i nie patrzył na to co się ze mną dzieje
BTW dni tak szybko będą Ci lecieć, a głównie będziesz spać, więc nie bądź zła na swojego chłopaka
hehe, nie jesteś dziwna. Ja w sumie domyślam się, że będzie tak, jak piszesz :)
po prostu on koniecznie chce brać jakiś urlop, a ja mu mówię, że właściwie nie wiem, czy będzie to konieczne, bo przecież nie będzie mógł ze mną siedzieć non stop. To już bardziej w domu albo w szpitalu, ale pod koniec leżenia - po tym najgorszym. No ale przecież nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak to się rozwinie. Nawet nie wiem, kiedy będę miała dokładnie operację :P ale myślę, że jakoś przesadnie długo czekać nie będę.

Awatar użytkownika
Mala_Mi
Aktywny ✽✽✽
Posty: 751
Rejestracja: 18 lut 2013, 22:54
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: Mala_Mi » 11 paź 2013, 12:11

Operację pewnie na drugi dzień od przyjęcia :)
btw mnie też przyjmą we wtorek (7.01.2014) i pewnie w środę operacja :smutny:
29 września 2012r. - pierwszy objaw
24 października 2012r. - diagnoza CU
30 listopada 2012r. - resekcja jelita grubego, wyłonienie ileostomii
17 grudnia 2012r. - reoperacja z powodu ropnia w miednicy mniejszej, usuwanie zrostów
29 kwietnia 2013r. - operacja z powodu niedrożności jelita cienkiego spowodowana licznymi zrostami

Co dalej nie wiem, ale mam dość :(

W przyszłości planowane wytworzenie j-poucha.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5135
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: Natuśka » 11 paź 2013, 13:44

gabriella, zauważ, że jesteś świadoma tego co piszesz- że możesz być nieznośna, że zbyt wiele wymagasz, że wiesz, że pewne zachowania naszych bliskich nie są do końca od nich zależnych, że są też inne czynniki, ale niektóre też są całkiem naturalne.

Lęk, niepewność i tym podobne są moim zdaniem w pełni uzasadnione.
Ja mam zazwyczaj tak, że gdy zbliża się coś dla mnie ważnego/stresującego to na bardziej przeżywam przed, a im bliżej tego wydarzenia mój stres/ strach itp. mnie opuszczają.

Ból po operacji może nawet skłonić do myślenia: po co ja się na to zgodziłam, po co mi to? Ale to jest to, co nas w pewnym sensie hartuje, uodparnia. gabriella,
sama wiesz jak ię teraz czujesz, a jak możesz, będziesz czuć się po zabiegu :smile:

Jeśli będzie Ci źle i smutno to pomyśl o nas tu na Forum :wink:

Kurcze, na dobrą sprawę wybieram się do Poznania w najbliższym czasie, przynajmniej mam takie plany, ale siet- przeziębiona jestem... :/

gabriella, Ty się tam dzielnie trzymaj i nie dawaj! :mlotek:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 8 mg na jelita, Humira na stawy.
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
gabriella
Początkujący ✽✽
Posty: 419
Rejestracja: 22 mar 2010, 23:26
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: gabriella » 11 paź 2013, 15:26

Będę się trzymać :) na szczęście nie traktuję już tego jak porażkę życia, a bardziej jak kolejny etap do tego, by w miarę normalnie żyć. Wiem, że muszę go przejść i że go przejdę.
Poza tym naprawdę mam tyyyyle planów na przyszłość, że musi się udać i że prędzej czy później musi być dobrze :)

Awatar użytkownika
aga210
Początkujący ✽✽
Posty: 136
Rejestracja: 29 cze 2009, 20:27
Choroba: inna choroba jelita
województwo: łódzkie
miasto: Piotrków Trybunalski
Lokalizacja: Piotrków Trybnalski
Kontakt:

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: aga210 » 11 paź 2013, 22:14

Ja doskonale rozumiem co teraz czujesz, bo sama niedługo będę miała taką samą operację. Niestety strach ma duże oczy, ale trudno nie bać się tak poważnego zabiegu:( Poza tym chyba najgorsza jest pierwsza operacja, bo nie wiemy co tak naprawdę nas czeka. Nieznośny w szpitalu jest chyba każdy:D zwłaszcza jak się bardzo kiepsko czuje- wszystko go drażni, denerwuje, to normalna reakcja. Myślę, że bliscy zrozumieją. Ja właśnie boję się najbardziej tego, że zaraz po operacji,kiedy nadejdą te najgorsze dni zwątpięw słuszność swojej decyzji- co ja sobie zrobiłam na własne życzenie, po co mi to było, czy napewno dobrze zrobiłam?? Już raz tak miałam kiedy podjęłam decyzję o przejściu na żywienie pozajelitowe w warunkach domowych. Ale trzeba wtedy zacisnąc żeby i być twardym. Tylko czy dam radę?? Gabriella mam takie same podejście jak Ty do operacji- staram się nie myśleć o tym jak o swojej życiowej porażce, odpowiedzi na pytanie dlaczego ja też mi w niczym nie pomogą. Teraz jest kiepsko i nie mogę normalnie funkcjonować- po operacji może być jeszcze gorzej, ale tylko po to,żeby później mogło być już tylko lepiej. Też mam mnóstwo planów, które zamierzam wszystkie zrealizować, a na chwilę obecną nie jestem w stanie.Trzymam za Ciebiemocno kciuki i mam nadzieje,że daszznać co u Ciebie jak już bedziesz po. Buziaki:*

Awatar użytkownika
Noire
Początkujący ✽✽
Posty: 159
Rejestracja: 12 maja 2013, 19:22
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Śrem
Kontakt:

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: Noire » 12 paź 2013, 10:55

Ja przed operacją też się bałam co będzie już po. Bałam się bólu, tego że ludzie mnie nie zaakceptują, bo nie jestem już "normalna". Teraz z perspektywy czasu wiem, że była to słuszna decyzja, bo po operacji wreszcie mogłam wrócić do normalnego życia. Mogę spokojnie wyjść do przyjaciółki, na zakupy bez strachu, że będzie mnie bolał brzuch lub będę musiała szybko iść do toalety. Wiadomo, że po operacji życie trochę się zmieni, na początku będzie trzeba nauczyć się pielęgnacji stomii. Ale w moim przypadku była to zmiana na lepsze. A to czy ktoś mnie zaakceptuje bądź nie już mnie nie obchodzi, bo wiem, że prawdziwi przyjaciele zaakceptują mnie taką jaką jestem, bez względu czy mam wszystkie flaki w środku czy nie ;)
gabriella trzymam kciuki, zobaczysz wszystko będzie dobrze :*
"Wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia"

aguusia88
Początkujący ✽✽
Posty: 157
Rejestracja: 30 mar 2012, 16:25
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: śląskie
Lokalizacja: czestochowa

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: aguusia88 » 13 paź 2013, 20:49

powiem ci tak, tez panikowalam, posty same mowia za siebie :mrgreen:
operacje mialam dokladnie, rowno 2 miesiace temu. dzisiaj sie smiejemy z moich obaw, plakalam : dlaczego ja, moze ja nie pojade itd, nikt mnie nie odwiedzi

dzien przed operacja dowiedzialam sie ze nie bede miec stomi i poucha a zespolenie jak w opisie. pomyslalam, bedzie klopot, jak ja utrzymam stolec w drodze do domu, bedzie klopot, lepiej wrocic pociagiem jak autem bo w pociagu kibel jest non stop a nie na przystankach, ale nie taki diabel jak maluja, cieszylam sie tylko ze nie bedzie workow bo to dyskomfort. anestezjolog po konsultacji ze mna zdecydowal sie na znieczulenie zewnatrzoponowe, zakladanie i zdejmowanie nic nie bolalo, troche klulo jak przy zastrzyku. obudzilam sie bez bolu, jedynie cala zesztywniala od zeber do kolan, przez kilka dni mialam ta pompe ze znieczuleniem, potem zdecydowano ze ja zdejma, dostawalam kroplowki i zastrzyki przecibolowe, naprawde mocne bo odlatywalam, bol moge porownac do tego jak przy zakwasach, mialam klopoty na poczatku bo wymiotowalam, mialam sonde, ale przeszlo, najgorsze bylo wstawanie i higiena osobista, mycie wlosow, z pampersem (mialam duzo niekontrolowanych wyproznien) i z cewnikiem zgarbiona staruszka idzie sie myc
po ok 6-7 dniach moglam cos juz powoli jesc, kleiki mi nie podchodzily, dlatego dostalam od dr nutridrinki, pozniej ziemniaki i normalne jedzenie lekko strawne, pieczywo itd
zdjeto cewnik, nauczylam sie kontroli w wc, cieszylam sie ze nie mam pampersa

podroz - kilku godzinna (bo jeszcze gdzies pojechalismy) nie byla straszna, trzymalam ladnie wszystko, chociaz toalete odwiedzalam zapobiegawczo jak mialam potrzebe, nawet nie potrzebnie. zjadlam normalne jedzenie podrodze

doskwieralo tylko to ze nie mam tyle sily i kondycji, ze obiad potrafi tak czlowieka zmeczyc, ale z biegiem czasu sie wyuczylam. w 2 tydzien po operacji zrobilam zakupy, w kolejny tydzien bylam na spacerze dluzszym niz tylko do sklepu

zakazane mialam tluste, smazone, w panierce, wzdymajace, niektore potrawy i produkty do 3 miesiecy, te zalecenia nawet sa przydatne przy odchudzaniu ;)

mija jak wspomnialam 2 miesiace, zapisalam sie do fitness klubu i zgodnie z zaleceniem lekarskim cwicze co moge na urzadzeniach fitness ale nie cwicze silowo
nie jem niektorych produktow, ani wzdymajacych - jedynie na kapuste pekinska sobie pozwolilam bo znudzily mi sie surowki juz

jem kiedy chce i co chce, tzn pije sobie alkohol, siegam sobie po przekaski tj cipsy, prazynki, bardziej dusze niz smaze w oleju, ale zrobilam zastepstwo dla frytek z oleju - ziemniaki pieczone albo gotowe frytki do piekarnika, nie wale majonezu do jedzenia, partnerowi oddzielnie szykuje np salatke jarzynowa, ja sobie daje lyzeczke-lyzke do smaku

wyproznienia to jest tak, czas 22-8 jest ok bo spie, i w ciagu dnia to jest 1-2 do 4 moze max
13.08.2013 - Kolektomia - Zespolenie krętniczo-odbytnicze/ Warszawa, Czerniakowska

09.12.13 - Polipektomia pozostawionego odcinka/ Warszawa, Czerniakowska

Awatar użytkownika
gabriella
Początkujący ✽✽
Posty: 419
Rejestracja: 22 mar 2010, 23:26
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: gabriella » 14 paź 2013, 16:06

Dziękuję za odpowiedzi :) tego się trzymam - że będzie lepiej :)
będę dawała znać :)

Awatar użytkownika
sylunia80
Moderator
Posty: 686
Rejestracja: 03 cze 2011, 16:29
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: sylunia80 » 14 paź 2013, 16:38

gabriella trzymam kciuki aby wszystko było ok,i oczywiście czekam na wieści od Ciebie-mnie też to czeka :roll:
27.01.2014-usunięcie jelita grubego, ileostomia...
28.01.2015-Uszycie j-poucha, zespolenie, ileostomia pętlowa
Po operacji...Nowe życie-inne życie bo ze stomią...
Plany na przyszłość-3 etap czyli zamknięcie stomii...9.02.2016
Rok 2016- od lutego bez stomii
Rok 2017-ropień i pierwsze objawy przetoki
Rok 2018 Walka z przetoką, komora hiperbaryczna, osocze
W planach operacja przetoki 12.02.2019...
Operacja 1.03.2019 i ponownie ileostomia

Awatar użytkownika
gabriella
Początkujący ✽✽
Posty: 419
Rejestracja: 22 mar 2010, 23:26
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: gabriella » 18 paź 2013, 13:47

hejka, jestem od wtorku w szpitalu. Operację miałam mieć już dzisiaj, ale... dostałam miesiączkę. Spóźniła mi się tydzień :/ no i ostatecznie mam operację w poniedziałek. Nie wiem czemu, ale na razie zachowuję dziwny spokój. Boję się chyba najbardziej tego znieczulenia zewnątrzoponowego w kręgosłup i tej sondy przez nos do żołądka, bo miewam bardzo mocne krwotoki z nosa. Mówiłam im o tym, ale się nie przejęli. Czy oni zawsze taką sondę wkładają?

Awatar użytkownika
sylunia80
Moderator
Posty: 686
Rejestracja: 03 cze 2011, 16:29
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: sylunia80 » 18 paź 2013, 14:02

gabriella czy to znaczy ze operacja bez narkozy?
wiesz już kto bedzie operował?
Co do sondy to przeraziłaś mnie
Ktoś wie czy to zawsze tą sondę wkładają?
27.01.2014-usunięcie jelita grubego, ileostomia...
28.01.2015-Uszycie j-poucha, zespolenie, ileostomia pętlowa
Po operacji...Nowe życie-inne życie bo ze stomią...
Plany na przyszłość-3 etap czyli zamknięcie stomii...9.02.2016
Rok 2016- od lutego bez stomii
Rok 2017-ropień i pierwsze objawy przetoki
Rok 2018 Walka z przetoką, komora hiperbaryczna, osocze
W planach operacja przetoki 12.02.2019...
Operacja 1.03.2019 i ponownie ileostomia

Awatar użytkownika
gabriella
Początkujący ✽✽
Posty: 419
Rejestracja: 22 mar 2010, 23:26
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: gabriella » 18 paź 2013, 14:20

nie no, narkoza to podstawa. Tamto to jest dodatkowe. To jest ta pompa, o której już kilka osób pisało, która dozuje non stop leki przez jakiś czas po operacji. Także spoko, tylko totalnie nie spodziewałam się, że to będzie cewnik przy kręgosłupie.

Awatar użytkownika
sylunia80
Moderator
Posty: 686
Rejestracja: 03 cze 2011, 16:29
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Re: operacja - czy dam sobie radę?

Post autor: sylunia80 » 18 paź 2013, 15:00

No to jest dodatkowa rzecz której się boję.
A jak jest w szpitalu?
Lekarze wyjaśniają co i jak?
Ilu osobowa jest sala?
27.01.2014-usunięcie jelita grubego, ileostomia...
28.01.2015-Uszycie j-poucha, zespolenie, ileostomia pętlowa
Po operacji...Nowe życie-inne życie bo ze stomią...
Plany na przyszłość-3 etap czyli zamknięcie stomii...9.02.2016
Rok 2016- od lutego bez stomii
Rok 2017-ropień i pierwsze objawy przetoki
Rok 2018 Walka z przetoką, komora hiperbaryczna, osocze
W planach operacja przetoki 12.02.2019...
Operacja 1.03.2019 i ponownie ileostomia

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”