Strona 19 z 66

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 05 lut 2008, 21:35
autor: Miki
PRZEŻYŁAM :lol:
I jedno Wam powiem nigdy więcej nie zgodzę się na kolonoskopię bez znieczulenie. Dostałam zastrzyk i odleciałam, obudziałam się jak kończyli pobierać wycinki do badania.
Po znieczulenie przewieźli mnie na oddział ale już nie spałam, wypuścili mnie po 1.5 do domciu i do tej pory nie spałam. Lekarze byli w szoku że nie chce mi się spać-cały zcas się uśmiechałam.
Jutro idę po wypis i opis badania.
Jeśli będę miała problemy z odczytem, dam Wam znać i poproszę o pomoc :)
Pozdrawiam, dzięki za słowa wsparcia!

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 06 lut 2008, 00:13
autor: doelli
I po bólu! :wink:

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 06 lut 2008, 11:42
autor: Miki
Musieli mi nieźle wiercić w tych jeliach dopiero teraz czuję...
Cały czas idą mi gazy, pokazałą się nawet krew ale lekarz mówił że tak będzie bo pobierali mi wycinki. Nie załatwiam się normalnie - na wodnisto-papkowato.
Jeszcze 3 dni temu oddałabym wszytsko za kromkę chleba, ale teraz to tak szczerze mówiąc apetyt mam średni, to chyba przez ta głodówkę. Jem powoli a chciałabym szybko odzyskać moje 3 stracone kilogramy.
A jak Wy czuliście się po kolonoskopii, normalnie sie załatwialiście?

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 06 lut 2008, 23:01
autor: Jacenty
Miki pisze:A jak Wy czuliście się po kolonoskopii, normalnie sie załatwialiście?
Kilka godzin po kolonoskopii dostałem gorączki i poszedłem spać.
Dzień po zrobiłem sobie wolne z pracy, do kibelka ganiałem częściej niż zwykle.
Drugiego dnia po badaniu czułem się już gites.

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 07 lut 2008, 12:09
autor: doelli
Dzień badania, to był dzień pełen bólu i przysypiania, drugiego było już lepiej.

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 14 mar 2008, 18:06
autor: Miami
Jestem po badaniu oprócz tego ze trzymają mnie jeszcze prochy jest OK
Kolonoskopi w znieczuleniu ogólnym nie ma sie co bać , potwierdzam.

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 15 mar 2008, 00:13
autor: Agikkus
ja to wam tak zazdroszcze tego znieczulenia ogolnego....mi nie pozwalaja....
w zamian za to jak ostatnio pielegniarka siedziala obok mnie podczas badania-trzymalam ja za reke i chyba jej ta reke zgniotlam, ale co tam...cholera, gorzej niz przy porodzie :oops:

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 16 mar 2008, 18:34
autor: zmaroka
Drodzy moi, gdzie zrobić jednoczesnie kolonoskopię z gastroskopią , z biopsją ssącą jelita cienkiego i wycinkami z grubego. W dobrym uspieniu najlepiej.Jak się przygotować do tych zabiegów jeżeli stale trzeba brać leki akineton , baclofen, co parę godzin? Jak to przyjmowanie koniecznych leków połączyć z oczyszczaniem X-prepem (Fortransem?), narkozą ? Narkoza przy już baclofenie była , ale w badaniach MRI głowy.Aha, gdzie w warszawie oprócz wycinków na histopatologicznych na wrzody j. grubego, celiakię itp w cienkim, pobiora jeszcze wymazy do poziewu mikrobiologicznego i je zrobią rzetelnie?

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 17 mar 2008, 19:34
autor: Jędrek
byłem dzisiaj u lekarza. Będę miał w najbliższym czasie kolonoskopie. Były 2 możliwosci. Albo krótki odcinek bez uśpienia "na szybko"; albo z położeniem na oddziale na 3 dni zbadane cale jelito z uspieniem. Na szczescie jest ustalona druga opcja. :roll: Im szybciej mi ją zrobią tym bede mial to z glowy i bede wiedzial ze nastepna dopiero za jakis czas :wink:

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 19 mar 2008, 17:07
autor: Jędrek
ok przepraszam :smutny:

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 21 mar 2008, 08:43
autor: slonko
Ja miałam raz kolonoskopię, w uśpieniu ogólnym, oczywiście prywatnie, bo jak poszłam do lekarza "normalnie" i powiedziałam że mnie boli brzuch itd. i porposiłam o jakiekolwiek badania, to pani powiedziała, żebym nie wymyślała, jestem młoda, więc żebym poszła do domu i leczyła się na rozum, bo przychodnia to, przytaczam jej słowa, " nie jest sklep spożywczy, gdzie można sobie przyjść i prosić o badania". Nic z tej kolonoskopii nie pamiętam, po badaniu spałam tylko długo i byłam po narkozie lekko trzepnięta. Najgorsze co wspominam to picie tego czegoś dwa dni wcześniej ( nie pamiętam czego) na oczyszczenie bleeeee.

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 21 mar 2008, 23:21
autor: ifona
Jak przebiegało badanie?? Hmmm... Wszystko co przeszłam było moim pierwszym razem, więc kolejno:
4.03.2008 - ok. 10:00 zgodnie z ustaleniami trafiam do szpitala
jak mówiono 4 dni w szpitalu to standard; lekarka informuje mnie, że w tym dniu mam dietę płynną i mogę przyjmować jedynie to, co mi dadzą; zgadza się, abym piła smakową wodę, której 3 flaszeczki zabrałam ze sobą; niestety jak okazuje się po obiedzie, który mnie ominął- w dniu przyjęcia do szpitala nie należy mi się jakiekolwiek jedzenie; jakże się cieszę, że bliscy i szpital to ta sama miejscowość :)
5.03.2008 - zostaję poinformowana przez lekarza, że dziś dieta; lekarz znów akceptuje moją smakową wodę :) pielęgniarka informuje mnie, że muszę mieć "swoją" wodę bo będę musiała wypić 3 butelki płynu przeczyszczającego; po moim zapytaniu, czy może być ta, jaka stoi na szafce- akceptuje i wychodzi. Jaka ulga, bo sama do sklepu pod szpitalem po inną nie polecę a wszyscy, którzy mogliby pomóc w pracy :)
ok. 11tej przychodzi siostra po wodę i po zobaczeniu, że smakowa- nie akceptuje jej :lol: . Tragedia. Ona nie akceptuje. Ja nie mam jak zorganizować innej. Na szczęście bardzo uczynna odwiedzająca mojej towarzyszki z pokoju, kupuje mi 3x1,5l wody. Siostra oddaje mi 3 butelki wymieszane z lekami.
ok. 12tej decyzja - mam 6 godzin na wypicie 4,5l płynu. Nic to, że na 3 toalety na oddziale jedna jest uszkodzona a druga w trakcie czyszczenia. Zaczynam walczyć. Pierwsza butelka wypita w 45 minut. I szybko do łazienki haha. Kolejne padają w podobnym tempie z tym, że już raczej nie opuszczam toalety (ciekawe doznanie swoją drogą :roll: ). Jestem przy tym nieczuła na stukania do drzwi. Podczas krótkiej przerwy upewniam się jedynie, czy na pewno nie dadzą mi tego więcej hihi. Ku mojemu bardzo miłemu zaskoczeniu- brzuch wcale nie boli. Podczas wieczornego obchodu lekarka informuje, że jeszcze tego dnia czeka mnie wlewka, która zostanie powtórzona rankiem kolejnego dnia. I znów strach zaczyna mieć duże oczy...
ok. 20:30 siostra (bardzo wyrozumiała za co jestem jej ogromnie wdzięczna) prowadzi mnie do łazienki; tłumaczy, że wleje we mnie płyn, że mam wytrzymać jak długo się da; a ja kładę się potulnie na kozetce i łzy lecą mi jak grochy; oczywiście okazało się, że wcale nie było tak źle; mimo, że wszystko dzieje się w męskiej ubikacji, że nie ma drzwi, które dałoby się zakluczyć, to oprócz poczucia mojej wewnętrznej godności nic a nic nie cierpię i spokojnie da się to przeżyć :wink:
6.03.2008 - noc udaje się przespać we względnym spokoju z czego niezmiernie się ucieszę; rano kolejna wlewka (pozbawiona już na szczęście tak emocjonalnego podejścia hihi); ok. 10tej przybiega siostra, że "już 2 razy mnie na kolonoskopię wzywali a ja co?" a ja? nic- przecież grzecznie nieco osłabiona wcale się z łóżka dej pory nie ruszałam haha; ale nic to- pytam tylko grzecznie czy jeszcze do toalety zdążę pójść- pozwala; pojawia się wtedy moja mała obawa, czy aby jelita dobrze wyczyszczone, bo to co się jeszcze z nich wydostało wodą nazwać jeszcze nie można; lekarka wyjaśnia, że badanie i tak się odbędzie i chirurg podczas niego zadecyduje co dalej (nie uspokaja mnie to);
siostra czaka na mnie ze strzykawką wypełnioną lekiem przeciwbólowym; i znów mi się dostaje- dlaczego wenflonu nie mam założonego?? haha! a skąd ja mam to niby wiedzieć?? zakłada (jak się potem okazuje nie na tę rękę) daje zastrzyk i prosi o poczekanie aż z wózkiem przyjedzie. Reakcja na zastrzyk to jedynie mały zawrót głowy :) Wózek podprowadza inna siostra, która oferuje, że mnie na badanie zawiezie. Zjeżdżamy piętro niżej. Siostra uspokaja, że jeśli wypity został cały lek przeczyszczający zwykle nie ma konieczności powtarzania badania. Jaka ulga. Musimy chwilkę poczekać. Oczywiście umieram za zdenerwowania- swoim zwyczajem- gadam żeby nie myśleć co mnie czeka. Siostra jest przemiła. Kładę się na łóżku zabiegowym. Zostaje mi podany kolejny zastrzyk- uspokajający i zaczyna się badanie.
Lekarz wprowadza przyrząd. Jelita wypełniają się powietrzem. Czuję każdy kolejny etap. Niestety w końcowej fazie pojawia się bardzo silny ból dołu brzucha. Nie ruszam się mimo, że jest to chyba granica odczuwania bólu jaki jestem w stanie przyjąć bez omdlenia czy wymiotów. Siostra cały czas jest przy mnie i mówi, że to już prawie koniec. Jej wsparcie jest wprost nieocenione! Badanie się kończy. Lekarz informuje mnie, że mam zapalenie odbytnicy, że pobrany został wycinek i że badanie wykonano prawidłowo. Jaka ulga, że nie trzeba go będzie powtórzyć :)
Znów siadam na wózku. Wracam do swojego pokoju. Siostra pomaga mi się położyć. Zasypiam.
Budzę się na obiad i znów zasypiam.
Po przebudzeniu nie mam żadnych dolegliwości związanych z badaniem. Lekkie gazy nie są uciążliwe. Nic nie boli. Sen pozwala odpocząć po stresie, zmęczeniu i bólu. Nie obowiązuje mnie już żadna dieta :)
7.03.2008 - noc mija bardzo spokojnie; wypisują mnie do domu; oczywiście w dniu wypisu należy mi się tylko śniadanie i pierwsze danie z obiadu; jak dobrze, że domek i bliscy tak blisko :lol:
Podsumowując - jak mnie poinformowano- taki jest standardowy przebieg refundowanej przez NFZ kolonoskopii; starałam się go opisać na tyle szczegółowo na ile go pamiętam; oczywiście pominęłam wszystkie inne aspekty pobytu w remontowanym powiatowym szpitalu hihi;
przygotowanie - przebiegało bezboleśnie i sprawnie (obowiązkowo własne 4,5l wody); podczas picia takiej ilości chłodnego płynu często robiło mi się dość zimno, więc polecam ciepłe skarpetki, piżamę i podomkę;
badanie - hmmm... uważam, że wystarczyło podać mi leki przeciwbólowe i "znieczulające" nieco wcześniej a nie byłoby mowy o bólu; jeszcze raz podkreślam ogromną rolę jaką podczas całego mojego badania odegrała towarzysząca mi pielęgniarka (!!); wenflon założony na niewłaściwą rękę niestety zaskutkował zaplamieniem krwią mojej ślicznej koszuli nocnej :neutral: (oczywiście koszulę polecam paniom na badanie)
po badaniu - nie miałam żadnych uciążliwych efektów czy skutków;
Jednym słowem - dało się przeżyć, choć nie będę ukrywała swojej radości z braku konieczności częstego powtarzania badania :lol: A wynik? Dostałam dziś (21.03.2008) z diagnozą Proctitis chronica. Co to dokładnie oznacza dowiem się we wtorek po świętach gdy odwiedzę gastrologa (mój kolejny pierwszy raz :wink: )

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 03 kwie 2008, 21:50
autor: Jędrek
ifona - bardzo fajnie opisalas. Ciesze ze nie bedziesz musiala tego na razie powtarzac. :wink:

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 05 kwie 2008, 19:03
autor: kasia38
Właśnie szukałam dokładnego opisu jak to wygląda bo niedługo czeka i mnie to badanie PIERWSZY RAZ! Mam nadzieję jednak, ze bedę do tego uśpiona.
Dzięki za tak szczegółowy opis.
Pozdrawiam wszystkich przed którymi to badanie :)
Pozostałych oczywiście też.

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

: 13 kwie 2008, 09:22
autor: adam3_
witam ja wybieram sie jutro na kolonoskopie do Łodzi i dzis o 7 rano wypilem Fleet Phospho-soda jedna buteleczka o 19 kolejna w smaku jest OK juz pare razy pobiegałem do łazienki , cała rodzinka zajada sniadanie a ja tylko herbatke :( miłego dnia pozdrawiam wszystkich