Pomaganie czy meczenie?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
kasinp
Znawca ❃❃
Posty: 2418
Rejestracja: 19 cze 2007, 17:48
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: kasinp » 13 sie 2007, 10:11

ja bede goscila moich rodzicow od jutra i bedzie znowu :oj ty biedna a tego nie mozesz zjesc , i tego nie mozesz , a dobrze sie czujesz? ale napewno?

cala mama i caly tato!! :lol:

Awatar użytkownika
goniusia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 650
Rejestracja: 10 cze 2007, 21:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: okolice Wrocławia

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: goniusia » 13 sie 2007, 10:22

Moja mama jest kochana ale to wieczne:córeczko pamiętaj żadnych używek,smażonego itp.Boże gdyby moja mama była ze mną na wczasach to dostałaby zawału widząc to co jadłam i piłąm :lol:

Awatar użytkownika
szfenio
Debiutant ✽
Posty: 39
Rejestracja: 11 sie 2007, 18:21
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Zamość

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: szfenio » 13 sie 2007, 10:35

Ja się przyzwyczaiłem i przeszedłem do porządku dziennego z pytaniami o stan zdrowia. Jest pytanie i jest odpowiedź. Natomiast denerwują mnie sytuacje typu: "Nie dźwigaj tego. To za ciężkie dla Ciebie. Ja to wezmę". Rozumiem, że kiedy osłabiony to nie będę nic robić na siłę. Lecz są sytuacje, w których czuję się dobrze i mogę coś zrobić, co wymaga wysiłku. To najbardziej mnie denerwuje. Te sytuacje dotyczą przede wszystkich rodziców. Wiem, martwią się, ale bez przesady :).

Awatar użytkownika
Agikkus
Początkujący ✽✽
Posty: 423
Rejestracja: 21 cze 2007, 16:11
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK/Herts
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Agikkus » 13 sie 2007, 11:33

A u mnie w rodzince? To chyba raczej ok. Jak sie za czesto wypytuja, to tez czasem na nich warkne i jest spokoj, ale wiem, ze robia to dlatego, ze sie o mnie martwia. Moja mama wspaniala, ktora za duzo z komputerami wspolnego nie ma - spedza czas myszkujac w internecie wyszukujac przepisow na potrawy, ktore moznaby dla mnie ugotowac. Tak, ze jestem jej bardzo wdzieczna, bo od czasu, jak dowiedzialam sie o chorobie byla dla mnie najwiekszym wsparciem i podpora duchowa i w ogole (Dzieki mamo!)

Jedynym plusem w tej calej sytuacji jest to, ze na imprezach rodzinnych, gdzie stoly uginaja sie pod jedzeniem, zawsze slyszalam, "zjedz jeszcze, bo za malo zjadlas" itp itd(nienawidze tego). A teraz tylko powiem, ze nie moge i mam swiety spokoj!

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Shadowka » 13 sie 2007, 12:21

U mnie wszystko jakby szybko przeszło do porządku dziennego. Może dlatego, że matka jest chora na wszystkie możliwe choroby cywilizacyjne typu cukrzyca, nadciśnienie i sama zażywa masę leków. To częściej ja podglądam lekami czy na pewno je zjada. I raz padło pytanie czy pamiętam o lekach, odpowiedź była taka, że to prędzej ona czegoś zapomni niż ja z chorym jelitem :roll:
A jeżeli chodzi o samopoczucie nikt mnie nie pyta, może dlatego,że zawsze byłam bardziej zamknięta w sobie i już dawno utarło się, że jak jest źle i potrzebuje pomocy to sama przychodzę.
I tak to u mnie wszystko na odwrót. Problemem jest tylko posiłkowanie rodziny. U mnie wszyscy przepadają za smażonkami, pieczonkami i tym podobnymi a właśnie to mi szkodzi najbardziej. Buu :razz:
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

Awatar użytkownika
Lawenda
Początkujący ✽✽
Posty: 253
Rejestracja: 26 sty 2005, 11:52
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Lawenda » 16 sie 2007, 14:29

Oj to ja mam kochanych najbliższych! Nieupierdliwych, wyważonych i wogóle na medal! Jak idę na obiad do mojej mamy to tylko pyta czy mam specjalne zamówienia - jak mam bardziej dietetyczne bo samopoczucie niewtenczas to realizuje bez słowa i tylko cieszy się jak zjadam. A jak nie zjadam to ogranicza się do cmoknięcia w czułko i pogłaskania.
Jak w domu z czymś przegnę i potem latam do WC to mąż z politowaniem głową pokiwa i powie "dbaj o siebie", albo jak widzi mnie przy czymś szalenie extrawaganckim to uprzejmie pyta "czy ty to możesz?" a ja odpowiadam zgodnie z prawdą: tak, nie wiem albo nie mogę ale nie potrafię sie oprzeć i tyle.
Oni chyba po prostu już wiedzą, że jak się cokolwiek dzieje to robię sobie bana na zakazane towary i bardziej o siebie dbam.

Niniejszym moim najbliższym MEDAL! i :aniolek:
Twardym trzeba być nie miętkim...

rajan
Aktywny ✽✽✽
Posty: 872
Rejestracja: 14 cze 2007, 00:15
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: ...

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: rajan » 17 sie 2007, 23:36

u mnie nikt się nie pyta jak się czuje, i to mi odpowiada. A o lekach zawsze pamiętam.

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Alishia » 22 sie 2007, 12:01

Ja najbliższych też mam na medal.Ale czasami doprowadzają mnie do szału.Mama psioczy,że tata gotuje pikantne specjały(ja w ogóle nie stosuje diety),a sama jak się dorwie do kuchni to musi coś usmażyć;)
Tata zazwyczaj wie kiedy coś się dzieje złego(jak to mówi,zna się trochę na medycynie),każde tylko brać tabletki.
Najbardziej wkurzają mnie osoby,które mówią,że nie mogę dźwigać,że jak się zmęczę to muszę iść usiąść,słyszałam nawet od rodziny,że sie nie nadaję do pracy jako niańka,bo jestem chora.Ale na pytanie dlaczego..padała jedna odpowiedż:Bo jesteś chora.Blechhh,nie cierpie tego.

Awatar użytkownika
poopatrz
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 06 sie 2007, 12:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Koszalin

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: poopatrz » 18 wrz 2007, 15:03

ja doznałam szoku w te wakacje,bo chciałam pracować w mc donalds'ie. zrobiłam badania, pani doktor pracy wypisała mi książeczkę. potem szef odesłał mnie do jeszcze jednej lekarki. ta jednak stwierdziła ze nie mogę pracować w mc donalds'ie gdyż jak coś będzie z jedzeniem to mnie pierwszą wyslą na badania, i ze ja bedę głownym podejrzanym ,ktory mógł zarazić żywność;| rozpłakałam się jak głupia, gdyż mnie to bardzo uraziło. przecież CU nie jest zarazliwe, a ta babka w ogole nie znała tej choroby szczegółowo. nie wiem czemu nie chc iała mnie przyjąć do pracy, ale to było okrutne i od tej pory nie jadam w mc donalds'ie już bo mam uraz , hehe.. chociaz tyle dobrego z tej całej afery...
__________________________
I need somebody to lean on
Someone body, mind & soul
__________________________

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Patryśka » 18 wrz 2007, 18:06

Z drugiej strony ??dobrze?? ze nie dostalas tej pracy..Ta praca nie jest na nasze zdrowie :) A co do tej lekarki..Nie zdziwilabym sie gdyby bylo takich wiecej.

ESka

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: ESka » 18 wrz 2007, 18:14

poopatrz pisze:ta jednak stwierdziła ze nie mogę pracować
mam ostatnio podobny problem, ale ja rozumiem lekarzy bo moje wyniki badań nie są dobre. Pan doktor obiecał mi, że jak wyniki będą lepsze to mi podpisze :wink:

Awatar użytkownika
poopatrz
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 06 sie 2007, 12:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Koszalin

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: poopatrz » 18 wrz 2007, 19:38

no ja mam jak narazie łągodny stan. ale dziwi mnie to ze jedna lekarka mi pozwoliła normalnie pracować i nie stwierdziła zadnych przeciwskazań. a zresztą zaden lekarz mnie nie uprzedził o tym,ze nie mogę pracować tam gdzie jest kontakt z zywnoscią;| ale cóż, takie życie. przynamniej całe wakacje sobie imprezowałam heh.. ale wiecie to troszke taki szok, ja się poczułam jak jakaś trędowata, bo mogla mi to jakoś inaczej powiedzieć, a nie tak jak to zrobiła,czyli w brutalny dla mnie sposób.
__________________________
I need somebody to lean on
Someone body, mind & soul
__________________________

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: ranka » 18 wrz 2007, 19:51

a zresztą zaden lekarz mnie nie uprzedził o tym,ze nie mogę pracować tam gdzie jest kontakt z zywnoscią;
a niby dlaczego nie mozesz tam pracowac? czy NZJ to trąd?
Obrazek

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: ranka » 18 wrz 2007, 19:58

ma sie ten refleks... :gwizd:
Obrazek

Awatar użytkownika
poopatrz
Debiutant ✽
Posty: 9
Rejestracja: 06 sie 2007, 12:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Koszalin

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: poopatrz » 18 wrz 2007, 20:49

no sama nie wiem ;| ale ona tak mi to dosadnie powiedziała ze mi się odechciało tego całego mc'ka. jak już wczesniej pisałam, ta lekarka nie znała dokladnie tej choroby, ale stwierdziła ze jak występują bbiegunki to nie mo żna pracować. eech, tępić takich lekarzy hehe
__________________________
I need somebody to lean on
Someone body, mind & soul
__________________________

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”