wangem pisze: ↑09 lip 2018, 22:18
Poszukuję informacji na temat leków (lub ich odpowiedników): Assamax-tabletki, Salofalk-zawiesina, w Hiszpanii.
Odpowiednikiem Asamaxu w Hiszpanii (oraz w kilku innych krajach) jest Claversal - są tabletki 500 mg (jak te standardowe Asamax), czopki oraz pianka doodbytnicza.
Claversal
Mesalazine is reported as an ingredient of Claversal in the following countries:
- Austria
- Belgium
- Cyprus
- Germany
- Italy
- Spain
Claversal - ulotka
Tutaj (na dole strony) są wymienione nazwy handlowe preparatów z mesalazyną w różnych krajach:
Mesalazine
W Hiszpanii jest też dostępna Pentasa - nie jest to perfekcyjny zamiennik (Asamax działa w jelicie grubym, a Pentasa od żołądka - co jest bez sensu w CU, ponieważ ograniczona dawka leku dociera do jelita grubego), ale w podbramkowej sytuacji można się tak poratować.
Pianka z mesalazyną jest niestety niedostępna w Polsce, a podobno jest świetna, tzn. bardzo skuteczna.
Wlewki Salofalk są w Hiszpanii (oraz w większości krajów UE) pod tą samą nazwą - jest to napisane w ChPL Salofalku:
Ten produkt leczniczy jest dopuszczony do obrotu w państwach członkowskich Europejskiego Obszaru Gospodarczego pod następującymi nazwami: Bułgaria, Dania, Finlandia, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Łotwa, Niemcy, Norwegia, Polska, Portugalia, Republika Czeska, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Węgry i Wielka Brytania: Salofalk.
Belgia, Luksemburg: Colitofalk.
Austria: Mesagran.
Odkąd mąż choruje na CU, to akurat Hiszpanii nie odwiedziliśmy, ale byliśmy na 3 wyjazdach zagranicznych - najważniejsza sprawa to wykupienie "ubezpieczenia od chorób przewlekłych za granicą".
wangem pisze: ↑09 lip 2018, 22:18
Chce wyjechać w ramach wymiany studentów Erasmus. Bardzo proszę o informację
Byłam raz na wymianie Erasmus, ubezpieczenie załatwiała moja uczelnia - musicie się zorientować, jakie konkretnie są warunki córki ubezpieczenia, co dokładnie to ubezpieczenie obejmuje, kiedy zadziała, a kiedy nie zadziała.
Ja miałam jedną z kart studenckich, ale nie mam pojęcia, jak to funkcjonuje w przypadku chorób przewlekłych.
Męża polisa na wszelkie wyjazdy zagraniczne obejmuje "nagłe zaostrzenie się lub powikłania choroby przewlekłej".
Dobrze mieć też przetłumaczone zaświadczenie o chorobie przewlekłej lub jakąś kartę informacyjną na ten temat.
Wszystkie leki trzeba zapakować do bagażu podręcznego, który ma się przy sobie w samolocie.
Z tym bagażem rejestrowanym (odprawianym) to jednak różnie bywa - nam się zdarzały kilkudniowe opóźnienia.
Może też zginąć.
Także lepiej mieć wszystkie najważniejsze przedmioty (czyli właśnie leki, okulary, soczewki, elektronikę itd.) pod ręką.
Leki a'la Asamax można zabrać bez ograniczeń - mąż miał mega zapas w plecaku podręcznym, nic nie było widać na tym prześwietleniu, więc nikt o to nie zapytał.
W razie czego miał ksero recept z wypisanym dawkowaniem - jako dowód, że potrzebne są mu duże ilości tych tabletek.
Wlewki Salofalk również miał - 2 opakowania, czyli 14 butelek po 60 ml, także dozwolona ilość płynów (może być do 1 litra w opakowaniach do 100 ml).
Gdyby pokazał zaświadczenie, to na pewno pozwoliliby przewieźć dowolną ilość takich wlewek - nikt nie ma prawa tego zabronić, ponieważ te lotnicze ograniczenia "nie obejmują lekarstw".
Na wszelki wypadek przyda się jakiś dokument medyczny od lekarza prowadzącego.
My sami z siebie nic nie zgłaszaliśmy przy odprawie.
W niektórych krajach są obostrzenia dot. Tramalu i innych leków narkotycznych (męża must-have przeciwbólowy w CU), ale w Hiszpanii to powinno być ok pod tym względem.
Każda podróż to zmiana przyzwyczajeń, wody, jedzenia itp. - więc aby uniknąć biegunki czy innych nieprzyjemności z tego powodu, warto brać probiotyk odpowiednio wcześniej.
U męża na czas wyjazdu były to kapsułki Vivomixx (kapsułki wygodniejsze podczas podróży, bo saszetki trzeba rozpuszczać w płynie) + Enterol.
Dodatkowo Debutir.
Brał też przeciwbakteryjny i przeciwbiegunkowy nifuroksazyd (bezpieczny w NZJ - nie wchłania się do krwi ani nie wpływa na skład mikroflory jelitowej), a w krytycznych sytuacjach loperamid (ten lek jest wprawdzie normalnie wymieniony w oficjalnych wytycznych leczenia NZJ i wielu profesorów oraz lekarzy go dopuszcza, ale można go stosować tylko doraźnie, gdy nic innego nie zadziałało - absolutnie nie na co dzień).
wangem pisze: ↑09 lip 2018, 22:18
Wiem, że można realizować polską receptę w krajach UE, z kartą EKUZ można kupić lek z refundacją. Tyle teoria, czy na pewno tak jest w praktyce.
Tak, na pewno tak jest w praktyce, nie ma z tym żadnych problemów.
Na recepcie można napisać samą nazwę substancji czynnej, np. Mesalazine 500 mg.
Ale nawet jeśli jest napisane Asamax, to muszą wydać zamiennik dostępny w danym kraju.
Pewne jest to, że nie warto rezygnować z jakichkolwiek podróży tylko z powodu choroby i przyjmowanych leków - także życzę córce udanego wyjazdu i samych przyjemnych wspomnień, oby mogła zapomnieć w tym czasie o CU - poza regularnym braniem leków oczywiście

Pozdrawiam
Temat przeniosłam do odpowiedniego działu: Leki - Inne.