Strona 1 z 3

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 12:38
autor: Brawurka
Mam kryzys, mega kryzys. Gnębi mnie psychika, że jestem sama, czy dam radę. Źle sypiam, męczą mnie koszmary, śni mi się ciągle mój były, szpitale, w szkole wszystko na nie, zero wsparcia. Czuję, że nie daję rady już, że chyba depresja mi się uruchamia :cry:

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 13:42
autor: Anette28
Brawurka pisze:Źle sypiam, męczą mnie koszmary, śni mi się ciągle mój były
tęsknisz za nim, może spróbuj się dogadać z nim-chociaż w kwestii pomocy przy ciąży i dziecku :przytul:

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 14:05
autor: Brawurka
Pandziaak, nie tęsknię, mam żal. On nie chce kontaktu żadnego, nie chce się dogadać w żadnej kwestii. On jeszcze chciał ode mnie pieniądze po rozstaniu, więc jaka pomoc? To nie jest człowiek.

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 16:01
autor: Anette28
eh nie mogę zrozumieć co takiego się stało między Wami, przecież już ślub szykowaliście :smutny:

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 16:12
autor: Brawurka
Pandziaak, był nieodpowiedzialny, ważniejsze było imprezowanie i zostawiał mnie samą, wracał na drugi dzień, wydawał kasę na siebie nie myśląc o przyszłości. Dużo by opowiadać. Postanowiłam się wyprowadzić, bo wiedziałam, że nie czeka mnie i dzidzi dobra przyszłość z nim, skoro już się zamartwiam co będzie jutro. Wtedy się wypiął na dziecko i powiedział, że skoro go zostawiam to mam sobie szukać tatusia dla MOJEGO dziecka. Próbowałam nawiązać kontakt, jakoś dogadać się dla dziecka, ale zero zainteresowania z jego strony. Nic.
Pozostaje tylko sąd, ale co z tego jak jestem sama, nie wiem czy sobie poradzę, mam niską rentę i jest bardzo ciężko. Boję się.

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 16:22
autor: atabe
To warto powalczyć o alimenty, należą Ci się , żadna łacha . Pomału wszystko się ułoży. Pierwsza ciąża to zawsze człowiek panikuje :roll:

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 17:18
autor: Brawurka
atabe, dzięki, jasne że będę walczyć, ale przykre, że moje dziecko nie będzie miało rodziny.

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 17:21
autor: obyty.z.cu
o rodzinnych powiązaniach nie zawsze świadczą więzy krwi.
Czasem"obca" rodzina jest bardziej prawdziwa i kochająca.

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 17:24
autor: Brawurka
obyty.z.cu, zgadza się, ale mój były jest z moją sąsiadką i to mnie boli, że moje dziecko będzie go widywać i w sumie nie wiem co dalej... Przykre.
Postaram się kiedyś jakoś poukładać i znaleźć wartego uwagi faceta, ale teraz jestem tak zblokowana, że nawet nie potrafię o tym myśleć.

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 17:36
autor: lorema
Brawurka pisze: mój były jest z moją sąsiadką i to mnie boli, że moje dziecko będzie go widywać
jeżeli to jest nieodpowiedzialny facet, to może stamtąd też niedługo wyfrunie. Niepotrzebnie się zamartwiasz, do narodzin dziecka jeszcze jest sporo czasu i wiele może się zmienić. Twoja sytuacja też może ulec poprawie.
Nie zamartwiaj się Kobieto, dasz radę :)

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 17:44
autor: obyty.z.cu
Brawurka pisze:ale teraz jestem tak zblokowana, że nawet nie potrafię o tym myśleć.
więc odpuść go sobie.Wyrzuciłaś z życia, wyrzuć i z myśli.
Wiesz dobrze, że w życiu zawsze może być i gorzej więc zajmij się sobą i buduj nowe życie.
Inna sprawa, że facet mądry póki dziecko jeszcze nie przyszło na świat. Sytuacja się zmieni gdy się urodzi. Wtedy facet już nie będzie taki gieroj.
Jego sytuacja się zmieni !

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 18:01
autor: Brawurka
Dzięki za wsparcie. Może ten strach jest normalny, a może to ja taka jestem, że zawsze się obawiam jak to będzie dalej. Od czasu operacji mam takie lęki, blokady :oops:

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 18:22
autor: obyty.z.cu
Swoją drogą, to każdy normalny człowiek się boi. Tylko oby ten starch był konstruktywny , a nie dołujący.On ma pchac do przodu, do rozwiązywania tematów, problemów, aby strach zamienił się na normalną codzienność.To my sami decydujemy czy zamykamy sie ze starchu czy się otwieramy i szukamy wsparcia, pomocy, empatii.
Jak narazie dobrze sobie radzisz, bo mówisz o tym. A to dobrze rokuje na przyszłość.
Tak przecież nauczyłas się i radzić sobie w chorobie...czyli tylko głowa do przodu i spoko.
A płakac to tylko w nocy w poduszkę :wink: żeby się rozładowac i dobrze wypocząć do codziennej walki z...wiatrakami.

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 18:28
autor: Brawurka
Właśnie jestem na etapie strachu dołującego. Zastanawiam się, czy depresja właśnie się nie uruchamia. Mam na szczęście wizytę u doktora niedługo, więc porozmawiam z nim co dalej, bo na pierwszy trymestr musiał mi zmienić leki i niestety odczułam to dość mocno.

Re: kryzys- zmagania Brawurki

: 06 cze 2016, 18:30
autor: obyty.z.cu
Brawurka pisze: Zastanawiam się, czy depresja właśnie się nie uruchamia.
e...zażartuje, Ty to możesz mieć depresję, ale teraz nie masz na to czasu , więc nie kombinuj !!
:wink: