Wyjazd za granicę a nasze choroby.

czyli problemy ogólnochorobowe i nie związane z nzj.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
rajan
Aktywny ✽✽✽
Posty: 872
Rejestracja: 14 cze 2007, 00:15
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: ...

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: rajan » 18 maja 2009, 10:14

Poczytaj ten temat :wink:

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

wakacyjne jelitowe regiony :)

Post autor: ewkunia » 11 lip 2009, 13:55

Planuję wypad zagranicę. Zastanawiam się ,jaki kraj - Bułgaria czy Turcja ma w miarę przyjazne warunki do pobytu osoby z NZJ. Chodzi mi o dostep do wc oraz ewentualne krzaki :P Czy ktoś ma jakieś wrażenia z pobytu w wyżej wymienionych krajach?
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
Miska Ryżu
Doświadczony ❃
Posty: 1475
Rejestracja: 03 lip 2008, 10:38
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Miska Ryżu » 11 lip 2009, 16:39

ja mam o Turcji.
Tak więc mimo ze nie pytalas zaczne od wyzywienia. Mysly mieli all inclusive wiec jesc mozna bylo do woli ale...wszystko smazone! i bardzo duzo swiezych owoców, salatek i warzyw. Ja tam bylam 2 tygodnie i przez cale 2 tygodnie jadlam ryz i kurczaka ktory byl zrobiony w jakims sosie, na 2 sposoby. Bylo tez spaghetti oczywiscie ale z taka iloscia cebuli ze nie chcialam ryzykowac. Po 2 tygodniach nie umialam juz patrzec na kurczaka ani na ryz.

Co do toalet. U mnie na osrodku było duzo a na zewnątrz, trudno powiedziec, bo w Turcji jest tak (przynajmniej tam gdzie ja bylam-okolice altanyi-czy jak to sie pisze) ze pustynia, nic nic nic, tylko droga potem duzo osrodkow, jeden przy drugim z dostepem do morza, po 1 stronie ulicy i jak sie konczyly te osrodki znowu nic nic nic. Na wszystkich wycieczkach na ktorych bylismy, gdzies tam zawsze jakas jedna wc byla, w knajpach tez pewnie maja. Krzaki również sie tam obserwuje. :mrgreen:
Smutno Ci? A może budyń? :)

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Ania406 » 16 lip 2009, 17:48

Ja sie teraz wybieram na 4 dni do Pragi, potem 3 do Wiednia, 4 spedze w Budapeszcie i 4 w Eger, a potem teleport na Krete i 2 tygodnie w Grecji. Troche sie obawiam, ale generalnie Crohn siedzie cicho wiec zobaczymy. Zapas lekow mam, pozostaje wiec sie cieszyc na wyjazd i opisac warunki i reakcje jak wroce. Ostatnio tydzien spedzilam w Szwecji i bylo ok. Wrecz zamiast biegunek - zatwardzenie :oops: ale generalnie pomimo dziwnego zarcia i goraca- bylo bardzo dobrze. Kibelki tam sa latwo dostepne, darmowe i czyste. 5+. Nie to co u nas... Tylko trzeba uwazac moim zdaniem na ten ich chleb- pompowane jakims azotem g... ktore rosnie w buzi... Ble i raczej malo zdrowe. Ale jesli chodzi o Szwecje generalnie nie mam zastrzezen. Crohn polubil to miejsce ;)
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

sylviiia
Debiutant ✽
Posty: 42
Rejestracja: 06 maja 2009, 21:46
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: sylviiia » 17 lip 2009, 08:45

A czy ktos z Was był w Bułgarii?
Jak wrazenia?

My jedziemy autokarem (troche mnie to przeraza) i mamy wykupione dwa posilki (mi zagwarantowano bezglutenowe).

Bede wdzieczna za wszelkie informacje;)Pozdrawiam:)
sylviiia

46kg/160cm;salofalk+duspatalin+lactoral+sorbifer durules + kwas foliowy + witamina C + magnez

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1217
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: leila » 17 lip 2009, 08:49

czy zagranica czy w :roll: Polsce staram sie jesc diete i nie pic alkoholu i to w miare pomaga przy wyjazdach
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Ania406 » 19 sie 2009, 22:46

Wróciłam z wojaży i w zasadzie nie było po drodze większych problemów. Służę więc radami na temat Pragi, Wiednia, Budapesztu i Grecji z Kreta włącznie ;) Tak sobie pomyślałam, że napiszę kilka najważniejszych informacji, które by nas CUDaków mogły dotyczyć. Czyli jak to jest z WC w Unii Europejskiej ;) I z różnorodnością żarełka.
No więc jeśli chodzi o Pragę to publiczne WC są co jakiś czas i w miarę znośne i niedrogie, ale minusem jest to, że zamykają je już ok 19. Aczkolwiek pojawiają się co jakiś czas kibelki na monety (zwłaszcza przy starówce)i można do woli korzystać ;) Generalnie nie było problemu żeby gdzieś wejść i skorzystać sobie po prostu z kibelka. Jedzonko ok, tylko ten wszechobecny kminek ;/ Ja tego nie trawie, a Czesi to chyba nawet herbatę i cukierki z kminkiem robią. Smażony serek, który tam króluje to dla nas zabójstwo, ale smaczny jest okrutnie.... Generalnie Praga na plus i problemów nie było :)
Dodam jeszcze, że pociągi relacji Warszawa-Praga-Wiedeń-Budapeszt mają cudnie wręcz czyste toalety i papier zawsze był ;)
Dalej Wiedeń. Bez problemu wszędzie i za darmo WC dostępne. Czysto, miło. Ani razu nie miałam problemów :) W ogóle Wiedeń jest boski :D Ludzie przemili, jedzonko jakie kto chce i można spokojnie z Crohnem jechać :) Tylko nie polecam korzystać z "zabytkowych" publicznych toalet (wyłącznie dla panów w dodatku), bo to osłonięta ledwo, dziura w ziemii, a jeszcze ich kilka stoi na trasie zwiedzania Wiednia ;)
Budapeszt to już troszkę gorzej. Kibelków publicznych brak (dosłownie 2 widziałam i to platne), ale nie było problemu, żeby gdzieś wejść i skorzystać. Jedzonko pyszne, ale cieżkostrawne okrutnie i wiatro/kupopędne niestety... Ale czasem warto sie skusić i odchorować ;) Małe problemy były właśnie przez jedzenie.
Eger jak na małe miasto przystało kibelek publiczny miało jeden, ale darmowy, co w jakimś stopniu było plusem wobec brudku, braku papieru i swiatla :P Do knajp raczej wejść się nie da, bo stoją wszędzie kelnerzy i pilnują. Ale to małe miasteczko więc się zawsze zdąży do kibelka w hoteliku ;)
W każdym z tych miast (oprócz Eger, gdzie trzeba coś kupić żeby wejść do WC) dobrą opcją jest McDonald ;) Ja tam nie jem tego syfu, ale kible maja za darmo i nikt Cię nie wygoni jak wejdziesz i skorzystasz. To była naprawde dobra opcja na trasie ;)
No i Kreta z resztą Grecji. Dla nieprzygotowanych info- papieru toaletowego nie wolno wrzucać do muszli, tylko do pojemnika obok, ze względu na przestarzała kanalizację. I to wszędzie (poza 5 gwiazdkowymi hotelami). Jak człowiek przywyknie (ja już w Aryce to miałam), to w zasadzie ok, poza aspektem zapachu... Jak tak się wejdzie do kibelka gdzie koszyczek cały dzień już stoi nie opróżniany, to można skisnąć... Kolejna rzecz to często spotykane stare typy toalet, czyli dziura w ziemi i "płozy" obok do kucnięcia sobie nad czeluścią. Siku to jeszcze a takiej pozycji dałam radę, ale naprawdę jestem pełna podziwu dla tych co "grubsze" sprawy załatwiają w ten sposób. Ble i fuj i śmierdzi okrutnie. W większości starych tawern (o ile w ogóle), starych stacji autobusowych i kibli pulicznych, takie coś było. Trauma lekka. Ale za darmo i papier zawsze był. A to już coś ;) A tu link dla ciekawych ;)
http://img2.travelblog.org/Photos/14484 ... ilet-0.jpg
Generalnie jest tak, że człowiek poci się tyle, że już o siusianie nie trzeba się martwić :P Ze mną tak było :P Co jakiś czas trafiają sie publiczne toalety, ale strasznie w nich brudno. Czasem w tawernach w ogóle nie ma dostępu do kibelka i wtedy biegnie się do siebie (polecam jadać blisko miejsca zakwaterowania ;) ) Jeśli chodzi o kolej grecką, to tylko część pociągów ma WC, a w autobusach kibelki są, ale korzystać z nich nie wolno :P Niezły szał jak się jedzie 3 godz. i człowiekowi już nosem wychodzi, a tu zamknięte i kierowca kręci głową z uśmiechem "no toilet" :P Jedzenie jest dobre, bardzo miesne, zup się właściwie nie jada. Na deser i na trawienie zawsze arbuz i ouzo (wódka z anyżku, wstrętna jak mało co). Crohn polubił Grecję o tyle, że nie pędził mi w brzuchu, ale czasem coś pobolewało, bo Grecy lubią "cieżkie" dania.
Więc to na początek tyle. Jeśli ktoś ma pytania- niech wali śmiało. Służę radą co do kwater, jedzenia, poruszania się, cen, lokalizajci toalet ;) i innych ;)
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: ewkunia » 23 sie 2009, 15:48

Byłam kilka dni w Pradze. Jestem zachwycona stanem i licznością kibli u nich. Jedzenie ok. Ja właściwie wykluczam tylko smażeninę, surowiznę, kawę oraz ciężkie słodycze ze swojego jadlospisu i pod tym względem nie miałam problemów. Knedlik czy ichnie 'pampuchy' są ok. Nawet nie miałam zgrzytów po ich piwie, jest mniej gazowane niz nasze plus na lepszej recepturze robione, więc jelita były zadowolone.

Poza tym, obsesyjnie jadłam kanapki z kfc, ktore też w miarę dobrze przyswajałam...Dziwne;p

Jedyne,na co narzekałam to wieczna senność. Wydaje mi się,że to przez Imuran.Chodzenie po uliczkach mnie wykańczało.
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1217
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: leila » 23 sie 2009, 15:54

w anglii sa bezpłatne w małych miescinach toalety publiczne zawsze tez ratuje sie supermarketem albo macdonaldem :roll:
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

ermario
Debiutant ✽
Posty: 3
Rejestracja: 08 kwie 2008, 21:15
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Biała Podlaska

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: ermario » 15 sty 2011, 23:30

Nie bijcie za odgrzewanie tak starego kotleta.
Gdyby ktoś wybierał się na Ukrainę - stan sanitarny przeciętny, największy problem (psychiczny) mogą stanowić tzw skocznie, ale jest tam coraz więcej znanych nam muszli. Knajpy/stacje paliw (z płatnościami się nie spotkałem)/wolno stojące wc (z reguły płatne) - wszystkiego można uświadczyć, ale wiele zależy od regionu kraju.
W przypadku krajów bałkańskich dostęp do sanitariatu głównie poprzez lokale gastronomiczne oraz stacje paliw (raczej bez konieczności płacenia za dostęp). Albania chyba wypada tu najgorzej. Czarnogórę mogę polecić jako dobre miejsce do odpoczynku, zwłaszcza dla reumatyków :)

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: ewkunia » 16 sty 2011, 10:30

Ania 406: Dodam jeszcze, że pociągi relacji Warszawa-Praga-Wiedeń-Budapeszt mają cudnie wręcz czyste toalety i papier zawsze był ;)


Tu niestety miałam przykrą niespodziankę. Wszystkie toalety były zapchane całą noc w pociągu eurocity ... Nie wiem, jak to przeżyłam.
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

madeleine
Debiutant ✽
Posty: 25
Rejestracja: 14 sty 2011, 20:06
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: madeleine » 16 sty 2011, 12:02

Znalazłam właśnie ten temat i pozwólcie że napiszę bo wydaje mi się że to coś dla mnie. Wprawdzie choruję już 1,5roku ale od pół roku jest zdecydowanie gorzej z moim jelitem wbo mam częste zaostrzenia.
Pod koniec lutego wyjeżdżam na 3 miesiące do Holandii (praktyki studenckie). Boję się jak ja sobie tam poradzę. Codziennie 8 godzin pracy, poza tym koniec "mamusinych obiadków" - będę musiała sama coś sobie zawsze upichcić. Tak więc chciałam się Was poradzić - jak (w okresie zaostrzenia) ułożyć sobie rozsądny jadłospis w obcym kraju, gdzie trzeba samemu wszystko przyrządzać?
Na szczęście nie biegam do kibelka co 15min ale wiem że będę tam napewno (przynajmniej na początku) trochę się stresować (to mój pierwszy tak długi samotny wyjazd). Mam nadzieję że Holendrzy mają tam jakieś "normalne" lekkostrawne jedzenie...
Najwyęj będę szamać jedzenie dla dzieci ze słoiczków i kleik :razz:

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Cinimini » 16 sty 2011, 12:41

madeleine pisze: Tak więc chciałam się Was poradzić - jak (w okresie zaostrzenia) ułożyć sobie rozsądny jadłospis w obcym kraju, gdzie trzeba samemu wszystko przyrządzać?
Ja 4 lata temu wybrałam sie na 3 m-ce do Anglii i z prespektywy czasu ocenia, ze to byl beznadziejny pomysł... Tyle, ze ja tam pojechałam po prostu do wakacyjnej pracy - praktyki studenckie to jednak znacznie bardziej 'szczytny cel'. Oczywiście w tej Anglii przekletej dorobiłam sie nie tylko finansowo ;), ale i właśnie zaostrzenia - wróciłam do kraju prosto na oddział. Wiadomo, stres, codzienne wstawanie o 5 rano i praca, naprawde ciężka praca w restauracji na kuchni, do tego 'problemy sercowe' itd. To wszystko zaowocowało rozjuszeniem moich flaczków. Będąc w obcym kraju miałam bardzo ograniczone możliwości samopomocy, więc właściwie jedyne co mogłam zrobic dla swojego brzucha to dieta. Żadne tam 'fish&chips' tylko zupki ryżowe, gotowane ziemniaki z masłem i marchewką i tak niestety przez większość pobytu...czasu na coś bardziej skomplikowanego nie bylo. Acha i do tego krople walerianowe, zeby choć troche sie wyciszyć, bo problemy z brzuchem powodowały karmienie sie myślami co będzie jak dostane jakiegoś poważniejszego ataku...czyli po prostu potegowały stres, a stres potegował problemy jelitowe, więc walerianka był konieczna.
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

madeleine
Debiutant ✽
Posty: 25
Rejestracja: 14 sty 2011, 20:06
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: madeleine » 16 sty 2011, 12:46

O rany, teraz to już naprawdę się boję...
Mam nadzieję że przed wyjazdem dostanę od lekarza jakieś sterydy albo inne leki bo Asamax przestał działać, tak więc liczę po cichu na to że przez większość wyjazdu będę pod ich wpływem. Jakby co jestem ubezpieczona więc chyba mogę się zgłosić do lekarza gdyby coś się złego działo...

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Cinimini » 16 sty 2011, 12:51

madeleine pisze: Jakby co jestem ubezpieczona więc chyba mogę się zgłosić do lekarza gdyby coś się złego działo...
Jedziesz tam na praktyki, więc jeśli dobrze rozumiem szkoła jakaś opieką Cie otoczy - ja byłam zdana wyłącznie na siebie, więc to też nieco inna i zdecydowanie mniej komfortowa sytuacja. Dokładnie omów temat z lekarzem niech Cie zabezpieczy w odpowiednie leki 'w razie gdyby coś', niech da wskazówki, rady... Będzie dobrze, pamietaj nie stresuj sie, bo tylko napędziesz sobie stresu do brzuszka ;)
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne”