Strona 1 z 1

Przyszłość

: 06 lut 2019, 13:44
autor: mikrela
Od razu przepraszam, jeśli zła kategoria, ale nie wiedziałam, gdzie to umieścić.
Co robicie w życiu? Jestem załamana. Chodzę do 2 klasy liceum, rozszerzam biologię, chemię i matmę i kompletnie nie wiem co robić w przyszłości. Choroba bardzo mi to utrudniła, zostałam zdiagnozowana w wakacje, na początku września leki zaczęły działać, w grudniu znowu wszystko wróciło. Muszę jakoś sama nadrobić półtora miesiąca szkoły, teraz kończą się ferie i nauczyciele będą oczekiwać, że mam wszystko uzupełnione i nadrobione, ale dopiero w tym tygodniu się lepiej czuję, zeszły miałam pogorszenie i gorączki. Nie widzę swojej przyszłości, żebym miała chodzić na studia i być poza domem od 8 do 19. I nie widzę się w kompletnie żadnym zawodzie. Nie wiem co robić + dodatkowo szkoła mega stresuje, co nie wpływa dobrze na jelita :smutny:

Re: Przyszłość

: 07 lut 2019, 14:35
autor: Anette28
Jeśli mam być szczera za dużo żyjesz chorobą. potraktuj ją jako dodatek do życia, a nie jako punkt główny. Skup się na tym, aby w życiu robić to co lubisz i jest Twoją pasją, przysporzy Ci to mniej stresu. Bo jesli człowiek robi to co lubi i kocha jest odprężony i żadna choroba nie bedzie mu przeszkadzać.

Re: Przyszłość

: 07 lut 2019, 16:28
autor: jolal
Mikrela, jeśli choroba bardzo Cię przyciśnie, to zawsze możesz kończyć szkołę w trybie nauczania indywidualnego. Porozmawiaj o takiej możliwości z nauczycielami. Formalności trwają około 1-2 miesięcy. Moja córka uczy się w tym trybie. A kiedy ma dobre samopoczucie to idzie do szkoły na lekcje jako "wolny sluchacz". Na lekcjach indywidualnych w domu nadrobisz zaległości bez problemu. A studia niekoniecznie wiążą się z całodobowym wyjściem z domu od 8 do 19. Będąc na studiach urodziłam dwójkę dzieci. I choć było ciężko, bo niania pilnowala mi dzieci tylko dorywczo na godziny, to udało mi się je skończyć z dobrym wynikiem.
Nie załamuj się. Na początku wszystko wygląda przerażająco, ale potem powoli zaczyna się układać. Jeśli chodzi o wybór zawodu - będąc na Twoim miejscu pewnie wybrałabym zawód mający elastyczne godziny pracy lub pozwalający pracować chociaż częściowo w domu. Zastanów się co lubisz, jest naprawdę sporo możliwości

Re: Przyszłość

: 07 lut 2019, 18:11
autor: atabe
Zgadzam się z dziewczynami. Nie wolno się poddawać tylko chorobie. Trzeba dalej żyć . Moja córa zachorowała w maturalnej klasie ,matura i egzaminy na studia to był czas mega zaostrzenia , ale nie poddała się i dostała się na wymarzony kierunek . Cały licencjat to też ciągłe zaostrzenie i pobyty w szpitalu , ale tyko raz musiała przesuwać egzaminy . Zawsze była do przodu i na pięć . Dopiero na magisterce przyszła upragniona remisja i mogła trochę odetchnąć . Po mału ogarniesz chorowanie i wszystko się poukłada, tylko żyj swoim życiem , nie zamykaj się w czterech ścianach , bo to najgorsze co można zrobić. Powodzenia i szybkiej remisji

Re: Przyszłość

: 08 mar 2019, 07:49
autor: Maja90
Najważniejsze, gdy się posiada ten powód do wstania rano z łożka, czy to dzieci, czy biznes nad którym się długo pracowało, czy pasje albo przyjaciele. Gdy się podłamuję, zawsze myślę o dziadziach z Japonii, którzy nie znają czegoś takiego jak "emerytura" tylko codziennie rano, w wieku 80-paru lat wstają i idą łowić ryby. Jak człowiek nie ma powodu do wstania z łożka, wtedy umiera.