Depresja i chęć rozwodu

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
cytatela
Debiutant ✽
Posty: 4
Rejestracja: 24 lut 2015, 09:32
Choroba: CU u partnera
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Chełm

Depresja i chęć rozwodu

Post autor: cytatela » 24 lut 2015, 09:50

Cześć wszystkim. Jestem żoną z prawie 6 letnim stażem. Jedno dziecko. U męża zdiagnozowano chorobę Crohna. Jednak nie o jej przebieg mi chodzi. Czytam wasze rozterki i sama siebie zaczynam nienawidzić.

Chcę rozwieść się z mężem. Wiem, że to bardzo kontrowersyjny temat ale nie mam już sił. Nie chodzi o jego chorobę, bo to da się znieść, ale to, co ona robi z jego psychiką i jak to przekłada się na rodzinę, na mnie i na dziecko, które ojca ma zimnego jak lód. Na początku mimo problemów i trudnej sytuacji, którą wytoczyła nam choroba męża, nie poddawałam się, ani on. W końcu ślubowałam, że w zdrowiu i chorobie. Tylko śmierć nas mogła rozłączyć, jednak, psychika mojego męża zmieniła się. Nie wiem czy choroba ma może wpływ na kryzys wieku średniego ale chyba coś w tym jest, bo wszystkiemu jestem winna Ja i nasz syn. Mąż stał się zimny, chłodny i niedostępny. O wszystko się czepia, robi awantury a małego totalnie olewa... Z mamusią swoją gada normalnie z koleżankami też, do nikogo nie ma problemów, wszyscy mu pomagają i są dobrzy tylko nie ja, kobieta, która jeździ z nim po lekarzach, sprząta mu, gotuje, pomaga i biega koło niego, jak koło wielkiego prezesa. Boli mnie fakt, że jest chory i mam to w głowie, ale jego zachowanie i obarczanie mnie winą, za wiele nieszczęść jakie go spotkały, to nie jest fiar. Będąc młoda nadużywałam słowa "depresja", teraz, sama czuję, że mam depreseje. Nie znam się w tej tematyce, nigdy wcześniej nie słyszałam o tej chorobie, a słowo depresja dla mnie nic nie znaczyło, używałam go przy okazji każdego gorszego dnia, dziś gdy dobrze wszystko wyczytałam: http://www.biomedical.pl/psychologia/ob ... -1366.html wiem, że zupełnie inaczej to wygląda.

Człowiek się uczy wielu rzeczy dzięki życiu. Na początku jak mówię, była wspólna walka, wsparcie i wiara, że jakoś to będzie. Ludzie mają gorsze problemy ale dają radę. Nie wiem co mu odstrzelilo, wszelkie próby rozmowy są na nic. Rozmowy z jego mamą, też nie przynoszą skutki " musisz zrozumieć mojego synka, co teraz przeżywa". Od tamtej pory z teściową nie gadam. Moja próbowała rozmawiać ale on twierdzi, że jest OK. Do psychologa też nie, nawet rodzinnego, tylko po to, by ratować małżeństwo.

Wczoraj nie spaliśmy razem, usnął na kanapie i nie przyszedł do łóżka. Nie wiem co o tym myśleć... chyba chce rozwodu.

Ech, musiałam się wygadać.

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3116
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: deth » 24 lut 2015, 10:11

O wszystko się czepia, robi awantury a małego totalnie olewa... Z mamusią swoją gada normalnie z koleżankami też, do nikogo nie ma problemów, wszyscy mu pomagają i są dobrzy tylko nie ja, kobieta, która jeździ z nim po lekarzach, sprząta mu, gotuje, pomaga i biega koło niego, jak koło wielkiego prezesa.
terrorysta
zadbaj o siebie. zdrowy egoizm, dystans. szanuj samą siebie to i Ciebie uszanuje

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4321
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: -Ania- » 24 lut 2015, 10:35

Jeśli nie psycholog to terapeuta. Jeśli nie chce postaw ultimatum albo terapia albo koniec- ja tak zrobiłam. Terapia organizowana przez Kościół katolicki jest za darmo, wystarczy się umówić (nie zawsze jest to ksiądz), natomiast mediator "państwowy" kosztuje ale warto wydać kasę jeśli jest się w takiej sytuacji.
Jesli twój mąż bierze sterydy to jego zachowanie można również tym tłumaczyć

Ponad 3 lata jestem po rozwodzie...

Ania
p.s. skoro u partnera crohna to w opisie postaci powinno być CD u partnera
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
michal_mg
Aktywny ✽✽✽
Posty: 532
Rejestracja: 11 paź 2013, 18:39
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: michal_mg » 24 lut 2015, 10:43

Nie powinnaś zawracać sobie głowy tym, że "w zdrowiu i chorobie".... bo kiedy wali się komuś psychika to nie działa to wybiórczo jedynie na Ciebie, a na wszystkich. Ciężko podjąć decyzję, która ma wywrócić życie do góry nogami i normalne jest, że chcesz przez jakiś czas ratować to co było i dążyć do normalności. Normalność jednak minęła, a pozew może podziałać jak kubeł zimnej wody. Rozwód to nie śmierć, zawsze możesz cofnąć - ALE nie zbyt pochopnie. Nie skuś się kupnem kwiatka, bo tu potrzebna poważna rozmowa - a choroba nie jest w tym przypadku okolicznością łagodzącą. Jeśli oprzytomnieje dopiero po rozwodzie, to już Twoja decyzja będzie czy do siebie wrócicie.
Obecnie z tego co piszesz masz ciężki żywot i robisz za darmo rzeczy koło niego, a on Cie traktuje w sposób taki, że żadna sprzątaczka/opiekunka by z nim nie wytrzymała bez poważnej podwyżki pensji.

Pamiętaj, że rozwód nic tu nie zmieni - dziecko nie ma ojca, a Ty św spokoju - więc nie wahaj się go użyć! powodzenia.
Obrazek

Awatar użytkownika
coobi
Początkujący ✽✽
Posty: 98
Rejestracja: 10 gru 2011, 11:42
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: coobi » 24 lut 2015, 11:17

Powiem Ci z drugiej strony.

Jak miałem silne zaostrzenie CU, do tego doszła cukrzyca insulinozależna i kilka innych rzeczy - moja psycha padła jak szmata. Kobieta z którą byłem przeżywała piekło. Rozchwiane cukry i zmęczony umysł nie potrafiły wyrwać się z tego, trzeba było obarczać kogoś... Tak jak mówisz, na zewnątrz było ok, stres odreagowywałem "w domu". Z innymi potrafiłem się śmiać do łez, spędzać miło dzień i być naprawdę uśmiechnięty. Mimo że wcześniej było to nie do pomyślenia, po 5 latach (nie byliśmy małżeństwem, ale raczej było dla nas naturalnym że będziemy) się rozeszliśmy. To było ponad rok temu.
Powiem Ci że to mi pomogło. Musiałem się ogarnąć sam. Nie miałem tarczy, musiałem coś zrobić... albo się załamać i paść w piach albo się ogarnąć. Dzisiaj czuje że jestem zupełnie innym człowiekiem, doceniam to co inni robią dla mnie i jestem wręcz... szczęśliwy. Mimo że choroby nie zniknęły, wiem że jest dobre a będzie lepiej.

Z drugiej strony - co kobieta z którą byłem, mogła wtedy zrobić? Nie wiem... nie wiem co by musiała zrobić żeby mnie tak zrewolucjonizować. Wydaje mi się że to był pat...

Ale wciąż - była to inna sytuacja, nie mieliśmy dziecka, wspólnego kredytu etc.

Jesli masz jakieś pytania - pisz, bo chyba rozumiem Twojego chłopa ;)

Awatar użytkownika
kaskaaa1502
Aktywny ✽✽✽
Posty: 625
Rejestracja: 13 maja 2014, 19:50
Choroba: CD
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: kaskaaa1502 » 24 lut 2015, 11:27

Trudna sprawa. I trudna decyzja przed Tobą. Ale z własnego doświadczenia wiem, że rozwód to czasami jedyne wyjscie, żeby życ we względnym spokoju. Mój mąż też jest chory, tylko, że jego choroba nazywa się alkoholizm. Może głupie porównanie, ale alkohol też niszczy psychike i przekłada sie na całą rodzinę. Nie pomagały ani prośby, ani groźby. Odeszłam raz, obiecał poprawę, odeszłam drugi raz- ta sama bajka. Chwilę było lepiej ale po jakims czasie wszystko wracało. W koncu powiedziałam DOŚĆ! Odeszłam z dzieckiem bez możliwości powrotu. Dzwonił, przyjeżdzał, przepraszał, ale jak wieczorkiem coś wypił to wydzwaniał z wyzwiskami. I oczywiście tylko ja byłam winna zaistniałej sytuacji, chociaż może nie tylko ja, bo wszyscy, tylko nie on. rozwiodłam sie dokładnie rok i 2 tyg temu. I żałuję tylko jednego. Że tak długo to wszystko znosiłam. Nie bede obwiniac go o mojego Crohna, bo po prostu zostałam wybrana przez los :), ale wiem, że nerwy i stres z nim związane zrobiły swoje. Nie namawiam Cie broń Boże do rozwodu. Rozwód to ostateczność kiedy wszystko zawiedzie. Dobrym rozwiązaniem jest postawienie ultimatum. Albo terapia małżeńska albo koniec. Może się otrząśnie i zmieni. Ale dziewczyno, nie daj sobą pomiatać. Z całego serca życzę Ci powodzenia i podjęcia słusznej decyzji. Pamietaj tylko o jednym. Ty i Twój komfort życia jest równie ważny jak i jego. Kazdy ma prawo do szczęscia, nie tylko on, bo jest chory. Pozdrwaiam Kasia
Ostatnio zmieniony 24 lut 2015, 11:30 przez kaskaaa1502, łącznie zmieniany 1 raz.
A jak się przewrócę, to się podniosę. A jak się nie podniosę to sobie poleżę i ...uj :P

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4290
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: Raysha » 24 lut 2015, 11:28

Dołączę się do tego co mówią poprzednicy. Najlepiej usiąść i porozmawiać szczerze od serca wraz z przykrymi słowami, wraz z płaczem, z bólem. Słowa najpewniej Was obu zranią. Chodzi jednak o odczuwanie jednej i drugiej strony. Potem zadecydujcie czy ratujecie ten związek czy jednak każdy odchodzi w swoją stronę.

Mój związek się rozpadł tak samo przez chorobę. Moja dziewczyna nie wytrzymała tego, że mnie ciągle nie ma z powodu hospitalizacji. Bardzo się denerwowała moim niedysponowaniem i brakiem mnie. Z czasem zaczęłyśmy się oddalać od siebie tak, że stałyśmy się obce. Uczucie niemal wygasło. Razem zadecydowałyśmy, że najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie.

cytatela
Debiutant ✽
Posty: 4
Rejestracja: 24 lut 2015, 09:32
Choroba: CU u partnera
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Chełm

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: cytatela » 24 lut 2015, 11:29

Dziekuje za odpowiedzi, przynajmniej mam jeden ból mniej, ból którym był lęk, że uciekam od problemów, że mieliśmy trwać w zdrowiu i chorobie. Trochę dało mi do zrozumienia, że moje przemyślenia są uzasadnione.

Porozmawiam z nim jeszcze na temat terapii ale czuję, że jak usłyszy o kościele to tylko mnie wyśmieje. Może potrzeba mu takiego zrywu jak "coobiemu"? potrzebuje kopa, zobaczyć jak to jest, gdy będzie wracać do domu a kochana żona nie będzie czekać? Gdyby się mną brzydził, że sie roztyłam, nie dbam o siebie itp, to jeszcze bym go rozumiała, ale chodzę na fitness, skończyłam studia, pomagałam mu przy utrzymaniu domu, dorabiając z domu a przy tym nim się zajmując. Zawsze 100% a chyba lepiej jest być podłym draniem w tym świecie, bo tylko tacy coś mają...

Jeszcze raz dziękuje za odpowiedzi, trochę mnie to umocniło w przekonaniach ;)

Awatar użytkownika
coobi
Początkujący ✽✽
Posty: 98
Rejestracja: 10 gru 2011, 11:42
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: coobi » 24 lut 2015, 11:33

Jedno jest pewne - nie czekaj aż "samo przejdzie". Takie rzeczy się tylko pogłębiają. Próbuj coś z tym zrobić, bo najważniejsze to próbować naprawić. W każdym razie nie stój w miejscu.

Awatar użytkownika
coobi
Początkujący ✽✽
Posty: 98
Rejestracja: 10 gru 2011, 11:42
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: coobi » 24 lut 2015, 11:39

cytatela pisze:Porozmawiam z nim jeszcze na temat terapii ale czuję, że jak usłyszy o kościele to tylko mnie wyśmieje.
Terapia to nie tylko kościół :)
Bardziej kwestia terapii u psychologa.

Co nie zmienia faktu że mi osobiście wiara bardzo pomogła i dalej pomaga. Nie mówię tutaj o podejściu czysto katolickim ale w pojęciu dużo szerszym. Od wartości chrześcijańskich przez podejście indiańskie, na medytacji kończąc. Wbrew pozorom wszystko ostatecznie sprowadza się do jednego - uwolnienia umysłu. Ale to wymaga otwartości już na samym początku, a z tego co piszesz raczej nie ma o tym mowy w przypadku Twojego męża.

natkarber
Początkujący ✽✽
Posty: 76
Rejestracja: 11 sie 2014, 10:30
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: natkarber » 24 lut 2015, 11:52

Dokładnie, zgadzam się z przedmówcami. Zawalcz od siebie, bo wychodząc za niego za mąż na pewno nie chciałaś mieć rozkapryszonego pana i władcy, który na dodatek nie traktuje Cię tak, jak na to zasługujesz, więc to on jest. Jestem pewna, że myślisz w tym momencie o dobru dziecka, ale dla niego wcale nie jest dobrze patrzeć na to co się dzieje w domu. Choroba nie powinna mieć nic do rzeczy i nie możesz mieć wyrzutów ze względu na nią, bo przecież ona nie usprawiedliwia chamskiego zachowania Twojego faceta wobec Ciebie i dziecka.

Swoją drogą może on sobie z nią nie radzi i stąd takie głupie zachowanie.

Próbowałaś z nim o tym porozmawiać, że już tak dłużej nie możesz i że związek to ciężka praca dla OBU stron i tylko Twój wysiłek nie wystarczy a on i tak swoje, to smutne. Jak dla mnie małżeństwo to poważna sprawa i wręcz jakieś sacrum ale na pewno nie za wszelką cenę. Jesteś z pewnością pozytywną, dobrą osobą, zasługujesz na szacunek i fajne życie. Nie daj się nikomu stłamsić, bo to nie przyniesie szczęścia nikomu. Może faktycznie warto zasięgnąć pomocy osoby z zewnątrz, która obiektywnie na to spojrzy, pomoże... Żyje się raz i powinnaś korzystać z życia a niestety depresja to podstępna choroba...

cytatela
Debiutant ✽
Posty: 4
Rejestracja: 24 lut 2015, 09:32
Choroba: CU u partnera
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Chełm

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: cytatela » 24 lut 2015, 12:27

Nie mówiłam mu jeszcze nic o rozstaniu, nic a nic. To tylko póki co moje myśli, które chciałam tutaj uwolnić, posłuchać osób bezstronnych, które mogą powiedzieć coś neutralnie. To moje myśli i tak jak piszę, chciałam się nimi podzielić, żeby zobaczyć, co myślicie.

Momentami zastanawiam się, czy stałoby się tak samo, gdyby nie choroba... że może to kryzys wieku średniego? Ma 31 lat, chyba za wczas na taki kryzys :/ rozumiem, ok. 40stki. jest okres, że facet może mieć wahania nastroju i ten popularny kryzys, no ale bez przesady.

Spróbuję z nim porozmawiać jeszcze raz na temat psychologa ale mam przecucia, że wiem jak to się skończy.

I tak mi lżej, że wyrzuciłam to z siebie. Z synkiem jedziemy w sobotę do rodziców na wieś, może pogoda dosypie to złapiemy jak najwięcej witaminki D ze słoneczka i świeżego powietrza :)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7719
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: obyty.z.cu » 24 lut 2015, 12:37

nie mam recepty..ale dobrze jest znać zdanie obu stron.
Czasem nawarstwianie się problemów powoduje zamykanie się w "swoim" świecie.

Wiem za to jedno..szczere rozmowy pomagają,..a jeśli ich nie ma,tzn. że temat się wyczerpał.
Albo się go odnajdzie,albo każdy będzie w swoim świecie...
Może czas pokazać że sama też możesz zaistnieć " w świecie" i pokazać, że i on ma obowiązki w domu kiedy Ty będziesz poza nim.

Nie znam Waszego małżeństwa,ale jak to u Was układało się od początku?
Może tu znajdziesz odpowiedź...zawsze Ty byłaś w domu a on pracował na Wasze utrzymanie bo tak ustaliliście ?
Na początku było ok.,a teraz już nie bo nie ,czy dlatego że ucieka z domu w prace i inne towarzystwo ?
Jeśli tak,to co się zmieniło.

Rozwód to poważna sprawa,czasem warto wcześniej wykorzystać wszystkie możliwości ,no chyba że ustalone normy zostały przekroczone.
Sama musisz sobie odpowiedzieć.
Choroba nie ma tu chyba nic do rzeczy,co najwyżej jako zasłona dymna...

Praca potrafi wciągać i zabiera coraz więcej,z czasem zasłania obraz rzeczywistości,może czas żeby to sobie uświadomił.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
michal_mg
Aktywny ✽✽✽
Posty: 532
Rejestracja: 11 paź 2013, 18:39
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: michal_mg » 24 lut 2015, 12:40

cytatela pisze:Porozmawiam z nim jeszcze na temat terapii ale czuję, że jak usłyszy o kościele to tylko mnie wyśmieje.
przepraszam z góry za uczucia, które pewnie teraz komuś nadszarpne, ale Kościół nie traktuje jednak równo kobiety i mężczyzny - JEMU wolno wszystko, a ONA ma być męczennicą. Masz prawo do tego by być KOBIETĄ, a nie za przeproszeniem popychadłem - w każdym tego słowa znaczeniu.

Możesz się szczerze zawieść jeśli nie wyznajesz podobnego światopoglądu.
Proszę nie wchodzić w dyskusje na temat Kościoła w tym wątku, tylko założyć inny. Chętnie podyskutuję.

p/s cieszę się, że na tym forum nie ma solidarności "jąder", a i kobiety są "trzeźwo myślące, bo myślałem, że dostanie mi się za mój post :)
Obrazek

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4321
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Depresja i chęć rozwodu

Post autor: -Ania- » 24 lut 2015, 13:14

Czy to terapia organizowana przez Kościól czy jakaś "świecka" każda ma na celu to samo- mediacje i pomoc. Mediator powołany z racji "Kościoła" nie powie Ci "bądź męczennicą Jezus Cie kocha..." ale merytorycznie doradzi co i jak robić. Podobnie jak świecki. Wiem, bo byłam. Różnica jest tylko taka że ten jest za darmo, a tamtemu się płaci.
Uważam że mediator jest lepszy niż psycholog, bo ma do tego odpowiednie kwalifikacje, a psycholog jest bardziej ogólny "od wszystkiego". Terapia obejmuje zwykle Ciebie, Ciebie z dzieckiem, jego, jego z dzieckiem i Was samych, często jest bez dziecka, to zależy od Was.

Ja też wpadłam na niecny pomysł wysłania mu linka do tego postu... ale to bardzo ryzykowne jednakże może też zadziałać jak kubeł zimnej wody

Cokolwiek zrobisz życze udanego weekendu

Ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”