ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Patka
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 16 sty 2007, 16:48
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: Patka » 28 sty 2007, 22:39

Kochani, mam dylemat i jestem ciekawa Waszego zdania na temat mojego problemu.. Zachorowałam na CU miesiąc przed wygaśnięciem umowy o pracę. Nie bardzo ja lubilam, na początku wuielkie nadzieje, dużo ciekawych rzeczy do zrealizowania, ale teraz coraz więcej frustracji, coraz gorsze relacje z szefem, który zamiast motywowac manipulował. Nie chcę Was zanudzać szczegółami. Skończyło sie to w ten sposób, że mój organizm traktował miejsce w którym pracowałam i szefa jako coś mega toksycznego, niszczącego. I to nie były już zwykle nerwy, tylko coś więcej..... Ale to nie ja zwariowałam, tylko moje jelita....
Jestem już długo na zwolnieniu (2 mies.), wygasla mi umowa, otrzymalam prawo do zasiłku chorobowego, ale na myśl o powrocie do starej pracy wracają mi bóle brzucha, mdłości itp. Przeżywam tak każdy telefon z pracy, każdą wiadomość. Coś tu jest jest na rzeczy z nerwicą... Postanowilam wykorzystac zwolnienie na szukanie nowej pracy, wysylalam cv, bylam na kilku rozmowach, ale nic z tego w końcu nie wyszlo. Teraz kończy mi sie kolejne zwolnienie (już płacone przez ZUS), czuję, że wydobrzałam, ale tak bardzo nie chce wracać do starej pracy (przypuszczam, że nadal jest tam dla mnie miejsce, ale może go nie być bo umowa już się skończyla), że korci mnie, by przedłużyć jakoś jeszcze zwolnienie, aby mieć za co żyć i nadal rozglądać się za nowa robotką.
Sama nie wiem co robić.... Zawsze się miałam za uczciwego czlowieka a tu teraz takie myśli do glowy przychodzą. Poza tym nie chcialabym, by moi lekarze mieli nieprzyjemnosci w razie czego. (ostatnia kolonoskopia pokazała b. ladny obraz jelita). Niby mam zdiagnozowaną przewlekła chorobę, niby cały czas coś mi się z tymi jelitami dzieje, ale jakoś trudno mi dac sobie pozwolenie na to, by to wszystko tak naciągać.... Mój lekarz ostatnio niechętnie wypisał L4, powiedział, że tyle razy jeszcze będe musiała być na zwolnieniu, że lepiej wykorzystac czas remisji na chodzenie do pracy.
Z drugiej strony ta praca mnie niszczy a następnej jeszcze nie znalazlam. Co robić?
Czy ktoś zna ten problem? <help>
Ostatnio zmieniony 28 sty 2007, 23:09 przez Patka, łącznie zmieniany 1 raz.
Mama Rysia /3 l/ i Stasia /6 mies/

Awatar użytkownika
sztaba
Aktywny ✽✽✽
Posty: 515
Rejestracja: 16 paź 2004, 14:38
Choroba: CU
województwo: pomorskie
miasto: Słupsk
Lokalizacja: SŁUPSK
Kontakt:

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: sztaba » 28 sty 2007, 22:48

z jednej strony - jeżeli Twoja pozycja w firmie jest niepewna - warto byłoby kontynuować zwolnienie dla pieniędzy. Co do ewentualnych kotroli ZUS zasadności wystawienia zwolnienia możesz chyba być spokojna. W końcu CU jest chorobą nieuleczalną i tak naprawdę - pomimo tego że czujesz się teraz dobrze - JESTEŚ CHORA.
Ale jest druga strona medalu. Z tego co pamiętam świadectwo pracy zawiera informację o liczbie dni za które pracodawca wypłacił w ostatnim roku zasiłek chorobowy. A na to mogą zwracać uwagę kolejni potencjalni pracodawcy.
trudny wybór przed Tobą.

Awatar użytkownika
gatita140
Debiutant ✽
Posty: 35
Rejestracja: 26 sty 2007, 23:56
Choroba: CD
Lokalizacja: warszawa

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: gatita140 » 29 sty 2007, 01:55

hej patka na poczatek -witam bo chyba jeszcze nie mialysmy przyjemnosci..... :razz:

...a rozumiem Cie Kochana doskonale,dostalam prace ,ktora dawala mi mnostwo frajdy....fajne zajecie w cudniej atmosferze,tyle ze bylam juz chora ,dosc powaznie nie wiedzac o tym,jak to z CD bywa ,a przede wszystkim nie bylo mi w glowie zadne chorowanie ...ja piekna :wink: !!mloda!!i chora!!! hallllo !!to tylko na filmach bez happy endu!!!
......... i tak sobie pracowalm pracowalam....az tu awans po 3 miesiacach, no nie super!!! ...ale coz nie napracowalam sie bo prosto z biura trafilam do szpitala /w powitaniach moja historia bo nie bede drugi raz zanudzac :razz: /
..........i tak juz sobie jestem na zwolnieniu od marca 2006....fakt,ze jeszcze do niedawna nie bylam zdolana do niczego :wink: i zwolnienie jak najbardziej bylo niezbedne....teraz czuje sie swietnie,na poczatku zwonienie mi przedluzano bo zwyczajnie bylam w szitalu a po ostatniej operacji zakonczonej stomia jestem na takim rocznym zwolnieniu.
.........i wiesz ja nie chce pisac rad co masz zrobic tylko napisze Ci co ja sobie tak mysle o tym wszystkim przez pryzmat mojego zycia.....nie wiem czy to ma cos wspolnego z Twoim :wink: ale licze ,ze moze chociaz natchne Cie do czegos co jest dokladnie Twoja droga a jeszcze nie wiesz o tym...... :roll:
..........ja zawsze wiedzialam czego chce , jak to zrobie , i kiedy ...krok po kroku i realizacja,nie o trupach/nie liczac swojego :wink: ....jak widac :smutny: niestety ...nigdy nic nie stalo na mojej drodze bo uwazam, ze wszystkie marzenia ktore spedzaja nam sen z powiek sa cholera REALNE jezeli tylko chcemy i mamy sile wierzyc, ktos bardzo madry ponoc :neutral: powiedzial mi ,ze wlasnie dlatego choruje "chore ambicje znalazly ujscie"....nie wiem moze!!..ale ja wciaz mam marzenia.... tylko lista sie zmienila nie jest az tak odlegla ,wszystko miesci sie z miesiacu :wink: nie dalej bo i po co , nawet pogoda moze nam szyki pokrzyzowac :wink: :mrgreen: a nasza rzeczywitosc tez nic nie ulatwia -szef toksyczny... jak wreszcie dostajesz dzien wolny, telefon!!!- na sam widok "szef"na ekranie komorki scisk w czym tam ta nasza chorubsko siedzi...a on ze biletu znalesc nie moze do Milan.... :mad:
.....dochodzeniem do takich wnioskow mniej wiecej :wink: zajmowalam czas na zwolnieniu :wink: :mrgreen: oprocz tego troszke pogladalm swiata i zrobilam sobie liste ....ok to nie byl moj pomysl tylko psyholozki,zdradze tajemnice co tam mam :roll: np napic sie jeszcze martini- lod ,cytrynka hmmm,wykapac sie w cieplutkim oceanie jeszcze raz,byc mama -powoli wykreslam hehehe :wink:
...wierzcie mi ,nic tam nie ma o szefie i pracy.....nie wroce do mojego biura bo szkoda mi energii na szefa, ktory ma gdzies ,ze w wolny dzien chce sie wyspac bo lubie :razz: ....
...tak malo mamy czasu zeby myslec TYLKO o sobie,tylu ludzi nie potrafi...tylko wiecie co My cuDaczki i nasze rodzinki cuDaczkowe MY juz wiem cos czego reszta pewnie nidgy nie odkryje....jak wazny jest czas i zdrowie.....
...jeszcze troche mi zostalo tego zwolniena wiec
odwiedze jeszcze ukochnego w uk, nie moge sie doczekac :twisted: :roll: , w marcu licze na zespolenie moich jelitek...trzymac kciuki please :wink: :razz:
....co jeszcze zrobie?....hmmm ? napewno bede robic tylko to co kocham zaczynajac od kariery zawodowej ,konczac na uzywaniu ulubionch perfumach bo je tylko lubie i bede otaczac sie tym co zyczliwe ...nie wiem ? ale chyba tylko to pozwoli pozbyc sie tych sciskow w moich jelitlach...jak do tej pory dziala :razz:
gatita

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: exa » 29 sty 2007, 06:46

Patka, tez mialam takowe dylematy....z praca dzieki ktorej obudzily sie me jelita, a bardziej z relacjami w owej pracy...a spedzilam w niej cos kolo 6 lat mojego zycia...i wczesniej bylo super...

....jednego roku bylam na zwolnieniu 4 miesiace, bo dotychczas chorujac pracowalam :wink: , az padlam na rylo....lekarz policzyl to po czesci jako okres rekonwalescencji :wink: ....a zaraz jak wrocilam polka zaczela sie od poczatku, nie wytrzymalam, wypowiedzialam prace i to byla najlepsza rzecz jaka moglam dla siebie zrobic, i wynalazlam sobie "tymczasowa", bo musialam z czegos zyc....ale sie okazalo, ze o mnie jest za duzo i po 7 miesiacach zostalam zwolniona i na przyslowiowym bruku z chorymi znow jelitami, wiec juz bez skrupolow siedzialam znow cos ponad 3 miesiace, intensywnie szukajac dalej, zmienilam miejsce zamieszkania i dzieki przyjaznym ludziom, znalazlam porzadna prace :roll: a w miedzyczasie i na koniec, byly tez zwolnienia od doktorki od duszy :wink: , zeby i to miec w razie potrzeby w dokumentacji :wink: , chociaz przyznaje sie bez bicia bylo to zwykle naciaganie....ale takie zycie....

..moje zdanie jest takie, ze jezeli masz mozliwosc pojscia na zwolnienie, to idz....szukaj pracy jeszcze intensywniej, bo jak wrocisz do tej, to na bank, zacznie sie predzej czy pozniej od poczatku...chyba ze pojdziesz z nastawieniem, ze stala sie tymczasowa, robiac swoje i majac wszystko w nosie, a to trudne :wink:

pozdrawiam
sylwia
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Kacper

dylematy

Post autor: Kacper » 29 sty 2007, 10:54

Patka :!: Wiesz.. uważam, że zdrowie ważniejsze.
Gdy w 2002 roku, w październiku naprawdę już źle się poczułem. Wziąłem kilka dni urlopu i pojechałem służbowym autem do zaprzyjaźnionego Profesora do szpitala w Warszawie na badania. Okazało się, że mam podejrzenie choroby Leśniowskiego – Cohna i nie są w stanie mnie leczyć.
Zatrudniony byłem wtedy od pół roku w międzynarodowym koncernie zajmującym się dystrybucją fajek itp. gadżetów. Ciągła presja na target i ciągły stres przyspieszyły rozwój choroby. Układy były dość w chore w naszej filii, gdzie żona kierownika była wszędzie wtrącającą się pseudokierowniczką administracyjną i nie przepadała za mną, czego wyraz dała później (a propos wykorzystania auta służbowego w celach prywatnych, co było normą).
Wracając do meritum. Mój Profesor wysłał mnie na konsultacje do Centrum Onkologii, gdzie są doświadczeni lekarze w leczeniu CD. Okazało się, że hospitalizować mnie mogą dopiero za kilka dni, więc wróciłem do pracy. Wiedząc, że nikt się ze mną nie będzie patyczkował w kwestii zwolnienia i gdy wyniucha, że szykuje mi się dłuższy pobyt w szpitalu, od razu wręczy mi wypowiedzenie. Tak moi drodzy, w tej firmie ludzie po trzech dniach leżenia w domu z powodu grypy otrzymywali e-maile o treści: że w tej firmie się pracuje, a nie choruje, to można się wszystkiego było spodziewać. Tak więc zataiłem koncepcję planowanego leczenia w Centrum Onkologii i nie informując kogokolwiek z przełożonych znalazłem się w szpitalu. Chyba ktoś wtedy z rodziny zadzwonił do firmy informując, że nagle znalazłem się w szpitalu. Kilka dni później ktoś z firmy przyjechał po auto służbowe, które zostawiłem przed domem.
Po niecałym miesiącu leczenia opuściłem szpital z walizką leków. O powrocie do pracy nie było mowy z powodu sterydoterapii, która uniemożliwiała nawet zwykłe funkcjonowanie. Później dotarły do mnie informacje, że właściwie nie mam po co wracać po zwolnieniu do firmy i sugerowano mi ciągnąć zwolnienie lekarskie i szukać pracy.
Jeszcze w lutym, gdy osobiście dostarczyłem zwolnienie kierownikowi, rozmawialiśmy o tym co się dzieje w firmie, sru tu tu tu, ale już wiedziałem co mnie czeka, choć łudziłem się, że może facet jednak zechce mnie zatrzymać, bo miałem niezłe wyniki. Dopytywał się namiętnie co mi dolega, więc naginając rzeczywistość mówiłem, że mam zaburzenie wchłaniania, co po części było prawdą.
Po drodze, bodajże w marcu, zaliczyłem komisję ZUSowską, gdzie lekarz orzecznik zrobił oczy na widok kart wypisowych z Centrum Onkologii wyraźnie sugerując pytanie, ile mnie kosztowało dostanie się tam na leczenie, co mnie wkurzyło :evil:. Niestety nie miał do czego się doczepić, więc uznać musiał, że zwolnienie lekarskie było niestety zasadne.
Gdy wróciłem do pewnej normy, stawiłem się 10 maja 2003 roku w firmie, gdzie.. mój kierownik z uśmiechem na twarzy wręczył mi wypowiedzenie ze zwolnieniem ze świadczenia pracy, czy coś w tym stylu. Jako powód oficjalny, dowiedziałem się, że byłem nielojalny nie informując o tak długiej hospitalizacji i długim leczeniu oraz że złamałem zasady, używając auta służbowego w celach prywatnych, tzn. pojechałem tym autem do Warszawy do szpitala – tam zatankowałem auto na służbową kartę (wyjaśnienie: zaznaczam, że mogliśmy korzystać z aut na urlopach, tankować na firmę, a w rozliczeniu miesięcznym zaznaczać prywatne kilometry i potrącano to z premii rozliczając wg stawki ryczałtowej za kilometr). Cóż, gdybym chciał to ukryć zatankowałbym za swoje pieniądze. Jak chce się psa uderzyć, to kij się też znajdzie i tak było w moim przypadku. Nieoficjalnie żona mego kierownika po prostu wybitnie mnie nie trawiła. Ale jak wspomniałem wcześniej – w tej firmie się nie choruje, ale pracuje. Cóż, takie chore układy. Firma pozbywa się słabych ogniw. Prawo rynku :cry: .

Podsumowując, pracodawca nie będzie się z Tobą ceregielił, uważam, że jednak czasem trzeba złamać zasady. Zataiłem planowany pobyt w szpitalu, nawet jeśli potrwałby dwa tygodnie a nie miesiąc, na pewno i tak zobaczyłbym wypowiedzenie.

Później przez kilka miesięcy nie mogłem znaleźć pracy, borykałem się z problemami finansowymi.. Ale dałem radę :evil: :!:
Obecnie pracuję trzeci rok w Firmie, gdzie nikt za szpital, problemy ze zdrowiem, nie zwalnia. Mam ludzkich przełożonych doceniających człowieka za oddanie firmie i pracy, którą wykonuje.

Zaznaczam, że jestem uczciwym człowiekiem, ale gdy ktoś nie jest wobec mnie w porządku..

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: exa » 29 sty 2007, 19:35

jakby czula do firmy sympatie...by sie kobieta nie denerwowala...oj Zeno :lol:

Patka, najpierw zdrowie, pozniej reszta :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Patka
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 16 sty 2007, 16:48
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: Patka » 29 sty 2007, 20:14

Kochani, czytam i ryczę jak bóbr....
Jestem Wam bardzo wdzięczna za Wasze historie i te wszystkie slowa, które dostalam na ten temat.. .

Na razie przez to mam straszny mętlik. Wiem, że zdrowie jest NAJWAZNIEJSZE. Że warto zyć nie dla pracy, ale dla najbliższych, dlatego, by w końcu zaplanowac wesele, zostac mamą, by wykąpac się w ciepłym morzu i widziec radość rodziców i teściów, ktorzy chcą w końcu zostac dziadkami, że jest wiele wazniejszych spraw niż praca....

Kacper, Nie po raz pierwszy jestem Ci wdzięczna za komentarz :-) na Twoim miejscu pewnie zrobilabym tak samo! Wiem jakie to musialo być dla Ciebie osobiście trudne... Mnie podobna rzecz kosztowałaby duzo napięcia i dylematów...

Zenobius, Tobie też znow jestem wdzieczna za opinię :-) Jak na razie do mojej firmy czuję wstret z powodu manipulacji, której tam doznalam, ale także jakieś "chore" poczucie obowiązku i zalezności (choć nad tym pracuję). A co do ludzi, to wierze w to, że jeśli relacja ma prawdziwą wartość to się jej tak szybko nie straci. Ludzie zostaną, tylko już nie w tej pracy...

Sylwia, Gatita140 Witajcie! dzięki, że napisałyście, że macie podobne doświadczenia i dylematy za sobą! Też mi się wydaje, że "lekarz od duszy" byłby tu najlepszy, ale chcąc utrzymac zasilek cgorobowy, nie mogę zmienić "jednostki chorobowej...", ale myślę o podjęciu wzmacniających dzialań w tym zakresie. Jak czytalam o tym ciepłym morzu i byciem mamą to tez plakala. Mam własnie takie marzenia :-) A do tej cholernej pracy nie wróce, nawet jaky mi lekarz nie zalecił kontynuacji zwolnienia!

Sztaba, dzieki! Świadectwo pracy już dostałam, bo musialam przedłożyć w ZUSie. Jako ciekawostkę napisze, że ajmowalam się ostatnio szkoleniami dla rekruterów. ŻAden z uczestników nawet nie wspomniał o sprawdzaniu świadectw pracy pod tym kątem. Ale dzięki za trzeźwy glos w tej sprawie!

Wszystkim dziękuję za serdeczność. Spodziewalam się deszczu oburzenia a dostaję serdecznosci i wsparcie!

I wiecie co jeszcze dodam - choć pewnie zlamię tym jakies forumowe prawa trzymania się watku, za co Was przepraszam - Mój przyjazciel zaprosił mnie na warsztat z asertywności i rozwoju osobistego, który dziś prowadził. Jestem trenerem i sama nie tylko przechodzilam, ale też raz na jakiś czas prowadze podobne psychologiczne warsztaty. Dziś w ramach kolezeńskiej przysługi asystowalam prowadzącemu i przechodziliośmy krok po kroku różne ćwiczenia z uczestnikami warsztatu. Ich obszary rozwojowe oczywiście koncentrowały się glównie w temacie funkcjonowania zawodowego... Tak dobrze ich rozumiem! Włączył mi się guzik z napisem : "empatia" No i tak się wczulam w klimat, że o mały wlos nie wezwalam karetki, bo już sama nie wiedzialam co robić z tym piekącym bolem w podbrzuszu. Nerwy, wróciła rzeczywistośc pracowa, przypomnialy mi się frustracje z własnej pracy (szef, obowiązki, których nie lubię). To, że zamiast robic warsztaty i być blisko ludzi, czyli to, na czym najbardziej mi zależy, jestem obarczona obowiązkami administracyjnymi i pozyskiwaniem klientów....
No i pękłam.... Ale przynajmniej jestem pewna, że nie chcę wrócić do mojej starej pracy i do tych chorych ukladów, zaleznosci i manipulacji.

A co do przedlużenia zwolnienia... cóż... trudno mi teraz podjąc ostateczna decyzje. Potrzebuję chyba jeszcze trochę czasu... Jeśli nagle w remisji mam takie napady, to chyba jednak nie jestem zupełnie gotowa do powrotu do pracy.... No, ale przynajmniej zajmę się poszukiwaniem!

Ściskam Was Wszystkich bardzo serdecznie :!:
Mama Rysia /3 l/ i Stasia /6 mies/

Awatar użytkownika
gatita140
Debiutant ✽
Posty: 35
Rejestracja: 26 sty 2007, 23:56
Choroba: CD
Lokalizacja: warszawa

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: gatita140 » 29 sty 2007, 20:36

.....o cholera i ja sie wzruszylam :oops: madra i dzielna z Ciebie kobitka sama sobie wszytsko doskonale poukladasz cos mi sie tak zadje :mrgreen: , na luzaku!! patka wlasnie bylam w trakcie pisania do Ciebie jak odpisalas .......tresc na dole

exa:
Patka, najpierw zdrowie, pozniej reszta :wink:[/quote]

.....calkowicie sie zgadzam , i jeszcze pare slow odnosnie ZUS u ..........patka ja nigdy nie chorowalam i nie mialm pojecie co to za instytucja.....teraz mam zero skrupolow dla tej instytucji zupelnie jak oni dla ludzi /glownie chorych :wink:bo umowmy sie - ile % na zwolnieniu jest naprawde chorych? ....w ZUS ie dzien zwloki z czymkolwiek to wyrok!!nie ma odwrotu- kary !!!..... a nasze skladki ...smiechu warte ......
...nie zapomne jak zanim jeszcze ZUS mi colokwiek wyplacil, zaprosili mnie na komisje czy czasem Crohna nie udaje :neutral: , a najlepsze bylo jak stawilam sie na komisji.....z reszta "chorych" :wink: hahahahahahahaha wystraszyli sie jak mnie ujrzeli -moje 40kg , ktore odechu zlapac nie moglo bo hol dlugosci 50m byl dla mnie nielad wyzwaniem....nikt z nich nie mial skrupulow prosic o zwolnienie......a lekarz z komisji byl tak niemily , mialam wrazenie jakby chcial mnie a czyms przylapac...ze co ta 2 operacja to byly wakacje na Taitii :evil:
zero skrupolow patka , mysl TYLKO o sobie
gatita

Patka
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 16 sty 2007, 16:48
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

tylko...

Post autor: Patka » 29 sty 2007, 20:56

Gatita, to miło co piszesz :idea: , obym miala tę siłę w sobie... :idea:
Widzisz, sęk w tym, że ze mna nie jest tak źle. Jak czytam Wasze posty, to moja choroba i objawy to taki "maly pikuś" przy Waszych problemach. U mnie nie było tak strasznie. Nieuczciwe byoby traktowanie mnie na rowni z osobami, które miały takie znaczne ubytki na wadze, czy operacje... Ja w ciągu miesiąca stracilam tylko 4 kg przez biegunki . Szybko zrobilam badania, kolonoskopia i bad histopat wskazaly na CU , szybko dostalam messalazynę i szybko przeszły mi zołądkowe "atrakcje". teraz tylko zostają hmmm.... no jeszcze mam skupuły, by o tym tak normalnie pisac... zaparia i ten cholerny ból - raz silniejszy raz lżejszy, ale zawsze mi towarzyszy. Nie biegam już non stop do WC, wlasciwie to nawet martwie się, że posżło w drugą stronę. Wraca mi kondycja i poziom żelaza. Czuję, że dochodze do siebie, nawet żałuję, że kiloski mi wracają :wink: ... Wszyscy mówią, że wyglądam na zdrową i nawet lepiej wypoczeta niż po wakacjach!
Dylemat ze zwolnieniem polega na tym, że u mnie, dzięki Bogu, nie jest tak źle, tylko po prostu jeszcze nie chce być normalnie a poza tym boję się jak diabli, że moze się pogorszyć... jak znow zaczna się nerwówki z pracą.

Po jakim czasie dostałaś to wezwanie do ZUSu? Dopiero 2 miesiąc jestem na zwolnieniu, więc o tym nie myślalam, że moga mi zdrobić jakąś kontrolę. Na pewno nie mam zamiaru w tak dobrym stanie starac się o rentę!!!!!! , (rozważam tylko przedłużenie zwolnienia póki nie znajdę pracy). Czy moga mi w ZUSie nie uwierzyć? w dokumentację moich badań? w 6 dwutygodniowych zwolnień?
O, rety,chyba nowy watek zaczynam....
Mama Rysia /3 l/ i Stasia /6 mies/

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: exa » 29 sty 2007, 21:10

patka, teoretycznie najwczesniej po 3 miesiacach powinnas dostac wezwnie do zus-u....u mnie zmiana lekarza i tego ze wczesniej mialam zwolnienia od lekarza od jelit, nie spowodowala klopotow z wyplacaniem kasy...

i nie becz kobito...tylko dzialaj......jakie ty masz jeszcze dylematy?
jak nie znajdziesz sily w sobie to zadne zajecia z asertywnosci nie pomoga......
kazdy ma taka sile w sobie...ty tez...tylko trzeba umiec gadac ze soba!

poki co...z calym szacunkiem i bez obrazy......postawa chcialabym ale boje sie...na wiele sie nie zda....

moglabym tutaj opowiadac jak wspaniale dasz sobie rade....ale na bank dojscie do rownowagi bedzie trudne....wierze jednak ze dasz rade...i tego tobie zycze..

ale nikt nie mowil ze to bedzie latwe :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
gatita140
Debiutant ✽
Posty: 35
Rejestracja: 26 sty 2007, 23:56
Choroba: CD
Lokalizacja: warszawa

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: gatita140 » 29 sty 2007, 21:18

...na randke ZUS zaprosza Cie, patko drogo doooopiero po 180 dniach nieprzerwanego zwolnienia, stajesz na komisji ZUS z zaswiadczeniami i jezeli rokujesz wyzdrowienia jak np ja :razz: /trzymac kciuki marzec przypominam :mrgreen: / to dostajesz tzw zasilek rehabilitacyjny na rok!...platny !!!! :twisted: mniej wiecej jak zwonienie :razz: ......bardzo istotne sa zaswiadczenia i wyniki badan- jak masz zyczliwych lekarzy to nie bedzie problemu....
.....a co do tego ladnego wygladu, zdziwilabys sie jak wszyscy tu "chorzy" pieknie wygladaj pozdr F :wink: ,kto mnie widzial..... wie jak z okladki shape!!! pozdr F :wink: ...a powaznie to wszyscy mowia mi ,ze nie wygladalm piekniej i zdrowiej ,nikt mi nie wierzy ze jestem chora...... jestem pewna ze wieksosc ma takie swietne samopoczucie a co za tym idzie wyglad....mnie czesto pytaja na jakiej diecie jestem heheheh ...a musze dodac ze juz przytylam i co nieco mi sie zaokraglilo :wink: .....
....wiec patko kochana piekny wyglad nie wymowka!!!..... taka to choroba CU czy CD ze czesto nie widac jak boli :cry: czy doskwiera, a komisja nie szamani znaja i takich jak my......... jeszcze raz zero skrupolow patka....
ps
jak nie zasilek na rok, Kochana to chociaz 180 dni na to morze, szukanie pracy, ....na macierzynstwo to za krotko ale wierz mi -wiele mozna zrobic i przemyslec...pozdr
gatita

Awatar użytkownika
gatita140
Debiutant ✽
Posty: 35
Rejestracja: 26 sty 2007, 23:56
Choroba: CD
Lokalizacja: warszawa

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: gatita140 » 29 sty 2007, 21:34

exa :brawo: !!!! ...od dzis jestem fanka :wink:

patka.......poczytaj poczytaj dobrze gada Kobieta !!! :brawo:
gatita

Awatar użytkownika
gatita140
Debiutant ✽
Posty: 35
Rejestracja: 26 sty 2007, 23:56
Choroba: CD
Lokalizacja: warszawa

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: gatita140 » 29 sty 2007, 21:36

ojjj exa tam byly oklaski tzn BRAWO!!!! cos nie wkleilo ...jeszcze raz BRAWO!!!
gatita

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4327
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: -Ania- » 29 sty 2007, 21:45

Bardzo proszę nie pisać swoich postów jeden po drugim.

Każdy swój post możesz zedytować, rób to jeżeli chesz coś dodać to wiadomości, która została wysłana na forum wcześniej, ważne jest aby nie pisać pod sobą kilku wiadomości, forum jest wtedy czytelniejsze i bardziej klarowne.

W celu edycji postu udaj się do okienka, w którym widnieje napisana prze Ciebie wcześniej wiadomość , w prawym górnym rogu widnieje napis edytuj – kliknij go. Wyświetli Ci się twoja wiadomość, do której możesz teraz coś dopisać.

Ania
admin
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
gatita140
Debiutant ✽
Posty: 35
Rejestracja: 26 sty 2007, 23:56
Choroba: CD
Lokalizacja: warszawa

Re: ZWOLNIENIE LEKARSKIE - dylemat niemal moralny

Post autor: gatita140 » 29 sty 2007, 22:04

...znowu gafa :oops:
juz nic nie chce poprawiac :cry: , nastepnym razem spr zanim wysle ...
dziekuje Aniu za cenne wskazowki :razz: ,.... wybaczcie jak zaklocilam przekaz informacji. :oops:
gatita

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”