Strona 5 z 5

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 29 mar 2014, 20:56
autor: Cinimini
Karolka91, znam, rozumiem, łączę się w bólu ... Dokładnie mam tak samo, jeśli jest sygnał z brzucha to wtedy już tylko kwestia kilku minut. Ostatnio tak mnie złapało, jak byłam w przychodni na badaniach krwi. Pomyślałam spoko, do domu niedaleko - dam radę... Cóż nie dałam ... :/ Ja mam tez coś takiego, że np. będąc w markecie typu Biedronka-tam gdzie nie ma wc, i zakręci mnie, to ja sobie wkręcam, że już mi coś poleciało i pewnie mam zacieki do kostek. Zaczynam się wstydy zachowywać podejrzanie dla ochrony... Chodzę małymi, szybkimi kroczkami, jestem niespokojna, wypłoszona i pędem do kasy... Oczywiście mam wrażenie, że każdy się na mnie gapi, ale w sumie jak ma się nie gapić, jak wystrzelona jestem... Psychoza...

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 29 mar 2014, 22:12
autor: izo.sim
Ja nie mam żadnej choroby jelit, a też czasem mi się zdarza, że muszę w sekundę do wc.

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 03 kwie 2014, 16:28
autor: hrm
Najważniejsze, to w miejscach publicznych nie dawać po sobie znać, że coś jest nie tak. dlaczego? Otóż dlatego, że z miejsca ściągamy na siebie uwagę sporej części otoczenia i wpadamy w jakąś samo nakręcającą się spiralę. Jeżeli uda nam się zachować względnie olimpijski spokój, to sami zadziałamy na siebie kojąco. A istnieje szansa, że naszej sytuacji stresowej nikt nie zauważy i ujdziemy z niej bez dodatkowych złych emocji. Po prostu odstawiamy koszyk i na spokojnie idziemy w stronę wyjścia. Tak jakbyśmy dostali telefon albo po prostu odwidziały nam się zakupy.

Co do kolek i bóli - bardzo pomocny (z braku ławki) bywa wózek zakupowy, możemy się o niego dość wygodnie oprzeć i odpocząć. Oczywiście dodatkowym atrybutem bywa tutaj gazetka z marketu - w końcu bardzo długo można się zastanawiać nad wyborem najlepszego serka homogenizowanego :-) albo nasz smartfon. W niego też w obecnych czasach można wpatrywać dość długo i w każdym miejscu.

Jeżeli wiemy, że w danym miejscu nie ma WC, to cóż, jesteśmy w czarnej d... Osobiście staram się unikać tego typu sklepów, ale - wiadomo - nie zawsze można. Smutne jest to, że najczęściej nie ma koło nich żadnego relatywnie ustronnego miejsca, choć może tzw. zaplecze (tylna ściana)... Jeżeli dobrze trafimy, to akurat nikogo tam nie będzie. a jeżeli już nijak nie ma wyjścia, to niestety zostaje zachować (względnie) kamienną twarz w obliczu porażki. Inaczej - tak jak pisała Cinimini - zaraz skupiamy na sobie (całkowicie niepotrzebnie) uwagę otoczenia. A przecież pamiętajmy, że jeżeli mamy na sobie odpowiednie "ubranie maskujące" - ciemne lub czarne spodnie plus (jakkolwiek to brzmi) pojemne majtki, to nasza awaria nie staje się od razu widoczna dla wszystkich. No chyba, że sami wepchniemy się w centrum wydarzeń.

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 20 kwie 2014, 21:20
autor: Jacekx
Cześć

Cóż w czasach zaostrzenia CU różnie bywało......
cóż pampersy bądź tampony wata, gaza ...... najbliższa toaleta - mapę toalet w dużym mieście miałem w głowie :cry: ..... po trzecie coś do przebrania ( gatki i ustronne miejsce).
Jeśli chciałem opanować sytuację to czas miałem ograniczony 5- 10 minut dotarcia do toalety.
Bywały porażki ale wtedy jak najszybciej do domu czy jakiejś toalety i przebieranie
Od 2 lat nie miałem takiego ataku ( choruję 10 lat głównie CU i nie tylko) ale pamiętam :wc:

Zdarzył mi się kiedyś atak bólu i kłopot na egzaminie ...... tylko, że ja byłem egzaminatorem
i jakoś przeżyłem :(.



Ludźmi nie przejmujcie się

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 24 kwie 2014, 19:50
autor: LOSMARCELOS
Heh a mnie kiedyś jak byłem nastolatkiem pogoniło z randki.... Wstydziłem się iść do WC do dziewczyny, u niej było jakoś wtedy pełno ludzi.... bałem się odgłosów.
Wtedy coś ściemniłem, że muszę jechać do domu pilnie, wsiadłem i pojechałem... Tak mnie goniło, że nawet na czerwonym przejechałem... (pusto było)... Nie sądziłem, że można tak szybko maluchem jeździć... :-)

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 29 kwie 2014, 10:48
autor: anaanek
Widze że jest nas więcej z takim problemem. Ja myślę że przynajmniej u mnie ten stres powodują nerwy, wiem że jak mam jechać np do biedronki to już sobie myślę że tak nie ma ubikacji i co ja zrobie wtedy i tak sobie to wkręcam. Ale jest to jednak duży problem. Mnie osttanio pogoniło na siłowni, która niestety ma prysznic połączony z wc i akurat kiedy mnie dopadł straszny ból i ścisk brzucha, jkas kobieta brała prysznic no ale ja w panice pukałąm aż i otwarla, no niestety są to sytuacje bardzo nieprzyjemne i do tej pory kiedy widzę tą kobietę jest mi poprostu głupio, bo skąd kto ma wiedzieć że to przez chorobę

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 06 maja 2014, 19:49
autor: hrm
anaanek pisze:Widze że jest nas więcej z takim problemem. Ja myślę że przynajmniej u mnie ten stres powodują nerwy, wiem że jak mam jechać np do biedronki to już sobie myślę że tak nie ma ubikacji i co ja zrobie wtedy i tak sobie to wkręcam. Ale jest to jednak duży problem. Mnie osttanio pogoniło na siłowni, która niestety ma prysznic połączony z wc i akurat kiedy mnie dopadł straszny ból i ścisk brzucha, jkas kobieta brała prysznic no ale ja w panice pukałąm aż i otwarla, no niestety są to sytuacje bardzo nieprzyjemne i do tej pory kiedy widzę tą kobietę jest mi poprostu głupio, bo skąd kto ma wiedzieć że to przez chorobę
Ale po co od razu myśleć, że idzie się w miejsce pozbawione ubikacji? Wtedy sami sobie włączamy nakręcanie psychiki. Sam po sobie widzę, że jeżeli tylko zacznę myśleć jakoś w stylu "jestem w miejscu bez WC i gdyby mnie pogoniło to by było nieciekawie", to często jeszcze zanim skończę tą myśl w głowie, to już moje drogie wnętrzności wydają ostrzegawczy pomruk. I jeżeli nie przestanę się nakręcać negatywnie, to istnieje całkiem realna szansa, że rzeczywiście będę musiał tej toalety szukać, i to dość pilnie.

Polecam myślenie, które stosuję idąc np do Lidla - zamiast "co będzie jak mnie pogoni" stosuję taktykę "przecież moje jelita mają się dziś dobrze, więc na luzie mogę sobie skoczyć do Lidla, a nawet na jakiś dłuższy spacer". I działa. Oczywiście martwienie się na zapas i wliczanie w życie czarnych scenariuszy jest nieodłączne, no bo jednak raz na ileś człowieka pogoni i szuka w panice. Ale nie zakładajmy tego, że nas pogoni już na starcie, bo wtedy nas pogoni na pewno. A po co to nam :-)

A co do wstydu jakiegoś o którym mówiła anaanek to tak bez przesady, każdego kiedyś w życiu pogoniło, z takiego lub innego względu, więc każda rozsądne myśląca osoba wie, że nie jest to sytuacja śmieszna ani komfortowa i tyle. Na pocieszenie dodam, że przy bieganiu lub intensywnym ćwiczeniu zdarza się, że pogoni kogoś nawet całkowicie zdrowego, więc na siłowni pewnie nie Ciebie pierwszą biegnącą już widzieli :-)

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 10 cze 2014, 20:25
autor: AenSeidhe
A ja mam na odwrót - zaparcia. I już nie wiem jak z nimi walczyć. Wystarczy, że będę w innym miejscu, z innymi ludźmi. Póki nie wrócę do domu, nie załatwię się :smutny: Jak już wrócę, to klika dni w toalecie spędzam :wc:

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 20 lip 2014, 17:59
autor: Beata-92
Nie jestem sama !! Myslałam,że tylko ja taka dziwaczna , wchodze do sklepu i od razu szukam gdzie znajduje sie :wc:
Najbardziej boje sie wyjść na spacer , bo gdzie ja wtedy wc znajde ??

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 20 lip 2014, 22:04
autor: Jacekx
Ja myślę na podstawie doświadczenia, że problem toalet publicznych jest w RP.
W moim Trójmieście miej więcej miałem prawie taką mapę toalet publicznych w głowie ale dane mam sprzed 2 lat bo od dwóch lat nie miałem ataków na mieście.

Tak mi się wydaje, że stowrzyszenie J-elita może powinno ten problem monitorować w skali RP a może naciskać np. promując gminy dbające o niepełnosprawnych jelitowców bądź wytkając gminy które lekceważą ten problem (?) by Polska zblżyła się do standardów UE np. francuskich.

Może zorganizujmy konkurs dla gmin w RP pod nazwą "Gminy przyjazne Jeiltom".
Taka akcja w Internecie może na stronie stowrzyszenia J-elita

Wyobraźcie sobie, że w takim Gdańsku Prezydent nagabywany przez obywateli określił, że nie jest to problem gminy a spółka SKM Trójmiasto przy budowie nowych dworców SKM też zapomniała o tym problemie :(.

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 20 lip 2014, 22:28
autor: deth
Mało wstecz czasu temu. Pośpiesznie wysiadłem na Grabówku. WC brak, ale miałem szczęście, bo blisko była budowa i toi toi.

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 21 lip 2014, 11:06
autor: Jacekx
Może zorganizujmy konkurs (ranking) dla gmin w RP pod nazwą "Miasta i Gminy przyjazne Jeiltom".
Taka akcja w Internecie może na stronie stowrzyszenia J-elita

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 18 lis 2014, 13:18
autor: AgaM79
Może dziwne to co napisze ale ten wątek dziś polepszył mi nastrój.
Mam dokładnie te same problemy. Kiedyś najgorszy stres budził we mnie spacer z dziećmi, co zrobić jak mnie dopadnie( jak nie skorzystam robi mi sie słabo, zaczynam sie pocić, albo samo wyleci), potem jakoś sie przelamalam zaczęłam je brać ze sobą. Chodzimy do rodZinnych, jak jestem z m to tez, one są malutkie wiec jeszcze im nie robi różnicy.
Do tej pory ogromny stres jest dla mnie załatwienie sie w miejscu publicznym jak jest jedno wc,a kolejka do niego. Bez odgłosów sie nie da. W pracy albo staram sie iść na lekcji, zaopatrzylam sie tez we własny odświeżana do toalet w torebce, bo uczniowie zobaczą, poczują. Był moment, ze od samego wejścia do pracy czułam ze muszę. Teraz bywa rożnie, stoperem nie pomaga bo mam po nim okropne boleści.

Re: lęk przed wyjściem do sklepu

: 18 lis 2014, 22:16
autor: Jacekx
Aga rozumiem Cię doskonale bo piszesz , że jesteś belferką ..... ja ostatnie 10 lat przed emeryturą chorowałem a prowadziłem wtedy zajęcia przy tablicy (fizyk- informatyk) i nie było łatwo :cry:
Bywało tak, że jestem idąc do pracy 100 m od bramy szkoły i modlę się aby zdążyć do toalety a najgorzej było gdy trzeba było wejść wtedy na schody przed wejściem do niej :cry:

Na początku to miałem salę dzieloną z kolegami zapleczem i jeśli coś było nie tak
to koledzy a wiedzieli na co choruję na chwilę pilnowali mi klasy (to jest istotne by koledzy wiedzieli czy koleżanki wiedziały co mi dolega - nauczyciele w branży belferskiej są na ogół OK a o mojej chorobie wiedziała też Dyrekcja) .

Nieco później miałem lekcje szczęśliwie w klasie która graniczyła z toaletą nauczycielską.
Wytrzymywałem z chorobą i powiedzmy w szkole najtrudniejsze momenty przetrwałem.

Niestety po 5 latach pojawiła się u mnie kamica szczawianowa, po 7 latach przyszedł zawał a a na koniec zakrzepica żył głębokich i ten ostatni incydent zdrowotny zadecydował , że odszedłem na wcześniejszą emeryturę.

W sumie jednak przy tablicy spędziłem 31 lat udanych lat w moim ulubionym zawodzie :wink:
Czego i Tobie a także samych sukcesów życzę.