jedzenie przed wyjściem z domu

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
MałaMi
Początkujący ✽✽
Posty: 203
Rejestracja: 04 lut 2009, 23:24
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Kontakt:

jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: MałaMi » 05 maja 2009, 17:53

Nie bardzo wiedziałam, w jakim dziale mam umieścić ten temat, więc dam go tutaj, ponieważ jest to w dużym stopniu związane z nastawieniem psychicznym (tak mi się wydaje). Już od jakiegoś czasu czytam to forum i wydaje mi się, że wielu Forumowiczów je regularnie niezależnie od tego, czy gdzieś wychodzi czy nie.
Zastanawiam się czy wobec tego to co przeżywam jest normalne. Jeżeli np. muszę gdzieś wyjść w środku dnia to nie jem nic oprócz śniadanie, ewentualnie jakiegoś wafla ryżowego, bo boję się, że to mi się zacznie trawić i wydostawać nie tam gdzie trzeba i nie kiedy trzeba. Strasznie boję się mieć coś w jelitach. Oczywiście też odprawiam mantry przygotowujące organizm i psychikę na wyjście. Jest jakiś sposób, żeby sobie poradzić z tym strachem (POZA WIZYTĄ U PSYCHOLOGA)?
Rise. Life is in motion. I'm stuck in line.
Rise. You can't be neutral on a moving train.
One day the symptoms fade. Think I'll throw these pills away.
And if hope could grow from dirt like me. It can be done.

Won't let the light escape from me.
Won't let the darkness swallow me.

So long.
http://www.youtube.com/watch?v=UN-MwovMrbI
_________________

NIC nie zażywam poza SANROBI

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: ewkunia » 05 maja 2009, 18:12

zjeść i wyjść ;p dobierać starannie posiłki - jeść produkty ubogie w blonnik i nie drażniące :) można sobie strzelić nutridrinka:D:D:D ponadto warto namierzyć okoliczne kible,żeby mieć komfort psychiczny,ze się tam dotrze.

fajnie jest wychodzić gdzieś przed czasem,żeby mieć możliwość 'odbicia w bok' bez stresu,że ktoś / coś czeka...

szczerze, ja nie mogę wytrzymać bez jedzenia i gdybym robiła jak Ty, to bym się darla na każdego-mam agresora na głodzie;p

w torbie mam zawsze awaryjne przegryzki,żeby nie jeść byle czego, wychodzę na miasto z kanapkami :)

wstaję duzo przed czasem,żeby spokojnie iść kilka razy do wc, zjeść śniadanie, itp.

cóż można więcej? na ważne wyjścia loperamid? :) mp3 na uszy i książka do łapki?:) życzę powodzenia
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Misia

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: Misia » 05 maja 2009, 18:40

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7786
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: obyty.z.cu » 05 maja 2009, 20:16

Widac z tego , ze kazdy ma inaczej.
Psychika to wazny temat, jednak dla mnie wiekszym problemem jest to, ze cokolwiek zjem czy wypije w ciagu kilkunastu minut musze "oddac",nigdy niewiem czy jeden raz wystarczy.Dlatego staram sie wychodzic z domu po ok. 2 godzinach od picia porannego.Jedzenie tylko wtedy ,gdy szybko po wyjsciu znajde sie w okolicach wc.
Problemem sa dluzsze wyjazdy, wtedy rezygnuje z kolacji i sniadania ,nie jem do czasu, az znajde sie w "bezpiecznym" miejscu, nawet gdy musze jechac caly dzien.
Wg mojej gastroenterolog ,wynika to miedzy innymi z zmian w jelicie powodujacy szybki pasaz.
Tyle, ze zartujac, mam z czego chudnac :wink: wiec taka glodowka mi nie szkodzi,
a psychicznie jestem spokojny,niezagrozony.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Mycha
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 17 lut 2009, 08:43
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: Mycha » 05 maja 2009, 22:13

Ja śniadanie jem dopiero w pracy, przychodzę wcześniej, robię herbatę i jem, w pracy mam warunki żeby spokojnie zjeść więc mi to nie przeszkadza. Poza tym też nie jem nic ok 1,5-2 godziny przed wyjściem. Kawa tylko w pracy rano, wtedy zdąży wyjść do tej 17. Jedzenie na mieście - zapomniałam co to znaczy... W sumie dobrze to zrobiło mojej figurze i portfelowi :razz:
"Mam przesrane..."

MałaMi
Początkujący ✽✽
Posty: 203
Rejestracja: 04 lut 2009, 23:24
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Kontakt:

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: MałaMi » 05 maja 2009, 23:01

Ja tez nie jem dla komfortu psychicznego - to życie upośledzone pod wieloma względami. Jedzenie w restauracjach zostało gdzieś w poprzednim życiu. Jak siedzę w domu i nie myślę o wyjściu to wszystko jest ok.
Rise. Life is in motion. I'm stuck in line.
Rise. You can't be neutral on a moving train.
One day the symptoms fade. Think I'll throw these pills away.
And if hope could grow from dirt like me. It can be done.

Won't let the light escape from me.
Won't let the darkness swallow me.

So long.
http://www.youtube.com/watch?v=UN-MwovMrbI
_________________

NIC nie zażywam poza SANROBI

katjank
Początkujący ✽✽
Posty: 259
Rejestracja: 02 paź 2008, 19:02
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Milanówek/Otwock

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: katjank » 06 maja 2009, 05:33

Co by nie napisać i tak każdy będzie miał inaczej.
Jedno co mi się nasuwa na myśl to żeby próbować się przełamywać.
W życiu bywają różne sytuacje i czasem nie wiemy co będzie za 15 minut. Może warto mieć plan awaryjny z tą kibelkową trasą np. Jeść spokojnie, nieszkodzące z doświadczenia produkty i jeśli więcej w tym psychicznego zablokowania próbować przesuwać granicę. Tak sobie myślę.

Misia

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: Misia » 06 maja 2009, 07:35

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: exa » 06 maja 2009, 08:17

MałaMi pisze:to życie upośledzone pod wieloma względami.
sorki, ale muszę......nie masz ręki, nogi?, jesteś niewidoma? niesłysząca? jeździsz na wózku? leżysz i nie możesz się ruszyć?....jakie to upośledzenie latać parę razy do toalety w ciągu dnia?...to jedynie niedogodność....większa lub mniejsza...

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
i to jest sedno....i tyle....

jeśli chodzi o jedzenie w restauracjach, bez przesady, jest ich tyle i tak różne, że każdy może coś dla siebie znaleźć....
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: ewkunia » 06 maja 2009, 08:32

ja lubię restauracje,bo są tam kible :D Jem tam coś od czasu do czasu i żyję.
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

matchew
Debiutant ✽
Posty: 33
Rejestracja: 22 sie 2007, 12:23
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: matchew » 06 maja 2009, 08:34

Jadam przed wyjściem czasem nawet tuż przed i nie mam obaw ze coś mnie dopadnie. Każdy korzysta z WC różnimy się tylko czasem kiedy będziemy musieli do niego iść. Toalety są przecież wszędzie - no możne przesadziłem z tym, ale na pewno jakaś się znajdzie wiec nie ma obaw. Wystarczy wejść do restauracji/knajpy, nawet do sklepu i zapytać (testowane :wink: ) i nie zdarzyło mi się żeby nie można było skorzystać (fakt ze czasem niektóre są płatne ale co zrobić).

Co do psychiki to zauważyłem u siebie (pewnie niektórzy też tak mają) ze im bardziej się nakręcam ze coś się stanie tym WC staje się bliższe :razz: wiec skoro się nie chce przybytku szukać to się nie ma co zamartwiać

Awatar użytkownika
Mycha
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 17 lut 2009, 08:43
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: Mycha » 06 maja 2009, 22:36

Mi akurat to ograniczenie też nie przeszkadza.Ja ogólnie nie lubiłam wychodzić po jedzeniu, bo po prostu ja po jedzeniu lubię odpocząć. Rezygnacja z jedzenia na mieście też nie była jakimś wielkim wyrzeczeniem, nigdy nie byłam do tego przyzwyczajona, bo nigdy nie lubiłam jeść z obcymi ludźmi. Śniadania w pracy przywyczaiłam się jeść podczas pracy w Akademii, każda z pracujących ze mną Pań wolała dłużej pospać i śniadanie jadły zaraz po przyjściu do pracy, więc żeby nie siedzieć tak o suchym pysku zaczęłam robić to samo i tak mi zostało. Nie ukrywam, że mam też dzieki temu jakiś większy komfort psychiczny jak rano jestem na czczo, ale nie jest to dla mnie jakoś uiążliwe.Natomiast nigdy jeszcze nie wytrzymałam całego dnia bez jedzenia, gdybym nie zjadła nic gdzieś do 14-15 to bym zemdlała, a na pewno bym kogoś pobiła. Anoreksja zawsze stanowiła dla mnie zagadkę :neutral: nie wyobrażam sobie rezygnacji z jedzenia.
"Mam przesrane..."

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: Alishia » 09 maja 2009, 09:27

Po prostu..zjeść i wyjść.Dokładnie.Ja się nie odżywiam regularnie (choć to wszystko zależy od dnia i od mojego widzi mi się).I obojętnie czy wychodzę czy nie wychodzę to jem - no chyba,że nie jestem głodna.
Trzeba w końcu jakoś "dogadać"się ze swoim organizmem.Często mi się zdarzało,że wychodziłam z domu akurat kiedy mnie łap ból...Na przekór by udowodnić sobie i mojemu organizmowi,że mam w nosie jego "zachowania" i robię to na co mam ochotę.
Po za tym nie jedzenie takie jak Twoje..może Ci przysporzyć więcej złego niż dobrego!

Awatar użytkownika
LaStella81
Początkujący ✽✽
Posty: 381
Rejestracja: 21 lis 2008, 20:53
Choroba: CU
województwo: podkarpackie
Lokalizacja: Niebo Niebieskie
Kontakt:

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: LaStella81 » 09 maja 2009, 18:37

Myślę podobnie: zjeśc coś bezpiecznego i na pewną chwilę przed wyjsciem z domu.
Osobiscie zrobiłam kilka razy błąd i wypadłam z domu jeszcze przegryzając coś w biegu.
Na efekty nie musiałam długo czekać...już na przystanku chciało mi się do WC.
Jak dobrze że tuż obok przystanku jest :wc:
A na trasie swojej podróży do pracy(ok.10 km) mam obstawione kilka miejsc gdzie w pobliżu jest WC i mogę z niego skorzystać.

A tak na koniec mały OT...
Początki choroby i usilne poszukiwanie WC, jak nie znalazłam błagającymi oczyma poprosiłam pana z pobliskiego sklepu Cyfrowego Polsatu o udostępnienie mi WC dla personelu.
Do dziś a tym miłym panem żyję z zgodzie i jak coś(czyli mój wlot do sklepu z prędkością światłą) to zawsze mogę wpaść do WC z czego przyznam że korzystam :wink:
Ból fizyczny ma w sobie to że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija.
Ból psychiczny ma w sobie to że zabija nas codziennie od nowa-my jednak ciągle żyjemy.

Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Re: jedzenie przed wyjściem z domu

Post autor: biedronka24 » 09 maja 2009, 21:03

Ja dziś zrobiłam coś, czego normalnie staram się unikać. Byłam na zakupach. Cały dzień poza domem. No i zjadłam w biegu batonik :oops: Dobrze, że w centrum handlowym są bezpłatne toalety :wink:
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”