homoseksualizm, transseksualizm

czyli problemy ogólnochorobowe i nie związane z nzj.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mgiełkaa
Doświadczony ❃
Posty: 1415
Rejestracja: 24 mar 2010, 19:44
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: mgiełkaa » 18 lip 2013, 23:34

Każdy ma prawo do własnego zdania, własnego szczęścia itd pod warunkiem, ze nie krzywdzi innych ludzi.
Brawurka, a ja jestem ciekawa, jak byś postąpiła gdybyś np. poznała osobę, nie ważne jakiej płci, którą obdarzyłabyś sympatią i szacunkiem (o tym była tu mowa) i po pewnym czasie okazałoby się, ze ta osoba, wspaniały człowiek z zaletami, wartościami itd okazałby się być innej orientacji. Co wtedy z Twoją homofobią czy jak to tam zwać? Czy taką osobę od razu aut ?
Wzrost 167cm, waga 64kg, ASAMAX 500mg 3x2tabl. AZATHIOPRINE 75mg

Leczenie: MSWiA Warszawa

Brawurka

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Brawurka » 18 lip 2013, 23:44

Jak się do kogoś zbliżam to już o ni dużo wiem. Na moje oko homo szybko się rozkmini. Miałam sytuacje, że poznałam homo. Mam sąsiadki homo. Dla mnie nie istnieją. Dziwią mnie dalsze pytanie tego typu. Wiecie, że nie toleruję,wiec się nie przyjaźnie, nie gadam, nie popieram.

Awatar użytkownika
mgiełkaa
Doświadczony ❃
Posty: 1415
Rejestracja: 24 mar 2010, 19:44
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: mgiełkaa » 18 lip 2013, 23:50

To ja się w takim razie kompletnie na ludziach nie znam. Miałam kolegę kiedyś w pracy, bardzo dużo mi pomagał (praca w hotelu) kiedy źle się czułam i nie byłam w stanie wyrobić normy. Wspaniale mi się z nim rozmawiało, fajny kumpel i przyjaciel. Nikt mi nie pomagał tyle co On.Całkowicie bezinteresownie. Potem nasze drogi się rozeszły z racji tego, że przestałam tam pracować. Niedawno okazało się, że mamy wspólnych znajomych, a On jest gejem. Zdziwiłam się, jednak nie zmieniło to mojego zdania na Jego temat.
Sorry za OT.
Wzrost 167cm, waga 64kg, ASAMAX 500mg 3x2tabl. AZATHIOPRINE 75mg

Leczenie: MSWiA Warszawa

Żaneta
Początkujący ✽✽
Posty: 124
Rejestracja: 28 maja 2012, 22:56
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Knurów

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Żaneta » 19 lip 2013, 01:21

Nieprawda. Bezinteresowność nie istnieje :)
:mad: :mad: :mad: :mad: :mad: Przepraszam, ale mylisz się.
Jestem całkiem przeciwna związkom homo, adopcjom i nie jestem dobrą osobą do dyskusji.
Też nie popieram adopcji dzieci przez homoseksualistów, ani zalegalizowania związków partnerskich, co nie znaczy, że tacy ludzie dla mnie nie istnieją. Bo tak jak ja są ludźmi, czują, myślą, żyją po prostu. A skoro sama uważasz, że nie jesteś dobrą osobą do dyskusji, to może się tu nie wypowiadaj.
A jak się leczy psychopatię?
Heh, porównujesz orientację sexualną do psychopatii? zatkało mnie :o
:)

Żaneta
Początkujący ✽✽
Posty: 124
Rejestracja: 28 maja 2012, 22:56
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Knurów

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Żaneta » 19 lip 2013, 01:41

Corleone, ja się nie bulwersuję, tylko dziwię :lol: Rozmawianie, dyskusja na najtrudniejsze nawet tematy nie jest w stanie mnie zbulwersować (chyba :mrgreen: )
No ale dobrze, idąc Twoim torem myślenia, jeśli zarówno psychopatia jak i homoseksualizm to choroby, których nie da się leczyć, to co z tego wynika ? Izolować homoseksualistów od społeczeństwa, jak się to często robi z psychopatami ? Co robić z takimi ludźmi po prostu-Twoim zdaniem.

Naprawdę nie zdarzyło Ci się być wobec nikogo bezinteresownym, albo nie spotkało Cię nic takiego od drugiej osoby ??
:)

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4290
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Raysha » 19 lip 2013, 09:41

Corleone pisze:Nie istnieje bezinteresowność toteż nie zdarzyło mi się ani być takim wobec kogoś jak i doświadczyć tego od kogoś. Zawsze jest jakiś interes, nawet jak daję swoje pieniądze żeby pomóc komuś kto cierpi. Tylko jeden widzi swój interes tam gdzie zarobi, a ja np komuś pomogę i widzę w tym interes, że umacniam w ten sposób myślenie o sobie, że jestem dobry, czuję się dobrze bo komuś pomogłem lub też unikam wyrzutów sumienia gdybym tego nie zrobił. Dopóki masz ego nie ma bezinteresowności, a ego ma każdy człowiek.
A tu sie zgodzę :P

Śledze cały czas wątek ;)

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 425
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: kafka » 19 lip 2013, 10:26

Brawurka pisze:Tak, dokładnie. Jesteśmy stworzeni, by przedłużać istnienie ludzi, a to jest możliwe tylko pomiędzy kobieta i mężczyzną. Rozwijac myśli chyba nie muszę...
Brawurko, to ponowię pytanie: co w końcu z tymi hetero, którzy uprawiają np. seks oralny czy jakikolwiek tam inne formy niż klasyczna? Chorzy czy nie chorzy? Bo dziecięcia w ten sposób na pewno nie spłodzą. Że nie wspomnę o tych, którzy nie chcą miec potomstwa teraz albo w ogóle. To nam znacząco poszerza grupę chorych na tym świecie. Ja się pytam - jakie lobby za tym stoi i jak się to leczy? Nie wspomnę oczywiście o szeregu innych czynności, które robi człowiek, a nie został przez naturę do tego stworzony - np. latanie samolotem albo nurkowanie.

Żarty żartami, ale mam takie wrażenie, że większośc refleksji na ten temat jest sprowadzana do seksu. A przecież osoby homoseksualne też się zakochują. Co w tym złego czy chorego, że dwoje dojrzałych i świadomych konsekwencji ludzi się kocha i sobie to okazuje. Nie robią krzywdy ani sobie, ani nikomu innemu, takie uczucie nie ma żadnego negatywnego wpływu ani na nich, ani na otoczenie. Na jakiej podstawie więc jest to przez Was uznawane za chorobę.

Brawurka

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Brawurka » 19 lip 2013, 12:56

kafka pisze:Nie robią krzywdy ani sobie, ani nikomu innemu, takie uczucie nie ma żadnego negatywnego wpływu ani na nich, ani na otoczenie.
Robią, okazywaniem tego krzywią psychikę ludzi, a szczególnie dzieci. Zabijają podstawowe wzorce, nie wspomnę o dwóch zakochanych gejach, czy lesbijkach posiadających dziecko. Skrzywione od małego, wyśmiewane w szkole, wytykane palcami, a w życiu dorosłym? Nie sądzę, że normalne.
Mnie osobiście widok takiej pary obrzydza i nie chciałabym aby moje dzieci coś takiego oglądały na ulicach.

Brawurka

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Brawurka » 19 lip 2013, 14:14

Ja nie wyśmiewam, żal mi tych dzieci.

Żaneta
Początkujący ✽✽
Posty: 124
Rejestracja: 28 maja 2012, 22:56
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Knurów

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Żaneta » 19 lip 2013, 17:50

Dopóki masz ego nie ma bezinteresowności, a ego ma każdy człowiek.
To ja jestem takie dwa w jednym: i mam ego i bywam bezinteresowna. Wiem, że dla Ciebie to się wyklucza, ale jeśli pomogę komuś spontanicznie, to naprawdę nie zastanawiam się, czy robię to by nie mieć wyrzutów, czy umacniam swoje przekonanie o dobroci. Wprawdzie nigdy mi się nie zdarzyła taka sytuacja, ale podam przykład. Topi się człowiek( wybucha pożar, zdarza się wypadek, itp. itd.), kto rzuca się na ratunek. Uważasz, że wtedy jest czas myśleć i rozstrząsać, dlaczego się pomaga?
Im mniejszą władzę nad wychowaniem dzieci ma rodzina tym większe ma państwo, stąd też edukacja seksualna w szkołach, coraz wcześniejsze zabieranie dzieci rodzicom, utworzenie gimnazjów, lobby homoseksualne. Tu nie chodzi o zarobki tylko o władzę.
Ale kto broni rodzicom mieć największą „władzę” nad wychowaniem dzieci ? Oczywiście, czasy są jakie są, wiele kobiet/mężczyzn pracuje, bo musi, ale część rodziców z chęcią oddaje część odpowiedzialności za wychowanie np. szkole.
Wyśmiewanie, wytykanie palcami to nie jest najważniejsze w tym wszystkim. Każda odmienność w dzieciństwie jest tak traktowana
Ale to już nasza, dorosłych wina, bo małe dziecko samo nie wpadnie na to, że odmienność to coś, co należy wyśmiać.
Negatywne jest już to, że się mówi dzieciom o homoseksualizmie. I takie dziecko zaczyna się zastanawiać nad swoją orientacją co nie jest normalne.
No ale jak nie będzie się o tym mówiło, to homoseksualizm nie zniknie. Moje dzieci wiedzą, że jest coś takiego jak homoseksualizm, ale nie zastanawiają się nad swoją orientacją. Wolą szaleć na rowerze, grać na kompie, spacerować ze znajomymi, chodzić na basen. Widzą jak żyjemy jako rodzina, widzą jak się zachowujemy z mężem i mam nadzieję, że to jest dla nich naturalne. Więc znów-to głownie od nas dorosłych, rodziców zależy jakie przekażemy im wzorce.
poza tym edukacja seksualna jest potrzebna.
Owszem. Ale osoba nauczająca musi być sama odpowiednio wyedukowana, przygotowana. Moje dzieci miały tzw przygotowanie do życia w rodzinie przez jeden semestr w 6klasie podstawówki. Uczyła je pani katechetka, cóż więc ona mogła im powiedzieć nt antykoncepcji… Lecz tak jak pisze Rey, dzieciaki trzeba edukować, właśnie nt antykoncepcji, ewentualnych chorób, miesiączki, owulacji, uczulać na nieodpowiednie zachowania dorosłych i wiele innych ważnych tematów. Fakt, że powinno się to odbywać w rodzinach, ale jak wiedzę ma przekazać rodzić, który sam nigdy nie przeprowadził takiej rozmowy ze swoją mamą/ojcem? Jak ma rozmawiać z córką o sexie zapracowana matka, która jak ma chwilę czasu to pierze, prasuje, sprząta, a z dzieckiem rozmawia głównie o ocenach i o tym co było w szkole na obiad…
Chodzi o rozbicie tradycyjnego modelu rodziny bo rodzina jest podstawową komórką społeczną, która wychowuje. Nie będzie rodziny to będzie wychowywać państwo. Dlatego promuje się rozwiązłość seksualną i w tym homoseksualizm.
Rodzina jest podstawową komórką społeczną i mam nadzieję, że tak będzie zawsze, no ale przecież to zależy od nas wszystkich. Od tego co jest dla nas priorytetem, jak wychowywujemy dzieci, jak sami żyjemy. Nie można wszystkiego zwalać na państwo czy lobby homoseksualne. Każdy niech weźmie odpowiedzialność na siebie a nie szuka winnych wszędzie, tylko nie w sobie.
Teraz zagadka czy bardziej trwałe są związki dwóch gejów czy mężczyzny z kobietą?
Wiesz Corleone, teraz to w ogóle z tą trwałością kiepsko. Jakoś tak szybko podejmuje się decyzję o rozstaniu. Boli mnie to i trochę przeraża, ale przecież to ani wina ani zasługa osób homoseksualnych.
Poza tym czym się różni wychowywanie dziecka przez dwie kobiety? to nie rodzina, bo druga polowka nie ma penisa?
To nie rodzina, bo póki co rodziną jest związek mężczyzny i kobiety plus dziecko. Tu naprawdę nie chodzi o penisa czy też jego brak. Pewne wzorce przejęłam od mamy, pewne od taty. Sama przekazuję inne wzorce niż mój mąż. Za co innego moje dzieci podziwiają mnie, za co innego swojego tatę. Uważam, że dziecku potrzebni są i mama i tata. Nie dwóch ojców czy dwie matki. Proszę bardzo, niech się kochają, mieszkają razem itd., ale jak się okaże, np. za 70 lat, że wśród dzieci wychowywujących się w takich rodzinach jest większość nieszczęśliwych, zaburzonych, nieporadnych życiowo dorosłych, to kto wtedy weźmie odpowiedzialność? Nie wystarczy powiedzieć upssss, coś nie pykło. A ponieważ dziecko to człowiek uważam, że nie można ryzykować takiej sytuacji, bo się potem nie odkręci tego.
Skoro takie sytuacje sie powtarzaja i sa jakos-tam powtarzajace sie, to znaczy, ze sa naturalne - wystepuja w naturze, skads sie wziely, zreszta od zawsze byly (starozytna grecja? wyspa lesbos?).
Oki Zeno, nie żebym się się czepiała, ale nie wszystko co występuje w naturze jest dobre i pozytywne
Gdyby wzorzec kulturowy był taki, że mężczyźni kochają kobiety robia to z kobietami to myślę, że większość osób staoby się homoseksualistami.
Ano, teraz to brzmi źle, ale faktycznie mogłoby tak być. Na szczęście to gdybanie(wróżenie:D)
Ale pociągu i seksualnej fascynacji nie da się komuś wmówić. Jak mi się nie podoba facet, to choć milard kobiet będzie pisało, że jest boski, cudowny i wspaniały, to pod ich wpływem nie poczuję do niego pociągu.
A jak mi się facet podoba, to nawet wyśmiewanie mnie nie sprawi, że mi się odpodoba
Mam tak samo jak Egzi. I nie gdybam co by było, gdyby był inny wzorzec kulturowy. Mam nadzieję, że akurat w tej kwestii nic się nie zmieni.
Tak samo jeśli wmówimy, że bycie gejem jest normalne, a potem że jest fajne, a potem że jest lepsze niż hetero to będzie więcej ludzi homo.
Corleone, bycie gejem jest normalne, może nawet dla nic samych fajne i lepsze od bycia hetero. Ale chyba nie uważasz, że od takiego podejścia tylko krok do tego, by większość zaczęła czuć się homo…bo jednak wzorce dotyczące szczupłości/grubości, jasnej/opalonej skóry a orientacja sexualna to zupełnie inny kaliber.
Bo zaraz padnie argument, że choroba to coś co przeszkadza komuś więc jeśli homoseksualizm nie przeszkadza to nie jest chorobą.
Za wikipedią : https://pl.wikipedia.org/wiki/Choroba
Niedawno zaproponowano nową definicję choroby:[potrzebne źródło]
Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów.

Więc coś w tym jest, jeśli homoseksualista nie czuje się źle, to trudno mu wmówić, że jest chory. No ale przyjmijmy, że homoseksualizm jest chorobą. Tam dalej w tekście jest napisane, że jedną z przyczyn chorób są mutacje genetyczne. Więc czy to wina tego geja lub lesbijki, że w trakcie poczęcia dostał taki a nie inny pakiet chromosomów? Jak wyleczyć taką chorobę? Nie przeprogramujesz w trakcie życia kodu DNA.
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że homoseksualizm jest genetyczny bo takie tez forsują niektórzy naukowcy ale nie mają na to dowodów - to tylko lobby.
A Ty jakie masz dowody, że nie jest w jakiś sposób spowodowany genetycznie ?
Medycyna nie wykryła przyczyny homoseksualizmu, a sam homoseksualizm został skreślony z listy chorób pod naciskiem lobby gejowskich.
A nie uważasz, że temu „lobby gejowskiemu” bardziej byłoby na rękę, by homoseksualizm pozostał jednak chorobą? Przewlekłą, nieuleczalną. To byłoby najprostsze rozwiązanie, a takie przecież są najlepsze :mrgreen:
Ja tego nie potępiam jako zjawiska tylko jako promocję, o czym cały czas piszę
Ja podobnie, tylko trochę w inny sposób daję temu wyraz :wink:
:)

Brawurka

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Brawurka » 19 lip 2013, 18:25

Brawurka ale czemu ci żal? Mi żal dzieci z patologicznych rodzin, gdzie ojciec przpeija zasiłek a matka daje sobie spusić lanie bo zupa była za słona. Nie żal dzieci, które są wychowywane w miłości przez dwie sypiające ze sobą kobiety.
Żal mi tych dzieci, bo na pewno chciałyby mieć mame i tatę jak jego koledzy i koleżanki. To też jest patologia.

Brawurka

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Brawurka » 19 lip 2013, 18:52

_Ray_ pisze:Wolalabym miec dwie kohajace matki niz matke ofiare i ojca alkoholika. No ale pewno lepsze to drugie bo w koncu tatus i mamusia ;-)
Dużo mogłabym pisać o przejściach z dzieciństwa. Nie zamieniłabym jednak mamy i taty na dwóch tatusiów, bądź dwie mamusie.

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 425
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: kafka » 19 lip 2013, 21:45

Corleone pisze:kafka, a od kiedy to pary uprawiające seks oralny nie mogą mieć dzieci? Co do bezpłodności to choroba, para zawsze może zaadoptować dziecko, a para homoseksualna nie. Nikt nikomu nie każe mieć dzieci ale człowiek zdrowy ma zdolność do rozmnażania się, ktoś może zawsze zmienić zdanie i mieć później dzieci,
Pouprawiaj ze swoją partnerką seks oralny, to zobaczymy czy zajdzie w ciążę. Mocno wątpię.

Nie pisałam nigdzie o bezpłodności tylko o ludziach, którzy nie chcą miec dzieci. Brawurka twierdzi, że sensem życia człowieka jest rozmnażanie się, a homoseksualni są chorzy, bo nie uprawiają seksu "dziurka/kluczyk" - bo natura ich w to nie wyposażyła. Więc ja się pytam, czy idąc tym tropem tak samo chorzy jak geje i lesbijki są ludzie, którzy primo: nie chcą miec dzieci (sens życia), secundo: nie uprawiają klasycznego seksu, w wyniku którego jest szansa na przedłużenie gatunku. Jest od groma ludzi hetero, którzy uprawiają niezobowiązujący seks w najróżniejszych konfiguracjach nie-klasycznych - są chorzy czy nie? Bo dotąd nie padła jednoznaczna odpowiedź.
Corleone pisze:A od kiedy latanie samolotem i nurkowanie zmniejsza możliwości prokreacji?
A gdzie mówiłam ze zmniejsza? Weź nie przekręcaj moich wypowiedzi, bardzo proszę. Padł argument, że homo są chorzy, bo natura nie wyposażyła ich w organy umożliwiające uprawianie "normalnego" seksu, więc mówię, że natura człowieka nie wyposażyła w wiele rzeczy, a jakoś się tym nie przejmujemy i właśnie np. wsiadamy do samolotu.
Brawurka pisze:Mnie osobiście widok takiej pary obrzydza i nie chciałabym aby moje dzieci coś takiego oglądały na ulicach.
Mam nadzieję, że tak samo obrzydzona jesteś, gdy para hetero wymienia się śliną w miejscu, gdzie uczęszczają dzieci, albo uprawia seks na peronie dworca jak ostatnio w Krakowie. Dzieci takich ludzi są wyśmiewane w szkole, ale dlaczego i przez kogo - nad tym się trzeba zastanowic. Dlatego w sumie jestem przeciwna adopcji na chwilę obecną, bo faktycznie dzieciaki mają potem przerąbane - inne dzieci wyszkolone przez takie mamusie i tatusiów, z któych bucha jad i nienawiśc w stosunku do "innych" tak je prześladują.
Corleone pisze:Ma negatywny wpływ.
Proszę mi powiedziec jaki negatywny wpływ na parę homoseksualistów ma fakt, że się kochają, są razem i uprawiają seks. Następnie proszę powiedziec jaki negatywny wpływ ma to na ich otoczenie przy założeniu, że jest to para nie afiszująca się. Jeśli jedynym Twoim argumentem jest to, że nie mają dzieci, to sorry, ale to można zarzucic wielu parom hetero również. Czekam więc na inne argumenty.

Brawurka

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Brawurka » 19 lip 2013, 22:18

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Kochana ja osobiście jestem bardzo wierząca, ale nie jestem Katoliczką :roll:

Brawurka

Re: homoseksualizm, transseksualizm

Post autor: Brawurka » 19 lip 2013, 23:14

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Ja nie bardzo wiem jak kościół pochodzi do tematu jeśli chodzi o naukę Biblii. Jednak z Pisma Świętego korzystają też inni wierzący. Słowo Boże jest takie samo, zostało źle przetłumaczone prze niektórych.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne”