Strona 1 z 1

Leki rozkurczowe (np. No-Spa) w zastrzykach

: 05 lis 2018, 17:54
autor: Noelia
Czy stosował ktoś może leki rozkurczowe w zastrzykach domięśniowych (czyli z reguły w pośladek)?
Np. No-Spa, Spasmalgon, Buscolysin, papaweryna - który z nich najskuteczniejszy, który ma najmniej działań niepożądanych?
Może są jeszcze jakieś inne, lepsze preparaty?
Ma ktoś jakieś doświadczenia z taką postacią leku?

Re: Leki rozkurczowe (np. No-Spa) w zastrzykach

: 06 lis 2018, 02:09
autor: BlackRose
Ja dostałam raz zastrzyk z papaweryny na Sorze w trakcie zaostrzenia Crohna, miałam potworna kolkę jelitowa. Pomogło szybciuteńko i po krzyku uff ☺️ Skutków ubocznych brak. A dlaczego pytasz o zastrzyki, Mąż potrzebuje?? Ma zaostrzenie??

Re: Leki rozkurczowe (np. No-Spa) w zastrzykach

: 06 lis 2018, 03:06
autor: Noelia
BlackRose pisze:
06 lis 2018, 02:09
A dlaczego pytasz o zastrzyki, Mąż potrzebuje?? Ma zaostrzenie??
Zaostrzenia CU jako takiego nie ma.
Po akcji z nerkami, szpitalu, antybiotykach, silnych lekach przeciwbólowych itd. trochę się pogorszyło jelitowo, więc pani gastro zdecydowała o kontrolnej rektoskopii (+ oczywiście badania laboratoryjne itp.).
Tak btw rektoskopia to dla męża badanie najgorsze z możliwych i wręcz znienawidzone, ale trudno, nie miał wyjścia, jakoś przeżył :lol:
Tzn. jakieś tam wyjście miał, mógł się nie zgodzić itp., ale stwierdził, że nie będzie przesadzał (i całe szczęście).
To była najszybsza i najprostsza do wykonania opcja.
No i po tej rektoskopii lekarka stwierdziła, że nadal ma remisję endoskopową.
Także w tej kwestii jesteśmy spokojni.

Problemem jest układ moczowy, wciąż nie jest dobrze, mąż ma cewnik DJ w moczowodzie i prawdopodobnie zostanie on tam na kolejny miesiąc lub dwa, a w zasadzie to nie wiadomo konkretnie, bo okaże się na kontroli w szpitalu.
Czasem dopadają go mega silne skurcze, taka kolka nerkowa.
No i normalnie nie byłoby większego problemu, bo No-Spy, Buscopany itp. spokojnie można brać w NZJ.
Ale w trakcie tych ataków bólowo-skurczowych męczą go tak koszmarne mdłości (+ wielokrotnie wymioty), że ma trudności z połykaniem tabletek :(

Także na logikę to idealnym wyjściem byłyby zastrzyki rozkurczowe.
Tylko zastanawiam się, czy lekarz bez problemu by to przepisał + pokazał, jak wykonać taki zastrzyk w pośladek, żebym np. ja mogła mu to wstrzyknąć w domu (w trakcie takiego napadu skurczów).
Technicznie jest to bardzo proste, bo widziałam wiele razy, jak pielęgniarki robiły mężowi zastrzyki domięśniowe w szpitalu - właśnie przeciwskurczowe czy np. przeciwwymiotne, z wit. B12 itp.
Te z wit. B12 były dosyć bolesne i zostawiały krwiaki na tyłku, ale te rozkurczowe No-Spy, Spasmalgony itp. to już ok i bez problemów.
Nie wiem, czy mój pomysł jest w ogóle do zrealizowania w praktyce :neutral: