Strona 1 z 3

Podróże

: 27 cze 2011, 10:01
autor: alicjazz
Długo szukałam działu, który byłby najlepszy, żeby założyć wątek o podróżowaniu w towarzystwie CU. Stwierdziłam, że w sumie "Sport" jest najlepszy :)
Jestem w podróży od lipca 2009 i chciałabym się podzielić z Wami pewnym spostrzeżeniem.
Od początku. CU zdiagnozowano u mnie w 2003 roku. W miarę szybko i skutecznie udało mi się chorobę zaleczyć. Zaostrzenie pojawiło się po 2 latach, ale dzięki Pentasie znów poradziłam sobie z tym. Kolejne zaostrzenie w 2007 było bardzo lekkie i natychmiast zaleczone.
Kiedy planowałam moją podróż (dookoła świata) brałam pod uwagę fakt, ze może gdzieś mnie dopaść zaostrzenie CU i oczywiście zaopatrzyłam się w odpowiedni zapas Pentasy.
Jak wszyscy dobrze wiemy, leki powinno przechowywać się poniżej mniej więcej 25 stopni C. Niestety w Azji, szczególnie Pd-Wsch nie jest to możliwe, a do tego dochodzi wilgoć. Cały zapas leków był do wyrzucenia. Moja Pentasa po prostu sczerniała.
Jednak mimo moich obaw zaostrzenie nie nastąpiło. Teoretycznie, biorąc pod uwagę azjatycką kuchnię byłam pewna na 99% że CU da znać o sobie prędzej czy później. Nic jednak się nie działo. Nawet najostrzejsze potrawy Tajlandi nie były w stanie zakłócić spokoju moich jelit.
A co jadłam? Głównie ryż z warzywnym curry, jeśli mięso to kurczak lub ryby. Praktycznie prawie zero typowo europejskiego jedzenia typu: chleb, masło, ser żółty itd. Piłam też dużo kawy i to ze słodzonym mlekiem skondensowanym, bo taką najczęściej pije się np w Malezji, a jeszcze będąc w Polsce bardzo rzadko mogłam sobie pozwolić na wypicie kawy. Nic. Wszystko było jak najbardziej OK.
Nie powiem, po ponad roku miałam już dość azjatyckiego ryżu...
Od 8 miesięcy jestem w Australii i mam dostęp do tych wszystkich smaków znanych mi z Europy i oczywiście z możliwości tej korzystam. Ale... no właśnie... CU powróciło w całej swojej krasie.
I teraz się zastanawiam, czy azjatycka kuchnia, mimo, że czasem higiena przyrządzania posiłków pozostawiała wiele do życzenia, a przyprawy są często ostre, jest bardziej przyjazna dla osoby chorującej na CU. Czy to tylko przypadek?
Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia podróżno-kulinarne.
Pozdrawiam
Alicja

Re: Podróże

: 27 cze 2011, 13:04
autor: megi_25
Może to też kwestia nastawienia. My dość często wyjeżdżamy i powiem szczerze, że mąż nigdy nie ma problemów z jelitami gdy jesteśmy na wyjeździe. Także na pewno czynnik stresu tu działa i jak człowiek jest wyluzowany i szczęśliwy to i jelita śpią :wink:

Re: Podróże

: 23 kwie 2012, 21:23
autor: MartynaT
Hmmm... też wydaje mi się, że to jest kwestia pewnego luzu w podróży. Chociaż "ichniejsza" kuchnia też ma coś w sobie. Ja mam CU zaparciowe i muszę jeść błonnik (przyjazny z odpowiednich dla mnie warzyw) i gotuję raczej w stylu azjatyckim i może to też przypadek, ale wtedy mniej boli i jakoś jest spokój... o.O

[ Dodano: 27-04-2012 ]
Ciągnąc wątek... na łikend majowy jadę do znajomych do Berlina. Trochę dygam, bo nie wiem, jak z jedzeniem. Jak wyjdę na cały dzień w miasto, to ciekawe, co będę jadła. Prawidłowe posiłki co 2 godziny mogą okazać się przeszkodą nie do pokonania. Na szczęście znajomi mają kuchnię i coś sobie przygotuję, "na drogę" też, ale zbladłam na myśl o wakacjach pod namiotem... ciekawe, jak tam w środku dajmy na to Bieszczad będę sobie pichciła pierś z kurczaka na parze... ma ktoś doświadczenia z wakacji pod namiotem w jakiejś głuszy, podczas okresu zaostrzenia (odmiana zaparciowa)?

Re: Podróże

: 12 cze 2012, 11:51
autor: Rudi
Jechac, zwiedzac, podrozowac!

Podrozuje czesto i gesto do krajow wszelakich i jak narazie konto niemalze czyste, czyli podczas wojazy nie zdarzyly sie wieksze turbulencje. Nawet polnocna Afryka byla calkiem bezproblemowa. Zaznaczam, ze bylem tam nie z wykupywana wycieczka, tylko sam zorganizowalem podroz.
Warto sporobowac lokalnych specjalow z kazdego odwiedzanego kraju, wiec jelita testuje za kazdym razem.
Slowem - polecam podroze male i duze!

Re: Podróże

: 15 cze 2012, 20:53
autor: leila
a czy w Hiszpanii trzeba na cos trzeba uwazac jedzac tylko w hotelu?no nie wiem pic soki i jesc surowe owoce?czy tylko gotowane rzeczy,ma byc szwedzki stół

Re: Podróże

: 15 cze 2012, 22:26
autor: MartynaT
noooo chyba musisz trzymać się diety takiej jak w domu, jeśli w domu jesz świeże owoce/warzywa, pijesz soki to chyba nie masz się czym przejmować. Czasami w hotelach da się zamówić menu dla np wrzodowców czy coś takiego i gotują pod ciebie.

Re: Podróże

: 20 cze 2012, 01:09
autor: Artur M
To i ja podzielę się moimi doświadczeniami. Choruję od ... 1987 roku. Tak, tak, toż to ćwierć wieku ;o) W latach 2000-2004 mieszkałem w Hiszpanii, gdzie na 4 lata zapomniałem co to jest Crohn, co to są leki, co to jest biegunka. Przed i po wielokrotne hospitalizacje, zaostrzenia, dieta.
Dla ścisłości, mimo iż czułem się dobrze, to diety przestrzegałem. Jedyne moje grzechy to melony, arbuzy i banany. Ale i tak trzymałem się dzielnie zważywszy na mnogość owoców dostępnych przez cały rok w Hiszpanii.

Czy to klimat, tamtejsza dieta, psychika nie wiem. Chyba wszystko po trochu.

Re: Podróże

: 05 sie 2012, 22:49
autor: geno
Odświeżę odrobinę temat. Mam takie pytanie do osób które podróżowały dużo i mimo wszystko choroba dała o sobie znać zaostrzeniem. Czy na taki wyjazd do egzotycznego kraju zabieraliście jakieś leki tylko na wypadek zaostrzenia? Po to by się jakoś poratować? Raczej na pomoc medyczną nie ma co liczyć. No chyba, że ma się grubszy portfel.
Chętnie bym wyjechał gdzieś za granicę, ale zwyczajnie się boję.

Re: Podróże

: 07 sie 2012, 12:21
autor: geno
magdalene pisze:Jedna z naszych CUDaków wylądowała na wyjeździe z zaostrzeniem w szpitalu i ma teraz do zapłacenia prawie 30 000zł.
Trochę mnie tą kwotą nastraszyłaś.

Re: Podróże

: 07 lut 2014, 15:07
autor: ree
Hej,
ja wybieram się do Tajladnii i też nie bardzo wiem jakie leki powinnam ze sobą zabrać w razie zaostrzenia. Ostatnie zaostrzenie miałam przez okres świąteczny tak do połowy stycznia. Obecnie jestem od dwóch tygodni na sterydzie (encorton) i jak co dzień Asamax. Wszystko wróciło do normy, czuje się świetnie, żadnych nieprzyjemnych dolegliwości.
Troszkę żałuje, że będąc w podróży będę musiała pamiętać o sterydzie.. Mieć go co rano przy sobie, do tego oczywiście zakaz picia alkoholu (są plusy i są minusy takiej sytuacji).. To moja pierwsza przygoda ze sterydem więc nie wiem czy jeśli świetnie się czuje można z dawki schodzić szybciej niż 1/4 na tydzień?
Czy steryd przetrzyma warunki klimatyczne?

Re: Podróże

: 07 lut 2014, 20:15
autor: e1231
Dokładnie nie zamartwiaj się. W zeszłym roku byłam w Peru i przeżyłam. Trafiło na okres kiedy moje jelita jeszcze trochę szalały, ale zmierzało ku spokojowi. Oczywiście brałam wtedy encorton i w śladowych ilościach piłam alkohol. Strach mnie obleciał kiedy na różnych forach czytałam o marnym stanie tamtejszych toalet i dlatego zabrałam ze sobą papier toaletowy, ale wrócił ze mną nierozpakowany. Natomiast na takich wyjazdach staram się uważać na to co jem i piję.

Re: Podróże

: 08 lut 2014, 07:36
autor: JMS
Ree nie zamartwiaj się, służba zdrowia w Tajlandii jest na dużo wyższym poziomie niż u Nas. Jak będzie się coś działo, to idź tam do szpitala, zdiagnozują Cię i bez leków nie wypuszczą ! Brak ubezpieczenia zdrowotnego też nie jest problemem, prywatnie leczenie jest tam tanie.

Re: Podróże

: 08 lut 2014, 10:19
autor: ree
Według zaleceń dr w pierwszym tygodniu brałam dwie tab. 20mg encotron - co tydzień mam schodzić o 1/4 tabletki.Teraz mam 1 tabletkę i pół, za tydzień 1 tab. i 1/4. Nie wczytywałam się jak to z tym sterydem i alkoholem, jakie mogą być skutki, czy to przy jakiejś większej dawce? Na początku marca lecę - wtedy będę brała pół tabletki dziennie.
Zastanawiam się nad tą dużą wilgotnością czy naszym polskim specyfikom nic nie będzie od jej nadmiaru.
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi! :)

Re: Podróże

: 01 sie 2014, 12:13
autor: forsaken81
Jak tam wasze wakacje z CU?
Za dwa dni wybieram się na tygodniową pielgrzymkę i strasznie się boję, że moje jelita zaczną wariować. Czy ktoś z Was był kiedyś na pielgrzymce chorując?
A we wrześniu jdaę na 2 tygodnie do Rumunii pod namiot i tu też wielka obawa.
Ludziska macie jakieś doświadczenia z pielgrzymkami i biwakowaniem?
Co jeść a czego nie?

Re: Podróże

: 01 sie 2014, 12:48
autor: kalka_96
dwa razy byłam na wakacjach w nie najlepszym stanie. najbardziej przeszkadzał mi ból brzucha.
na szczęście zawsze udawało się znaleźć jakieś wc :wink:
Jedz to, co masz pewność, że Ci nie szkodzi. Lepiej nie drażnić flaka jakimś fastfoodem czy pikantnym jedzeniem. Przeglądając zdjęcia z wakacji z poprzednich lat, zauważyłam że chyba na każdym mam nutridrinka w kieszeni ;) Więc mój sposób na jedzenie w niepewnych miejscach, to własnie dożywianie się jakimiś odżywkami polecanymi dla nas.
Na biwaku chyba będzie ciężko z toaletą?
Nie myśl o tym, że jelita zwariują, bo przyciągasz do siebie niepotrzebnie złe myśli, które lubią się spełniać.
Miłych wakacji i duuużo odpoczynku! ;)