Strona 2 z 2

Re: Nie poznaję siebie...

: 10 sty 2017, 13:42
autor: Anette28
BlueEyedGirl pisze:Bizonik, z tym celem w życiu to też racja, znalazłam się w takim momencie życia, że nie wiem tak naprawdę co chcę dalej robić, nie mam pomysłu na życie zawodowe... a ten, który miałam trochę mi nie wychodzi.
powiem szczerze, że ja po przeczytaniu Twojego posta zaraz miałam na myśli to samo co Bizonik; bo jak człowiek ma w życiu upatrzony cel to nawet słaby, a będzie dążyć do niego
Co do pracy to nie od razy wszystko idzie po naszej myśli, a jak się wprawisz to będziesz się z tego śmiać :roll:
Zbadaj poziom żelaza bo one ma duży wpływ na to jak się czujemy. :roll:

Re: Nie poznaję siebie...

: 22 sty 2017, 15:39
autor: BlueEyedGirl
U mnie nastrojowo trochę lepiej, więcej mówię o swoich problemach i to pomaga... Zrozumiałam, że jeśli sama czegoś nie zrobię żeby było lepiej to nikt za mnie tego nie zrobi. Staram się wypełniać jakoś swoje dni różnymi zajęciami. Szukam nowej pracy. Gotuję obiadki i jakoś wracam mam nadzieję do normalności...

Jelita znowu odmawiają mi posłuszeństwa. Męczę się z okropnymi zaparciami i już po prostu mam tego dość. Chwilę było spokojnie i już od nowa zaczynają się schody. Martwi mnie, że zaostrzenie czeka już gdzieś za rogiem i znowu mnie dopadnie. :smutny:

Jak nie jedno to drugie. Jeszcze nie było tak żeby było dobrze.

Re: Nie poznaję siebie...

: 22 sty 2017, 23:24
autor: Jacekx
BlueEyedGirl

każdy z nas dokładnie każdy z nas chorych

także i starzy przemądrzali chorzy tacy np. jak jacekx mają załamki...
właśnie jestem w trakcie wychodzenia z jednego z nich :smutny:

Wyjdziesz ze swojego załamka i Ty ...poradzisz sobie :spoko:

a w CU to jak na huśtawce
czasami góra - czasami dół

I naprawdę długie, długie spacery z Matką Naturą a może z sympatycznym facetem pod rękę zalecam :idea:
może być i kumpela jeśli fajna :wink:

Re: Nie poznaję siebie...

: 23 sty 2017, 00:41
autor: Tubisia
BlueEyedGirl, przyjęcie faktu, że nie jest już jak kiedyś, kiedy żyło się bez wiedzy o chorobie bardzo pomaga.
BlueEyedGirl pisze:Jeszcze nie było tak żeby było dobrze.
i co z tego? Wykorzystaj to co masz maksymalnie. To dobry czas na to, by przemyśleć wiele spraw. Jeśli Twój chłopak wie o chorobie i nie "uciekł" :wink: to wykorzystaj to. Pomoc drugiej, kochanej osoby naprawdę daje kopa :roll:
Ze swoich doświadczeń mogę Ci powiedzieć: gorzej jest tylko wtedy, gdy sama taką myśl dopuszczasz do siebie. Ja się starałam nie załamywać, mimo, iż co chwila mam nowe atrakcje, mimo że usłyszałam od lekarzy "nic nie możemy dla pani zrobić, ale będziemy myśleć". Człowiek wszystko zniesie jak musi :mrgreen:

Re: Nie poznaję siebie...

: 23 sty 2017, 13:30
autor: Luki36
Ja to się zastanawiam, bo czasem słuchamróżnych dietetyków , zwłaszcza od dietetyki klinicznej(także przy chorobach autoimmunologicznych),że w jelitach jest jakby drugi mózg . Oczywiście w przenośni. Ale jeślitak jest faktycznie, to sie nie dziwię ,że np podczasjakiś problemów jelitowych , mozna się złożyć jak scyzoryk psychicznie.
Oczywiście wszystko zależy od indywidualnej psychiki. Kazdy z na jest inny. Ale udowodniono,że długotrwały stres i podłamanie, może w końcu przerodzić sie w depresję.
Ja miałem kilka epizodów z derechą (nigdy nie jakaś tak mega, że nie wychodziłem z domu , czy nie funkcjonowałem wcale), ale jednak.
Zazwyczaj wyzyta u psychiatry kończyła sie wdrożeniem leków antydepresyjnych (ale najgorzej jest na początku ich brania - mega dziwne ucucie i lęki i w ogóle pogorszenie - przynajmniej u mnie). Z czasem jakos sie organizm do tego przyzwyczaja i zazwyczaj potem, jest coraz lepiej tylko. Po iluś miesiącach, lekarz decyduje sie na odstawienie leków, i tak sobie kolejne lata funkcjonuję. Po zaprzestaniu leczenia, nie narzekam, świat cieszy, mam hobby, pasje i w ogóle chęć na rozmowę i inne). Łaziłem też kiedyś na psychoterapię równolegle z leczniem , gdzies z pół roku (seanse raz na tydzień).
Alko też robi robotę, ale krótko (coś jak tabsy uspokajające) . Przynajmniej sie nie myśli.

Obecnie znowu coś gorzej z psychiką moją. Porównując dajmy na to swój najgorszy stan psychiczny w skali 1/10, a najlepszy 10/10 to obecnie jest tak 5/10 wiec po prostu jakoś se radzę jeszcze. Najgorzej jak wynik zejdzie poniżej 5, wówczas nie będzie tak kolorowo.

Re: Nie poznaję siebie...

: 15 lut 2017, 14:49
autor: BlueEyedGirl
Dzięki za Wasze słowa. Rzeczywiście im gorzej z jelitami tym gorzej z psychiką...
Teraz u mnie na szczęście jest lepiej.
Szukam nowej pracy. Staram się planować i wypełniać dni różnymi zajęciami tak aby mieć cel, którego mi brakowało. Wróciłam do czytania książek, spacerów, gotowania, pieczenia. Na nowo sprawia mi to przyjemność.
Dbam też o dietę, wykluczyłam słodycze, zadbałam o zdrowe obiadki.
Facet mnie wspiera :) Spędzamy razem weekendy. :miłość:

Wiem, że ponury nastrój może wrócić ale na razie staram się skupiać na tym co mam. Doceniam to, że świat nabrał kolorów.

Dziękuję za wsparcie :serce:

Re: Nie poznaję siebie...

: 15 lut 2017, 15:35
autor: Jacekx
A co z drugą połową ? ... i ze spacerami Wspólnymi także z Matką Naturą pod rękę ?

Pozdrawiam BlueEyedGirl.

Ja za moment wychodzę nad Zatokę :wink:

Re: Nie poznaję siebie...

: 15 lut 2017, 15:46
autor: Tubisia
BlueEyedGirl pisze:Wróciłam do czytania książek, spacerów, gotowania, pieczenia. Na nowo sprawia mi to przyjemność.
Dbam też o dietę, wykluczyłam słodycze, zadbałam o zdrowe obiadki.
Facet mnie wspiera :) Spędzamy razem weekendy. :miłość:
Jest takie powiedzenie Carpe Diem - żyj chwilą, chyba najlepsza rada dla nas chorych. Jak się za bardzo skupimy na chorowaniu i będziemy o tym rozpowiadać, to w końcu nas to złamie i tylko pogorszy się stan naszego zdrowia. BTW jakie książki czytasz? Bo ja pożeram takie ilości, że aż wstyd :mrgreen:

Re: Nie poznaję siebie...

: 15 lut 2017, 20:18
autor: BlueEyedGirl
Tubisia, obecnie mam fazę na mega wciągające powieści kryminalne Charlotte Link :) Jeśli nie czytałaś to polecam szczególnie "Dom sióstr" i "Ciernistą różę".
A czytam różne, lekkie powieści, na faktach, psychologiczne...
R.P.Evans ("Szukając Noel" najlepsza), Jodi Picoult, Cathy Glass, Jane Austen... :)
A Ty jakie czytasz? :)

Re: Nie poznaję siebie...

: 15 lut 2017, 20:28
autor: Tubisia
BlueEyedGirl, cóż raczej długie powieści fantasy (np. Terry Pratchett "świat Dysku" , Dragonlance, serie D7D), sf ( serie Star Wars, Stracraft), ale też beletrystyka (np. Donna Woolfolk Cross "której imię wymazano/Papiezyca Joanna), czy kryminały (Masterton, Grisham). Z braku miejsca na papierowe książki mam ebooki - takie kilkadziesiąt giga :mrgreen:

Re: Nie poznaję siebie...

: 16 mar 2017, 20:37
autor: BlueEyedGirl
malutki "update". U mnie o niebo lepiej :) Znalazłam nową, dobrą i spokojną pracę. Psychicznie czuję się dużo lepiej, siły i chęci do życia wracają :) Jeszcze raz dzięki za wsparcie w czasie kiedy było u mnie źle :)

Re: Nie poznaję siebie...

: 16 mar 2017, 21:04
autor: S_Gosia
No to po raz trzeci - gratulacje :jupi: :brawo: :jupi:

Re: Nie poznaję siebie...

: 17 mar 2017, 11:05
autor: Bizonik
BlueEyedGirl pisze:malutki "update". U mnie o niebo lepiej :) Znalazłam nową, dobrą i spokojną pracę. Psychicznie czuję się dużo lepiej, siły i chęci do życia wracają :) Jeszcze raz dzięki za wsparcie w czasie kiedy było u mnie źle :)
Super, teraz tylko trzeba się cieszyć i korzystać z życia a myślę że warto bo jest piękne:)