Hej Wam :-)

Wszystkie "dobry" i "czeście" piszcie tutaj (i tylko tutaj). Tu też znajduje się lista numerów gg, skype, kont na facebooku itp. Jeśli masz mniej niż 18 lat zapraszamy Cię do Forum Junior - w celu uzyskania dostępu napisz do -Ania-.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
stripped
Początkujący ✽✽
Posty: 92
Rejestracja: 11 gru 2017, 16:23
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Hej Wam :-)

Post autor: stripped » 21 gru 2017, 22:07

obyty.z.cu pisze:Zawsze te pesteczki czy mak robiły za "papier ścierny" w jelicie, czyli kończyło sie krwią.
Nie wiem czy u mnie nie będzie to samo :smutny: niby krew po lekach zniknęła, ale ciągle trzymam dietę z pojedynczymi, niewielkimi grzeszkami i np. po takich głupich ruskich pojawił się różowy śluz 8-O toteż nie szaleję i nadal praktykuję mięso i rybę na obiad z ryżem lub kluchami. Dobrze, że w pracy mogę zrobić sobie na świeżo.
obyty.z.cu pisze:ale i tez bez pomarańczy i mandarynek
Też nie mogę, nie wiem co na to jelito, ale mam refluks i zdecydowanie jest mi po nich gorzej :roll:
obyty.z.cu pisze:banany zdecydowanie zawsze pasowały, choć te mniej dojrzałe (mniej cukru).
Zaczynają mi się nudzić, ale miksuję sobie czasem z jogurtem naturalnym :) I fakt, po tych przejrzałych są niezbyt miłe gazy, to już też zauważyłam.
obyty.z.cu pisze:Tyle że przy stomii można sobie samemu przetkać
Póki co brzmi to wszystko dla mnie dość przerażająco, ale w perspektywie choroby do końca życia muszę się liczyć z tym, że i to mnie może czekać :smutny: ale może... nie będzie źle :wink:
Jac pisze:ale takie samo uczulenie mam na dorsza i łososia (sprawdzone w praktyce, na szczęście zdążyłem )
:mrgreen: ale że dorsz?! Ja teraz jem takie ilości ryb, że sobie nie wyobrażam nie zjeść dorsza :razz:
Jac pisze: Nie lubię zimna, ale wolałbym mieć 2 stopnie mrozu i śnieg, niż +2 stopnie i padający deszcz.
Ja też jestem ciepłolubna, ale teraz jest jakoś tak ponuro i mokro. A do tego nie wymraża tych zarazków - ledwo skończyłam antybiotyk w sobotę i znowu mnie rozbierają zatoki :mad: Zwalam to na pogodę.
♫♪ Let me see you stripped down to the bone ♫♪

Jac
Początkujący ✽✽
Posty: 151
Rejestracja: 14 lip 2013, 13:29
Choroba: IBS
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Jac » 28 gru 2017, 12:24

stripped pisze:Ja też jestem ciepłolubna, ale teraz jest jakoś tak ponuro i mokro. A do tego nie wymraża tych zarazków - ledwo skończyłam antybiotyk w sobotę i znowu mnie rozbierają zatoki :mad: Zwalam to na pogodę.
Mam nadzieję, że Święta udało Ci się przeżyć w zdrowiu, a i układ pokarmowy nie dokuczał za bardzo :)
Ja zniosłem pierogi z kapustą całkiem dobrze, za to poległem na torcie bezowym :)

Awatar użytkownika
stripped
Początkujący ✽✽
Posty: 92
Rejestracja: 11 gru 2017, 16:23
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Hej Wam :-)

Post autor: stripped » 28 gru 2017, 21:30

Jac pisze:
28 gru 2017, 12:24
stripped pisze:Ja też jestem ciepłolubna, ale teraz jest jakoś tak ponuro i mokro. A do tego nie wymraża tych zarazków - ledwo skończyłam antybiotyk w sobotę i znowu mnie rozbierają zatoki :mad: Zwalam to na pogodę.
Mam nadzieję, że Święta udało Ci się przeżyć w zdrowiu, a i układ pokarmowy nie dokuczał za bardzo :)
Ja zniosłem pierogi z kapustą całkiem dobrze, za to poległem na torcie bezowym :)
Żyję ! :twisted:
Zatoki nadal zawalone, ale jest lepiej. Jelita poległy po alkoholu, ale to była jednorazowa akcja :roll: a póki co raczę się śledziami z cebulą i nie jest źle :roll:
Pozwalam sobie aż wyczyścimy lodówki i od Nowego Roku wracam do moich parowanych obiadków :wink:
Przesyłam pozdrowienia !
♫♪ Let me see you stripped down to the bone ♫♪

Jac
Początkujący ✽✽
Posty: 151
Rejestracja: 14 lip 2013, 13:29
Choroba: IBS
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Jac » 30 gru 2017, 12:44

Ja też czyszczę jeszcze lodówkę z resztek świątecznego (czyli nieco zbyt ciężko strawnego) jedzenia, ale jakoś daję radę :)
Również pozdrawiam i życzę Ci udanej zabawy Sylwestrowej i zdrowia oraz pomyślności w Nowym Roku !

Awatar użytkownika
stripped
Początkujący ✽✽
Posty: 92
Rejestracja: 11 gru 2017, 16:23
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Hej Wam :-)

Post autor: stripped » 01 sty 2018, 17:42

:beer: Szczęśliwego Nowego Roku, dużo zdrówka !!!
♫♪ Let me see you stripped down to the bone ♫♪

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4131
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Baby » 03 sty 2018, 23:38

stripped pisze:
01 sty 2018, 17:42
:beer: Szczęśliwego Nowego Roku, dużo zdrówka !!!
Wzajemnie :)
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Awatar użytkownika
Karaoke
Początkujący ✽✽
Posty: 488
Rejestracja: 25 mar 2007, 23:18
Choroba: CD u dziecka
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Karaoke » 14 sty 2018, 23:10

Hejka.... :smile:
Obrazek
Windows na medal. Szybki, odporny na zwiechy i ataki z sieci...


Aby nie było gorzej...
...to będzie lepiej...
Podobno ;-)


Obrazek
Podążaj za Pajacykiem...
Rozlicz PIT z sercem - przekaż 1 % podatku na OPP

Awatar użytkownika
stripped
Początkujący ✽✽
Posty: 92
Rejestracja: 11 gru 2017, 16:23
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Hej Wam :-)

Post autor: stripped » 15 sty 2018, 21:44

Karaoke pisze:
14 sty 2018, 23:10
Hejka....
:beer:
♫♪ Let me see you stripped down to the bone ♫♪

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 1729
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Noelia » 06 lut 2018, 05:02

Hej hej :beer:
Wiem, że witam się z mega opóźnieniem, ale w połowie grudnia byłam na urlopie i nie zaglądałam wtedy na Forum - i dopiero teraz nadrabiam pisanie w różnych, założonych w tamtym czasie, tematach :lol:
Jac pisze:
14 gru 2017, 14:13
Postanowiłem zatem przesiąść się na coś mniejszego i wygodniejszego w jeżdżeniu, kosztem komfortu korzystania z toalety (bez umywalki można się przecież obejść - od czego woda w butelce) , dlatego wspominałem Ci już, że do tych celów wystarczy SUV czy minivan z przyciemnionymi szybami.
Mąż też ma SUV-a z przyciemnionymi szybami i też go wykorzystywał w taki sposób podczas zaostrzenia - nawet nie zliczę, ile razy te przyciemnione szyby uratowały sytuację :smiech:
Jac pisze:
15 gru 2017, 14:32
Nawiasem mówiąc, nienawidzę pająków i pajęczyn. To taki mój słaby punkt :)
stripped pisze:
15 gru 2017, 16:09
To wyobraź sobie, jak u mnie wygląda zbieranie grzybów
Podpowiem - rzadko kiedy coś znajduję
No co Wy, pająki są pożyteczne - my je zazwyczaj ratujemy, np. wypuszczamy z domu na wolność - chociaż faktycznie trzeba przyznać, że dla większości osób jest to mega niezrozumiałe podejście :mrgreen:
stripped pisze:
20 gru 2017, 23:58
Ale z takich potraw, które przyjęłam "z wiekiem"... mmm kutia.
obyty.z.cu pisze:
21 gru 2017, 16:24
Ja dawno dawno temu odstawiłem wszystko to co ma małe pestki, a o makowcu to mogłem tylko pomarzyć. Zawsze te pesteczki czy mak robiły za "papier ścierny" w jelicie, czyli kończyło sie krwią.
I tak mi już zostało..czyli bez owoców drobno pestkowych
Dla męża wszystkie pestki, ziarna czy nasiona to zło -> skurcze i kosmiczny ból.
Unika maku, słonecznika, sezamu, całych nasion lnu, chia itp., a także nieprzetartych truskawek czy malin.
obyty.z.cu pisze:
21 gru 2017, 16:24
ale tez cukier dla wszystkich , a w szczególności dla jelitowców to wzdęcia, fermentacje, gazy i bóle..warto o tym pamiętać !
Prawda :tak: - cukier to zło dla jelit (zresztą nie tylko dla jelit) - warto zastąpić słodycze czymś zdrowszym - albo starać się odzwyczaić od słodkiego smaku - to jest tak naprawdę kwestia przyzwyczajenia.
stripped pisze:
21 gru 2017, 22:07
Póki co brzmi to wszystko dla mnie dość przerażająco, ale w perspektywie choroby do końca życia muszę się liczyć z tym, że i to mnie może czekać :( ale może... nie będzie źle
Musimy być dobrej myśli, bo z roku na rok będzie coraz lepszy dostęp do nowoczesnego leczenia.
Ale z wizją operacji i ew. stomii pogodziliśmy się oboje już dawno.
Zresztą mąż już raz podpisywał zgodę...
Trafił do szpitala z obfitymi krwawieniami - leki coś długo nie chciały w pełni zaskoczyć - próba z immunosupresją się nie udała ze względu na znaczną leukopenię - więc tzw. terapia ratunkowa dożylną cyklosporyną stanęła pod znakiem zapytania - była zatem konsultacja chirurgiczna i chirurg był już baaardzo chętny do cięcia, w końcu to jego specjalizacja :neutral: - ale od tamtego momentu cała sytuacja zaczęła się nagle poprawiać, leki wreszcie zaczęły działać, wyniki się stopniowo normowały itd. - to był dosłownie cud :cool:
Doradca CU

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind. Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.


CU u męża - diagnoza 13.04.17
REMISJA!
:serce:

Jac
Początkujący ✽✽
Posty: 151
Rejestracja: 14 lip 2013, 13:29
Choroba: IBS
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Jac » 06 lut 2018, 11:24

Noelia pisze:
06 lut 2018, 05:02
Jac pisze:
14 gru 2017, 14:13
Postanowiłem zatem przesiąść się na coś mniejszego i wygodniejszego w jeżdżeniu, kosztem komfortu korzystania z toalety (bez umywalki można się przecież obejść - od czego woda w butelce) , dlatego wspominałem Ci już, że do tych celów wystarczy SUV czy minivan z przyciemnionymi szybami.
Mąż też ma SUV-a z przyciemnionymi szybami i też go wykorzystywał w taki sposób podczas zaostrzenia - nawet nie zliczę, ile razy te przyciemnione szyby uratowały sytuację :smiech:
Mi taki samochód (czyli z chemiczną toaletą) przywrócił wolność podróżowania, dlatego każdemu z naszymi dolegliwościami polecam takie rozwiązanie.

Awatar użytkownika
stripped
Początkujący ✽✽
Posty: 92
Rejestracja: 11 gru 2017, 16:23
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Hej Wam :-)

Post autor: stripped » 07 lut 2018, 21:46

Noelia pisze:
06 lut 2018, 05:02
Wiem, że witam się z mega opóźnieniem, ale w połowie grudnia byłam na urlopie i nie zaglądałam wtedy na Forum - i dopiero teraz nadrabiam pisanie w różnych, założonych w tamtym czasie, tematach
Oj tam oj tam :mrgreen: :beer:
Noelia pisze:
06 lut 2018, 05:02
No co Wy, pająki są pożyteczne - my je zazwyczaj ratujemy, np. wypuszczamy z domu na wolność - chociaż faktycznie trzeba przyznać, że dla większości osób jest to mega niezrozumiałe podejście
Ja też zawsze wyprowadzam je na wolność, jak kiedyś nie udało mi się złapać pająka w szklankę (głupek łaził po suficie nad drzwiami) i go przypadkowo zabiłam to później miałam depresję :lol:
Ale boję się tak jak jakoś, pająki są fascynujące, lubię na nie patrzeć, ale wystarczy że taki gostek na mnie wlezie, spadnie... fuj fuj fuj :razz:
Noelia pisze:
06 lut 2018, 05:02
także nieprzetartych truskawek czy malin.
Ojej, współczuję. Tego chyba by mi bardzo brakowało :( ... póki co zawsze zjadam duże ilości, a w zeszłym roku nawet mi się polepszyło - jadłam codziennie - na surowo czy w koktajlach, mimo zaleceń diety bezresztkowej :oops: Może ta radość z nieograniczonego spożywania truskawek tak mi dobrze zrobiła :lol:
Noelia pisze:
06 lut 2018, 05:02
ale od tamtego momentu cała sytuacja zaczęła się nagle poprawiać, leki wreszcie zaczęły działać, wyniki się stopniowo normowały itd. - to był dosłownie cud
I oby tak już zostało lub utrzymało się jak najdłużej :smile:

Ja póki co nie należę do beznadziejnych przypadków. Biegunki nie wracają, wyniki wyglądają dość dobrze. Nie mogę jednak wejść w typową remisję, po miesiącu poprawy znowu pojawiły się duże ilości krwi. Teraz od kilku dni znowu zaczęło się to wyciszać. Mało obliczalne i przewidywalne jest to choróbstwo, ale trzeba żyć i robić swoje. Mam nadzieję, że pełna remisja się pojawi i zapomnę o biegunkach i krwi na dłuższy czas... pozwoli mi się to wyluzować i w końcu pomyśleć o macierzyństwie. :smile:
♫♪ Let me see you stripped down to the bone ♫♪

Awatar użytkownika
Karaoke
Początkujący ✽✽
Posty: 488
Rejestracja: 25 mar 2007, 23:18
Choroba: CD u dziecka
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Karaoke » 06 mar 2018, 18:02

Witaj :-)
Obrazek
Windows na medal. Szybki, odporny na zwiechy i ataki z sieci...


Aby nie było gorzej...
...to będzie lepiej...
Podobno ;-)


Obrazek
Podążaj za Pajacykiem...
Rozlicz PIT z sercem - przekaż 1 % podatku na OPP

Awatar użytkownika
stripped
Początkujący ✽✽
Posty: 92
Rejestracja: 11 gru 2017, 16:23
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Hej Wam :-)

Post autor: stripped » 10 cze 2018, 20:51

Dawno mnie tu nie było :) Niestety po początkowej poprawie, wróciłam z podkulonym ogonem do Cortimentu.
I znowu sieczka w głowie, bo może robię coś źle. Jestem trochę podłamana, bo jak miesięczna kuracja mi nie pomoże na dłużej to wejdą sterydy ogólne, czego bardzo nie chcę. Chyba nadal nie potrafię się pogodzić z faktem choroby i brania leków do końca życia. Może to ten odpowiedni moment, żeby pójść do psychologa?
Pani doktor leczy mnie na razie na zasadzie tego, że sama mam decydować kiedy wziąć cortiment, a kiedy wlewkę... no i czy jest czas, żeby przyjść na wcześniejszą wizytę poza umówionym terminem. Nie minął jeszcze rok od diagnozy i nie jestem na to gotowa.
Pod koniec stycznia miałam mały zjazd ze schodów. Do tej pory pobolewają mnie nogi, poza blizną na prawej nodze, na lewej mam ogromną plamę a'la siniak. A w głowie nowe wkrętki, bo lekarz dał mi już ze 2 maści i nic nie pomaga. Boję się, że znowu ktoś coś u mnie przegapi, a ja w pewnym momencie też odpuszczę, a później obudzę się z ręką w nocniku. Trochę tak było z tym moim CU.
I tak sobie czas płynie, oby do remisji...
♫♪ Let me see you stripped down to the bone ♫♪

Jac
Początkujący ✽✽
Posty: 151
Rejestracja: 14 lip 2013, 13:29
Choroba: IBS
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań

Re: Hej Wam :-)

Post autor: Jac » 11 cze 2018, 14:15

Zawsze miło Cię widzieć, choć szkoda, że pojawiłaś się z nie najlepszymi wiadomościami...
Jeśli chodzi o efekty zjazdu ze schodów, to takie rzeczy mogą dość długo boleć. Zresztą mam wrażenie, że w naszym przypadku gojenie różnego rodzaju ran trwa dłużej niż u osób zdrowych.
U mnie nawet najzwyklejsze zadrapania znikają najwcześniej po dwóch tygodniach.
Trzymaj się :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Centrum Powitań dla Nowych Użytkowników”