Strona 2 z 5

Re: Wzdęcia i gazy

: 19 sty 2006, 22:46
autor: Shima
hmmmmm.....ja niestety nie puszczam baczkow przez grzecznosc :lol: tyl;ko dlatego ze nie mam przy sobie bielizny na zmiane :? 8O

Re: Wzdęcia i gazy

: 19 sty 2006, 22:49
autor: Misia
treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Re: Wzdęcia i gazy

: 19 sty 2006, 22:53
autor: Misia
treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Re: Wzdęcia i gazy

: 19 sty 2006, 22:58
autor: Shima
wiecie..ostatnio mialam przykra sytuacje...jedna pani wysmiala mnie w pracy ze nosze ze soba majtki na zmiane.....nieopatrznie sie do tego przyznalam(dla mnie to normalne)
Powiedziala ze musze byc chora psychiczniei nienormalna ze sie do czegos TAKIEGO przyznaje!!!!

Re: Wzdęcia i gazy

: 20 sty 2006, 08:54
autor: inkaska
to ona jest nienormalna...bylaby w naszym polozeniu..to by zobaczyla jak to jest.......kiedy za przeproszeniem gowno zadzi naszym zyciem :lol:
pozdrwaiam Cie Madziu!

Och Ludziska ...

: 20 sty 2006, 11:52
autor: Natanael
Nawet nie wiecie jak ja was rozumiem z tym podręcznym zestawem szczęśliwego posiadacza CU :/ mam cały zestaw kawałków papieru toaletoweg z różnych miejsc w polsce. W kieszeni mam mieszanke różowo szarą :) różowy jest włożony do rolki szarego :P różowy mam ze śląska :)
Jeżeli chodzi o gazy to u mnie dwojako to wygląda:kiedy przytrzymam ostro diete (zero cukru jajek ...eee... co wam będe pisać za wiele tego poprostu kura+ryż przynajmniej przez 3 dni :) ) to takie gazy są bolesną sprawa. Stolec gęstnieje i kiedy obok niego sie coś przeciska to boli jak cholera. Jeśli natomiast nie trzymam diety, jak od wczoraj :) ,to mam biegunke i każdy pierdelek to niebezpieczeństwo posrania sie w miejscu do tego nieprzystosowanym. W zimie istnieje niebezpieczeństwo zamarźnięcia więc ryzyko jest duże. Pozostaje tylko zacisnąć zęby,pośladki i gorąco sie modlić o szybki powrót ... istny "Powrót Króla" na tron.
Tak swoją drogą 5 lat niezdiagnozowanego CU nauczyło mnie bać sie gazów ,podróży a czasem nawet wychodzenia z domu ... no i o przyszłość :(.
Aby nie zostawiać tego wszystkiego w tak mrocznych barwach to powiem wam co mi ciekawego powiedział mój maluch. Otóż powiedział ,że jaks ie do mnie przytula to zawsze mam ciepły brzuch,który ją podgrzewa :] może to w końcu jakas zaleta CU :P
Pozdrawiam wszystkich walczących

Re: Wzdęcia i gazy

: 21 sty 2006, 18:55
autor: Agnesis
Tak gazy, to jest przekleństwo. :twisted: Ja miałam takie straszne wzdęcia, niezależnie od diety, bo o kapustkach, cebulkach, porach, grochach i innym, to sobie mogę pomarzyć i ewentualnie mogę powąchać. Cebuli nie jadłam od kilkunastu lat :cry: A wzdęcia były takie, że myślałam, że pękam. Tzn, czasami gazy schodziły i było śmierdząco ( przy nasileniu dostawałam metronidazol ), więc szybko wracałam do domu ze szkoły lub później z pracy i trzeba było siedzieć w domu. A czasami nie schodziły i tylko mi się brzuch coraz bardziej powiększał i zastanawiałam się kiedy pęknę. Ból był koszmarny. I od czasu kiedy zażywam sulfę jest taka poprawa, że aż takich wzdęć nie mam. Tzn. mam oczywiście, ale bez takiego fermentu w brzuchu i aż takiego bólu, czyli jest trochę lepiej. A najgorsze wzdęcia miałam przy tym okresie zaparciowym, miałam wrażenie jakby w ogóle jelita nie zajmowały się trawieniem, tylko jakby wszystko, co połykam zostawało we mnie i fermentowało. Prawie codziennie jadłam półlitrowy słoik buraczków, jogurt z ziarnem siemienia lnianego i błonnik i błonnik..... a jelita ledwo co raczyły popracować. :? A teraz jak o tym pomyślę, to aż jest nie do uwierzenia, bo teraz od roku mam biegunki, takie loty do klopika, że stres w podróży i w ogóle ( jestem zawsze zorientowana, czy w pobliżu danego miejsca jest WC, i w jakim stanie :twisted: ). Więc teraz nawet na widok błonnika mam biegunkę, a wtedy tyle błonnika w siebie wrzucałam i nie było reakcji. Dziwnie mam w tym brzuchu, a jelita są humorzaste. Czy ktoś z Was też tak miał, że po okresie zaparciowym, nastąpił okres biegunkowy? Czy tylko ja mam takie metamorfozy?

A co do życzliwych komentarzy niektórych ludzi, to powinniśmy to olać, ale wiem, że się nie da. Ja też się bardzo przejmuje czymś takim.

Re: Wzdęcia i gazy

: 21 sty 2006, 20:18
autor: Alicja
A próbowaliście naparu z kminku na te wzdęcia? Prosty środek tylko troche zapomniany chyba. Nie powinno zaszkodzić, a pomóc może - tak przynajmniej w ksiązkach o ziołach piszą. W każdym razie mojej mamie bardzo dobrze robi . Wprawdzie ona nie ma CU, ale wzdęcia to zawsze podobny ból, niezależnie od przyczyny.

Re: Wzdęcia i gazy

: 21 sty 2006, 23:33
autor: mal(a)gocha
Alicjo, jeśli możesz napisz jak przygotować ten napar z kminku.
pozdrawiam
-gocha-

Re: Wzdęcia i gazy

: 22 sty 2006, 13:10
autor: Alicja
Kminek zapobiega przede wszystkim wzdęciom, wiatrom, hamuje rozwój niektórych bakterii, ułatwia trawienie, znosi skurcze żołądkowo-jelitowe, działa moczo-wiatro-mlekopędnie.

Stałe zażywanie naparu kminku, małymi porcjami w ciągu dnia, sporządzonego z jednej łyżeczki surowca, najlepiej zmiażdżonego i zalanego szklanką wrzątku, zalecane jest szczególnie przy wrzodach żołądka i dwunastnicy, a także przy niedomodze wątroby, zaburzeniach trawiennych, wzdęciach i uczuciu pełności żołądka.

Gazy u dzieci i niemowląt likwiduje się również podaniem naparu zmiażdżonego kminku, ewentualnie naparu z anyżu lub kopru włoskiego.Matki karmiące powinny stosować kminek jako środek mlekopędny.
W aptekach i sklepach zielarskich dostępny jest tzw. olejek kminkowy, bardzo praktyczny w użyciu. Zażywamy go po kilka kropli na cukrze, bowiem jest bardzo ostry.

Podaję za Multimedialną encyklopedią roslin leczniczych.

Re: Wzdęcia i gazy

: 22 sty 2006, 13:18
autor: Alicja
I jeszcze przepis wg dra Henryka Różańskiego:

Wywar i napar doustny: 2 łyżki kminku (ziele, owoc) zalać 220 ml wrzącej wody; zagotować (wywar) lub od razu odstawić na 20 minut pod przykryciem (napar). Przefiltrować. Zażywać kilka razy dziennie po 100-250 ml.

.

: 24 sty 2006, 23:02
autor: mako
no wlasnie...ja w czasie nawrotu, gdy mam gdzies wyjsc i wiem, ze bede przebywal poza zasiegiem (kibelka) przezywam koszmar. poza tym nawet, gdy teoretycznie (remisja) nic sie nie powinno wydarzyc, sama mysl, tj ze zacznie burczec w brzuchu...powoduje stres i kolo sie zatacza. na szczescie mam wokol siebie wyrozumialych bliskich...i sam im czesto powtarzam "mam :cenzura: z ta moja choroba"......nie wiem jak Wy, ale ja najmniej komfortowo czuje sie w PKP...z wiadomych wzgledow. a juz na koniec dodam, ze czasem przychodza mi takie pomysly, mozeby zalozyc pamietnik ze spisami miejsc, ktorych choc na chwile przycupnalem na "tronie". ja na razie zaliczylem kibelek i na ladzie, i na morzu i w powietrzu :lol: pozdrawiam.

Torvik -edit-
ocenzurowano

Re: Wzdęcia i gazy

: 25 sty 2006, 15:37
autor: Misia
treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

.

: 25 sty 2006, 20:31
autor: mako
a moze by tak kiedys mape zasiegu kibelkowego polski stworzyc...no wiecie, cos na wzor plusa, czy ery :P ...i postuluje, aby miejskie kibelki wprowadzily jakies programy lojalnosciowe...odwiedzasz, zbierasz punkty, potem mozesz wymienic na nagrody...

Re: .

: 25 sty 2006, 21:48
autor: Misia
treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika