Przyszłość

czyli problemy ogólnochorobowe i nie związane z nzj.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
mikrela
Debiutant ✽
Posty: 1
Rejestracja: 31 gru 2018, 17:20
Choroba: CU
województwo: opolskie
miasto: Kędzierzyn-Koźle

Przyszłość

Post autor: mikrela » 06 lut 2019, 13:44

Od razu przepraszam, jeśli zła kategoria, ale nie wiedziałam, gdzie to umieścić.
Co robicie w życiu? Jestem załamana. Chodzę do 2 klasy liceum, rozszerzam biologię, chemię i matmę i kompletnie nie wiem co robić w przyszłości. Choroba bardzo mi to utrudniła, zostałam zdiagnozowana w wakacje, na początku września leki zaczęły działać, w grudniu znowu wszystko wróciło. Muszę jakoś sama nadrobić półtora miesiąca szkoły, teraz kończą się ferie i nauczyciele będą oczekiwać, że mam wszystko uzupełnione i nadrobione, ale dopiero w tym tygodniu się lepiej czuję, zeszły miałam pogorszenie i gorączki. Nie widzę swojej przyszłości, żebym miała chodzić na studia i być poza domem od 8 do 19. I nie widzę się w kompletnie żadnym zawodzie. Nie wiem co robić + dodatkowo szkoła mega stresuje, co nie wpływa dobrze na jelita :smutny:

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3556
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Przyszłość

Post autor: Anette28 » 07 lut 2019, 14:35

Jeśli mam być szczera za dużo żyjesz chorobą. potraktuj ją jako dodatek do życia, a nie jako punkt główny. Skup się na tym, aby w życiu robić to co lubisz i jest Twoją pasją, przysporzy Ci to mniej stresu. Bo jesli człowiek robi to co lubi i kocha jest odprężony i żadna choroba nie bedzie mu przeszkadzać.
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

jolal
Początkujący ✽✽
Posty: 70
Rejestracja: 18 mar 2017, 09:35
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie

Re: Przyszłość

Post autor: jolal » 07 lut 2019, 16:28

Mikrela, jeśli choroba bardzo Cię przyciśnie, to zawsze możesz kończyć szkołę w trybie nauczania indywidualnego. Porozmawiaj o takiej możliwości z nauczycielami. Formalności trwają około 1-2 miesięcy. Moja córka uczy się w tym trybie. A kiedy ma dobre samopoczucie to idzie do szkoły na lekcje jako "wolny sluchacz". Na lekcjach indywidualnych w domu nadrobisz zaległości bez problemu. A studia niekoniecznie wiążą się z całodobowym wyjściem z domu od 8 do 19. Będąc na studiach urodziłam dwójkę dzieci. I choć było ciężko, bo niania pilnowala mi dzieci tylko dorywczo na godziny, to udało mi się je skończyć z dobrym wynikiem.
Nie załamuj się. Na początku wszystko wygląda przerażająco, ale potem powoli zaczyna się układać. Jeśli chodzi o wybór zawodu - będąc na Twoim miejscu pewnie wybrałabym zawód mający elastyczne godziny pracy lub pozwalający pracować chociaż częściowo w domu. Zastanów się co lubisz, jest naprawdę sporo możliwości

atabe
Aktywny ✽✽✽
Posty: 656
Rejestracja: 28 kwie 2010, 10:31
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: kobyla łąka

Re: Przyszłość

Post autor: atabe » 07 lut 2019, 18:11

Zgadzam się z dziewczynami. Nie wolno się poddawać tylko chorobie. Trzeba dalej żyć . Moja córa zachorowała w maturalnej klasie ,matura i egzaminy na studia to był czas mega zaostrzenia , ale nie poddała się i dostała się na wymarzony kierunek . Cały licencjat to też ciągłe zaostrzenie i pobyty w szpitalu , ale tyko raz musiała przesuwać egzaminy . Zawsze była do przodu i na pięć . Dopiero na magisterce przyszła upragniona remisja i mogła trochę odetchnąć . Po mału ogarniesz chorowanie i wszystko się poukłada, tylko żyj swoim życiem , nie zamykaj się w czterech ścianach , bo to najgorsze co można zrobić. Powodzenia i szybkiej remisji

Maja90
Debiutant ✽
Posty: 1
Rejestracja: 05 mar 2019, 09:14
Choroba: nie ustalono
województwo: zachodniopomorskie
Kontakt:

Re: Przyszłość

Post autor: Maja90 » 08 mar 2019, 07:49

Najważniejsze, gdy się posiada ten powód do wstania rano z łożka, czy to dzieci, czy biznes nad którym się długo pracowało, czy pasje albo przyjaciele. Gdy się podłamuję, zawsze myślę o dziadziach z Japonii, którzy nie znają czegoś takiego jak "emerytura" tylko codziennie rano, w wieku 80-paru lat wstają i idą łowić ryby. Jak człowiek nie ma powodu do wstania z łożka, wtedy umiera.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne”