Miłość czy pieniądze ?

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: tom-as » 15 lut 2007, 11:52

kamilar pisze:
tom-as pisze:ale czesto sie tak dzieje, ze taki Zdzisiu oprócz tej 'niezawodnosci' nie ma nic innego do zaoferowania.
bo nic innego nie jest ważne!!!

koniec i kropka
mam nadzieje, że tego doświadczysz
pozdrawiam
no dobra.. widze ze jednak musze rozwinąć myśl...
ale czesto sie tak dzieje, ze taki Zdzisiu oprócz tej 'niezawodnosci' nie ma nic innego do zaoferowania... podczas pierwszego kontaktu (juz na etapie kontaktu wzrokowego) Zdzisiu przegra z tym naszym wystarczy tylko dobrze zbudownym Rysiem który moze okazać sie człowiekiem na którym polegać nie mozna. Prędzej czy póżniej kobieta zda sobie z tego sprawe i wtedy jest problem. Przysięgi, ze juz nigdy wiecej z takim człowiekiem... (czyli potencjalne szanse naszego Zdzisia rosną) ale na horyzoncie znów obok Zdzisia pojawił sie inny facet, który znów wygrywa w kategorii 'zdrowy silny samiec = zdrowe potomstwo'. No i znów Zdzicho idzie sie spić bo 'odpadl' z gry.
a to co Ty piszesz, co jest najważniejsze to to juz jest jakby dalsza czesc selekcji i doboru... i na tym etapie nasz manglowany cały czas Zdzicho sie nie znajdzie zbyt szybko.. o ile sie w ogole znajdzie.
To sie dzieje podświadomie... z naturą się nie wygra.

Kacper

miłość czy pieniądze? wiadomo co wygrywa

Post autor: Kacper » 15 lut 2007, 17:06

Zenobius pisze:omg.. ;-)

(..)

Do tego stereotypowo to faceci uganiaja sie za kobietami, a te ich albo przyjmuja albo odrzucaja.
Dlatego kobiety zazwyczaj maja wielu adoratorow, a faceci adoratorek raczej nie.

To tyle ze stereotypow nie?
A w dzisiejszych czasach mamy coraz wieksze "rownouprawnienie" i za facetami uganiaja sie kobiety. Facet silny niekoniecznie jest tym ktory da utrzymanie itd.

Zupelnie odrywajac sie od siebie, popatrzcie na swoje wypowiedzi - to tylko znaczy czy jestescie jeszcze "wczorajsi" czy "dzisiejsi" :-)

Kacper - trafiles na "dzisiejsza" kobite, a jestes wczorajszy, to nie plakusiaj, tylko znajdz sobie wczorajsza :-P
Jest ich jeszcze troche :-)

A co do mnie, to jest dla mnie oczywistym, ze rodzina musi miec bezpieczenstwo i spokoj. A w dzisiejszych czasach uzyskuje sie to przez pieniadze.
Kiedys wygrywal facet silny, ktory mogl zalatwic niebezpieczenstwo, teraz wygrywa ten ktory potrafi sie ustawic.. czy jest miedzy tym roznica? Jak dla mnie nie :-)

Zeno

Jest wiele kobiet wokół mnie, którym się podobam (łamię wskazany stereotyp Zeno). (tak, zaraz się również dowiem jakie to rozbuchane ego mam - ale chcę pokazać pewien fakt). Ale to za mało, bym był "atrakcyjny" na dłużej niż jeden wieczór. Nie jestem silny w sensie pierwotnym, ani ustawiony w sensie "dzisiejszym".

Może jestem :ciezar: wg "dzisiejszego" modelu, może kobiety to widzą, ale ja nie dostrzegam tej siły :smutny: . Na pewno ilość zer na koncie tego nie odzwierciedla :wink: .

A "wczorajsza" kobieta to jaka :?:
Może chodzi Ci o to, że "wczorajsza" kobieta, to taka idealistka, która uważa, że uczucie przetrwa wszystko, a "dzisiejsza" kobieta - nieważne kto, ale ważne, za "ile". Teraz to bym rozumiał pojęcie wczorajszości i dzisiejszości. Albo może już nie łapię od kroplówek :evil2: .

Bez znaczenia czy jestem "wczorajszy" czy "dzisiejszy" (zgodnie z powyższym modelem), jako schorowany facet mam marne szanse na udany związek :neutral: . Spójrzmy prawdzie w oczy :!:
Choroba bardzo pomaga, by nie wychylać się poza średnią krajową :evil: (przynajmniej tak jest w moim przypadku :neutral: . Pogodziłem się z tą sytuacją.
Całą energię obecnie angażuję w rozmaite przedsięwzięcia dla siebie.


Kobiety (w większości - żeby zaraz znów nie dostać w głowę, że generalizuję) są konformistkami, matriksowymi tworami kolorowych pism i telewizji, myślącymi o lekkim życiu, w dostatku, z dala od trosk.

Inna kwestia - jestem jeżem z kolcami - jak mawia pewna osoba.. Dlatego, że spotkałem takie kobiety-konformistki, które.. mnie nie kochały, albo nie wytrzymały ciężaru..
Bycie z chorym na CD czy CU, to jak związek z policjantem/strażakiem, którego żona nie wie, czy wróci cało z pracy.

Kacper

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: Kacper » 15 lut 2007, 17:57

Zenobius pisze:
Kacper pisze:Kobiety (w większości - żeby zaraz znów nie dostać w głowę, że generalizuję) są konformistkami, matriksowymi tworami kolorowych pism i telewizji, myślącymi o lekkim życiu, w dostatku, z dala od trosk.
Hola hola.. a faceci nie? :-)
I czemu w wiekszosci, raczej powoli.. ;-) moze Ty takie po prostu przyciagasz?
Wiesz, coś w tym jest.. Fakt, faceci też ulegają.. ale wiesz jacy :twisted: , rozmawialiśmy o tym dziś :mrgreen: .

Co do przyciągania masz rację: zrzucę z grzbietu garnitur oraz koszulę z krawatem. Zacznę chodzić w dresach albo jeansach marki no name i nie będę drażnił :wink:.
Te uczuciowe, wspaniałe idealistki, od razu zechcą mnie przygarnąć, taką sierotkę.. A jeszcze jak zacznę chodzić w glanach i ogolę głowę, to pomyślą: nie dość, że po chemii biedak, to nosi butki ortopedyczne :cry: . Muszę się nim zaopiekować" .HEHEHEHE :!: :razz:

Zróbmy eksperyment 28 lutego :wink:

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: exa » 15 lut 2007, 18:58

tiaa...zdaje sie ze rozprawialismy o uczuciu prawdziwym..., a nie o plastikowym....
a wszystkie przyklady Krzysiow, Rysiow i Zos...sa troche jak z piaskownicy...

pewnie, ze instynkty sa instynktami, ale po to jestesmy ludzmi, zeby nad nimi panowac i zeby uzywac glowy a nie innej czesci ciala...
oczywiscie , ze sa ludzie, ktorzy przyciagaja dziwne sytuacje lub pewien typ ludzi...

wiec moze drodzy panowie czas zmienic otoczenie, srodowisko...zmienic sposob widzenia ludzi...bo zdaje sie ze kobiety, ktorymi sie otaczacie, albo na ktore zwracacie uwage.....nie sa, jakby to rzec, wlasciwe...

a wiecie czego wlasciwie chcecie? :wink:
a moze szukacie ksiezniczki z bajki? :wink:


ps.
nie mam jednak o kobietach najlepszego zdania niestety...generalizujac , oczywiscie :wink: potrafia "umilic" zycie :wink: ...rece nieraz mi opadaly sluchajac moich kolezanek...
i zawsze jakos wolalam pracowac z facetami...ale niestety, przekonalam sie ze faceci w pracy, oraz poza, tez potrafia miec "zespol napiecia przedmiesiaczkowego"...i to juz jest nie do wytrzymania... :wink:

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: Patryśka » 15 lut 2007, 19:15

Zenobius pisze:Ksiezniczki z bajki nie istnieja :-P [ na szczescie, bo by bylo nudno ].
Krolewicza tez ciezko znalezc :P
Ale to dobrze nikt nie jest idealny...A co do tego ze kobiety szukaja kasiastego faceta-panowie tez nie wezma kobiety z ulicy...Tylko ze zamilowania do pieniedzy u panow nie widac tak bardzo jak u pan...Bo to kobiety lubia sie ubrac...itd...ale u panow (nie generalizujac) jest podobnie..

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: exa » 15 lut 2007, 19:33

Zenobius pisze:Co do panowania nad instynktami, to milosc zdaje sie ze tez jest instynktem - bo niby jest slepa i nigdy nie wiadomo gdzie trafi
Zeno...a nie czasem uczucie?...emocje? a ze slepe...slepo tez wierzymy....czasem tez jestesmy slepi i glusi na wszelkie argumenty :wink:

zwierzeta maja instynkty, ale nikt nie powie, ze jednym z nich jest milosc....wiec chyba milosci do instynktow nie zaliczym :wink:

mysle, ze to o czym tutaj rozmawiamy, czyli o zachowaniach kobiet i mezczyzn, mozna nazwac smialo atawizmami...kiedys kobieta szukala silnego samca, ktory byl w stanie zapewnic byt jej i dziecku, a facet szedl i zapladnial na prawo i lewo...ku chwale przetrwania gatunku..

i dlatego moim zdaniem trudno tu o tego typu sytuacjach dyskutowac :wink: ...chyba jedynie o tym, kto sie nad tym zastanawia i nie kieruje jedynie atawizmami, tylko jest swiadom siebie, tego kim jest, co czyni, czym sie kieruje i jakie to bedzie mialo konsekwencje...
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: exa » 15 lut 2007, 20:03

Zeno, zeby kontynuowac dyskusje, trza ustalic znaczenie podstawowych terminow, ktorymi sie poslugujemy...inaczej do bani :wink: bo trudno sie przekonywac, kiedy wychodzi sie z roznych zalozen....jedno o niebie ...drugie o drzewie....

i nigdzie nie pisalam o kontrolowaniu...jeno o mysleniu :mrgreen:

Maciek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 500
Rejestracja: 07 lut 2006, 20:16
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: Maciek » 15 lut 2007, 21:36

ooops, porąbało Was?
czasowa kolostomia - 22.12.06-29.03.07, 8.05.07-23.01.08

lucypah
Początkujący ✽✽
Posty: 399
Rejestracja: 08 wrz 2006, 15:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: stargard

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: lucypah » 15 lut 2007, 21:39

ja dochodze do wniosku czytajac wasze posty, ze my jestesmy w pewien sposob wynaturzeni, no bo czy pies szuka "partnera" po kolorze siersci albo po tym ile ma w misce ?? nie
Mi nasuwa sie takie zapytanie- czy pieniadze sa dodatkiem do milosci czy odwrotnie ??
Jest taki stereotyp, ze to facet ma utrzymywac rodzine, czy chce tego czy nie.
Kobieta zas nie ma tego "obowiazku", ona ma spelniac inne funkcje- nie bede ich wymienial bo kazdy je zna. Mi chodzi o to zas, ze mimo iz istnieje jak to nazwe czysta milosc, to ona jest zawsze czyms pobudzona, stymulowana, zaprawiana. Ktos podal przyklad menela, podciagniety byl watek materialny( jako glowny), ale nawet jesli by znalazla sie osoba, ktora by go pokochala- to co on jej daje od siebie: stanie pod sklepem, zebranie pieniedzy, smrod osobisty, wystawanie z kolegami bod blokami czy w parkach ?? Milosc i warunki bytowe zawsze beda isc w parze z uczuciem, czy chcemy czy nie. Sa oczywiscie i wyjatki, ale odpowiedzcie sobie czy one sa czeste, czy pozniej takie osoby nie zaluja swojej decyzji ??

Mimo wszystko jestesmy w jakiejs tam czesci zwierzetami, to facet zdobywal, staral sie o kobiete, zalecal sie, a kobieta albo go przyjmowala albo nie. Obecnie mozna zaobserwowac tendencje odmienna. Bo z jednej strony kobiety zawsze mialy ostateczne zdanie ( chodz na przestrzeni wiekow roznie to bywalo, w starozytnosci byly jak bydlo, a od sredniowiecz to sie zmienialo i zaleznie od klasy spoleczenstwa, byly uwielbiane, czczone itd), ale ostatnio to bylo dla nich zamalo. To one chca dominowac, rzadzic( ja tego nie potepiam), ale nadal oczekuja, ze ten pierwszy krok zrobi mezczyzna. Mnie sie wydaje, ze to sa jednak elementy instynktu, badz boja sie porazki( kobiety sa bardziej konsekwetne, nie podejmuja duzego ryzyka). Jezeli sie zdarzy, ze sytuacja sie odwraca, to my nawzajem nie jestesmy w "swoich" rolach. Mowi sie , ze to facet niby wybiera, ale co on wybiera ?? Wybiera ta, ktora pozwala mu sie wybrac, tzn czasem daje jakies podswiadome znaki( i nie tylko), prowokuje, zacheca( cala kokieteria, flirty). Ja doswiadczylem tego jak to dziewczyna mnie chciala do siebei przyciagnac, wabila mnie, dawala znaki- dlatego rozumiem, jak to fajnie jest byc w takim przypadku kobieta- decyduje sie wtedy o tym byc albo nie byc, majac za razem ten komfort, ze nie zaboli, nie zrani. Nie mniej jednak, ta sytuacja mi sie spodobala, bo byla nowym doswiadczeniem, ale przede wszystkim mnie zaskoczyla- nie jestem bogaty, fizycznie sie nie wyrozniam za bardzo, a mimo to adoratorka sie znalazla.

Takze reasumujac to co napisalem, swiat sie zmienia na tyle, ze ci co nie moga sie przystosowac sa przegrani i w akcie rozpaczy wszczynaja bunt.

Jesli cos co napisalem jest glupie, badz niezrozumiale to przepraszam, ostatnio mam bardzo duze problemy z logicznym mysleniem, moje moce umyslowe i rozumowanie sa obnizone, wiec jesli napisalem jakies bzdury to wykasujcie je. Nie ccialem sie wymadrzac.

Kacper

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: Kacper » 15 lut 2007, 22:00

lucypah
napisałeś mądrze jak ch(cenzura - nazwa choroby dla niedomyślnych :razz: ).

Co do nieprzystosowania to kobiety wiodą prym, bo nie są w stanie zaakceptować męskiej dominacji, więc wszczęły bunt (vide: feminizm) i cała ta zabawa w równouprawnienie, które nijak się ma do instynktów :twisted: .

Exa
Widzę, że szykujesz armaty, bo prosisz o definicje. To czekamy na propozycje terminów do uściślenia :mrgreen:. Idę się zbroić do biblioteki :wink: .
Ostatnio zmieniony 16 lut 2007, 20:58 przez Kacper, łącznie zmieniany 1 raz.

lucypah
Początkujący ✽✽
Posty: 399
Rejestracja: 08 wrz 2006, 15:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: stargard

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: lucypah » 15 lut 2007, 22:10

Kacper pisze:napisałeś mądrze jak ch
dzieki wielkie za uznanie :prosze:

Mama Juleczki
Początkujący ✽✽
Posty: 321
Rejestracja: 17 gru 2006, 19:08
Choroba: CU u rodzica
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Legnica
Kontakt:

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: Mama Juleczki » 15 lut 2007, 22:12

Kacper pisze: Idę się zbroić do biblioteki .
Ależ jesteś zadziorny :twisted: :wink:
Patrzeć oczyma dziecka aby kochać świat i aby nigdy nie przestać się dziwić.

Kacper

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: Kacper » 16 lut 2007, 20:51

Mama Juleczki pisze:
Kacper pisze: Idę się zbroić do biblioteki .
Ależ jesteś zadziorny :twisted: :wink:
Tak Mamo Juleczki, bo dzięki tej zadziorności i głębokiej nieodpartej potrzeby drążenia tematów po prostu żyję i nie dałem się zabić niedouczonym lekarzom :mrgreen: .

A temat tegoż postu jest ważny i będę twardo bronił swego stanowiska, bo póki co moje, jak i wielu osób, obserwacje zdają się potwierdzać tezę, że jednak miłość, taka prawdziwa, głęboka, trwała, na dobre i złe, jest w ogromnym odwrocie. Tłamszona przez wszechobecną konsumpcję i konformizm.

Co do poglądów, nie jestem faszystą, i u mnie też ulegają zmianie, tylko łaciata ich nie zmienia :razz: . Jeśli zobaczę przekonujące argumenty, że miłość zwycięża dzisiejszy materializm i ideały są ważniejsze, to może.. Ale na dziś stwierdzam: miłość to pobożne życzenie, ideał w który ludzie wierzą, który przypisują relacjom, które nią nie są. Miłość która jest bezinteresowna, szczera (etc.) to rzadkość jeśli nie sfera właśnie ideałów, teoretycznego tworu.
Owszem, zdarzają się fajne związki, ale to OGROMNA RZADKOŚĆ.. PEREŁKI w bezkresie szarej masy... Nie przeczę temu.

Też kiedyś kochałem, całowałem w uszko nad ranem, wierzyłem, widziałem ten błysk w Jej czarnych oczach gdy stała się kobietą, spełniałem Jej marzenia, pragnąłem, byłem oparciem mojej Bezy, troszczyłem o Nią, ufałem, cieszyłem jak małe dziecko na widok tej Jedynej najdroższej memu sercu osoby..

Realny świat wygrał, bo to umarło, a może - jak pisała Patryśka - nigdy tym nie było..

Rozmawiałem z Nią przedwczoraj, ale nie zapytałem czy to była miłość..
Może to było tylko szczeniackie zauroczenie :?:

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: exa » 16 lut 2007, 21:27

Kacper pisze:Exa
Widzę, że szykujesz armaty, bo prosisz o definicje. To czekamy na propozycje terminów do uściślenia . Idę się zbroić do biblioteki
dyskusja to nie wojna....a bibloteka sie zawsze przyda :wink:
na zdrowie :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Kacper

Re: Miłość czy pieniądze ?

Post autor: Kacper » 16 lut 2007, 23:18

exa pisze:
Kacper pisze:Exa
Widzę, że szykujesz armaty, bo prosisz o definicje. To czekamy na propozycje terminów do uściślenia . Idę się zbroić do biblioteki
dyskusja to nie wojna....a bibloteka sie zawsze przyda :wink:
na zdrowie :wink:
dziękować dziękować Exa Bóg zapłać :mrgreen:
Szczególnie polubiłem dach pewnej warszawskiej bilbioteki, przy ul. Dobrej :razz:
Póki co zwiedzam zasoby wirtualne w poszukiwaniu materiałów do pracy magisterskiej :neutral: .

Zablokowany

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”