Nieśmiałość a CD/CU

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Mol
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 10 sie 2006, 15:02
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Naklo nad Notecia
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Mol » 30 sie 2007, 23:27

Nie sadze. Wiem wprawdzie co to niesmialosc, sam jestem niesmialy, moze nie w takim stopniu jak opisales siebie, ale w jakims na pewno.

Takze niesmialosc - nie, psychika - tak, dokladniej podswiadomosc.

Nobla dla tego kto poda w jakim stopniu, choc pewnie to indywidualna kwestia.
Obrazek

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Shima » 30 sie 2007, 23:46

Mol pisze:sam jestem niesmialy
hmm..chociaż może rzeczywiście :)

Wracając do tematu...ja też jestem nieśmiała..tyle że u mnie w chwili obecnej objawia sie to sciskiem gardła i żołądka w kontaktach z jakąś władzą lub całkowicie obcymi mi osobami..nawet nauczyciele mojej córki mnie stresują..załatwianie czegoś w jakimś biurze...generalnie im bardziej ktoś obcy tym mnie jest gorzej.
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Aniijjaa » 31 sie 2007, 00:19

Moim zdaniem nieśmiałość to jednak psychika, która napewno łączy wiele elementów w sobie a jednym z nich jest niska samoocena cały mechanizm tutaj się uwalnia, który powoduje stan lęku, wstydu i jakby nie było stresu. Stresu tego podjadającego nasze jelitka i zdrówko :!:
Ktoś, kto zajmuje się psychologią to....nie będe kończyć :roll:
Też miałam różne podobne do Twoich problemy w dzieciństwie i długo, długo potem.
Różne, tak małe sprawy sobie wyolbrzymiałam, że jak pomyśle sobie o kims innym, kto coś takiego przechodzi to jest mi go ogromnie żal. Należałoby mu pomóc ale taką pomoc właściwie musi on sam w sobie odnaleźć. Trzeba patrzeć na innych od innej strony. Ludzi których spotykamy są takimi samymi jak my. Jeżeli w relacjach z nami dają nam odczuć coś złego, odpychającego to mozna to sobie wytłumaczyć brakiem kultury, głupotą, cwańactwem i licho wie jeszcze czym. Zawsze byli i będa tacy, którzy będa czekali na naszą porażkę, na nasz ten gorszy dzień. Będą mieli z tego uciechę bo tacy są i to im sprawia radość ale w moim przekonaniu to osoby, które nie zasługują nawet na to aby zwrócić im uwagę, a tym bardziej na zakłoppotanie z naszej strony- tak normalny człowiek nie postępuje, więc dlaczego mam być onieśmielona?
Rozmowa z wieloma osobami( gdybym w tamtych czasach mogła korzystać z netu :roll: kochani dziś moje życie wyglądałoby pewnie zupełnie inaczej), książki, czas i zmęczenie po latach tym co mnie tak oniesmielało sprawiło, że moje obawy i wszystkie inne zbędne dodatki życiowe doprowadziły do zmiany na lepsze. Nie mam hamulców :wink: nic mnie nie jest w stanie zatrzymać, jestem zupełnie inna osobą. Ale zaczęłam patrzeć na ludzi jak na ludzi, tzn. popełniają takie jak ja błędy, też mnie o coś pytają, są życzliwi i są też hamscy, są cwaniacy i pokorni, są mądrzy i sa głupcy. Tych których niegdyś przed laty uważałam za mądrych, wzorem do nasladowania dziś są dla mnie zwykłymi ludźmi. Nic w nich szczególnego nie znajduje. Przed laty mieli "dobrą aurę" bo:byli pewni siebie, nawiązywali szybko kontakty, byli zabawni w towarzystwie, spotykali sie z najładniejszymi dziewczynami/chłopakami, opowiadali o miejscach o których mogłam pomarzyć, mieli rózne doświadczenia "prawdziwe" i "wymyslone" :wink: a dziś :razz: chodzą jedni w obdartych galotach, inni ledwo łączą koniec z końcem, są zmęczeni, starzy i nie świecą jak przed laty. Inni utrzymali swój wizerunek w moich oczach ale nie uważam siebie za kogoś gorszego. To dziś ja chodze z podniesioną głową i nie nie pozwole sobie na to aby ktoś mnie w jakiś sposób zawstydzał, onieśmielał.
Kiedyś autorytetem dla mnie byli lekarze, czasy kiedy "wójt i pleban" wywierali niepokój i nieśmiałość minęły :roll: przestałam wartościować ludzi według wykształcenia bo ono nie jest wyznacznikiem człowieka. Dziś to dla mnie nie ma znaczenia bo są mądrzy hydraulicy i lekarze...nie napiszę ale spotkać musiałam ich na swojej drodze aby czegoś się nauczyć.

Poruszyłeś temat dla mnie bardzo długiiiii :roll:

Myślę, że ten problem ma wiele osób ale nie przełamią się aby pisać :razz: Ty jesteś na dobrej drodze aby zmienić to, czego naprwdę Ci życzę :roll:

Można być sztywniakiem i można być wesołkiem :roll:
Są tacy i tacy. Najważniejszą chyba sprawą jest samoakceptacja, wówczas niska samoocena pójdzie sobie tam gdzie powinna.
Aniijjaa

Awatar użytkownika
fairy
Początkujący ✽✽
Posty: 240
Rejestracja: 19 cze 2007, 09:19
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: fairy » 31 sie 2007, 02:39

Z tego co piszesz Torvik to raczej jakas spora nerwowosc polaczona z niesmialoscia... mysle, ze ma wplyw. U mnie jest inaczej- moze bardzo niesmiala to nie jestem, ale czesto denerwuje sie jak mam sie z kims zobaczyc,spotkac, denerwuje sie wieloma rzeczami, ktorymi inni nie. Moze Ty po prostu jestes nerwowy i niesmiely i kontakty miedzyludzkie powoduja ze masz dyskomfort? :) a Stres to juz na 100% jakos na nasze choroby wplywa
Hello, I know there's someone out there who can understand
And who's feeling the same way as me ...

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Raysha » 31 sie 2007, 08:02

Drogi Wujku Torviku,
powiem Ci że ja też byłam nieśmiała i się zamykałam. Tyle że ja nie miałam zbytnio przyjaciół, ani kolegów ze względów na mój niedosłuch :neutral: odizolowałam się. Na szczęście poszłam do dobrej klasy integracyjnej w podstawówce, i moja pani wychowawczyni ustawiła sobie cel żebym otwarła się na ludzi. Teraz jak tak patrzę to dzięki niej mogę normalnie funkcjonować. Wytłumaczyła mi żebym się przełamała, często prosiła mnie o moje zdanie w danym temacie. I co się okazuję ? Ano, teraz mówię co myślę, otwarłam sie bardziej na ludzi. I już nie myślę "Co ludzie sobie pomyślą jak ja to zrobie czy coś powiem", tylko myślę "Niech ludzie sobie myślą co chcą ja jestem sobą i dobrze mi z tym " Dzięki internetowi też trochę się otwarłam na ludzi, wbrew pozorom. Ale zawsze mam straszną nieśmiałość wobec poznanych osób np. jak poznawaliśmy sie we Władku. To jak każą mi się wypowiedzieć to cała się czerwona robię i pot mnie oblewa...jest to strasznie dokuczliwe, bo ja wiem co chce powiedzieć ale ta pierwsza nieśmiałość mnie bardzo denerwuję... :/ Sama nie umiem rozwiązac tego problemu, dlatego nie wiem co z tym fantem zrobić, bo u mnie występuję ta "pierwsza nieśmiałość"...

ESka

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: ESka » 31 sie 2007, 13:29

Ja też jestem nieśmiała, chociaż teraz już nie tak bardzo jak kiedyś. Najgorszy moment to była chwila, kiedy z podstawówki poszłam do liceum. Nowa klasa nikogo nie znałam i ciężko mi było z kimś się zaprzyjaźnić. Na szczęście znalazły się osoby, które mi pomogły. Najciekawsze w tym wszystkim było to, że to były dziewczyny niby te złe tzw. margines klasowy. Chodziłyśmy na papieroska, chociaż ja nie paliłam( i one wale mnie do tego nie namawiały wręcz przeciwnie) często przyprowadzała nas do szkoły straż miejska, uciekałyśmy z lekcji itd. No i one jakoś dodawały mi pewności siebie dzięki nim przestałam być taka nieśmiała nauczyłam się nie przejmować, co inni o mnie pomyślą. Dopiero już przed samą maturą dowiedziałam się, że sprawiałam wrażenie osoby, z którą trudno jest się dogadać i takiej chłodnej zdystansowanej i powinnam dać ludziom szansę na poznanie mnie, bo naprawdę jestem super kumpela :wink: . Dziś też jestem jeszcze nieśmiała zwłaszcza wobec nowo poznanych osób, ale chyba wynika to z niskiej samooceny. Ciągle wydaje mi się, że w porównaniu z innymi ja nic nie umiem jestem głupia brzydka itd., choć wiele osób mi powtarza, że akurat takich kompleksów nie powinnam mieć. Walczę z moją nieśmiałością, bo ona dostarcza wiele stresów i na pewno wpływa na gorsze samopoczucie. Ostatnio mam ochotę na wstawienie zdjęcia na forum, ale właśnie moja nieśmiałość mi na to nie pozwala. :smile:

Awatar użytkownika
Agikkus
Początkujący ✽✽
Posty: 423
Rejestracja: 21 cze 2007, 16:11
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK/Herts
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Agikkus » 31 sie 2007, 13:52

No to kolej na mnie. Tez jestem niesmiala...trudno mi jednak okreslic w jakim stopniu. Wszystko zalezy od ludzi, ktorych spotykam i sytuacji. Jak sie jeszcze zaczne do tego stresowac, to zaczynam plesc glupstwa. A moja samoocena to juz jest strasznie niska. Chociaz spotykam ludzi w swoim zyciu, ktorzy przechwalaja sie czego to nie potrafia robic i jacy sa zdolni...ja nawet jak cos znam to siedze cicho, bo wydaje mi sie, ze na tyle ile znam dany temat to jeszcze za malo, zeby sie wypowiadac...a potem slysze tych innych, co sie chwala, a wcale nie maja pojecia...eeech..
A co jest najgorsze na swiecie? Jak sie zaczne czerwienic...to wtedy juz kleska na calego...a jesli ktos jeszcze zwroci mi na to uwage to ogarnia mnie juz totalny paraliz...
Az trudno uwierzyc, ze bylam kiedys nauczycielem...:) ale jak widac, chyba mozna to jakos pokonac...czy tez przyzwyczaic sie do sytuacji...
Uff...ale sie rozpisalam....

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Aniijjaa » 31 sie 2007, 14:22

Agikkus te rumieńce są najbardziej denerwujące :roll: kiedyś dopadały mnie wszędzie i bez powodów, a jak znalazł się problem to dopiero czułam się "wspaniale". Teraz czasem też się pojawiają ale nie jest tak jak kiedyś. Bardzo nie lubie być w centrum zainteresowania, nie lubie kiedy wszystkie "gały" są skierowane na mnie i zamiast się skupić na tym co mam powiedzieć myślę o tym "ciekawe co oni sobie teraz o mnie myślą i co mnie to tak naprawdę obchodzi :wink: ale czuję się niezręcznie, że mogę czegoś nie wiedzieć co powinnam". Ale i tak idę do przodu, przełamuje chwilke zwątpienia :razz:
Aniijjaa

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Shadowka » 31 sie 2007, 14:43

Agikkus pisze:A co jest najgorsze na swiecie? Jak sie zaczne czerwienic...to wtedy juz kleska na calego...a jesli ktos jeszcze zwroci mi na to uwage to ogarnia mnie juz totalny paraliz...
Ja się całę życie czerwieniłam :) I często ludzie mi to wypominali, ale z czasem zaczeło mi się to podobać bo czemu nie :) I moja odpowiedź dla kąśliwych kobiet była taka : ja mam rumieńce a ty musisz sobie róż kłaść :) Z czasem ludzie zaczeli na to inaczej patrzeć, pojawiały się opinie, żę dodaje mi to uroku :) A ja się zgadzam, choć pod przykrywką rumieńców kryje się jakiś nieokreślony wstyd i nieśmiałość. I z tą własnie nieśmiałością staram się walczyć jak z tekstami o rumieńcach, taka jestem i tego nie zmienię musze jedynie nauczyć się z tym zyć i dobrze to wykorzystac kiedy trzeba :)
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: tom-as » 02 wrz 2007, 14:54

to i mój 'problem' (tak tak) byłem baaardzo nieśmiały... teraz czasami też, ale już nie w takim stopniu.

ogólnie wyglądało to u mnie jak u Torvika.


Zenobius pisze:W klasie w ktorej bylem bylo dwoch liderow, Jacek - "krol Hiphopu" i Mariusz - "ziomek" ;-) ktorzy byli ze soba skumplowani wtedy w miare i "rzadzili" klasa - tzn. narzucali swoje wszystkim.
Ja do tam doszedlem do klasy drugiej - a wtedy bylem juz wychudzony, dlugie wlosy, nosilem sie na czarno i sluchalem metalu ;-) wiec panom raczej do gustu nie przypadlem.
No ale gdy zaczalem sie im przeciwstawiac, jak oni robili dowcipy z kogos, to ja robilem dowcipy z nich, w obronie tej osoby. Jak robili dowcipy o mnie, to sie nauczylem tym nie przejmowac, tylko odpowiadac na zaczepki :-) no i w koncu klasa stanela za mna i mnie wspierala w stawianiu oporu tamtym gosciom. Oni w koncu stwierdzili, ze jestem "spoko gosc", bo sie nie dalem rzadzic tak jak inni, a w klasie zapanowal mniej-wiecej rowny podzial i rowne prawa - czasem lecial HH a czasem Rock i Metal na przerwach ;-)
Mikrusia pisze:Tyle że ja nie miałam zbytnio przyjaciół, ani kolegów ze względów na mój niedosłuch :neutral: odizolowałam się.
Edyta83 pisze:Najgorszy moment to była chwila, kiedy z podstawówki poszłam do liceum. Nowa klasa nikogo nie znałam i ciężko mi było z kimś się zaprzyjaźnić.
odnośnie szkoły... w podstawówce było nawet ok... początek roku szkolnego.. pirwsza klasa technikum i... po pierwszym tygodniu znikam na 1,5 miesiąca (szpiatal).. po powrocie mało kto mnie pamiętał i oczywiście co chwile były docinki odnośnie wyglądu i takie tam (wychudzony , mały itp)... w takich sytuacjach Ci, którzy tak mówią oczekują, ze sie będę odgryzał co z kolei znów napędzi ich by jeszcze bardziej mi dopiec. Więc troszkę ich wybiłem z tropu... jak mi coś dopiekli to się uśmiechnąłem i albo nic nie gadałem, albo w odpowiedzi.. sam sobie dogryzłem (z dystansem do samego siebie problemu nie mam)... na początku ich to zblokowało bo nie wiedzieli co odpowiedzieć... po jakimś czasie jak znów coś tam szło pod moim adresem to znów się nie rzucałem, że mają do mnei jakiś problem tylko znów sobie dowaliłem i troszkę im... po jakimś czasie coraz bardziej im oddawałem.. oczywiście cały czas żartami (nic na śmiertelnie poważnie) ... pod koniec pierwszej klasy już mogłem sobie pozwolić na dość swobodne odgryzanie się.. w połowie klasy drugiej byłem już 'swój' :-)

może to co opisałem z nieśmiałością nie ma dużo wspólnego, ale ja to jakoś łącze.... jednak pomimo tego, że jakoś ujarzmiłem prześmiewców to dalej odczuwałem dużą nieśmiałość w kontaktach z innymi... ileż to było zmarnowanych okazji by np. kogoś poznać... i tak to sobie było raz lepiej raz gorzej do końca edukacji w technikum... później Crohn sie za mnie zabrał dośc poważnie i wylądowałem na stole operacyjnym... i właśnie po tym wydarzeniu coś się zmieniło... nie wiem jak, czemu... wiem, że od operacji jest inaczej (może nie o 180* ale tak powiedzmy 140*).. czasem mam chwile nieśmiałości... jednak komfort życiowy jest całkiem inny. Podejrzewam, że jakbym nie ta operacja to (pomijając działania Crohna) nie byłbym na pierwszym zlocie u Zena... na żadnym zlocie by mnie nie było bo bym po prostu sie bał kontaktu.
Agikkus pisze:Wszystko zalezy od ludzi, ktorych spotykam i sytuacji. Jak sie jeszcze zaczne do tego stresowac, to zaczynam plesc glupstwa. A moja samoocena to juz jest strasznie niska. Chociaz spotykam ludzi w swoim zyciu, ktorzy przechwalaja sie czego to nie potrafia robic i jacy sa zdolni...ja nawet jak cos znam to siedze cicho, bo wydaje mi sie, ze na tyle ile znam dany temat to jeszcze za malo, zeby sie wypowiadac...a potem slysze tych innych, co sie chwala, a wcale nie maja pojecia...eeech..
ja miałem tak, ze w ogóle się nie odzywałem nawet jak coś wiedziałem... teraz z odzywaniem jest troche inaczej... jak czegoś nie jestem pewien to się nie odzywam (jak już się wtrące to zaznaczam, ze pewności nie mam), natomiast jak słysze, że ktoś o czymś tam gada i zaczyna wygadywać brednie to wtedy dopiero się wtrącam i mówię, że to inaczej jest (natomiast jak ken ktoś mówi sensownie a nie mam nic ciekawego do dodania to sobie siedzę cicho)

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Alishia » 02 wrz 2007, 15:54

Hmmm...może sama nieśmiałość nie ma nic wspólnego z chorobą.Ale stres jej towarzyszący na pewno.
Chyba warto trochę się wyluzować,zacząć zwalczać tą nieśmiałość.Żyj pełnią życia i zacznij się otwierać na innych.
Pozdrawiam:)

Awatar użytkownika
goniusia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 650
Rejestracja: 10 cze 2007, 21:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: okolice Wrocławia

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: goniusia » 02 wrz 2007, 19:33

Nigdy nie byłam nieśmiała,zawsze bez problemu nawiązywałam nowe znajomości.Jestem pozytywnie zakręcona.Nawet do mojego męża pierwsza zrobiłam krok.Wszystkie sprawy w urzędach załatwiam sama bo mj mąż się wstydzi :lol:

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: ranka » 02 wrz 2007, 20:24

kiedys bylam niesmiala jak nie mialam CU.teraz raczej domagam sie swoich praw zawsze i wszedzie.moze to tak z wiekiem przychodzi? :razz:
Obrazek

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Patryśka » 03 wrz 2007, 18:36

ranka pisze:moze to tak z wiekiem przychodzi? :razz:
To jest chyba najbardziej prawdopodobna opcja :)

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Nieśmiałość a CD/CU

Post autor: Patryśka » 03 wrz 2007, 20:23

To tez po czesci prawda..Ale czy 5-letnie niesmiale dziecko po doswiadczeniach bedzie smiale ?? Trzeba tez dojrzec psychicznie do tego ;)

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”