Strona 6 z 6

Re: praca z cu

: 26 maja 2006, 10:58
autor: hindus
Piotrek ty wez lepiej zmien temat wątku na praca z cu i cd :)
Swoją drogą moja ulubiona potrawa to gulasz z ryżem - od tego też wziął się mój nick.

Re: praca z cu

: 02 cze 2006, 10:31
autor: kilo9
witam,

dawno sie nieujawnialem z obecnoscia na forum, i jedno co mnie cieszy to ze jest coraz wieksza grupa ludz wspierajacych sie nawzajem, z drugiej strony przeraza, ze jest coraz wiecej zachorowan!. Ale wrocmy do tematu tego postu, niewatpliwie nasze choroby nie pomagaja nam w codziennym zyciu domowym jak i pracy co juz wczesniej tu pisalem.
Zgadzam sie z twierdzeniem naszych "specjalistek" co do ryb! Opisze teraz moje doswiadczenia rybne zwiazane rowniez z praca.
Zaznaczam ja mam remisje prawie 2 lata i zycze jej wszystkim chorujacym na CD i CU!
W zwiazku z charakterem mojej pracy raz na miesiac latam do chin, via Hong Kong i z racji mojej choroby CU mam ciagle wzdecia, gazy etc...
A o dziwo po przylocie do Chin wszystkie dolegliwosci mijaja, lacznie z tym ze czasami mam lekkie zatwardzenie(normalnie podczas remisji chodze 3~4 razy do kibelka dziennie),
oczywiscie nie samym pobytem w chinach jest to spowodowane tylko dieta jaka tu mam:
rano:
pierozki chinskie z kawalkiem ryby czy tez krewetki wszystko przyzadzane na parze( nie jest to za smaczne ale mozna zjesc i nawet polubic, nie jedza tu wogole pieczywa!?) jedyna przyprawa to soja, na obiad:
gotowany ryz i dary morza czyli - ryby glownie losos, krewetki, gotowane wrzywa i oczywiscie soja jako przyprawa, wieczorem:
znow to samo i dla urozmaicenia gotowany kurczak.
Powiem wam, ze ja po takiej diecie czuje sie fenomenalnie!! zero objawow zwiazanych z naszymi schorzeniami.

pozdrawiam z dalekich Chin
Kilo9 :mrgreen:

Re: praca z cu

: 02 cze 2006, 12:18
autor: Szaraja
Witaj, ciekawee jest to copiszesz na temat chińskiego jedzenia. A ponieważ jesteś z karkowa, a myślę, że po wakacjach da sie ściągnąc żywieniowca na wykład, może też bys zajrzał przynajmniej wtedy na spotkanie i podzielił sie swoimi spostrzeżeniam. zapraszamy równiez na spotkanie 8.06
Pozdrawiam
Szaraja

Re: praca z cu

: 02 cze 2006, 12:18
autor: IWA
Kochane KILO9 :grin:

Nareszcie znalazłam kogoś, kto poparł moją teorię dotyczącą azjatyckiego żarełka :!: Pisałam o tym w liscie 10 maja 2006 diety/lody.

Pozdrawiam serdecznie :lol:

Re: praca z cu

: 02 cze 2006, 15:12
autor: Handzia
Wiecie co ze zdziwieniem ostatnio dochodzę do wniosku ,że poszczególne osoby tu piszące potwierdzają co rusz również moje odkrycia głównie dietetyczne.
Nie zdarzało mi się to co najmniej przez ostatnie 2 lata,widać z tego że nowi forumowicze są bardziej dociekli niż poprzedni.
Ten typ jedzenia o którym pisze Kilo również pozytywnie na mnie wpływa ,a wiem o czym pisze bo również skosztowałam jedzenia w Hong Kongu ,choć wtedy nie byłam jeszcze
chora.
Zmniejszenie ilości pieczywa ,wyeliminowanie produktów z mąki pszennej jak drożdżówki,biszkopty czy nawet suchary u mnie daje pozytywne efekty.Duzo lepiej, o dziwo, toleruję ciasto kruche niż drożdżowe.
Nad jeszcze jednym myślę ,że inny rodzaj wody przy przyrządzaniu potraw może mieć również na to wpływ.
I sądzę ,że wyłania nam się jednak coraz bardziej jednolity obraz zaleceń dietetycznych przynajmniej przy CU.
A do tej pory wydawało mi się ,że to bardzo indywidualna sprawa.

Re: praca z cu

: 02 cze 2006, 15:16
autor: Misia
treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Re: praca z cu

: 03 cze 2006, 09:58
autor: kilo9
Witam,

Już z Krakowa. Co do Hong Kongu to tam też jeszcze mam opisywane objawy, pewnie dlatego że tam pozwalam sobie jeszcze na "europejskie jedzenie" dopiero w "zacofanych" chinach raptem 500 km w głąb lądu moje dolegliwości po 24 godzinach mijają, jest to spowodowane tym że w chinach mam tylko ich kuchnię czyli "SEA FOOD" które jest przyprawiane w trakcie gotowania w minimalny sposób albo wogóle, jak poprosiłem o sól do ryżu to omało ze śmiechu nie pospadali pod stół!?(a u nas łyżka soli na jeden woreczek ryżu)
Ichniejsze zupy to u nas byłyby traktowane co najwyżej jako wywar! Ale prawda jest taka że mnie ten rodzaj kuchni bardzo dobrze służy! Choć dla mnie zwolennika "schabowego i ziemniaków" trudno się przestawić na zgoła odmienne menu. Choć z każdym moim pobytem tam coraz więcej rzeczy mi smakuje, :grin: których w Krakowie za żadne skarby bym do ust nie wzioł.

pozdrawiam
Kilo9

Co do spotkań w Krakowie, to czytałem ogłoszenie Gosi jak tylko nie będzie to kolidowało z moją pracą to chętnie się zjawię

Re: praca z cu

: 21 cze 2006, 12:05
autor: dockx
Nie jest ze mną chyba tak źle jednak bo rano w pracy chodzę do kibelka raz góra dwa a poźniej już luz. Niekiedy jak kondycja jelita jest słabsza to zdarzy się że pójdę i 3 razy ale to wszystko.

Nie wiem czy slyszeliscie o tym ze wysiłek wplywa na jelita dosc dobrze. 4 lata temu po wyjsciu ze szpitala lekarz powiedzial mi zeby nie ograniczac sie ruchowo bo ruch wplywa pozytywnie na jelita. Jednak ludzie zapisuja sobie w psychice ze wzmozony ruch moze doprowadzic do koniecznosci siedzenia na kibelu. Nic bardziej mylnego, przynajmniej w moim przypadku. Chodze na silownie i nastepne dni po treningu sa spokojne az do nastepnego treningu.

Trzeba sie starac zapominac o tej chorobie ale nie wszystkie przypadki na to pozwalaja niestety. U mnie CU ma lagodny przebieg na szczescie i gdyby nie koniecznosc brania tabletek to bym o tym nie myslal no ale niestety.

Re: praca z cu

: 21 cze 2006, 14:03
autor: Natanael
Po dwuch godzinach mojej ukochanej piłki mam w najlżejszym przypadku rozwolnionko. Moja doktór powiedziała mi ,że ruch i sport - tak ale nie taki gdzie człowiek niewie kiedy wypluwa sobie płuca. Nie można sie zmęczyc tak na maxa tylko wszystko powoli i spokojnie. Ja wam powiem ,że mnie to nawet te spokojne dają w kośc ale jestem twardy i sie nie daje dalej gram w piłke bo to kocham no i dalej mnie boli

Re: praca z cu

: 30 cze 2006, 22:55
autor: dockx
dzięki!

mi w każdym razie sama siłownia pomaga i to sporo:)

Dorzuciłem do tego wodę Wielką Pieniawę i jest ok.

Re: praca z cu

: 26 lip 2006, 22:02
autor: palkafarm
Ja od razu w pracy powiedziałam wszystkim co mi dolega, łącznie z szefowa. Przynajmniej wiedza dlaczego w połowie obsługi klienta nagle prosze kogos o zastapienie. Prace mam umiarkowanie stresującą. Jak większosc z nas musze rano rezerwowac kibelek ,bo mam tam kilka "wystąpien", do pracy jade samochodem i całe szczescie, bo czasem moglabm nie zdązyc do :wc:
W pracy różnie to bywa czasem nie ide ani razu do wc a czasem 3-4 razy i nie jest to zależne od tego czy myśle o chorobie czy nie.
Ogólnie nie załamuje się i staram sie jak najbardziej pozytywnie :roll: podchodzic do zycia. Sa dużo gorsze choroby takze nieuleczalne np stwardnienie rozsiane, które według mnie jest jeszcze większym badziewiem :twisted: niz nasze choróbska...

Re: praca z cu

: 01 sie 2006, 09:18
autor: Rose
U mnie w pracy zauważyli, że coś mi dolega, jak sporo schudłam. Nie dało się tego ukryć pod ubraniem :razz: teraz tylko rano skocze 2 razy do kibelka. no i jak coś mi zaszkodzi to też w ciągu dnia. dobrze że wc jest blisko pokoju :wink: