Zło wokół nas.

czyli problemy ogólnochorobowe i nie związane z nzj.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Coralie » 29 paź 2010, 14:17

To prawda, ale teraz takich podstawowych informacji to uczą w szkołach i to wielokrotnie. Sama uczyłam się o pierwszej pomocy co najmniej kilka razy. Ostatnio robiąc zakupy widziałam, że w centrum handlowym była darmowa nauka na manekinie, często w miastach-kurortach robią takie happeningi, więc każdy może się tego nauczyć. Ja nigdy świadomie nie poszłam na taki kurs, ale był on wetknięty w lekcje wf, przysposobienia obronnego, czy kursu na prawo jazdy. Nie twierdzę, że umiem przeprowadzić bezbłędnie pierwszą pomoc, ale to też nie jest tak, że nie wiedziałabym czy zacząć od nóg czy od głowy, a przecież nigdy się tego celowo nie uczyłam.

Znane są przypadki, że daje się osobie, która się czymś dławi wodę to popicia co powoduje natychmiastowe utonięcie, dlatego chyba każdy powinien znać takie podstawowe zasady.
New beginning :)

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Raysha » 29 paź 2010, 16:02

Skoro chodzi o wszelkiego rodzaju wypadki. Na lekcji Przysposobienia obronnego należy bezwględnie udzielić pomoc, nawet jeśli to jest zadzwonienie na pogotowie, czy to jest zaczepienie ludzi. Ale zawsze trzeba pamiętać o RWT - Ratuj Własny Tyłek. Tj. Jeśli widzimy, że auto zaraz wybuchnie, to heroicznie nie biegniemy ratować gościa w środku. Albo nie robimy sztucznego oddychania bez maseczki itd.

Osoba, które uczestniczą w wypadku samochodowym należy oczywiście zrobić przegląd co się stało, ustawić trójkąty, włączyć światła awaryjne, wyłączyć zapłon uszkodzonych samochodów i zaciągnąć hamulec ręczny. Zadzwonić do odpowiednich służ. I nie ruszamy osób poszkodowanych jeśli to nie jest koniecznie, bo każda osoba w wypadku samochodowym ma podejrzenie złamanie kręgosłupa szyjnego. Unieruchamiamy kręgosłup szyjny. Jeśli osoba ma głowę w dół to o ile się nie myle podnosimy podbródek do góry, bo zwyczajnie się udusi. Pomagamy najpierw osobom, które są najbardziej pokrzywdzone a dopiero na końcu te najmniej tzw. segregacja na miejscu wypadku.

Za nieumiejętną pierwszą pomoc nie powinniśmy być karani, ale powinniśmy znać.
Tyle teorii. Ostatnio biorę na lekcjach wypadki. Więc czułam się zobligowana coś napisać :)

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Shadowka » 29 paź 2010, 16:22

Niszka pisze: Czy wezwanie pogotowia, bycie przy osobie poszkodowanej, szukanie kogoś, kto potrafi takiej pomocy udzielić, gdy ja nie mam o tym pojęcia nie jest udzieleniem pomocy?
zadzwonienie na policję czy też pogotowie czy staraż pożarna czy wszystko w jednym jest już określane jako udzielanie pomocy.

czytałam te wszystkie wypowiedzi i niektórzy są bohaterami inni stoją i patrzą i nie jest tak,że ten kto patrzy to zły człowiek - ludzi w nowych sytuacjach zatyka po prostu i jak to powiedziała jedna mądra Pani "na tyle sie znamy na ile nas sprawdzono" pewne odruchy trzeba wyćwiczyć , a ostatecznie w prawdziwej sytuacju i tak możemy zachować się inaczej niż byśmy tego chcieli.
ja już jako studentka pielęgniarstwa doświadczyłam dwa razy zatrzymania się krążenia przy czym przy pierwszym wypadku byłam jak zamurowana jakby w innym świecie, w drugim przypadku potrafiłam zareagować ... być może kolejnym razem patrząc przez okno znajać już taką sytuację krzykniesz coś i przestraszysz napastnika.
A co do sytuacji gdy wielu ludzi stoi i nikt nie reaguje, nie chciałam bym nikogo usprawiedliwiać ale każdy się boi,ale gdyby choć jedna osoba ruszyła podejrzewam ,że kolejna poszłaby za nią.
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Coralie » 29 paź 2010, 17:22

Niszka pisze:Argument nie umiem, nie wiem jak dla mnie są wskazaniem, by się za to nie zabierać.
Moim zdaniem to jest argument za tym, żeby odpalić sobie byle jaką stronkę o pierwszej pomocy i przeczytać, co zajmie może z 15-20 minut. Tam się dowiemy podstawowych zasad. Albo poświęcić te 5 minut na przeczytanie posta Mikrusi i już będziemy wiedzieć jak się zachować. Oczywiście mogą być takie sytuacje, że uszkodzenia ciała będą takie, że nie będziemy wiedzieli jak pomóc ale mam wrażenie, że zapominamy o jednej podstawowej kwestii:

Gdy dzwonimy po karetkę pogotowia, to dyspozytor ZAWSZE udzieli nam informacji o tym jak przeprowadzić reanimację. Znam osobę, które kompletnie nie wiedząc jak wygląda reanimacja, robiła to podążając za instrukcjami przez telefon przez pół godziny do przyjazdu pogotowia. Gdyby tego nie robiła, pogotowie nie miałoby do kogo jechać. Więc tym bardziej nie rozumiem tych argumentów.

Wiadomo, że różnie może być, że człowiek nie zawsze zapanuje nad paniką, ale to co innego niż twierdzenie, że takie zachowanie jest ok. Bo nie jest ok. I udzielanie pomocy nie jest bohaterstwem, tylko zwykłym ludzkim odruchem. Bohaterstwem jest rzucanie się w pożar, żeby ratować ofiary i tego się od przeciętnego człowieka nie wymaga. Takie rzeczy robią bohaterowie.

Ja nikogo nie potępiam, za to że zachował się bardziej czy mniej profesjonalnie, bo sama nie mam na tyle bogatej wiedzy, żeby sprawnie przeprowadzić akcję ratunkową. Natomiast mam podstawową wiedzę, która pozwoli mi spróbować pomóc osobie, która uległa wypadkowi, krwawi, ma złamania, zadławiła się itd. I jeśli ktoś zdaje sobie sprawę, że takiej wiedzy nie ma, to powinien ją po prostu uzupełnić a nie tłumaczyć się, że wystarczy zadzwonić po pogotowie, jak się więcej nie umie. Bo oprócz odpowiedzialności karnej jest jeszcze własne sumienie i ono o wiele surowiej rozlicza.
New beginning :)

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Coralie » 29 paź 2010, 19:05

Niszka pisze:Mam nadzieję, że większość osób także. Nie mniej jednak są sytuacje, kiedy osoba bez żadnej wiedzy znajdzie się w sytuacji, gdzie kompletnie nie wie co robić. Jasne, że może z tego wyciągnąć wnioski i podszkolić się. Ale w momencie gdy stoi nad poszkodowanym nie ma na to czasu. I uważam, że wtedy wezwanie pogotowia i zaczepianie innych jest już traktowane jako udzielenie pomocy i nie należy pomagać na siłę, nie wiedząc jak.
A niestety, nie wszyscy mają tę podstawową wiedzę.
Zgadzam się, jeśli ktoś nie ma żadnej wiedzy, to nic nie poradzi, ale na 112 zawsze powiedzą co można zrobić, żeby pomóc. Zawsze można krzyczeć po kogoś, żeby pomógł, zatrzymywać auta. Oczywiście, to też jest pomoc. Natomiast, gdyby pomoc polegała tylko na zadzwonieniu po karetkę i bezczynnym czekaniu, to wielu osób nie byłoby już na tym świecie.
Sama miałam sytuację opisaną wcześniej z pogotowiem, w której nie mogłam udzielić żadnej pomocy przedmedycznej, bo sprawa była do uratowania tylko w szpitalu na specjalistycznym sprzęcie i przy lekach. Więc żadna resuscytacja i inne takie w ogóle nie miały zastosowania. Osoba poszkodowana była umierająca (o czym ja nie wiedziałam, ale wyglądało to bardzo źle-wg lekarza dyspozytor powinien stwierdzić co się dzieje po opisywanych przeze mnie objawach), a mi odmówiono 3krotnie karetki. Zawiozłam tą osobę po prostu taksówką do szpitala i tam musiałam jeszcze odbyć prawdziwą batalię z personelem, żeby mnie przyjęto. Co by było jakbym nie miała pieniędzy na taksówkę (a nie miałam wtedy prawa jazdy)? Co by było jakbym zaufała bardziej wykształconym ode mnie i poszła do apteki po jakieś lekarstwa, które nic by nie dały? I tak udzieliłabym pierwszej pomocy, bo dzwoniłam po pogotowie, policję, lekarza domowego. No ale ta osoba by już nie była ze mną. Wielokrotnie się zresztą słyszy, że ktoś zgłosił się na pogotowie, odesłano go z kwitkiem i kazano iść do przychodni a w domu ta osoba zmarła. Czy można powiedzieć, że te osoby nie udzieliły pomocy? Nie. I tu się właśnie zaczynają sytuacje zagmatwane, kiedy nie wszystko działa tak jak powinno i tak naprawdę nie wiadomo co robić.
New beginning :)

Awatar użytkownika
CzarnaMamba
Doświadczony ❃
Posty: 1188
Rejestracja: 30 kwie 2009, 23:01
Choroba: nie ustalono
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Lubinek :)

Re: Zło wokół nas.

Post autor: CzarnaMamba » 30 paź 2010, 00:44

Mnie się też już zdarzyło kilka sytuacji, w których musiałam zachować zimną krew: Wracałam z zakupów z moim i zauważyłam, że "coś" dużego leży na chodniku. Taki widok nie jednego człowieka przyprawia już o wzrost adrenaliny i paniki. Oczywiście podbiegłam, zauważyłam, że jest półprzytomny, odwróciłam i próbowałam w miarę ocucić. Ta osoba nie reagowała, lecz oddychała. Za nami szedł mężczyzna, zatrzymał się oznajmiając, że może pomóc. Jeszcze raz krzyknęłam do leżącego, a następnie powiedziałam, że mają dzwonić na pogotowie. O dziwo ta osoba się nagle odezwała. Więc zapytałam, co się stało? -Nic- a ja: Zadzwońcie na policję. Delikwent jak usłyszał słowo POLICJA od razu się wybudził, a był tak naćpany, że obiecuje Wam, na żadnej dyskotece takiego nie znajdziecie. Zapytałam, czy wie gdzie mieszka itp. Czy dojdzie do domu. I widziałam jak się zataczał i jako tako szedł... To była ta "lżejsza" sytuacja. Z gorszych to pierwsza pomoc, siostra mi sie wykrwawiała, sąsiadka dostała u nas ataku (przedawkowała jakieś leki) i rozwaliła sobie głowę (była nieprzytomna). W takich sytuacjach potrafię zachować zimną krew. Natomiast zatkało mnie i nie wiedziałam co zrobić, jak mężczyzna wyzywał i bił swoją kobietę, choć raz się ogarnęłam i takiej pomogłam. Ludzie niestety boją się reagować, to jest przykre. Przechodzą koło leżącej osoby tak, jakby każdy leżący miałby być pijany. I niestety przez takie zachowania umierają ludzie, jak mojej kuzynki dziadek, miał zawał, nikt nie wezwał karetki bo myśleli, że pijany, umarł na chodniku w cierpieniu. Czasem warto się zastanowić, co by było, gdybym to ja potrzebował pomocy/ opieki? Gdybym to był ja, zamiast tamtej osoby...
Obrazek

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Coralie » 30 paź 2010, 01:13

Niestety mój wujek również zmarł na zawał w tramwaju. Znalazł go dopiero kierowca jak zjechał do zajezdni, przejechał podobno kilka rund i nikt nie zwrócił na niego uwagi.
New beginning :)

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Ania406 » 30 paź 2010, 17:08

Kolejny przykład z minionej nocy:
leżałam już w łóżku w rodzinnym domu na Mazurach, było dobrze po północy. Nagle słyszę jakiś krzyk, który powtarza się regularnie. Zaczęłam nasłuchiwać, aż w końcu otworzyłam okno i wyraźnie dało się słyszeć, że ktoś wzywa pomocy. Wyskoczyłam z piżamy w pierwsze lepsze spodnie i sweter i wybiegłam przed dom. To mój sąsiad- pijaczek z 2 domów dalej wzywał pomocy. Pobiegłam tam i zaczęłam wołać "co się dzieje?"- w końcu go znalazłam i okazało się, że spadł ze schodów i udało mu się doczołgać do drzwi i z progu tak krzyczał w zimną noc. Zadzwoniłam po pogotowie, przyjechali po 40 minutach, więc stałam z nim na mrozie, bo bałam się go zostawić. Tylko po wodę pobiegłam do siebie, bo u niego to ani prądu, ani wody. W końcu zabrało go pogotowie.
A sąsiedzi z domu obok światło tylko zapalili i nawet nie ruszyli d..py, żeby pomóc, a na pewno go słyszeli, skoro ja mieszkając dalej się obudziłam od tych krzyków. I to jest zło i chamstwo i zwykłe ludzkie parszystwo. Bo do kościółka to zasuwają co niedzielę- tacy dzielni chrześcijanie, ale bliźniemu pomóc, to nie łaska.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

aleksandra_ff
Początkujący ✽✽
Posty: 127
Rejestracja: 23 lip 2010, 22:11
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Frankfurt/Poznań
Kontakt:

Re: Zło wokół nas.

Post autor: aleksandra_ff » 05 lis 2010, 21:24

Dzisiaj przeżyłam bardzo przykry incydent. Jak prawie co piątek poszłam do biblioteki pouczyć się i trochę poczytać. Kiedy po kilku godzinach zeszłam do szatni żeby się ubrać, okazało się, że w mojej szafce zamek został wyłamany i w środku nie było ani mojego płaszcza ani torby. Pobiegłam po panie bibliotekarki, które pomogły mi szukać rzeczy. Znalazłam wszystko "przewalone" w innej otwartej szafce. Całe szczęście nie zostawiłam tam laptopa, portfela i telefonu i aż mi ciarki przechodzą na myśl, że kiedyś tak robiłam...
Wszystko się dobrze skończyło, nie musiałam wracać w deszczu bez płaszcza, ale mam teraz strasznie rozwalony wieczór i nie rozumiem dlaczego jedni drugim odwalają takie numery...
Jeśli uważasz, że kobiety to słaba płeć, spróbuj w nocy przeciągnąć kołdrę na swoją stronę.

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Cinimini » 05 lis 2010, 21:28

Ania406, wczoraj myślałam o Tobie - może to głupie, ale serio tak było. Uważam, że jesteś niesamowita osobą, taka jakich mało... Chciałabym kiedyś na swojej drodze spotkac kogos takiego.

aleksandra_ff, bardzo przykre...wiem co czujesz, to sie tak wydaje, ze w sumie niby nic sie nie stało, ale jednak to dotyka do głębi. Drani nie brakuje...
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Ania406 » 07 lis 2010, 18:03

aleksandra_ff, różni są ludzie i różne mają motywy. Trudno to jednoznacznie wytłumaczyć, sklasyfikować. Jedyne co możemy zrobić, to być ostrożnymi i tak jak pisałam wcześniej - zgłaszać każdy taki incydent, żeby podnosić świadomość ludzi wokół nas i mieć wpływ na poprawę sytuacji. Policja często jest bezradna wobec przestępców, gdyż ich ofiary nie zgłaszają zajścia. Tym samym sami stajemy się sobie winni- nie reagując - wystawiamy się jako kolejny cel.
Cieszę się, że nic Ci nie zginęło. Bedziesz teraz mieć trochę obaw, ale to minie. Postaraj się wyciągnąć z tego jakieś wnioski dla siebie i nie zamartwiaj się- nie wszyscy ludzie, są tacy paskudni.

W ogole to uważam, że bardzo dobry i przydatny temat nam tu powstał. Dzielenie się takimi historiami, daje nam możliwość zweryfikowania sposobu działania. Może ktoś nie potrafił zareagować raz, ale jak się tym podzieli, opowie co go blokuje i zobaczy co można zrobić- to następnym razem (oby było takich jak najmniej)- być może będzie w stanie pomóc.

Odnosząc się do poprzednich postów - każda pomoc się liczy - wykonany telefon, pozostanie przy poszkodowanym - to już jest reakcja. Jeszcze raz polecam kursy pierwszej pomocy PCK- 100zł i jeden poświęcony weekedn, to naprawdę niewiele za wiedzę, która może komuś uratować życie. A informacje zdobyte tam pomagają i nam samym - np w przypadku oparzenia lub skaleczenia. Często sami musimy poradzić sobie z takim problemem i robimy to niewłaściwie skazując się na większy ból i często większe blizny. Na takim kursie dostaniemy informację co robić i to jest korzyść dla nas i dla ewentualnego poszkodowanego, któremu trzeba będzie pomóc :)

Wracając do tematu- reagować czy nie :
Opowiem Wam sytuację, w której to ja byłam ofiarą.
W styczniu 2009 roku wracałam do mieszkania na Żoliborzu, była ok 23.30. Szłam chodnikiem między blokami, a dużym chronionym parkingiem, kiedy kątem oka zobaczyłam za sobą cień. W następnej sekundzie łapy jakiegoś faceta zaciskały się już na mojej szyi i ustach, a w uchu słyszałam "zabiję cię". Nie będę się wdawać w szczegóły - facet zrobił, co chciał popchnął mnie i uciekł. Całe zdarzenie trwało ok 2 min, na środku jasno oświtelonego chodnika, z którego widziałam okna budki strażnika parkingu i światła w mieszkaniach bloków. Trudno mi uwierzyć, że nikt tego nie widział, bo ja widziałam postacie ludzkie zza firanek. Łatwiej jednak było odwrócić wzrok.
I własnie takiej sytuacji nikomu nie życzę. A wystarczyłoby pewnie, gdyby ktoś otworzył okno i krzyknał, by przepłoszyć tego faceta.
Całe zdarzenie oczywiście zgłosiłam na policję. Dochodzenie umorzono po kilku miesiącach, ale mam świadomość, że jeśli ktoś zgłosi następną sprawę w podobnych okolicznościach, to moje zeznanie jest w systemie i może być dodatkowym obciążeniem takiego sprawcy. ZAWSZE zgłaszajcie każde przestępstwo- to też jest reakcja, która pomaga.


Dla tych, którym głos więźnie w gardle mam radę - kupcie sobie gwizdek- taki sportowy. Ja mam go zawsze przy sobie i to naprawdę nieźle działa.

Cinimini, bardzo Ci dziękuję za te słowa :) Mam nadzieję, że jeśli się spotkamy lub spotkasz kogoś o podobnym podejściu- to to będzie wyłacznie w miłych okolicznościach ;)
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

pupa22
Początkujący ✽✽
Posty: 131
Rejestracja: 18 paź 2008, 08:56
Choroba: IBS
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Zło wokół nas.

Post autor: pupa22 » 07 gru 2010, 23:24

Wiesz co w temacie jest bon mot, niestety muszę się z Tym zgodzić. Napisze ci coś co napisał w swojej książce Philip G. Zimbardo - "Bohaterem jest zwyczajny człowiek w nadzwyczajnej sytuacji". Tu chodzi o edukacje on uważa, że ludzie mogliby robi dużo dobrego gdyby zostali nauczeni. Nasza kultura od lat nam wpada począwszy od rodziców żeby się nie wtrącać bo to nie bezpieczne i tp... Po pewnym czasie wchodzi nam to w krew i tak po prostu postępujemy przez to jest zamknięte koło rodzice przekazują na ta wiedzę a my swoim dzieciom i tak od zawsze. Można tego nauczy uświadamiając o tym! Wiesz w twoim przypadku wydaje mi się że działo się szybko wszystko i tak naprawdę nie miałaś pewności co się stanie. Dla pocieszenia powiem Ci że duża większość osób reaguje w taki sposób, widać ze odróżnia ciebie od reszty wrażliwość - przejęłaś się całą sytuacją a to dobrze o Tobie świadczy. Jakbyś chciała żebym coś więcej o tej książce napisał i tym temacie to nie ma sprawy, jeśli Ciebie to zainteresowało.

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Ania406 » 08 gru 2010, 21:37

pupa22, do kogo adresujesz swój post?

Corleone, cóż- idealnie nie ma, choćby bardzo człowiek chciał. Ale brawa za odwagę Twojego ojca i mam nadzieję, że nie było żadnych niemiłych konsekwencji.
Nieudolność policji, to jedno, a poczucie, że się robi to co należy, to drugie.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Zło wokół nas.

Post autor: Coralie » 09 gru 2010, 01:35

Zenobius, a nie miałeś możliwości utajnienia Twoich danych osobowych?
New beginning :)

Zablokowany

Wróć do „Inne”