Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: exa » 08 lip 2007, 18:49

fairy pisze: ale chyba dopiero zaczynam sie bac tej choroby
chyba powinno byc odwrotnie :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

kasinp
Znawca ❃❃
Posty: 2418
Rejestracja: 19 cze 2007, 17:48
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: kasinp » 08 lip 2007, 19:09

jak juz sie wie wiecej to nalezy przestac sie bac i zaczac dzialac!!

Awatar użytkownika
fairy
Początkujący ✽✽
Posty: 240
Rejestracja: 19 cze 2007, 09:19
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: fairy » 09 lip 2007, 17:15

no wiem wiem ale chodzi mi o to ze kompletnie nie mialam pojecia co to za chorobsko...nikt wokol mnie tego nie ma ani o tym nie gada...lekarz lekko bezplciowy tez za wiele mi nie powiedzial,dopiero teraz tutaj moge poczytac i porownac wiele rzeczy
Hello, I know there's someone out there who can understand
And who's feeling the same way as me ...

Awatar użytkownika
goniusia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 650
Rejestracja: 10 cze 2007, 21:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: okolice Wrocławia

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: goniusia » 09 lip 2007, 17:40

fairy ja też pierwszy raz usłyszałam o Cu jak zachorował mój znajomy ale sobie nie zdawałam sprawy co to za choróbsko.Nigdy wcześniej nie słyszałam ani o CU ani o CD.A jemu jak usunęli jelito grube to wszyscy mówili że miał raka więc ja też tak myślałam.Do czasu aż sama nie zachorowałam i dopiero ludzie na tym forum uświadomili mnie że z tą chorobą można żyć.

Awatar użytkownika
fairy
Początkujący ✽✽
Posty: 240
Rejestracja: 19 cze 2007, 09:19
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: fairy » 09 lip 2007, 17:55

no najwyrazniej mozna ale nie mialam pojecia ze do tylu powiklan moze dojsc,jak wyszlam ze szpitala myslalam ze jestem juz po najgorszym, ze teraz dostane leki i bedzie wszystko dobrze...jeszcze to usuwanie jelita grubego....jak o tym czytam to mi sie slabo z nerwow robi :(
Hello, I know there's someone out there who can understand
And who's feeling the same way as me ...

Awatar użytkownika
goniusia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 650
Rejestracja: 10 cze 2007, 21:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: okolice Wrocławia

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: goniusia » 09 lip 2007, 18:02

Ja jak szłam do lekarza z moimi objawami to myślałam sobie że dostanę leki i kwestia czasu i wszystko się wyleczy.Ale rzeczywistość okazała się inna.Dla mnie diagnoza CU zabrzmiała jak wyrok.Już myślałam że niedługo będę umierać chociaż tak na 100% nie wiem czy to jest CU ryczałam dwa dni.Czytałam w necie na temat tej choroby i wyłam.Dopiero jak już wcześniej napisałam na tym forum otworzono mi oczy.Poczytaj jacy ludzie tutaj piszą o wiele bardziej chorzy niż my a mimo to są szczęśliwi i tryskają humorem.Każdy ma w sobie jakieś choróbsko tylko nie u każdego ono wyłazi.Głowa do góry będzie :wink: lepiej

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Shima » 11 lip 2007, 00:29

fairy pisze:no najwyrazniej mozna ale nie mialam pojecia ze do tylu powiklan moze dojsc,jak wyszlam ze szpitala myslalam ze jestem juz po najgorszym, ze teraz dostane leki i bedzie wszystko dobrze...jeszcze to usuwanie jelita grubego....jak o tym czytam to mi sie slabo z nerwow robi :(
Teraz masz już pojęcie ale powinnaś podejść do sprawy zupełnie inaczej.
Nie w stylu"matko!...usuną mi napewno jelito!!" tylko raczej "skoro wiem czym to może grozić i wiem jak postepować to dołożę starań żeby było oki"
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Shima » 11 lip 2007, 09:33

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
O rany...jakbym siebie słyszała :) :)
Właśnie o takim podejściu,o takiej "przyjaźni"pisałam gdzies tu już na forum.
I ja też rozmawiam z brzusiem ;)

Czyli wniosek jest prosty-odpowiadając na pytanie/temat
Tak!Bezwzględnie zaakceptować chorobę!
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
aleksandra12
Aktywny ✽✽✽
Posty: 959
Rejestracja: 07 lut 2006, 22:09
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: aleksandra12 » 11 lip 2007, 11:28

Ja rozmawiam ze stomią :) Ba, nawet się z nią targuję, żeby była grzeczna przy zmianie sprzętu i nie lała na lewo i prawo.

I zgadzam się, że akceptacja to podstawa. Bez tego już bym nie żyła :)
Pozdrawiam, Aleksandra

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Alishia » 26 lip 2007, 14:42

Żeby akceptować siebie trzeba też zaakceptować chorobę.Przecież jest ona częścią nas samych:)

ESka

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: ESka » 26 lip 2007, 14:47

Alishia pisze:Żeby akceptować siebie trzeba też zaakceptować chorobę.Przecież jest ona częścią nas samych:)
Dobrze powiedziane, ale w praktyce to wcale nie jest takie proste bo choroba niby jest częścią mnie, ale tą częścią z ktorą się nie zgadzam i ktorej nie akceptuję i do której ciężko jest mi się przyznać i o której wolę nie pamiętać.

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: Aniijjaa » 27 lip 2007, 00:50

Nie udaje, że nic mi nie jest, nie rozmawiam z brzuchem, nie uznaje cu za "przyjaciela".
Jestem chora i potrzebuje pomocy, bez tej pomocy nie mam szans na przeżycie.
Walczę o każdy nowy dzień, spełniam marzenia, plany i mimo że czasem brak mi sił idę dalej. Upadam, podnoszę się i idę do przodu. Będe szła i nie zatrzymam się z własnej, nie przymuszonej woli.
Za zakrętem jest wiele ciekawch miejsc, osób i chwil jakie czekają na mnie.

Ale nigdy, przenigdy nie powiem, że jestem pogodzona z losem, że choroba jest częścią mnie i muszę samą siebie akceptować razem z cu.
CU jest "intruzem", który wbił się pazurami we mnie i wypija ze mnie to, czego normalnie nigdy bym mu nie dała. Jest "pasozytem", który siedzi we mnie i odbiera mi wiele wspaniałych chwil, ogranicza mnie, męczy. Ten "pasożyt" ma również "kompana", który równie dobrze i wspaniale buszuje w moim organiźmie, odbierając mi wszystko, czego pragnęłam i mieć nie będe.
Dlatego trudno jest mi osiągnąć spokój mojego ducha ale jeszcze trudniej jest udawać, że czuję, myślę, podchodzę do tego inaczej niz napisałam. Nie potrafię sobie wmówić czegoś co jest wbrew mnie samej. Analizy, mądre rady, cierpienie z jakim się spotykam na codzień, porównywanie się do innych tragedii, mądre książki, nie potrafią zmienić mojego myślenia. Takie chyba musi być moje przeznaczenie skoro tak jest i nie potrafię tego zmienić, tylko tym zdaniem mogę złagodzić mój wstręt do tej choroby.
Ostatnio zmieniony 27 lip 2007, 19:20 przez Aniijjaa, łącznie zmieniany 1 raz.
Aniijjaa

mustafa
Początkujący ✽✽
Posty: 316
Rejestracja: 07 lip 2007, 20:03
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: mustafa » 27 lip 2007, 13:27

Choruję od niedawna, ale choroba mocno pokrzyżowała mi szyki i plany.
Trenowałem kulturystykę i w tym kierunku się rozwijałem, wiele osiągnąłem itd.. Do tego zmieniłem pracę na lepszą i lepiej płatną.. czyli wszystko według planu, pełny samorozwój i pełnia szczęścia... A teraz zastanawiam się czym zawiniłem, że tak cierpię.. zwłaszcza jak dopada mnie mocny ból i siedzę w WC i zadaje sobie to samo pytanie co co dzień..
Staram się z tym pogodzić.. liczę na resekcję... oczekuje jej jak deszczu w skwarze... i to chyba mnie trzyma...ale najgorsze jest to że mam mocny apetyt, chce jak najszybciej wrócić do formy, do pracy, do tamtego życia..i nie udaje mi się to...
Jakoś nie wstydzę sie tego..choć nie wszyscy umieją to zrozumieć..
Walczę ale jest mi trudno...na pewno się z tym pogodzę tylko potrzebuje czasu... zawsze można sobie coś wmówić, ja dziękuje Bogu że jest tak a nie gorzej i nigdy go o to nie obwinie .. choć nadal nie rozumiem czemu tak się stało...
Dlatego albo będziemy pasożyta zwalczać, albo wejdziemy w symbiozę.... tylko która opcja jest lepsza...?
Instruktor Kulturystyki i Fitness

zuo
Początkujący ✽✽
Posty: 135
Rejestracja: 22 maja 2007, 18:21
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: zuo » 27 lip 2007, 17:36

powiem ci tak, ja mam wycietego crohna, on nie znika, bo to choroba autoagresji organizmu, a nie jakis pasozyt czy cos takiego.. po prostu masz wtedy crohna z nieokreslona lokalizacja stanu zapalnego K50.9 z K50.1 mi zrobili.. i szczerze mowiac mam nadzieje ze jak diete bede trzymac to bede mogl normalnie zyc, bo wiadomo ze nie bede mogl jakis wyczynowych rzeczy robic czy cos podobnego, ale zeby normalnie, nie musiec do szpitala chodzic, zazywac najwyzej leki podtrzymujace i zyc bez bolow.. nic wiecej

kasinp
Znawca ❃❃
Posty: 2418
Rejestracja: 19 cze 2007, 17:48
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

Re: Podejście do choroby - akceptować ją czy nie?

Post autor: kasinp » 27 lip 2007, 17:49

akceptowac ja czy nie? a mozna nie? skoro wyleczyc sie nie da to trrzeba akceptowac nie mamy wyjscia,to pytanie moim zdaniem retoryczne!

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”