Crohn a zakładanie związku

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
gabriella
Początkujący ✽✽
Posty: 419
Rejestracja: 22 mar 2010, 23:26
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: gabriella » 04 kwie 2014, 15:17

Karolka91 pisze:Jest jednak coś przykrego w tym, że nie można wyjść z grupą na imprezę, wyjazd w góry (w które w czasie remisji też jeździłam chętnie), jak również czy to, że człowiek martwi się jak da sobie radę chociażby na ognisku w plenerze. Nie wszystkim chcę się spowiadać z mojej choroby, a kilkukrotne odmowy w kwestii takich wyjść są odbierane za izolowanie się i kolejne prośby później już nie padają.
dokładnie miałam to samo. A generalnie nie wyglądam na osobę chorą, bo zawsze staram się dbać o siebie. Wychodzę umalowana, ładnie ubrana, a jeszcze człowiek schudł, to niby wygląda lepiej. No i potem myślą, że udaję albo przesadzam i na pewno nic takiego mi nie jest. Bo w okresach mocnych zaostrzeń nie dawałam rady na dłużej wychodzić z domu. A w pewnym momecie było tak, że już mi nie mówili o imprezach, bo jak to znowu jestem w szpitalu albo coś.
Nie mówię, że mamy się izolować, też cały czas próbuję żyć normalnie, też skończyłam studia itp., ale jednak z pewnych sytuacji mnie choroba wyklucza. nie dałabym rady np. z wielkim plecakiem chodzić po górach.
Także no, trzeba myśleć pozytywnie, bo są dobrzy i wartościowi ludzie na tym świecie, tylko trzeba na nich trafić. A przyjaciół poznaje się w biedzie, więc przynajmniej wiadomo, na kogo można liczyć ;)

Awatar użytkownika
joko25
Początkujący ✽✽
Posty: 258
Rejestracja: 19 sie 2007, 19:54
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: pomorskie

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: joko25 » 06 kwie 2014, 22:34

No ja byłam w związku z osobą zdrową przez ponad 10 lat. Myslałam, że to związek na cale życie, bylismy nawet zaręczeni. Moja choroba pojawiła się po 3 latach naszej zanjomosci. Na początku wszystko było ok. Moj chłopak mnie wspierał po diagnozie, podnosił na duchu, jezdził ze mną do szpitala, do lekarza itd. Zawsze mogłam na niego liczyć. No ale z biegiem czasu, kiedy choroba zaczęła być coraz bardziej że tak powiem upierdliwa, praktycznie non stop aktywna, zaczęły sie pojawiać problemy...chyba poprostu mojemu chlopakowi znudzilo sie bycie z kims chorym, z kim są tylko problemy, moze przestraszył się takiego życia, no ale niestety najwiecej złego narobiła jego rodzina, która po tylu latach, mimo że zawsze mielismy dobre relacje, zaczeła traktować mnie jak trędowatą! No i zapewne wpływali tez na zdanie i nastawienie mojego chłopaka do mnie-na co komu taka żona jak ja?! Zaczęlismy sie oddalac od siebie, nie czułam juz ani wsparcia ani co najwaznijesze miłosci, w koncu postanowiłam to skonczyc, bo moj chłopak sam nie miał odwagi tego zrobic, chciał zeby wyszło to ode mnie a nie z jego strony, żeby nie było, że zostawił mnie ze wzgledu na chorobę. no i jestem teraz sama. Ale nie żałuje. Mam chociaż swięty spokoj, a nie będe dawała się tak traktować, jak ktos niewidzialny, nic nie wart bo chory i słaby. A tkwic w takim związku tylko dlatego byleby z kims być jest bez sensu. Teraz czuje sie wolna, narazie chcę być sama, nie wiem czy uda mi się jeszcze stworzyć z kimś jakis związek, bo strasznie się zawiodłam i sparzyłam. Mimo wszystko będe sie bała wchodzic w jakies relacje, że zawsze znajdzie sie ktos kto wytknie mi chorobę, moje ograniczenia itp-juz nawet nie o samego faceta mi chodzi, ale np o jego rodzine, że bedą przeciwni mojej osobie ...po tym co mnie niedawno spotkalo uraz pozostanie. No chyba ze trafi się ktos bardzo wyrozumiały, kto nie wystraszy sie choroby i w razie sprzeciwu rodziny bedzie potrafił mnie obronic, w przeciwienstwie do mojego byłego, ktory tego niestety nie zrobił:( No ale mimo wszystko nie mozna tracic wiary w ludzi, że sa tacy ktorzy nas zrozumieją. ja zle trafiłam, ale nie zawsze musi tak byc prawda?

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7786
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: obyty.z.cu » 07 kwie 2014, 13:18

joko25 pisze: No ale mimo wszystko nie mozna tracic wiary w ludzi, że sa tacy ktorzy nas zrozumieją. ja zle trafiłam, ale nie zawsze musi tak byc prawda?
wiesz...ja myślę że zawsze kiedy się człowiek zakochuje ,przeżywa miłość po raz pierwszy !
Więc tak naprawdę,wszystko przed Tobą :wink:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
cordo
Aktywny ✽✽✽
Posty: 932
Rejestracja: 01 wrz 2007, 18:53
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Crohn a zakładanie związku

Post autor: cordo » 07 kwie 2014, 22:21

joko25, u mnie też uraz pozostał, bo jestem pewny, że choroba to był dominujący czynnik, że nie szło mi z moją dziewczyną, czego efektem było rozstanie. Pobyty w szpitalach, nabrzmiałe policzki (nawet na imprezę nie za bardzo mogliśmy pójsć z moimi policzkami), humorki przy braniu sterydów... W sumie... nie dziwię się jej :E

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”