Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
klaudi
Początkujący ✽✽
Posty: 134
Rejestracja: 29 kwie 2007, 20:25
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Polska

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: klaudi » 19 cze 2007, 19:19

Tequilla tak to jest z facetami :mrgreen: Trzeba mieć ich na oku :lol:

lucypah
Początkujący ✽✽
Posty: 399
Rejestracja: 08 wrz 2006, 15:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: stargard

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: lucypah » 20 cze 2007, 07:59

klaudi pisze:Tequilla tak to jest z facetami Trzeba mieć ich na oku
was jeszcze bardziej :lol:

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Raysha » 21 cze 2007, 14:26

Ja chorobę akceptuję, na początku nawet traktowałam to jako "mam w sobie jakie.s poskudztwo będziemy razem żyć", w tamtym roku przyszło zwątpienie pierwszy raz miałam takie zaostrzenie że wydawało mi się że odchodzę od tego świata ryczała i krzyczałam do Boga czym sobie zasłużyłam na taki ból i cierpienie...okrutna byłam wiem...Teraz jak mi Warszawa dała nadzieję, to się podniosłam i traktuję Crohna jako "przyjaciela", który siedzi we mnie, czasem musze mu przypomnieć żeby położył się spać a nie rozrabiał, czasem posłucha, czasem nie...wydaję mi się że to zalezy od psychiki właśnie. Dlatego sobie postanowiłam że nie dopuszczę do takiego zaostrzenia co miałam w tamtym roku, a jak dojdzie to będę funkcjonować "normalnie", czyli w miarę normalnie prowadzić tryb zdrowego człowieka (nie mówię tu o diecie)
Nie boję się przyznać że akceptuję chorobę, po co mam się oszukiwać ? Lepiej powieć wszystkim "Witam jestem tutaj z wami bo też choruję na Crohna, czy mi pomożecie ?"
A reszta odpowie "Pomożemy towarzyszu"
Pozdrawiam :D

Careme
Początkujący ✽✽
Posty: 77
Rejestracja: 09 wrz 2006, 23:32
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Careme » 21 cze 2007, 16:27

Mikrusia pisze:Lepiej powieć wszystkim "Witam jestem tutaj z wami bo też choruję na Crohna, czy mi pomożecie ?"
A reszta odpowie "Pomożemy towarzyszu"
Mądrze napisane.

Pisząc o niezgadzaniu się na chorobę, miałem na myśli nawet formę buntu przeciwko chorobie, niedopuszczaniu myśli, że mnie dotknęło świństwo z którym trzeba żyć (w symbiozie??) do końca życia. Ta "niesprawiedliwość" dotknięcia chorobą sprawia, że moje życie nie jest takie jak przed zachorowaniem. Niestety muszę uważać na to co jem, i jeśli jestem w fazie zaostrzenia, to tam gdzie idę, jest wucet, co czasem doprowadza do lekkiej paranoi (patrz: http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.php?t=2862 ).

To niezgadzanie powoduje właśnie, że nie chcę się zapisywać do J-elity, bo nie wierzę, że jestem tak chory, żebym potrzebował tego. Odpowiedź, do J-elity należą ludzie zdrowi, jest istotnie trafna. Mój punkt widzenia jednak jest odmienny, co napisałem dwa zdania wcześniej.

Pytanie, które postawiłem miało mi pomóc w rozjaśnieniu sytuacji pod względem psychologicznym, czy w przypadku takich zachorowań podejście akceptacji (ale nierozumianej jako poddania się!) czy właśnie jej braku (takiej złości na swoją cherlawą kondycję, która jakby nie było ogranicza normalne życie).

Na pewno z tego co piszecie pogodzenie z sytuacją usuwa wątpliwości i być może (bo do końca wciąż nie jestem przekonany), jest lepszą dla zdrowia psychicznego i procesu leczenia od walki.
Ostatnio zmieniony 22 cze 2007, 09:05 przez Careme, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Patryśka » 21 cze 2007, 16:55

Mikrusia pisze:Nie boję się przyznać że akceptuję chorobę, po co mam się oszukiwać ?
No wiec wlasnie cala filozofia :)
Brawo Mikrusiu :)

tequilla
Początkujący ✽✽
Posty: 188
Rejestracja: 16 lut 2007, 14:14
Choroba: CU u rodzica
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: tequilla » 22 cze 2007, 00:50

ależ pewnie ,że tak Pati-synowo, Mikrusiu, bankowo-mając Was- sam też bym do takich wniosków doszła, i tak myślała, i tak podchodziła,
z tym , ze babel zachorował nigdy sie nie pogodzę, nigdy , mogło trafić mnie, pitera, rodziców, teśćów, (wszyscy oni tak mówią) ale nie jego,
oczywiście przyjęłam to do wiadomości, "kartofli" pilnuję, dietetycznie dogadzam, robie to co kazda Mama, Mamcia, Mamuśka(tata, tatuś, tatunio),
mozecie się ze mnie śmiać, ale boję się , że jak się z tym "pogodzę", to nam leku(raz a dobrze) nie znajdą,
ja żyję myślą, że na dzień dzisjejszy -zaleczamy, ale już niedługo wyleczymy :roll:
czego wszystkim życzę

Mama Juleczki
Początkujący ✽✽
Posty: 321
Rejestracja: 17 gru 2006, 19:08
Choroba: CU u rodzica
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Legnica
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Mama Juleczki » 22 cze 2007, 08:57

My swojego colita traktujemy jak członka rodziny - pełnoprawnego :wink:
Przestaliśmy sie go bać i staramy się nie myśleć o tym, co może być - "carpe diem" jakby każdy miał być ostatni ( A BO I JEST - JEDYNY I NIEPOWTARZALNY :lol: )
Pamiętam, że kiedy ochłoneliśmy z Grzesiem po pierwszym uderzeniu choroby (przerazeni, zrozpaczeni i wycieńczeni do granic), powiedziałam do męża:" Cieszę się, że to ujawniło się kiedy Jula jest jeszcze taka mała, bo nauczy się z tym normalnie żyć i zrobimy wszystko, żeby z powodu swojego schorzenia nie czuła sie mniej wartościowa niż inni."
Tego sie cały czas trzymamy, a Julkę traktujemy jak całkowicie zdrowego człowieka. Uczy się tylko dodatkowej dyscypliny w zwiazku ze stosowaniem leków, diety i przestrzeganiem zasad higieny.
Nie dziwia ją "ułomności" innych ludzi i wie, że nikt ani nic nie jest temu winny - bo taki jest współczesny świat: trzeba akceptować, by być akceptowanym; rozumieć, by być rozumianym :roll:
Często opowiadam jej o Was i dzięki temu ma świadomość, że nie tylko ona ma " chore jelitka".

Pozdrawiam gorąco :roll:
Patrzeć oczyma dziecka aby kochać świat i aby nigdy nie przestać się dziwić.

chmurka
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 24 mar 2007, 21:37
Choroba: CU
Lokalizacja: warszawa
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: chmurka » 22 cze 2007, 09:08

Zgadam sie z Mamą Juleczki - Colit jest pełnoprawnym członkiem rodziny. :roll:
chmurka

Awatar użytkownika
kasia88
Aktywny ✽✽✽
Posty: 602
Rejestracja: 16 mar 2006, 22:07
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: kasia88 » 22 cze 2007, 12:18

Choroba jest naszą częścią, czy tego chcemy czy nie. Więc nie można być szczęśliwym nie akceptując samego siebie, a co za tym idzie trudniej dojść do remisji ;-)
No i totalnie się nie zgodzę, że przyznanie się do choroby oznacza poddanie się ?! To jestem ciekawa jak Ty Panie Zło chesz z nią żyć? Wmawiając sobie, że taki stan jest tylko przejściowy? A to, czy będziesz się "meczył" przez całe życie, mówiąć że to grypa, zależy tylko od Ciebie.
Ja zdaję sobie sprawę, że jestem chora. Branie tabletek to dla mnie odruchowa czynność, nad która wiele na codzień nie rozmyślam. Ale to wszystko nie oznacza, że czasami mam serdecznie dość Crohna, szczególnie wtedy gdy zamiast być lepiej jest gorzej :evil: Ale takie są tylko chwile, na szczęscie :-)
"Kobieta nie słowami mówi prawdę, lecz ciałem."

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Cinimini » 22 cze 2007, 12:25

kasia88 pisze:Ja zdaję sobie sprawę, że jestem chora. Branie tabletek to dla mnie odruchowa czynność, nad która wiele na codzień nie rozmyślam. Ale to wszystko nie oznacza, że czasami mam serdecznie dość Crohna, szczególnie wtedy gdy zamiast być lepiej jest gorzej :evil: Ale takie są tylko chwile, na szczęscie :-)
Zgadzam sie w 100% panno Kasiu88-nic nie mam do mojego Cronhna...nauczylismy sie razem zyc.Czasem nawet jest wesolo jak sie scigamy do :wc: :lol:
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Patryśka » 22 cze 2007, 19:17

Cinimini pisze:Czasem nawet jest wesolo jak sie scigamy do :wc: :lol:
hehe tylko szkoda ze czasem to nie my wygrywamy :P

Awatar użytkownika
manka
Aktywny ✽✽✽
Posty: 682
Rejestracja: 13 kwie 2006, 19:34
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: torun

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: manka » 23 cze 2007, 23:14

tola pisze:W dużej mierze pomaga mi świadomośc,że jest tutaj ogroma rzesza ludzi,którzy podobnie jak ja zmagają się z tą chorobą,wiedzą i rozumieją mój problem.To bardzo pomaga.
jak najbardziej tak :)

ale zdałam sobie sprawę z tego że jestem chora tak naprawdę dopiero teraz kedy przyszedł następny kryzys zdrowotny :/ bo do tej pory to tak naprawdę tylko myślałam że wiem o co chodzi :( a teraz to już doszło do mnie
RAZ JEST DOBRZE RAZ JEST ŹLE ALE ZAWSZE JEST JAKOŚ ;)

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Shima » 24 cze 2007, 01:51

Torvik pisze:Careme napisał/a:
To niezgadzanie powoduje właśnie, że nie chcę się zapisywać do J-elity, bo nie wierzę, że jestem tak chory, żebym potrzebował tego.

Wiesz,ze mozesz sie zapisac by pomagac innym?
No właśnie...czasenie chodzi o to ze Ty tego potrzebujesz Careme....może czas pomyśleć że może to pomóc innym.
tola pisze:W dużej mierze pomaga mi świadomośc,że jest tutaj ogroma rzesza ludzi,którzy podobnie jak ja zmagają się z tą chorobą,wiedzą i rozumieją mój problem.To bardzo pomaga.
Dopóki nie trafiłam na forum czułam sie ja dziecko we mgle...yeraz juz wiem że nie jestem sama.

Aha... Careme...nigdy nie mów nigdy :)
Careme pisze:Odpowiedź, do J-elity należą ludzie zdrowi, jest istotnie trafna.
Może z braku czasu nie mogę znaleźć gdzie jest napisane o tych"ludziach zdrowych".
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

truskaweczka987
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 28 cze 2007, 12:58
Choroba: CD
Lokalizacja: Warszawa

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: truskaweczka987 » 02 lip 2007, 15:01

Czesc jestem na forum dopiero drugi raz, ale duzo nas łaczy dla tego zdecydowałam sie dowiedziec sie od was jak wy czujecie sie z tą chorobą?? ja jestem w stanie remisji juz 2 lata choc czuje ze znowu zaczyna cos sie dziac, na początku nie mogłam pogodzic sie z tą chorobą, chodziłam po kątach i płakałam że dlaczego to mnie własnie spotkało, ale teraz widze jak dużo osób ma tą chorobe co ja, teraz juz pogodziłam sie z tym że ta choroba jest na całe życie ale...... mam nadzieje że znajdzie sie ktoś kto znajdzie lek zeby nas wyleczyc. Bądzmy dobrej myśli...... pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
fairy
Początkujący ✽✽
Posty: 240
Rejestracja: 19 cze 2007, 09:19
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: fairy » 08 lip 2007, 18:29

Naszla mnie taka refleksja dziwna, im wiecej czytam postow(oczywiscie dotyczacych konkretnych tematow) tym bardziej sobie uswiadamiam na co choruje...tyle lat nie wiedzialam co mi jest i chyba bylo lepiej(pod wzgledem psychicznym),teraz krok po kroku zdaje sobie sprawe ile moze mnie jeszcze spotkac,jak czytam niektore posty to dziekuje sobie w duchu ze i tak nie mam tak "zle". ale chyba dopiero zaczynam sie bac tej choroby :(
Hello, I know there's someone out there who can understand
And who's feeling the same way as me ...

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”